Polejowski w Telewizji Republika: Ukraina nie jest gotowa zaakceptować prawdy o ludobójstwie wołyńskim. IPN złożył 26 wniosków ekshumacyjnych — zgodę dostał na 3

Karol Polejowski — wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej — był gościem porannego programu Andrzeja Gajcego w Telewizji Republika, gdzie odniósł się do kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich, stanu prac ekshumacyjnych na Wołyniu, ukraińskiej polityki historycznej wobec UPA oraz sytuacji IPN-u w nowej rzeczywistości dyplomatycznej.

Ukraina nie jest gotowa zaakceptować prawdy o ludobójstwie

Prowadzący zadał na wstępie dwa krótkie pytania wymagające odpowiedzi tak lub nie. Czy dzisiejsza Ukraina — jej elity i społeczeństwo — jest gotowa zaakceptować prawdę o ludobójstwie Polaków na Wołyniu? Polejowski odpowiedział: nie. Czy obecny konflikt może wstrzymać prace poszukiwawczo-ekshumacyjne? Tu odpowiedź była mniej pewna — Polejowski liczył na to, że prace nie zostaną wstrzymane, ale nie był tego pewien.

Wyjaśniając brak gotowości strony ukraińskiej, Polejowski wskazał na kongres polsko-ukraińskich historyków, w którym uczestniczył na początku maja. Zdecydowana większość obecnych tam historyków ukraińskich odrzucała możliwość zaakceptowania tego, że na Wołyniu doszło do ludobójstwa. Stosowane są zastępcze terminy — konflikt polsko-ukraiński, druga wojna polsko-ukraińska, a najbardziej zaskakujące z nich to tak zwany słuszny bunt chłopski ukraiński przeciwko polskim panom.

Mimo to Polejowski nie wykluczył możliwości dialogu — bo zawsze istnieje szansa przekonywania strony ukraińskiej do zaakceptowania niepodlegających dyskusji ustaleń historyków, którzy jasno wskazują, że to co stało się w pierwszej połowie lat 40. na Wołyniu i województwach południowo-wschodnich II Rzeczypospolitej było zaplanowanym i przeprowadzonym ludobójstwem na ludności polskiej.

Decyzja Zełenskiego — wkalkulowana, ale nie wszystkie konsekwencje przewidziane

Polejowski odpowiedział na pytanie, czy był zaskoczony decyzją Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej nazwy Bohaterów UPA. Stwierdził wprost — nie był. IPN na bieżąco monitoruje ukraińską infosferę i było dla niego oczywiste, że sympatie upowskie przeradzają się w bardzo ważny fundament funkcjonowania współczesnego państwa ukraińskiego. Ukraina buduje całą swoją współczesną świadomość na UPA, Banderze i Szuchewyczu.

Ocenił, że strona ukraińska musiała zdawać sobie sprawę z polskiej reakcji i ją wkalkulowała — ale nie do końca przewidziała wszystkie konsekwencje tego ruchu. Tą nieprzewidywaną konsekwencją jest gwałtowny wzrost zainteresowania świata zbrodnią wołyńską. W świadomości międzynarodowej zafunkcjonowało ludobójstwo ukraińskich nacjonalistów. Okazało się, że Ukraińska Powstańcza Armia była organizacją zbrodniczą, na której ciążą zbrodnie dokonane na Polakach. Wielu członków UPA, również na szczeblu dowódczym, wcześniej kolaborowało z Niemcami, biorąc udział w mordowaniu ludności żydowskiej. Tego elementu w aspekcie międzynarodowym strona ukraińska — zdaniem Polejowskiego — chyba nie przewidziała.

Wskazał też na pewien paradoks — Wołodymyr Wiatrowicz napisał na swoim koncie, że stało się coś, czego wszyscy zwolennicy gloryfikowania UPA pragnęli. Tymczasem rezultatem tej decyzji jest rosnące zainteresowanie światowych mediów zbrodnią wołyńską, a nie umocnienie ukraińskiej narracji historycznej.

Polska polityka przez lata zbyt sentymentalna — zemsta była brutalna

Polejowski ocenił, że polska polityka wobec Ukrainy, bez względu na to kto rządził, miała charakterystyczny rys — sentymentalno-romantyczny i paternalistyczny, zamiast twardego artykułowania interesów państwowych. To są relacje między niepodległymi państwami i trzeba przy swoich interesach twardo obstawać. Tego Polska nie potrafiła. Ukraina to potrafi — Polska w dalszym ciągu nie. Ta postawa zemściła się brutalnie.

Podkreślił, że sytuację widział wyraźnie już wcześniej, monitorując regularnie ukraińską infosferę i przyjeżdżając na Ukrainę systematycznie od 2021 roku, jeszcze przed pełnoskalową agresją Rosji. Mimo to polscy politycy nie wyciągali z tych obserwacji odpowiednich wniosków. Przez lata kolejne rządy nie stawiały twardo kwestii poszukiwań i ekshumacji — tłumacząc to trwającą wojną i nieodpowiednim momentem. To zemściło się na Polsce bardzo brutalnie.

Jedność po stronie ukraińskiej, jej brak po stronie polskiej

Polejowski zwrócił uwagę na asymetrię w obu krajach. Strona ukraińska — mimo wzajemnych niechęci politycznych — konsoliduje się pod banderowskim sztandarem. Byli prezydenci, politycy opozycji, komentatorzy — w tej kwestii mówią jednym głosem. Tymczasem w Polsce takiej jedności nie ma. Polejowski wyraził przekonanie, że w tym wypadku chodzi o coś więcej niż sympatie czy antypatie polityczne — chodzi o żywotny interes państwa polskiego i narodu polskiego — i oczekiwał, że politycy będą potrafili stanąć po stronie polskich interesów.

Odniósł się też krytycznie do wypowiedzi niektórych polskich polityków i publicystów, którzy porównywali UPA do żołnierzy niezłomnych lub twierdzili, że jej działania wobec Polaków były atakami na ludność cywilną — nie ludobójstwem. Stwierdził, że te twierdzenia idą w absolutnej zgodzie z oficjalną narracją płynącą z Kijowa. Postawił retoryczne pytanie, czy to przypadek. Sam UPA porównał do niemieckich Einsatzgruppen — komand śmierci dokonujących egzekucji ludności cywilnej od 1939 roku. Podkreślił, że nie ma tu żadnego porównania z Armią Krajową — to zupełnie różne zjawiska z zupełnie różnych światów.

26 wniosków ekshumacyjnych — zgoda na 3

Polejowski ujawnił szczegóły dotyczące stanu prac poszukiwawczo-ekshumacyjnych. IPN złożył łącznie 26 wniosków ekshumacyjnych — zgodę otrzymał na 3. Ocenił to jako wynik skromny, świadczący o tym, że żadnego przełomu w tej kwestii nie ma. Są jedynie pewne gesty dobrej woli strony ukraińskiej. Mogą ich nie być — co byłoby dla Polejowskiego jednoznacznie czytelnym sygnałem, że strona ukraińska brnie dalej w działania, które nie mogą jej przynieść sukcesu.

Poinformował o aktualnym stanie prac: trwa drugi etap poszukiwań w Późnikach, IPN przygotowuje się do ekshumacji w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej, planowana jest ekshumacja polskich żołnierzy z Hołoska pod Lwowem, gotowy jest wniosek o ekshumację z Huty Pieniackiej. Zaznaczył, że IPN liczy się z tym, iż bieżący kryzys dyplomatyczny może rzutować na ten proces i analizuje wszystkie scenariusze — w tym scenariusz, w którym strona ukraińska zastosuje retorsje w postaci wstrzymania prac.

Ujawnił przy tym symptomatyczny szczegół: jeden z ukraińskich portali opublikował informację, że w Późnikach trwają poszukiwania osób zmarłych podczas okupacji sowieckiej. Polejowski skomentował to jednym zdaniem — to wiele mówi o ukraińskiej narracji dotyczącej ofiar wołyńskich.

Ukraina obawia się tego, co ekshumacje ujawniają

Polejowski wyraził przekonanie, że strona ukraińska nie wie do końca, czego się obawiać — ale prawdopodobnie boi się tego, co IPN znajduje w grobach i dołach śmierci. Odkrywane szczątki i dokumentacja zbrodni rozstrzygają dyskusje historyków w sposób, którego żadna narracja nie jest w stanie zakwestionować. Kiedy odkrywane są groby i pokazywany jest w jaki sposób mordowane były kobiety i dzieci, wszelkie wątpliwości znikają.

Apel do rządzących: nie atakować IPN, wesprzeć dyplomatycznie

Polejowski zaapelował do polskich elit rządzących o zaprzestanie ataków na IPN i dezawuowania jego roli. Kiedy polscy politycy uderzają w Instytut lub milczą o jego roli w procesie poszukiwań i ekshumacji, strona ukraińska odbiera to jako wyraźny sygnał, że może go rozgrywać. Instytut potrzebuje mocnego dyplomatycznego wsparcia ze strony rządu — nie podważania swojej pozycji.

Ukraińska narracja: Polacy byli okupantami

Odpowiadając na pytanie widza o to, czy Ukraińcy wiedzą, jak wyglądała sytuacja na ziemiach kresowych, Polejowski wyjaśnił, że dla tych Ukraińców, którzy akceptują mit UPA i Bandery, Polacy byli na tych ziemiach okupantami — elementem obcym i wrogim, który należało stamtąd usunąć. To było podstawą decyzji o eksterminacji. Jako ilustrację podał ukraiński film historyczny sprzed kilku lat, którego akcja rozgrywa się w XVIII wieku, a głównym wrogiem walczącego o sprawiedliwość ukraińskiego bohatera są Polacy. W Polsce film przeszedł bez echa — tymczasem doskonale ilustruje, jak głęboko zakorzeniona jest ta narracja.

Dialog z ukraińskim IPN — możliwy, ale ograniczony

Polejowski odniósł się do możliwości dialogu instytucjonalnego z ukraińskim odpowiednikiem IPN-u. Zna jego szefa Aleksandra Ufiorowa i spotykali się kilkakrotnie. Jednak ukraiński IPN, mimo że jego kompetencje zostały niedawno poszerzone, nie podejmuje żadnych decyzji administracyjnych — te należą do administracji lokalnej, a na wyższym szczeblu do Ministerstwa Kultury w Kijowie. Dialog ekspercki jest więc możliwy, ale jego wpływ na decyzje ukraińskiego państwa jest ograniczony.


You may also like

Page 1 of 46

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *