Wojczal o geopolitycznej pozycji Ukrainy i Polski: Ukraina traci potencjał, Polska go buduje. Kijów będzie potrzebował Warszawy bardziej niż dziś

Krzysztof Wojczal, publicysta i analityk geopolityczny, opublikował na swoim kanale obszerną analizę poświęconą sytuacji Ukrainy — jej potencjałowi demograficznemu i gospodarczemu, geopolitycznemu położeniu po wojnie oraz perspektywom relacji z Polską.

Ukraina zmarnowała trzydziestolecie

Wojczal zaczął od danych historycznych. W 1990 roku Ukraina miała 52 miliony mieszkańców — znacznie więcej niż Polska z jej 38 milionami. Gospodarka ukraińska była wówczas większa od polskiej. Jednak już na początku lat 90. drogi obu krajów się rozeszły: Polska zaczęła gwałtownie rosnąć, Ukraina — spadać. Do 2022 roku Ukraina straciła 11 milionów mieszkańców, a jej gospodarka nie dokonała żadnego wielkiego skoku, podczas gdy świat — i Polska — rozwijały się bardzo szybko. Wojczal ocenił, że Ukraina zmarnowała w dużej części ostatnie trzydziestolecie, czego nie można powiedzieć o Polsce. Są to dwa modelowe przypadki: jak państwo może dokonać jednego z największych na świecie postępów, albo jak może zaprzepaścić koniunkturę polityczną.

Po 2022 roku sytuacja dramatycznie się pogorszyła. Szacuje się, że dziś na Ukrainie mieszka około 30 milionów ludzi — być może nawet 28–29 milionów. To katastrofalny ubytek z 52 milionów. Dług publiczny wzrósł z około 50 procent PKB przed wojną do 101 procent PKB i wciąż rośnie. Deficyt budżetowy wynosi około 20 procent PKB rocznie. Całe państwo — poza sferą militarną — utrzymywane jest z zachodnich dotacji. Sto procent budżetu ukraińskiego idzie na wojnę i utrzymanie sił zbrojnych.

Geopolityczna mapa Ukrainy

Wojczal przedstawił mapę geopolityczną Ukrainy. Na wschód, północ i południe — kierunki wrogie, przed którymi Ukraina będzie musiała się bronić nawet w czasie pokoju, co oznacza trwałe duże obciążenie budżetowe. Na zachodzie — Słowacja i Węgry nieprzyjazne, Rumunia przyjazna, ale słaba: nie jest w stanie odegrać dla Ukrainy wielkiej roli, choć dostarcza paliwa przez Konstantynopol i porty nad Dunajem.

Polska jest dla Ukrainy jedynym realnym oknem na Zachód. Przez Karpaty nie ma dobrych dróg ani połączeń do rynków zachodnich — ani przez Rumunię, ani przez Węgry, ani przez Słowację. Cały tranzyt przebiega przez Polskę. Autostrada A4 od granicy polsko-ukraińskiej do granicy polsko-niemieckiej to jedyna prosta droga Ukrainy na Zachód. Gdy Odessa była zamknięta z powodu działań wojennych, wszystko szło przez Gdańsk. Polska jest więc dla Ukrainy głównym oknem — zarówno w kwestiach bezpieczeństwa, jak i gospodarczych.

Polska jest dla Ukrainy jednocześnie szansą i zagrożeniem

Wojczal postawił tezę, że Polska jest dla Ukrainy jednocześnie szansą i dużym zagrożeniem cywilizacyjnym. Polska ma przewagę demograficzną — stosunek populacji 1,2 do 1 na korzyść Polski. Gospodarka polska jest 4,6 razy większa od ukraińskiej. Dochód na mieszkańca jest 2 do 3,4 razy wyższy w Polsce. Polska waluta jest dwunastokrotnie silniejsza od hrywny. Polska jest w NATO i w Unii Europejskiej. Ma znacznie lepszą infrastrukturę drogową i kolejową.

Ta przewaga cywilizacyjna Polski rośnie, a Ukraina słabnie. Ryzyko, że Polska będzie wzmacniać się kosztem Ukrainy — przez imigrację ukraińską do Polski, przez wypychanie kapitału polskiego na ukraiński rynek po wojnie — jest realne i Ukraińcy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Wojczal ocenił, że przed wojną z 2014 roku Ukraina traktowała Polskę jako priorytetowy kierunek rywalizacji — nie jako wroga, z którym będzie война, ale jako głównego rywala w walce o pozycję regionalnego lidera.

Ukraińcy postrzegają Polskę jak Polska postrzega Niemcy

Wojczal postawił interesującą analogię: relacja ukraińsko-polska jest dokładnie taka sama jak relacja polsko-niemiecka. Tak jak Polska obawia się, że działania Niemiec w ich własnym interesie często są sprzeczne z interesem polskim, tak samo Ukraińcy postrzegają Polskę. Szukają w Berlinie równoważenia dla Warszawy — tak jak Polska szuka w Paryżu czy Waszyngtonie równoważenia dla Berlina. Niemcy nie są dla Ukrainy zagrożeniem cywilizacyjnym, bo nie mają geograficznej pozycji Polski ani takich ambicji. Dlatego Ukraińcy będą budować sojusz polityczno-gospodarczy z Niemcami — nie dlatego, że Niemcy są lepsi, ale dlatego, że są mniej groźni jako przyszły konkurent.

Teraz Ukraina jest w pierwszej lidze, ale to nie potrwa

Wojczal użył porównania piłkarskiego: Ukraina to Beniaminek, który awansował do ekstraklasy i w trakcie rozgrywek traci swoich najlepszych zawodników. Z tej pozycji Kijów patrzy na Warszawę jako na klub z drugiej ligi — bez decydującego wpływu na Unię Europejską ani na Stany Zjednoczone. Ukraińcy uważają, że grają teraz w pierwszej lidze i mają najlepsze karty do negocjacji z Niemcami, Francuzami i Stanami Zjednoczonymi. I mają rację — ale tylko dopóki trwa liga. Dopóki walczą, mogą zasłaniać się argumentem, że bronią Europy przed Rosją. Gdy działania wojenne ustaną, ten argument wypadnie. Ukraina stanie się bardzo dużym obciążeniem dla Zachodu — petentem żebrzącym o środki na odbudowę i obsługę długu, bez możliwości zaoferowania czegokolwiek w zamian.

Polska pozycja wzrośnie po wojnie, nie spadnie

Wojczal ocenił, że wbrew narracji pojawiającej się po stronie ukraińskiej — że Polska obawia się wzrostu ukraińskiej potęgi i stara się ją zablokować — jest dokładnie odwrotnie. To Ukraina powinna obawiać się polskiej siły cywilizacyjnej, nie Polska ukraińskiej. Polska dzięki agresji rosyjskiej na Ukrainę zyskała: rozmieszczono tu siły NATO, wzrosła pozycja geopolityczna w relacjach z państwami bałtyckimi i Szwecją, Chiny zaczęły dostrzegać Polskę na mapie. Polska się wzmacnia, Ukraina się wytracza ze swoich zasobów.

Po wojnie, gdy ukraińska siła militarna przestanie być argumentem politycznym, wzrosną inne proporcje — te, w których Polska ma przewagę. Polska wciąż będzie oknem Ukrainy na Zachód. Polska wciąż będzie miała lewary polityczne w procesie akcesji do UE i NATO. Wojczal ocenił, że polska pozycja w relacjach z Kijowem będzie po wojnie silniejsza niż jest teraz.

Ukraina będzie musiała zapłacić

Wojczal powiedział wprost: Polska powinna wystawić Ukrainie rachunek — i to podwójny, za to co było i za to co będzie. Nie za darmo. Historia nauczyła, że dawanie bez żądania pokwitowania nie działa. Najlepszym momentem na wymaganie był ten, gdy Polska przekazywała Ukrainie masy uzbrojenia na początku wojny — i tego momentu nie wykorzystano. Ale kolejne okazje się pojawią. Jeśli Rosjanie zrobią kolejny rzut na Ukrainę, Kijów znowu będzie potrzebował Warszawy. Jeśli skończy się rozejmem, będzie dogrywka — i w jej trakcie też.

Wojczal zarekomendował podwójną politykę: łagodną wobec społeczeństwa ukraińskiego — bo w polskim interesie jest utrzymywanie dobrych relacji z Ukraińcami jako ludźmi — i bardzo twardą wobec władz z Kijowa. Polska musi eksponować swoją przewagę, bo tylko wtedy Ukraińcy zaakceptują polską wiodącą rolę w regionie. Dopóki Polska nie pokaże siły konkretnymi działaniami, Kijów będzie czytał polską ugrzecznienie jako słabość.

Ukraina powinna się utrzymać — to w polskim interesie

Pomimo całej twardości analizy Wojczal jest jednoznaczny w jednej kwestii: w polskim interesie jest to, żeby Ukraina się obroniła i utrzymała jako niezależny podmiot. Ukraina okrojona po wojnie, ale niezależna, na drodze do UE i NATO — to realizacja polskiego interesu strategicznego. Wojczal ocenił, że jeśli Ukraina się utrzyma, Polska będzie miała spokój od wschodu na dekady. I wtedy będzie mogła łapczywie rozglądać się za nowymi szansami — na Białorusi, w obwodzie kaliningradzkim, wszędzie tam, gdzie osłabiona Rosja będzie stwarzać geopolityczne okazje.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *