Dr Maciej Pieczyński — rusycysta, ukrainista z Uniwersytetu Szczecińskiego, publicysta tygodnika Do Rzeczy i twórca kanału Prąd Wschodni — był gościem Kanału Otwartego, gdzie skomentował kryzys w relacjach polsko-ukraińskich wywołany nadaniem jednostce wojskowej nazwy Bohaterów UPA i odebraniem Orderu Orła Białego Zełenskiemu przez prezydenta Nawrockiego.
Tak źle jeszcze nie było — ale meritum się nie zmieniło
Pieczyński ocenił, że w relacjach polsko-ukraińskich jest rzeczywiście najgorzej, jak jeszcze nigdy nie było — ale nie dlatego, że zmieniło się meritum sporu. Ukraińcy cały czas tak samo oceniają kwestię ludobójstwa wołyńskiego i ta dominująca ocena w ukraińskim mainstreamie polityczno-medialnym pozostaje niezmieniona. Zmieniły się dwa czynniki. Po pierwsze — Ukraina prowadzi wojnę z Rosją, przez co nastroje są ostrzejsze, a dążenie do konfrontacji znacznie większe. Po drugie — charakter Zełenskiego: człowieka przekonanego o swojej nieomylności, impulsywnego, autorytarnego w sposobie bycia, nieznoszącego sprzeciwu i traktującego sojuszników z buta. Pieczyński przypomniał, że polscy eksperci przez długi czas tłumaczyli problemy w relacjach nie charakterem Zełenskiego, lecz złymi bojarzami z jego otoczenia. Skończyło się to po przemówieniu w ONZ, gdy Zełenski wprost oskarżył Polskę o granie w orkiestrze Putina.
Zełenski wiedział, co robi — liczy na skupienie wokół flagi
Pieczyński odrzucił tezę, że Zełenski mógł nie wiedzieć, jak Polska zareaguje na nadanie nazwy jednostce. Nie wierzy, że nikt mu o tym nie powiedział — po prostu Polska go już tak nie interesuje. Co więcej, prawdopodobnie podejrzewał, że spór z Polską przyniesie mu poparcie wewnętrzne. Wskazał na mechanizm skupienia wokół flagi: gdy Zełenski awanturował się z Trumpem w gabinecie owalnym, Polacy kręcili głowami, ale Zełenski zyskiwał w ukraińskich sondażach. Dziś podobnie — Ukraińcy w swej masie popierają jego działania w sporze z Polską.
Pieczyński wyjaśnił też, że inicjatorami nazwania jednostki imieniem bohaterów UPA byli sami żołnierze — to trend oddolny. Kult UPA jest ponadpolityczny i ponadpartyjny. Zełenski wszedł w buty ukraińskiego nacjonalizmu bardzo wygodnie, bo tak chce elektorat.
Ukraińskie media — skupienie wokół flagi, łagodniejsi mówią to samo
Pieczyński omówił reakcje ukraińskich mediów i publicystów. W swej masie popierają Zełenskiego. Nawet bardziej łagodni komentatorzy — jak Petro Poroszenko, który apelował o spokój i dialog — zaznaczają, że w kwestii polityki historycznej każdy ma prawo do swojej historii i że formuła przepraszamy i prosimy o wybaczenie jest wystarczająca. Poroszenko mówi łagodniej niż Zełenski, ale gdyby przyszło co do czego, te rozmowy równie żadnego skutku by nie przyniosły.
Powszechny jest też argument, że odebranie orderu to nie sprawa między Polską a Ukrainą, lecz sprawa wewnętrzna Polski, że Nawrocki działa wyłącznie z pobudek politycznych i podbija sobie słupki, a wielu Polaków przecież popiera Ukrainę. Ten argument służy rozgrywaniu polskich podziałów politycznych.
Zełenski rozgrywa polską scenę polityczną
Pieczyński wskazał, że Zełenski celowo oddał order bez czekania na kontrasygnatę premiera Tuska — w ten sposób faktycznie Tuska uratował, bo gdyby musiał się wypowiedzieć, stałby przed trudnym wyborem. Gdyby kontrasygnował odebranie — krytykowani przez własnych zwolenników. Gdyby nie zgodził się na odebranie — ryzykowałby spadek poparcia wśród coraz bardziej antyukraińsko nastawionych wyborców. Znany ukraiński publicysta Witalij Portnykow wprost powiedział, że Zełenski wyświadczył w ten sposób przysługę Tuskowi.
Pieczyński ostrzegł jednak: jeśli między Tuskiem a Zełenskim była jakakolwiek nieformalna umowa, to w momencie gdy Tusk nie spełni ukraińskich oczekiwań, Zełenski nie omieszkają poinformować o tym opinii publicznej.
Ukraina uważa, że gra w wyższej lidze
Pieczyński wyjaśnił skąd bierze się ukraińskie przekonanie, że Polska to partner niższej kategorii. Po pierwsze — mesjanizm: Ukraina broni Europy i całego świata przed Rosją. Po drugie — ukraińska armia, która nabyła unikalnego know-how w walce z Rosją, jest przez samych Ukraińców uważana za być może najlepszą w Europie. Po trzecie — styl eskalacyjny Zełenskiego: granie powyżej swojej ligi powoduje, że automatycznie w tej lidze się znajduje. Po czwarte — Zełenski rządzi od wybuchu wojny nieprzerwanie, podczas gdy w krajach partnerskich władza się zmieniała, co daje mu poczucie wyższości i doświadczenia.
Pieczyński wskazał też na nieodłączność kultu UPA od proeuropejskości na Ukrainie. To nie jest tak, że są nacjonaliści z jednej strony i prozachodni z drugiej. Bandera jest antyrosyjski, NATO jest antyrosyjskie, Unia jest antyrosyjska — wszystko się łączy. Nawet na wschodzie Ukrainy ten trend rośnie, co opisują ukraińscy politolodzy.
Ukraińska narracja o Wołyniu — symetria win ze wskazaniem na Polskę
Pieczyński omówił dominującą na Ukrainie narrację historyczną. Wołyń jest tam określany jako tragedia wołyńska — epizod równoległej wojny polsko-ukraińskiej, w której była symetria win, ale ze wskazaniem na większą winę Polski, bo to Polska rzekomo wcześniej okupowała ukraińskie ziemie. Ukraińcy często pytają, dlaczego Polacy nie burzą pomników Armii Krajowej i Piłsudskiego — dla nich AK i Piłsudski są na tym samym poziomie co Bandera i Szuchewycz. Zełenski w głośnym wywiadzie udzielonym w Ławrze Kijowsko-Peczerskiej powiedział z żalem, że Nawrocki podczas pierwszego spotkania wręczył mu książkę o tragedii wołyńskiej i że on musi z tym jakoś żyć.
Jak powinna reagować Polska — asertywność, nie eskalacja
Pieczyński ocenił, że Polska powinna iść drogą asertywności w kwestii polityki historycznej — nie eskalować, ale konsekwentnie artykułować swoje stanowisko. Do Ukraińców i tak nie trafimy, bo oni nie ustąpią w temacie UPA — dla nich to kwestia tożsamościowa. Ale możemy artykułować nasze stanowisko na forum międzynarodowym, bo Zachód jest czuły na nacjonalizm i antysemityzm — a te wątki pojawiają się w kontekście OUN i UPA — i może być tu naszym sojusznikiem.
Wskazał na dwa konkretne pomysły, które pojawiły się w polskiej debacie publicznej. Pierwszy — Polska jest tranzytem dla pomocy idącej na Ukrainę i może sterować tym tranzytem, uprzykrzając życie Kijowowi bez torpedowania ukraińskiej obrony. Drugi — ogłoszenie referendum w sprawie poparcia dla akcesji Ukrainy do UE, co politycznie daje polskim politykom czyste ręce, a Kijów może skłonić do ustępstw.
Pieczyński zakończył jednoznacznie: Ukraina broni siebie, nie Polski. Polska musi być asertywna i bronić swoich interesów, ale jednocześnie wspierać Ukrainę na tyle, na ile to niezbędne, żeby Ukraina nie upadła — bo perspektywa rosyjskich czołgów pod Przemyślem jest na szczęście bardzo odległa i Polska ma szeroki wachlarz nacisku na Kijów.