Reporter Edward Kaprov w reportażu ARTE.tv zebrał relacje mieszkańców Chersonia na południu Ukrainy — miasta leżącego bezpośrednio na linii frontu nad Dnieprem, gdzie po drugiej stronie rzeki stacjonują wojska rosyjskie, a codzienność wyznaczają nieustanne ataki dronów.
Miasto, które przetrwało okupację i powódź
Narrator przypomina, że Chersoń przetrwał osiem miesięcy rosyjskiej okupacji, a następnie katastrofę humanitarną po wysadzeniu tamy w Kachowce, która wywołała powódź. Od ponad trzech lat miasto pozostaje pod nieustannym ostrzałem, a z każdym dniem rośnie liczba ataków dronów. Przed wojną w Chersoniu mieszkało 300 tysięcy ludzi — dziś zostało nie więcej niż 60 tysięcy. Narrator stawia pytanie, kto obroni miasto, gdy wszyscy wyjadą. Miasto jest dziś oplecione siatkami antydronowymi, które — jak mówi jeden z mieszkańców — czasem naprawdę ratują życie.
Rzeka, która niosła życie, dziś niesie śmierć
Jedna z mieszkanek wspomina, że przed wojną rzeka tętniła życiem — działki letniskowe, łodzie, wyspy pełne ludzi. Dziś Dniepr jest linią frontu, na drugim brzegu stoją Rosjanie, a rzeka niesie śmierć — mało kto odważa się się do niej zbliżyć. W jednej ze scen mężczyzna opowiada o zamiłowaniu do wędkowania, które musiał porzucić — od roku nikt już nie chodzi łowić ryb, bo drzewa wzdłuż brzegu zostały wycięte lub zniszczone i nie ma się gdzie schować przed atakiem drona. Wspomina też tragiczną historię znajomego, którego żonę zabił dron, gdy jechała do niego, kiedy sam leżał w szpitalu.
Kierowca-wolontariusz: „jestem najemnikiem, mówię jak jest”
Znaczną część materiału zajmuje relacja kierowcy przewożącego mieszkańców i zaopatrzenie po mieście — jeżdżąc z prędkością znacznie przekraczającą bezpieczne normy (100-130 km/h w mieście), tłumaczy, że tylko szybka jazda daje szansę uniknięcia trafienia przez drona. Przewozi produkty do „czerwonej strefy” we wschodnim rejonie miasta. Otwarcie mówi, że nie ukrywa, iż robi to za pieniądze — kurs kosztuje od 2500 do 4000 hrywien w zależności od trasy — i określa siebie żartobliwie jako „najemnika”. Przyznaje, że strach przed śmiercią stał się dla niego czymś oswojonym — trzeba, jego zdaniem, cieszyć się życiem teraz i nie myśleć o śmierci, która i tak nadejdzie, kiedy ma nadejść. Porównuje rzeczywistość wojny do postapokaliptycznych filmów oglądanych w młodości, wspominając „Terminatora”. Na desce rozdzielczej ma naklejony wojskowy symbol — runę Algiz, którą nazywa „znakiem ojczyzny” — wierzy, że pomaga mu on podejmować właściwe decyzje na drodze.
Ślub w cieniu wojny
Jedna z bardziej poruszających scen reportażu to skromny ślub kościelny Leonida i Ireny, pary poznającej się od pięćdziesięciu lat, odprawiony przez duchownego mimo trwających walk. Ceremonia, z tradycyjnym błogosławieństwem i pytaniem o zgodę, kończy się życzeniami zdrowia, wytrwałości, radości i cierpliwości dla nowożeńców — chwila normalności pośród wojny.
Ranni, ewakuacje i szpital
Materiał pokazuje też trudniejsze momenty — mężczyznę po urazie wybuchowym, skarżącego się na ból głowy, informacje o rotacji żeńskiego batalionu i zniszczonym autobusie ewakuacyjnym. W innej scenie widać dramatyczną próbę ewakuacji rannego, który nie może wstać z powodu złamanej nogi — mężczyzna spędza noc na ziemi, wołając o pomoc, na którą odpowiada tylko cisza, zanim nadlatuje kolejny dron. Docierają do niego w końcu towarzysze, przewożąc go na operację. W szpitalu matka rodzi dziecko w warunkach wojennych — noworodek trafia prosto w ramiona ojca, podczas gdy personel wciąż operuje matkę.
Schronisko dla zwierząt i zbombardowana droga dojazdowa
Wątek poboczny dokumentu dotyczy lokalnego schroniska dla zwierząt, gdzie wolontariusze troszczą się m.in. o psy, w tym owczarkę, która nie przeżyła i wymagała pochówku. Po wyjeździe reportera z miejsca telefon od przewodnika Saszy przynosi wiadomość, że droga prowadząca do schroniska została zbombardowana, a zwierzęta trzeba pilnie ewakuować — pojawia się dramatyczne pytanie, jak w ogóle tam dotrzeć.
Teatr mimo wojny
W jednej ze scen pokazano też przygotowania do przedstawienia teatralnego — tego dnia na afiszu monolog Judy z noweli Łesi Ukrainki „Na polu krwi”, wystawiany mimo trwających walk, jako dowód, że życie kulturalne miasta, choć okrojone, wciąż trwa.
Finał: „nikt już nie pyta, kiedy to się skończy”
Reportaż kończy się refleksją narratora — w Chersoniu śmierć, życie i narodziny zdarzają się dziś równocześnie, dzień w dzień. Nikt już nie pyta, kiedy wojna się skończy — ludzie po prostu żyją dalej, ucząc się funkcjonować w cieniu nieustannego zagrożenia.
Reportaż przygotował Edward Kaprov. Materiał „Ukraina: cywile u bram piekła” (wersja z lektorem PL) dostępny na kanale ARTE.tv Dokumenty na YouTube, liczącym 182 tys. subskrybentów. Opublikowany 11 lipca 2026.