11 milionów ton zboża bez magazynów — eksperci OSW o kryzysie eksportowym Ukrainy

Rosja i Ukraina wzajemnie blokują sobie dostęp do portów czarnomorskich, uderzając w kluczowy dla obu gospodarek eksport zboża — a obecny kryzys, trzeci od wybuchu pełnoskalowej wojny, może okazać się trudniejszy do rozwiązania niż poprzednie epizody — ocenili eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich Iwona Wiśniewska i Sławomir Matuszak w rozmowie z Damianem Rosłońcem w podcaście OSW.

Znaczenie portów czarnomorskich dla Ukrainy

Matuszak wyjaśnił, że porty czarnomorskie mają dla Ukrainy fundamentalne znaczenie eksportowe, szczególnie w przypadku produkcji rolnej — ponad 95 procent eksportu zbóż przechodziło dotychczas przez trzy porty tak zwanej Wielkiej Odessy: Odessę, Czarnomorsk i Piwdenne. Zaznaczył, że alternatywne szlaki eksportowe, choć rozwinęły się częściowo w trakcie wojny, nie są w stanie w pełni zastąpić tych portów.

Na pytanie prowadzącego, czy obecna sytuacja to blokada w dosłownym sensie, Matuszak sprecyzował, że formalnie żadnej blokady nie ma — armatorzy i ubezpieczyciele statków sami zdecydowali o zaprzestaniu żeglugi do tych portów ze względu na eskalację ataków. Po nasileniu się ostrzałów w lipcu, 22 lipca podjęto decyzję o całkowitym wstrzymaniu ruchu statków do trzech portów Wielkiej Odessy — sytuacja ta utrzymuje się od blisko miesiąca, bez jasnej perspektywy wznowienia żeglugi.

Celowe działania Rosji i wzajemne uderzenia w porty

Rosłoniec zapytał, czy rosyjskie ataki na porty czarnomorskie są celowym działaniem wymierzonym w ukraiński eksport. Wiśniewska potwierdziła, że Rosja od początku wojny prowadzi grę na rynku żywnościowym, próbując ograniczać możliwości eksportowe Ukrainy, dla której sektor rolny ma kluczowe znaczenie gospodarcze. Zaznaczyła jednak, że obecna sytuacja różni się od kryzysu z lat 2022–2023 tym, że tym razem również rosyjskie porty na Morzu Czarnym i Azowskim są atakowane przez Ukrainę — od 10 lipca porty w Rostowie nad Donem w basenie Morza Azowskiego praktycznie nie obsługują przeładunku rosyjskiego zboża.

Wiśniewska wskazała, że porty czarnomorskie i azowskie odpowiadają łącznie za około 90 procent rosyjskiego eksportu zboża, choć w przypadku innych surowców, takich jak ropa naftowa, możliwości eksportowe Rosji są bardziej zdywersyfikowane — eksport ropy przez Noworosyjsk to około 17 procent całkowitego rosyjskiego eksportu surowca, przy czym port ten obsługuje również terminal eksportujący kazachską ropę wydobywaną głównie przez inwestorów amerykańskich, stanowiącą około 80 procent całego kazachskiego eksportu ropy surowej za pośrednictwem ropociągu CPC. Cały region Morza Czarnego i Azowskiego odpowiada za około jedną trzecią przeładunków portowych Rosji, jednak w przypadku zbóż alternatywne możliwości przeładunkowe są znacznie bardziej ograniczone niż w przypadku ropy.

Skutki gospodarcze po obu stronach

Odpowiadając na pytanie, czy którejś ze stron grozi głód z powodu niemożności eksportu zboża, Wiśniewska wyjaśniła, że rolniczy sezon liczony jest zwykle od 1 lipca do 30 czerwca, a zboże z poprzedniego sezonu zostało już w dużej mierze wyeksportowane — w przypadku Rosji główni importerzy, Egipt i Turcja, znacząco zwiększyli zakupy w pierwszym półroczu, przez co ich obecne zapotrzebowanie jest ograniczone. W efekcie rynek wewnętrzny w Rosji zapełnia się nadwyżkami, a ceny zboża spadły od początku lipca o 25 procent, co uderza przede wszystkim w duże przedsiębiorstwa rolne, które liczyły na środki ze sprzedaży zboża na spłatę zaciągniętych wcześniej kredytów. Zaznaczyła, że Rosji głód nie grozi, ale cenę tej sytuacji ponosi bezpośrednio sektor rolny.

Matuszak ocenił, że sytuacja po stronie ukraińskiej jest analogiczna, choć nawet trudniejsza — zbiory pszenicy i jęczmienia zostały już zakończone, a Ukraina dysponuje na razie wystarczającymi zapasami magazynowymi, jednak doszło do załamania cen na rynku wewnętrznym: pszenica potaniała o 30 procent, podobnie nasiona słonecznika, co jest istotne, ponieważ Ukraina jest największym na świecie eksporterem oleju słonecznikowego. Wskazał na nadchodzące wyzwanie związane z drugim etapem żniw — zbiorami kukurydzy jesienią — szacując, że już w listopadzie w magazynach może zabraknąć miejsca na około 11 milionów ton zboża. Zaznaczył też, że zbliżająca się kampania siewna może zostać utrudniona przez brak środków finansowych u producentów rolnych, którzy nie zdołali sprzedać zebranych plonów — sytuacja różni się przy tym od tej sprzed dwóch lat, gdy po pierwszych miesiącach pełnoskalowej wojny porty zostały częściowo otwarte, dając rolnikom pewną perspektywę na eksport.

Perspektywy długoterminowe dla światowego rynku żywności

Wiśniewska podkreśliła, że długofalowe skutki obecnej sytuacji odczuje przede wszystkim przyszły sezon rolny — zarówno w Rosji, jak i na Ukrainie może dojść do ograniczenia areału obsiewanego zbożem. Zaznaczyła, że Rosja odpowiada za 20 procent światowego handlu pszenicą, a Ukraina również jest istotnym producentem zbóż i roślin oleistych, więc długotrwałe utrzymanie się kryzysu odbije się na całym światowym rynku żywności — choć obecnie, w przeciwieństwie do 2022 roku, nie obserwuje się jeszcze gwałtownej reakcji cenowej na międzynarodowych giełdach.

Matuszak zastrzegł, że trudno dziś przewidzieć dokładny przebieg sytuacji, ponieważ to już trzecia blokada od wybuchu pełnoskalowej wojny, a poprzednie trwały maksymalnie kilka miesięcy lub tygodni. Przypomniał, że w 2022 roku przez rok funkcjonowała tzw. inicjatywa zbożowa umożliwiająca eksport produkcji rolnej, a po jej zakończeniu przez Rosję w lipcu 2023 roku Ukraina samodzielnie otworzyła tak zwany korytarz czarnomorski, który w ciągu pół roku pozwolił na normalne wznowienie ruchu statków. Zwrócił uwagę, że oprócz zbóż istotny dla Ukrainy jest również eksport rudy żelaza i produkcji metalurgicznej, dla którego praktycznie nie istnieje alternatywna trasa transportowa — już teraz dwa duże zakłady wydobycia rudy wstrzymały działalność. Zaznaczył, że choć sektor rolny odpowiada za około 60 procent wartości ukraińskiego eksportu, w strukturze PKB jest to około 10 procent — mimo to wpływ na wpływy budżetowe, miejsca pracy i ogólną kondycję gospodarki będzie, jego zdaniem, poważny, jeśli sytuacja się przedłuży.

Główni odbiorcy i ryzyko globalnego kryzysu żywnościowego

Na pytanie o głównych importerów zbóż z obu krajów, Wiśniewska wskazała Turcję i Egipt jako kluczowych odbiorców rosyjskiego zboża — Egipt jest największym importerem pszenicy na świecie — a także kraje Zatoki Perskiej, Afrykę, Chiny i inne państwa azjatyckie.

Rosłoniec przypomniał obawy o globalny głód, które towarzyszyły podobnemu kryzysowi w 2022 roku. Matuszak wyjaśnił, że tamte obawy wynikały nie tyle z fizycznego deficytu żywności, co z gwałtownego wzrostu cen, który uderzył szczególnie w kraje Afryki Subsaharyjskiej, gdzie wydatki na podstawowe produkty żywnościowe stanowią niemal cały budżet domowy gospodarstw — wówczas ceny pszenicy wzrosły ponad dwukrotnie. Zaznaczył, że obecnie europejskie giełdy zbożowe nie zareagowały jeszcze na blokadę, jednak w perspektywie kilku miesięcy, a nawet roku, brak dostaw z obu krajów może doprowadzić do wzrostu cen i realnego deficytu żywności.

Alternatywne szlaki eksportowe i ich ograniczenia

Matuszak omówił dostępne dla Ukrainy alternatywne trasy eksportowe — porty bałtyckie, w tym przede wszystkim polskie, które są jednak znacznie droższe logistycznie ze względu na konieczność przeładunku między liniami kolejowymi o różnym rozstawie torów oraz ograniczoną przepustowość granicy. Drugą alternatywą są porty dunajskie, które w szczytowym okresie w poprzednich latach eksportowały nawet do dwóch milionów ton żywności miesięcznie, jednak obecnie rekordowo niski poziom wody w Dunaju ogranicza załadunek barek do zaledwie 30–40 procent ich pojemności, co utrudnia również wykorzystanie rumuńskiego portu w Konstancy. Zaznaczył, że nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu alternatywne szlaki są w stanie zapewnić około połowy wolumenu, jaki obsługiwały porty czarnomorskie.

Dodatkowym czynnikiem komplikującym sytuację są, jak wskazał Matuszak, napięcia polityczne w Polsce, Rumunii i Mołdawii związane z protestami miejscowych rolników przeciwko importowi ukraińskiego zboża — funkcjonujący tam system licencyjny stanowi de facto embargo, a nawet sam tranzyt ukraińskiego zboża wywołuje sprzeciw lokalnych społeczności rolniczych.

Rola Turcji i perspektywy dyplomatycznego rozwiązania

Matuszak wskazał, że jedynym realnym rozwiązaniem byłoby wypracowanie nowego korytarza zbożowego na drodze kompromisu, zaznaczając, że Ukraina sygnalizowała gotowość do takiego rozwiązania. Wyraził jednak pesymizm co do szans na taki scenariusz, oceniając, że Rosja obecnie „idzie na całość”. Wiśniewska potwierdziła, że według doniesień prasowych strona ukraińska zwracała się za pośrednictwem Turcji do Rosji z prośbą o uregulowanie ruchu na Morzu Czarnym, jednak Rosja nie wykazuje obecnie gotowości do ustępstw — zaznaczyła, że obecna blokada stanowi też częściowo odpowiedź Kremla na ukraińskie ataki w głębi Rosji, które od kilku miesięcy uderzają kolejno w rafinerie i infrastrukturę eksportową ropy, magazyny największej rosyjskiej firmy e-commerce Wildberries, a obecnie także w porty. Wskazała, że przed wrześniowymi wyborami do Dumy Państwowej Kreملowi bardzo zależy na pokazaniu, że odpowiada na ukraińskie ataki i utrzymuje przewagę w wojnie, co dobrze wpisuje się w narrację o blokadzie ukraińskiego eksportu zboża.

Wiśniewska zaznaczyła również, że sytuacja mocno uderza w gospodarkę turecką, ponieważ Turcja jest kluczowym odbiorcą zboża zarówno od Rosji, jak i od Ukrainy — znaczną część zakupionego rosyjskiego zboża przetwarza dodatkowo na mąkę i makarony, eksportowane następnie do reszty świata.

Możliwa reakcja państw trzecich

Rosłoniec zapytał, czy w miarę pogłębiania się kryzysu można spodziewać się nacisku na Rosję ze strony jej sojuszników — państw afrykańskich, Chin czy Turcji — odczuwających realne skutki blokady. Wiśniewska oceniła to za mało prawdopodobne, wskazując, że Chiny są dziś zainteresowane tym, by Rosja nie przegrała wojny, a Władimir Putin nie wydaje się dziś skłonny do racjonalnej reakcji na tego typu sygnały. Przypomniała jednak przypadek z końca lipca, gdy wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance zwrócił się do prezydenta Zełenskiego z prośbą o zaprzestanie ataków na terminal i tankowce wywożące kazachską ropę przez rosyjskie porty — Ukraina zastosowała się do tej prośby, co pokazuje, że punktowe interwencje państw trzecich są możliwe, choć na razie brak szerszej, globalnej reakcji.

Matuszak dodał, że dopóki ceny zbóż nie staną się realnym problemem dla biedniejszych krajów, trudno oczekiwać z ich strony zdecydowanej presji. Podkreślił kluczową różnicę względem pierwszej połowy 2022 roku, gdy dwukrotny wzrost cen na giełdach wywołał w Europie i na świecie poważne obawy o głód w Afryce oraz kolejny kryzys migracyjny, co skłoniło ONZ do wypracowania wspomnianej inicjatywy zbożowej — do której Rosja wówczas przystąpiła, jednak po roku się z niej wycofała. Wiśniewska przypomniała, że to wycofanie się z inicjatywy zbożowej w 2023 roku, licząc na całkowite zablokowanie ukraińskiego eksportu, okazało się dla Kremla dotkliwą porażką wizerunkową — Ukraina nie tylko utrzymała eksport zboża, ale stworzyła również skuteczny kanał wywozu innych istotnych dla swojej gospodarki towarów, w tym metali. Jej zdaniem obecna, zdwojona determinacja Rosji w blokowaniu portów jest częściowo odpowiedzią na tamto upokorzenie oraz demonstracją, że Rosja wciąż skutecznie uderza w Ukrainę i nie przegrywa wojny.

Prognozy na najbliższe miesiące

Na zakończenie rozmowy Rosłoniec poprosił oboje ekspertów o prognozę rozwoju sytuacji. Wiśniewska oceniła, że w przypadku rosyjskiego eksportu — mimo ataków na tankowce przewożące rosyjską ropę na Morzu Czarnym w minionym roku — eksport ten był kontynuowany, a spora liczba armatorów gotowych podjąć ryzyko utrzymywała ten proceder, choć obecnie, jak sprawdziła w systemie MarineTraffic, ruch jednostek zarówno na Morzu Azowskim, jak i wokół rosyjskich portów czarnomorskich jest minimalny — większość statków pozostaje w portach lub wyłączyła transpondery. Oceniła, że Rosja prawdopodobnie nie będzie skłonna do ustępstw co najmniej do połowy września, czyli do zbliżających się wyborów do Dumy, ponieważ konsekwencje gospodarcze dla rosyjskiego sektora rolnego nie są dla Putina obecnie priorytetem i ujawnią się dopiero z czasem.

Matuszak ocenił, że po stronie ukraińskiej sytuacja pozostanie pod względną kontrolą jeszcze przez kilka tygodni, przy założeniu częściowego udrożnienia alternatywnych szlaków transportowych, o ile nie dojdzie do kryzysu politycznego z sąsiadującymi państwami, który mógłby zagrozić tranzytowi. Spodziewa się jednak fali bankructw wśród części firm rolnych, zwłaszcza mniejszych podmiotów pozbawionych możliwości magazynowania dużych ilości zboża, oraz rosnącego zapotrzebowania Ukrainy na dodatkowe wsparcie finansowe Zachodu, wskazując, że pierwsze takie apele już się pojawiają. Ocenił, że jeśli perspektywa odblokowania portów się nie pojawi, jesienne zasiewy będą znacznie mniejsze, ograniczone głównie do potrzeb wewnętrznych, co w dłuższej perspektywie kilku, kilkunastu miesięcy dodatkowo obciąży i tak trudną sytuację ukraińskiej gospodarki, utrzymywanej obecnie w dużej mierze dzięki finansowaniu zachodnich partnerów — finansowanie to, jego zdaniem, będzie musiało w najbliższym czasie wzrosnąć.


Rozmowę przeprowadził Damian Rosłoniec. Gośćmi podcastu byli Sławomir Matuszak, ekspert zespołu Białorusi, Ukrainy i Mołdawii Ośrodka Studiów Wschodnich, oraz Iwona Wiśniewska, ekspertka zespołu rosyjskiego OSW. Materiał dostępny na kanale „Podcast Ośrodka Studiów Wschodnich – OSW” na YouTube, liczącym 62,2 tys. subskrybentów, pod tytułem „Jak Rosjanie i Ukraińcy wzajemnie blokują Morze Czarne?”. Opublikowany 21 sierpnia 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *