Rafał Ziemkiewicz i Sławomir Jastrząbowski rozmawiali z Danutą Holecką w Telewizji Republika o konsekwencjach decyzji Zełenskiego, ukraińskiej polityce wobec Polski i o tym, co Polska powinna teraz zrobić.
Punkt krytyczny życzliwości
Ziemkiewicz przywołał felietonik Jacka Fedorowicza o punkcie krytycznym życzliwości — kiedy dla kogoś chcemy dobrze i mu pomagamy, po przekroczeniu pewnego punktu zaczyna uważać nas za idiotów, których można wykorzystywać i którzy mają obowiązek wszystko dla niego robić. To zdaniem Ziemkiewicza dokładna ilustracja stosunków polsko-ukraińskich. Polacy są emocjonalni — zakochują się entuzjastycznie, a potem gdy dostaną w nos, wpadają w drugą skrajność. W momencie agresji Putina na Ukrainę dziewięćdziesiąt parę procent Polaków chciało wszystko Ukraińcom dać. Teraz wielu chce wszystko zabrać i zablokować transporty wojskowe. Trzeba — jego zdaniem — być po prostu asertywnym, nie odpuszczać i stopniować naciski.
Holecka wymieniła serię upokorzeń ze strony Ukrainy: imię bohaterów UPA dla jednostki wojskowej, słowa ministra Sybichi, że Polska się niepotrzebnie awanturuje, bo Ukraina ma swoich bohaterów. Ziemkiewicz odparł, że nikt nie obraził ukraińskich żołnierzy bardziej niż ten, kto im nadał imię zbrodniarzy — wyjątkowo nikczemnych i okrutnych. Rzeź wołyńska jest jego zdaniem fenomenem na mapie ludobójstw, bo Niemcy i Rosjanie w ten sposób nie mordowali. Mordowali w ten sposób tylko Ukraińcy.
Prozachodni Sowieci
Ziemkiewicz postawił tezę, że politycy ukraińscy są wychowani przez Sowietów — to są prozachodni Sowieci. Polityka Zełenskiego jest prowadzona według wzorców sowieckich, w tym granie grubo powyżej posiadanych kart. Kiedy trafi się na Trumpa, który powie wprost że nie masz kart w ręku i każe założyć garnitur — to się zamknie i posłucha, jak Zełenski po słynnym spotkaniu w Gabinecie Owalnym.
Ziemkiewicz przeprowadził analogię z polityką Putina w czasach resetu z Zachodem. Putin wtedy regularnie przyjmował uchwały rehabilitujące Pakt Ribbentrop-Molotow albo gloryfikujące sowieckie wkroczenie do Polski w 1939 roku — wiedząc, że to wkurzy Polaków, a on potem pojawi się w zachodnich mediach i powie: widzicie tę polską rusofobię? I rozmaite porozumienia z Zachodem robił na nasz koszt. Zełenski robi to samo — nakłada imię UPA na jednostkę wojskową, Polska reaguje gwałtownie, on potem w zachodnich mediach pokazuje polskie nastroje antyukraińskie i gra kartą, że Polacy przeszkadzają w unijnych interesach Ukrainy.
Zboże, Duda, Tusk — seria upokorzeń
Ziemkiewicz przypomniał kontekst wcześniejszych starć. Słowa Zełenskiego na forum ONZ porównujące Andrzeja Dudę do Putina padły w momencie, kiedy Polska protestowała przeciwko tak zwanemu zbożu technicznemu — dziewięć firm handlujących nim nie miało żadnych powiązań z Ukrainą, w tym jedna renomowana firma amerykańska. Zełenski bronił interesów oligarchii, a przy okazji wywołał narrację na Zachodzie, że Polacy w momencie gdy cały świat pomaga Ukrainie, robią awanturę ze zbożem.
Holecka i Ziemkiewicz przypomnieli też zachowanie Zełenskiego na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w 2023 roku, gdy Andrzej Duda wygłaszał przemówienie w trzech czwartych poświęcone Ukrainie — Zełenski z całą delegacją wyszedł z sali. Amerykańskie media tego nie pokazywały ze względu na rację stanu. Jastrząbowski dodał, że Zełenski celowo upokorzył też Tuska tym drugim wagonem do Kijowa — zrobił to specjalnie, żeby pokazać Europie, że z Polską nie musi się liczyć. Nawet jeśli to Tusk — to jest nasz premier i nie wolno było mu tego robić.
Interesy, nie emocje
Jastrząbowski przyznał, że sam był w 2022 roku naiwny. Miał nadzieję, że polska pomoc przełoży się na normalizację relacji i że historia rzeźby wołyńskiej zostanie wyjaśniona. Tymczasem widział prezydentów, premierów i ministrów rzucających się w ramiona Ukraińców, co było gestem nieszczerości. Ocenił, że nie można być frajerami i że wzorem jest maksyma o interesach zamiast przyjaciół.
Holecka przypomniała, że Komorowski jako marszałek Sejmu w rocznicę rzezi wołyńskiej zdjął z obrad uchwałę rocznicową, bo zobaczył na galerii ambasadora Ukrainy. Ziemkiewicz dodał, że Komorowski jako prezydent pojechał na uroczystości do Bykowni z Poroszenko — a tego samego dnia ukraiński parlament przyjął uchwałę gloryfikującą Banderę. To wszystko jest owocem wieloletnich zaniedbań i polskiej głupkowatej naiwności, że skoro Ukraina się broni przed Rosjanami, to nie wolno im robić przykrości.
Ukraina celuje w bycie liderem regionu
Ziemkiewicz ocenił, że Ukraina celuje w to, by być liderem regionu — a Polska uważa, że to jej należy się ta rola jako największego kraju w regionie. Zełenski gra z Niemcami. Niemcy budują to, co Ziemkiewicz nazywa drugą Rzeszą Bismarcka — Unię Europejską jako projekt de facto pruski, w którym to Niemcy będą rządzić Europą. Ukraina jest im potrzebna jako narzędzie do szachowania Rosji, chłonny rynek i miejsce, gdzie można przenieść emisyjny przemysł pod pozorem walki z CO2. Zełenski w to wchodzi. A jeżeli teraz, gdy Ukraina trochę zaczęła wygrywać, zachowuje się tak — jak będzie się zachowywać, gdy wygra wojnę i będzie chodzić w aurze zwycięzcy?
Co robić
Ziemkiewicz stwierdził, że prezydent Nawrocki zaczął sensownie od symbolicznego gestu — Order Orła Białego nie zmieni zdolności bojowych Armii Ukraińskiej, ale to dobry punkt wyjścia. Powinno się stopniować naciski i być asertywnym. Gdyby Polska robiła to, co Ukraina wobec Węgier — nagle rura do Jasionki mogłaby wymagać pilnego remontu, klucz do magazynu mógłby zaginąć. Na razie to bomba atomowa i trzeba poczekać. Jastrząbowski ocenił, że Polska jest wciąż w narracji, że nie wolno o tym mówić, bo nam to zaszkodzi — i to jest nieprawda. Przy okazji całej afery świat zaczął się dowiadywać, czym naprawdę była rzeź wołyńska i jak wyglądały te zbrodnie. To jest pewna pożądana konsekwencja, choć nikt jej sobie nie życzył.