Prof. Adam Wielomski był gościem Piotra Szlachetowicza w programie „Prof. Adam Wielomski. Naukowo o polityce” (kanał współtworzony z Tygodnikiem Do Rzeczy). Rozmowa dotyczyła nagłej zmiany stanowiska Prawa i Sprawiedliwości wobec Ukrainy po decyzji prezydenta Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA, przyczyn tego zwrotu, a także prognoz dotyczących przyszłości relacji polsko-ukraińskich.
Promocja nowej książki profesora
Na początku programu Szlachetowicz zaapelował do widzów o subskrypcję, polubienia i wsparcie kanału, a następnie zachęcił do zakupu najnowszej książki Wielomskiego. Profesor poinformował, że najlepiej kupić ją bezpośrednio u wydawcy — Fundacji Pro Vita Bona, w sklepie internetowym prowadzonym wspólnie z żoną — zaznaczając, że przy zamówieniu można poprosić o dedykację, ponieważ osobiście pakuje wysyłane egzemplarze. Dodał później, że w książce, dotyczącej szeroko rozumianych stosunków międzynarodowych i geopolityki, dużo miejsca poświęcono także tematyce ukraińskiej.
„Ruskie onuce miały rację” — nagły zwrot w debacie publicznej
Szlachetowicz otworzył główny temat programu tezą, że osoby określane ironicznie jako „ruskie onuce” (czyli krytycy dotychczasowej bezkrytycznej współpracy z Ukrainą, wcześniej marginalizowani w debacie publicznej) w istocie miały rację co do banderyzmu na Ukrainie — co dziś, po kryzysie wywołanym decyzją Zełenskiego, dostrzega już większość polskiej opinii publicznej i klasy politycznej.
Fakty o banderyzmie były znane od dawna, ale systematycznie wyciszane
Wielomski ocenił, że obecne stosunki polsko-ukraińskie są w istocie takie, jakie były od dawna — zmieniło się tylko to, że w Polsce ośmielono się wreszcie zauważyć banderyzm, który wcześniej był systematycznie wyciszany i nazywany rosyjską propagandą. Zaklasyfikował ideologię banderowską jednoznacznie jako nurt nazistowski (o charakterze rasistowskim i ludobójczym), odróżniając go od nurtów faszystowskich typu włoskiego. Podał przykład, że informacje o ukraińskich jednostkach wojskowych noszących nazwy kojarzące się z III Rzeszą i banderyzmem były łatwo dostępne już wcześniej — wspomniał pułk dronowy nazwany na wzór Luftwaffe oraz batalion (lub pułk) Nachtigal, dowodzony w przeszłości przez Romana Szuchewycza, odpowiedzialny — jak zaznaczył — za rzeź od tysiąca do pięciu tysięcy Żydów we Lwowie w czerwcu 1941 roku, w czasie ogłaszania proklamacji niepodległości Ukrainy. Przypomniał również, że Kyryło Budanow, który wcześniej gościł w Polsce w związku ze sprawą Orderu Orła Białego (i sam ten order później zwrócił), miał wcześniej deklarować chęć bycia „drugim Banderą” — co, jak zaznaczył Wielomski, media w Polsce wcześniej relacjonowały bez większych konsekwencji.
Dwa powody nagłej zmiany narracji PiS: wewnętrzny i zewnętrzny
Wielomski wskazał dwa powody radykalnego odwrotu PiS od Ukrainy. Powodem wewnętrznym jest, jego zdaniem, systematyczny spadek notowań PiS w sondażach, przy czym elektorat odpływa nie do Koalicji Obywatelskiej, PSL czy Konfederacji Mentzena i Bosaka, lecz przede wszystkim do Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Ocenił, że wystawienie Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera miało na celu odwrócenie tego trendu, co wymagało zmiany narracji wobec Ukrainy — Jarosław Kaczyński, jak stwierdził Wielomski, obawia się scenariusza, w którym Braun uzyska w wyborach 15%, a PiS tylko 20%. Zwrócił uwagę na wcześniejszą wieloletnią pracę wizerunkową Krzysztofa Bosaka z ukraińską flagą, który — zdaniem Wielomskiego — teraz zaczął mówić w sposób, jaki powinien reprezentować od początku, znając realia Wołynia.
Powodem zewnętrznym jest, według Wielomskiego, zmiana stanowiska Stanów Zjednoczonych wobec Ukrainy po przejęciu władzy przez administrację Donalda Trumpa — politycy PiS, uważający USA za jedyną gwarancję bezpieczeństwa Polski, przez długi czas wypierali rzeczywistość, sądząc, że Trump zmieni podejście do Rosji. Wielomski przypomniał spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z ambasadorem USA (określonym jako „pan Ros”), po którym Kaczyński publicznie ogłosił odrzucenie koalicji z Grzegorzem Braunem, nazywając go antysemitą — sugerując, że w tej samej rozmowie mogła zostać przekazana także amerykańska sugestia dotycząca zmiany podejścia do Ukrainy, o czym Kaczyński wcześniej nie informował publicznie.
Możliwa dalsza ewolucja stanowiska PiS — nawet zbliżenie z argumentacją Putina
Wielomski nie wykluczył, że PiS z czasem może pójść jeszcze dalej i przyznać, że Władimir Putin, uzasadniając inwazję na Ukrainę w lutym 2022 roku potrzebą walki z banderyzmem, miał w tej kwestii rację — zaznaczył jednak, że pełna prorosyjska wolta nie jest na razie możliwa, ponieważ polska opinia publiczna była przez ostatnie 4,5 roku silnie „wytresowana” w postawach antyrosyjskich. Zastrzegł jednak, że gdyby doszło do geopolitycznego resetu między USA i Rosją (na poziomie rozmów Kaczyńskiego z administracją Trumpa), PiS po dojściu do władzy nie miałby innego wyjścia niż się do tego przystosować.
Mateusz Morawiecki jako wyjątek — sygnał planowanej koalicji z KO
Wielomski zwrócił uwagę, że jedynym ważnym politykiem PiS, który nie wpisuje się w nową narrację, jest Mateusz Morawiecki, publicznie broniący dotychczasowej polityki wsparcia dla Ukrainy (argumentując, że lepiej, by na polskich czołgach walczyli Ukraińcy, niż Polacy). Ocenił to jako dowód na wcześniej wygłaszaną przez siebie tezę, że Morawiecki i jego frakcja w PiS szykują się po wyborach do utworzenia koalicji z Koalicją Obywatelską, najchętniej z Morawieckim jako premierem — Wielomski zauważył, że Morawiecki nie przeszedł ideowej „metamorfozy” i wciąż głosi to samo, co Donald Tusk czy poseł Michał Szczerba (którego Wielomski ironicznie nazwał „najwybitniejszym ascetą intelektualnym współczesnej Polski”).
Prognoza: konflikt polsko-ukraiński jest „gwarantowany”
Odnosząc się do przywołanej przez Szlachetowicza opinii dr. Leszka Sykulskiego o gwarantowanym konflikcie zbrojnym lub społeczno-politycznym z Ukrainą, Wielomski zgodził się z tą diagnozą, oceniając, że władze w Kijowie świadomie i konsekwentnie do takiego konfliktu dążą, licząc na to, że polskie władze nie są wystarczająco samodzielne, by np. wyremontować lotnisko w Jasionce czy zamknąć granicę polsko-ukraińską (nie wierzy też, że nawet PiS po dojściu do władzy przestałby finansować Starlinki dla Ukrainy).
Wielomski ocenił, że Zełenskiemu taki konflikt jest bardzo potrzebny z dwóch powodów. Po pierwsze, wbrew twierdzeniom „ekspertów” nie widzi on żadnej wielkiej ukraińskiej kontrofensywy — obserwując mapy sytuacji na froncie, wskazał na trwającą ofensywę rosyjską, upadek Konstantynówki i toczące się walki o Liman, a nadchodzący pokój, według niego, będzie oznaczał brak wejścia Ukrainy do NATO oraz konieczność oddania reszty Donbasu (w tym Kupiańska). W takiej sytuacji Zełenski będzie potrzebował, by przetrwać politycznie, wskazania winnego porażki — i Polska, zdaniem Wielomskiego, „wygrała casting” na tę rolę, co widać już w retoryce łączącej Polaków z Rosjanami jako „dwóch bratanków do rozbioru Ukrainy”.
Po drugie, Wielomski przewidział, że Zełenski będzie próbował utrzymać się przy władzy poprzez budowanie syndromu oblężonej twierdzy — Ukrainy otoczonej przez Rosję (wschód i północ przez Białoruś) oraz przez Polskę (zachód), z dodatkiem Węgier na Podkarpaciu. Ocenił, że Zełenski prawdopodobnie sam nie wierzy w utrzymanie władzy po zakończeniu wojny, ale potrzebuje czasu na ewakuację razem z pieniędzmi i współpracownikami.
Wielomski przedstawił dwa możliwe scenariusze rozwoju sytuacji na Ukrainie po ewentualnej przegranej wojnie: model pierwszy — poczucie porażki i utraty szansy na suwerenne państwo; model drugi — analogiczny do Republiki Weimarskiej, oparty na nienawiści, szukaniu winnych (koncepcja „noża w plecy”), nastrojach szowinistycznych i rewizjonistycznych, prowadzący do wyłonienia autorytarnego przywódcy. Ocenił ten drugi scenariusz jako bardziej prawdopodobny.
Artykuł 5 NATO wykorzystany przeciwko Ukrainie, nie Rosji
Wielomski przywołał własny wcześniejszy wpis na platformie X, w którym spekulował, że artykuł 5 traktatu NATO może paradoksalnie zostać wykorzystany przez Polskę nie przeciwko Rosji (jak sugerowano Polakom przez ostatnie 4,5 roku), lecz w związku z potencjalnymi incydentami granicznymi, dronowymi czy inną formą napięcia z Ukrainą, wynikającą z „agresji słownej”, która mogłaby przekształcić się w coś więcej.
Wewnętrzny problem: proukraińska lewica liberalna i „pożyteczni idioci”
Szlachetowicz ocenił, że biorąc pod uwagę liczbę Ukraińców w Polsce oraz — jak to ujął — agentów wpływu i „pożytecznych idiotów” ukraińskich, a także reakcje lewej strony sceny politycznej i części dziennikarzy, Polska znajduje się w poważnym problemie. Wielomski przyznał rację, wskazując, że frakcja liberalno-lewicowa, tradycyjnie skłonna do krytyki polskości, w obecnym konflikcie popiera stronę ukraińską — co ocenił jako specyficzny dla Polski mechanizm, w którym zawsze można znaleźć Polaków chętnych do uderzenia we własny kraj.
Ukraina w sojuszu z Niemcami przeciwko interesom Polski
Wielomski przewidział, że niezależnie od tego, kto będzie rządził Ukrainą w przyszłości, kraj ten będzie strategicznie zorientowany na Niemcy, nie na Polskę — ze względu na zbyt mały potencjał polityczny, ekonomiczny i militarny Polski, by realnie zabezpieczyć Ukrainę przed Rosją. Ostrzegł, że w rezultacie Polska znajdzie się w swoistych „kleszczach” między Niemcami i Ukrainą. Ocenił, że wejście Ukrainy do Unii Europejskiej byłoby błędem — obciążyłoby polskiego podatnika kosztami odbudowy Ukrainy (przy jednoczesnym pomijaniu polskich firm w przetargach), a ponadto Ukraina, chcąc odzyskać Donbas i Krym, będzie najbardziej zdecydowanym zwolennikiem niemiecko-francuskich projektów federalizacji UE i budowy wspólnej armii europejskiej — co jest, jego zdaniem, sprzeczne z polskim interesem zachowania suwerenności. Zasugerował, że to właśnie zbieżność interesów niemiecko-ukraińskich w kwestii federalizacji UE tłumaczy silne wsparcie Donalda Tuska dla Ukrainy. Skrytykował też PiS i otoczenie Jarosława Kaczyńskiego za całkowity brak zrozumienia tych mechanizmów geopolitycznych przez ostatnie 4,5 roku, wyrażając nadzieję, że przyszły rząd (jeśli nie będzie to Tusk lub Morawiecki) zablokuje akcesję Ukrainy do UE, uznając ją za potencjalną „katastrofę polityczną, instytucjonalną i ekonomiczną” dla Polski.
Zakończenie: kolejne rozmowy o Ukrainie nieuchronne
Kończąc program, Wielomski wyraził przekonanie, że temat ukraiński będzie wracał w kolejnych rozmowach, ponieważ Polska ma, miała i będzie mieć — z różnych powodów strukturalnych — państwo, które jest jej wrogie, i jest z tą wrogością „skazana” na współistnienie. Szlachetowicz zakończył program ponownym poleceniem najnowszej książki profesora, dostępnej na stronie provitabona.pl, oraz zachętą do subskrypcji i wsparcia kanału.
Rozmowę przeprowadził Piotr Szlachetowicz. Program „Prof. Adam Wielomski. Naukowo o polityce” (współtworzony z Tygodnikiem Do Rzeczy). Data premiery: 21 czerwca 2026.