Rosja nie zamierza szukać drogi do zakończenia wojny z Ukrainą, lecz przygotowuje się do jej dalszej eskalacji, ocenia Marek Menkiszak, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich. W materiale wideo OSW wyjaśnił, dlaczego Kreml mimo braku przełomu na froncie i rosnących problemów wewnętrznych wciąż wierzy w możliwość zwycięstwa. Opisał też, jak Moskwa chce zastraszyć Europę i ograniczyć zaangażowanie Stanów Zjednoczonych oraz jak Zachód mógłby ją skutecznie odstraszać.
Bilans po czterech latach wojny
Materiał zaczyna się od faktów. Po ponad czterech latach pełnoskalowej wojny Rosja nie zdołała zająć nawet całego obwodu donieckiego, którego rzekoma obrona była jednym z formalnych pretekstów inwazji. Ukraina tymczasem coraz skuteczniej atakuje cele w głębi Rosji: rafinerie, magazyny paliw, porty i statki. Latem tego roku rosyjskie zdolności rafineryjne spadły według materiału o około połowę w porównaniu z 2025 rokiem, a w Rosji znów pojawiły się problemy z dostępnością paliw.
Rosja nie osiąga też swoich celów wobec Europy. Mimo dezinformacji, cyberataków, sabotażu i prób destabilizacji państwa europejskie nadal wspierają Ukrainę, sankcje wobec Rosji są utrzymywane i rozszerzane, a NATO zwiększa aktywność na wschodniej flance. Menkiszak dodał, że Moskwie nie udało się także skłonić administracji Donalda Trumpa do rozdzielenia kwestii uregulowania konfliktu z Ukrainą od normalizacji relacji amerykańsko-rosyjskich ani do wycofania wsparcia dla Ukrainy w jakiejkolwiek formie.
Dlaczego Kreml nie zmienia strategii
Menkiszak wyjaśnił, że wynika to z rosyjskiej kultury strategicznej: jeśli coś nie działa, nie zmienia się polityki, tylko jeszcze bardziej zwiększa presję. Rosja przygotowuje się do eskalacji także dlatego, że dostrzega dla siebie okna możliwości. Przede wszystkim widzi narastające trudności w samej Ukrainie, wynikające z wyniszczania infrastruktury krytycznej, zwłaszcza energetycznej.
Plan wobec Ukrainy: miasta, infrastruktura, mobilizacja
Według materiału Rosja zamierza zwiększyć skalę ataków na miasta i infrastrukturę krytyczną, wykorzystując między innymi nowe typy dronów i wielogłowicowe pociski balistyczne. Jednocześnie Moskwa może w najbliższych miesiącach zdecydować się na mobilizację setek tysięcy kolejnych rezerwistów, niekoniecznie w formie jednego jawnego dekretu.
Menkiszak ocenił, że ma to służyć demoralizacji Ukraińców i podniesieniu politycznych kosztów prowadzenia wojny. Optymalnym efektem z punktu widzenia Moskwy byłby kryzys humanitarny na Ukrainie, najlepiej rozlany na zewnątrz falami uchodźców destabilizującymi sąsiednie państwa europejskie. Rosjanie liczą, że po ciężkiej zimie Ukraińcy uznają, iż nie ma innego wyjścia niż negocjacje z Moskwą na rosyjskich warunkach.
Plan wobec Europy: wojna hybrydowa i gra o wyniki wyborów
Wobec Europy plan jest inny, choć logika podobna. Menkiszak opisał coraz bardziej agresywną wojnę hybrydową, prowadzoną poniżej progu otwartego konfliktu zbrojnego. Nie jest to inwazja jak na Ukrainę, lecz wiele działań, w tym masowa kampania propagandowa i dezinformacyjna, wpływanie na państwa i społeczeństwa oraz udział, także pośredni, w kampaniach wyborczych.
Wskazał na serię ważnych elekcji: wybory prezydenckie we Francji wiosną przyszłego roku, wybory regionalne w Niemczech, a potem parlamentarne, oraz wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii i w Polsce. Rosjanie liczą, że dojdą do głosu siły, jeśli nie przyjazne, to przynajmniej pragmatyczne wobec Moskwy, niechętne kontynuowaniu presji sankcyjnej i wsparcia dla Ukrainy, a nawet gotowe wznowić współpracę najpierw gospodarczą, a potem polityczną.
Plan wobec Stanów Zjednoczonych
Rosja liczy też na zmianę polityki USA. Kreml próbuje przekonać administrację Trumpa, że normalizacja relacji może przynieść Waszyngtonowi konkretne korzyści gospodarcze. Moskwa oferuje perspektywę lukratywnych porozumień biznesowych, licząc na zniesienie sankcji, ograniczenie amerykańskiego wsparcia dla Ukrainy i powrót do współpracy.
Rosnąca agresywność działań hybrydowych
Menkiszak wymienił zakres działań: cyberataki, ale też działania kinetyczne, akty terroru, sabotaż, dywersję i podpalenia, naruszenia przestrzeni powietrznej przez drony i niekiedy rakiety oraz przez rosyjskie samoloty bojowe. Wszystkie mają według niego charakter brutalny i rosnącą agresywność.
Materiał przypomniał, że już dwa lata temu OSW opisywał w raporcie, jak Moskwa wykorzystuje dezinformację, cyberataki, sabotaż i operacje wywiadowcze, by osłabiać Zachód i podważać jego wsparcie dla Ukrainy. Dziś różnica polega przede wszystkim na skali i poziomie ryzyka.
Eskalacja jako decyzja polityczna
Według Menkiszaka Rosja podjęła decyzję polityczną, że to eskalacja agresywnych działań jest sposobem na uzyskanie korzyści, a nie zamrożenie konfliktu. Zamrożenie nie przyniosłoby Moskwie zwycięstwa, a Kreml uznaje, że zwycięstwo metodami bardziej politycznymi niż militarnymi jest osiągalne. Należy się więc spodziewać bardziej intensywnych i agresywnych ataków, jeszcze więcej tego, co było dotąd.
Otwarte pozostaje pytanie, czy Rosja zdecyduje się na bardziej jawne działania, na przykład bezpośredni atak rakietowy na obiekty infrastruktury krytycznej na terenie państw członkowskich NATO i Unii Europejskiej. Byłoby to przekroczenie granicy bardzo ryzykowne dla Rosji, bo wywołałoby dyskusję o odpowiedzi wojskowej sojuszu.
Odstraszanie zamiast samej odporności
Materiał podkreśla, że odpowiedzią nie może być tylko większa odporność na rosyjskie działania. Potrzebne jest odstraszanie, czyli przekonanie Kremla, że eskalacja oznacza dla Rosji realne i rosnące koszty. Menkiszak wskazał zarówno działania asymetryczne, jak i symetryczne.
Działania asymetryczne w sferze politycznej i bezpieczeństwa, uderzające w rosyjską obecność na terytorium państw NATO i UE: ograniczanie swobody poruszania się rosyjskiego personelu dyplomatycznego, który pełni też funkcje wywiadowcze, zamykanie rosyjskich obiektów, w tym ambasad, poszerzanie ograniczeń wizowych dla obywateli rosyjskich i innych osób uczestniczących w działaniach agresywnych oraz zamykanie granic. Dotyczy to przede wszystkim państw bezpośrednio graniczących z Rosją, ale potencjalnie także granic z Białorusią, która jest kanałem tranzytowym.
Działania ekonomiczne: nie tylko utrzymywanie, ale zwiększanie reżimu sankcyjnego, uderzające w źródło finansowania wojny, czyli sprzedaż nośników energii. Menkiszak wskazał potencjalną zamianę tzw. price cap, czyli pułapu cenowego dla rosyjskiej ropy, na de facto embargo na eksport i zakaz świadczenia jakichkolwiek usług pomagających w tym eksporcie. Zaznaczył też konieczność zwiększenia presji na „flotę cieni”, w tym zatrzymywanie statków wywożących ropę. Stanowią one nie tylko zagrożenie ekologiczne, wynikające z braku ubezpieczenia i fatalnego stanu technicznego, ale też zagrożenie bezpieczeństwa, bo uczestniczą w działaniach hybrydowych przeciwko państwom nadbrzeżnym, między innymi na Bałtyku.
Działania w sferze bezpieczeństwa: zwiększenie aktywności wojskowej NATO w rejonie Rosji, co, jak zauważył, obserwujemy ostatnio, także w postaci niezapowiedzianych ćwiczeń. Najlepszym rozwiązaniem byłoby według niego zwiększenie obecności wojskowej sojuszników na wschodniej flance jako sygnału odstraszania oraz zwiększenie zdolności wojskowych, w tym ofensywnych, a nie tylko defensywnych, państw sąsiadujących z Rosją.
Działania symetryczne, czyli odpowiedź na rosyjskie działania hybrydowe: szersze wykorzystanie ofensywnych zdolności cybernetycznych, którymi dysponuje część państw NATO i które są niekiedy podejmowane, do uderzania w ważne rosyjskie systemy. Menkiszak wskazał też wspieranie sił specjalnych i służb specjalnych Ukrainy, prowadzących operacje na terytorium Rosji, w obiekty i w osoby odpowiedzialne za agresję, co pozwoliłoby zwiększyć ich skalę i efektywność. Wreszcie wymienił samodzielne operacje strony natowskiej, które sugerowałyby Rosji, że sojusz również potrafi szkodzić rosyjskiej infrastrukturze w sposób bardziej bezpośredni.
Menkiszak zastrzegł, że to decyzje wysokiego ryzyka politycznego i należy się spodziewać ostrożności. Podkreślił jednak, że nie ma innego sposobu na zatrzymanie, a nawet ograniczenie rosyjskich działań agresywnych niż pokazanie Rosjanom, że Zachód ma zarówno zdolności, jak i wolę polityczną, by na takie działania zdecydowanie odpowiadać. W przeciwnym razie Rosja będzie zachęcona do eskalowania i poważnej eskalacji nie uda się uniknąć.
Materiał „Rosja eskaluje. Jaki jest plan Kremla wobec Ukrainy i Europy?” ukazał się na kanale Ośrodka Studiów Wschodnich (275 tys. subskrybentów) 25 września 2026 roku. Analizę przedstawił Marek Menkiszak z OSW.