Fabryka Cersanit i magazyn leków pod Kijowem — bilans ostatnich ataków na Ukrainę
Marcin Strzyżewski w swoim codziennym przeglądzie wojennym omówił decyzję rosyjskiego banku centralnego o wstrzymaniu obniżek stóp procentowych, kryzys paliwowy wywołany ukraińskimi atakami na rafinerie, kontrowersyjną wypowiedź Donalda Trumpa, konflikt rosyjskiego Ministerstwa Obrony z oddziałami Achmat, atak na pociąg pasażerski przy granicy z Polską oraz serię uderzeń na rosyjską infrastrukturę przemysłową i wojskową.
Bank centralny Rosji wstrzymuje obniżki stóp procentowych
Rosyjski bank centralny na posiedzeniu 11 września postanowił utrzymać stopy procentowe na dotychczasowym poziomie 14 procent, przerywając trwającą od czerwca 2025 roku serię regularnych obniżek. Strzyżewski przypomniał kontekst historyczny — przed wojną, w 2021 roku, stopy wynosiły nieco ponad 4 procent, w 2016 roku sięgały 10 procent, a po kryzysie krymskim z 2014 roku krótkotrwale dochodziły nawet do 17 procent. Na początku pełnoskalowej inwazji w 2022 roku osiągnęły 20 procent, następnie spadły do 7,5 procent, po czym w 2023 roku ponownie gwałtownie wzrosły, osiągając rekordowe 21 procent w 2024 roku.
Strzyżewski ocenił, że dla większości rosyjskiego biznesu i konsumentów różnica między 21 a obecnymi 14 procentami nie jest szczególnie istotna — oba poziomy skutecznie duszą gospodarkę, generując narastające skargi rosyjskich przedsiębiorców o niemożności przetrwania przy tak drogim kredycie. Szefowa banku centralnego Elwira Nabiullina, tłumacząc decyzję o wstrzymaniu obniżek, wskazała na dwa czynniki: inflację oraz konieczność utrzymania wysokiego oprocentowania lokat, aby zapobiec utracie płynności przez banki. Strzyżewski wyjaśnił mechanizm tego zjawiska — rodziny żołnierzy i pracownicy zakładów zbrojeniowych otrzymują dużą ilość gotówki niepokrytej realną podażą towarów, a banki kuszą ich wysoko oprocentowanymi lokatami; gdyby ludzie masowo zaczęli wycofywać te środki, banki mogłyby nie dysponować wystarczającą płynnością.
Oficjalnie podaną przyczyną wstrzymania obniżek były jednak problemy z paliwem, wynikające z ataków na rafinerie. Strzyżewski zastanawiał się, czy rzeczywiście stanowiły one realną przyczynę, czy raczej wygodny pretekst dla Nabiullina, która mogła nie chcieć ulegać dalszej presji na obniżanie stóp, obawiając się odpowiedzialności za ewentualny wzrost inflacji lub utratę płynności przez banki.
Kryzys paliwowy w Rosji
Strzyżewski przywołał niezwykle szczerą wypowiedź gubernatora obwodu leningradzkiego Aleksandra Drozdenki, który wprost przyznał w rozmowie z gazetą „Kommiersant”, że deficyt benzyny na stacjach wynika z niedawnych ataków dronowych na rafinerie, szacując, że sytuacja poprawi się dopiero na początku października. Strzyżewski ocenił to jako uderzającą zmianę w porównaniu z wcześniejszą praktyką rosyjskich urzędników, którzy zwykle tłumaczyli podobne problemy eufemizmami — nieplanowanymi remontami czy paniką zakupową obywateli. Kolejki na stacjach benzynowych w Petersburgu są już, według danych serwisu monitorującego dostępność paliwa, gorsze niż w lipcu tego roku.
Strzyżewski podkreślił jednak, że kolejki na stacjach nie są najważniejszym aspektem tej sytuacji — kluczowe jest to, że Rosja traci potencjalnie rekordowe zyski eksportowe z handlu dieslem, na który na świecie panuje deficyt związany z wojną w Iranie i konfliktem rosyjsko-ukraińskim. Przytoczył raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej, według którego rosyjski przemysł rafineryjny cierpi z powodu kumulującego się negatywnego wpływu nieustannych ataków dronowych oraz fragmentarycznego charakteru napraw — w samym sierpniu rosyjskie rafinerie zostały trafione co najmniej 22 razy, co stanowi rekord od początku wojny. Agencja skorygowała w dół prognozę rosyjskiego przetwórstwa ropy na najbliższe 18 miesięcy do około 4 milionów baryłek dziennie, co oznacza spadek o 30 procent względem poziomu sprzed inwazji.
Strzyżewski zastrzegł, że są to szacunki oparte na niepełnych danych — analitycy nie mają dostępu do wewnętrznych informacji rosyjskich, choć część danych, jak handel na giełdzie towarowej w Petersburgu czy zdjęcia satelitarne ruchu pociągów, pozostaje jawna. Zwrócił uwagę na dodatkową komplikację związaną z nadchodzącą zimą — nie wszyscy producenci diesla wytwarzają jego odmiany zimowe i arktyczne, co rodzi pytanie, czy obecne niedobory nie są rekompensowane kosztem zapasów przygotowanych na sezon zimowy.
Kontrowersyjna wypowiedź Donalda Trumpa
W tym kontekście Strzyżewski skomentował wypowiedź Donalda Trumpa, który podczas turnieju tenisowego w Irlandii stwierdził, że prezydent Zełenski musi przestać niszczyć rosyjską produkcję diesla, ponieważ to właśnie te ataki, a nie sytuacja na Bliskim Wschodzie, odpowiadają za globalny deficyt paliwa. Strzyżewski odnotował przy okazji, że Trump podczas tego samego wystąpienia nawoływał też do zjednoczenia Irlandii, co określił jako niebezpieczną rewizję granic europejskich państw, generalnie przynoszącą więcej cierpienia niż korzyści.
Strzyżewski wyraził wątpliwość, czy Trumpowi rzeczywiście zależy na wstrzymaniu ukraińskich ataków, czy raczej szuka przed listopadowymi wyborami do Kongresu winnego za wysokie ceny paliwa w Stanach Zjednoczonych (obecnie odpowiadające mniej więcej 10 złotym za litr), zwłaszcza że sondaże wskazują na możliwą utratę obu izb Kongresu przez Republikanów. Ocenił jako oderwane od rzeczywistości pomijanie wpływu wojny USA z Iranem, zablokowania Cieśniny Ormuz oraz uszkodzenia rurociągów Arabii Saudyjskiej na globalne ceny paliw, sugerując, że wypowiedź Trumpa mogła być skierowana głównie do jego najbardziej lojalnych zwolenników.
Konflikt wokół oddziałów Achmat
Strzyżewski przywołał doniesienia rosyjskiej dziennikarki Iriny Miszyny, według których minister obrony Rosji Andriej Bielousow zdecydował się całkowicie podporządkować dotychczas w dużej mierze autonomiczne oddziały Achmat bezpośredniej, pionowej strukturze dowodzenia Ministerstwa Obrony, pozbawiając czeczeńskie kierownictwo wpływu na obsadę dowódczą i rotacje. Strzyżewski porównał tę sytuację do wydarzeń z 2023 roku, gdy próba podporządkowania grupy Wagnera zakończyła się buntem Jewgienija Prigożyna i marszem na Moskwę.
Ocenił, że mówienie o początku „trzeciej wojny czeczeńskiej” byłoby na obecnym etapie przedwczesne, ale sytuacja otwiera ścieżkę do potencjalnego konfliktu — Ramzan Kadyrow dotąd angażował swoich ludzi w wojnę głównie propagandowo, unikając realnych strat, świadomy, że utrata zbrojnego zaplecza mogłaby zagrozić jego władzy. Strzyżewski zwrócił uwagę na rosnącą presję kadrową w rosyjskiej armii — według zachodnich wywiadów Rosja traci miesięcznie kilka tysięcy żołnierzy więcej, niż jest w stanie rekrutować, co może skłaniać dowództwo do prób wykorzystania oddziałów czeczeńskich w rzeczywistych działaniach bojowych, wbrew interesom Kadyrowa. Wspomniał też o krążących plotkach dotyczących możliwych przetasowań personalnych na Kremlu, w tym rzekomych planach objęcia stanowiska mera Moskwy przez Siergieja Kirijenkę oraz przesunięcia obecnego mera Siergieja Sobianina na stanowisko premiera, a także doniesieniach o czystkach w FSB.
Atak na pociąg pasażerski przy granicy z Polską
Strzyżewski szczegółowo omówił atak drona odrzutowego na lokomotywę na stacji Jahodyn przy granicy ukraińsko-polskiej. Krótko przed atakiem na tej samej stacji znajdował się pociąg dyplomatyczny z doradcami ds. bezpieczeństwa kilku państw Unii Europejskiej oraz byłymi przywódcami europejskimi, w tym byłym premierem Wielkiej Brytanii Borisem Johnsonem, a w innym pociągu na tej samej stacji przebywał były szef CIA David Petraeus. Dron został wykryty przez dyspozytora centralnej grupy monitorującej, a sygnał do ewakuacji wydano zaledwie 15 minut przed uderzeniem — istnieje prawdopodobieństwo, że celem ataku mógł być właśnie pociąg dyplomatyczny, który wyjechał wcześniej niż planowano w ramach bieżącej aktualizacji rozkładów jazdy, dostosowywanych do zagrożenia atakami.
Strzyżewski podkreślił, że niezależnie od tego, czy atak był celowo wymierzony w zachodnich urzędników, nie ma to większego znaczenia — Rosja od dawna prowadzi wojnę hybrydową przeciwko Europie, a rosyjskie drony typu shahed, w tym sterowane zdalnie, od dłuższego czasu polują na cywilne pociągi pasażerskie na terenie całej Ukrainy. Zwrócił uwagę na strategiczne położenie miejsca ataku blisko granicy z Białorusią, sugerując, że dron mógł być sterowany właśnie stamtąd — mimo wcześniejszych żądań wyłączenia przekaźników radiowych, tego typu ataki na północne regiony Ukrainy wciąż się zdarzają i bywają precyzyjne.
Przy tej samej stacji trafiona została też stacja benzynowa po stronie ukraińskiej (naprzeciw polskiego Dorohuska), co Strzyżewski powiązał z szerszą rosyjską strategią eliminowania stacji benzynowych jako celów łatwiejszych do zastąpienia niż rafinerie — wystarczy zestaw przewoźnych zbiorników z dystrybutorem umieszczony na furgonetce. Zaznaczył, że przez tę stację mogli przejeżdżać obywatele Polski, w tym kierowcy ciężarówek uczestniczący w handlu polsko-ukraińskim wartym miliardy złotych.
Strzyżewski odniósł się też do wypowiedzi ministra Radosława Sikorskiego, który zapewnił, że Polska szybko pokonałaby Rosję, gdyby zaszła taka potrzeba — ocenił to pozytywnie jako sygnał pewności siebie wysyłany w stronę Rosji, porównując tę strategię do zachowania pandy czerwonej, która staje na tylnych łapach, by wydawać się większa niż w rzeczywistości. Zaznaczył jednak, że wywołało to sceptyczne komentarze w Ukrainie, gdzie zwracano uwagę na rozbieżność między deklarowaną gotowością do konfrontacji a rzeczywistą niechęcią Zachodu do choćby zestrzeliwania rosyjskich dronów zagrażających ukraińskim cywilom.
Ataki na rosyjską infrastrukturę przemysłową
Strzyżewski przedstawił serię ostatnich ukraińskich uderzeń na rosyjskie obiekty przemysłowe. Zaatakowana została rafineria w Słowiańsku-na-Kubaniu na południu Rosji, już wcześniej trafiona w czerwcu — zdjęcia satelitarne pokazują częściowo uszkodzony, osmalony park zbiorników paliwowych. Doniesiono też o atakach na rafinerie w Niżniekamsku, w tym prawdopodobnie na zakład Taneko.
Szczególną uwagę Strzyżewski poświęcił atakowi na zakłady chemiczne w Wołgogradzie, gdzie pocisk manewrujący FP-5 Flaming zniszczył fragment budynku o wymiarach 20 na 15 metrów, obejmujący kilka pięter. Sprostował wcześniejsze doniesienia analityka Maksyma Kałasznikowa, według których celem miały być zakłady Titan-Barrikady produkujące podwozia do Iskanderów — jego zdaniem chodziło raczej o pobliskie zakłady chemiczne. Drugi wystrzelony w tym ataku pocisk, jak wynika z materiałów wizualnych, nie trafił w cel. Kolejne ataki dotknęły zakładów chemicznych w Toljatti (z widoczną pracą obrony przeciwlotniczej i pożarem) oraz zakładu Kalciuk, produkującego wyroby gumowe, a także zakładów Uralchim w miejscowości Bieriezniki w Kraju Permskim, gdzie po ataku z dwóch agregatów syntezy amoniaku działa tylko jeden, a na miejscu zarejestrowano sprzęt inżynieryjny sugerujący próby naprawy. Strzyżewski podkreślił, że rafinerie, łańcuchy dostaw materiałów wybuchowych (czyli głównie zakłady chemiczne), zakłady produkujące elektronikę oraz porty eksportowe pozostają dla niego priorytetowymi celami tego typu ataków.
Osobno omówił atak na obiekty w okolicach Taganrogu w obwodzie rostowskim, powołując się na relację anonimowego, ale zwykle wiarygodnego rosyjskiego kanału Dosje Szpiona — zniszczony został system obrony przeciwlotniczej Pancyr-S1, który dzień wcześniej opuścił bazę remontową po naprawie z poprzedniego ataku, w efekcie czego na terenie Taganrogu nie pozostał żaden działający system Pancyr, S-300 ani S-400. Zaatakowano też magazyn paliw na terenie bazy lotniczej Taganrog-Siewiernyj (spłonął zbiornik o pojemności tysiąca ton) oraz producenta dronów Atlant Aero, gdzie spłonęła hala produkcyjna o powierzchni 4000 metrów kwadratowych wraz z magazynem gotowych dronów typu Mołnija — tanich, prymitywnych, ale skutecznych ze względu na niską cenę i niezły zasięg dronów kamikadze. Strzyżewski zwrócił uwagę, że bliskość Taganrogu do ukraińskich pozycji pozwala na precyzyjne, powtarzalne ataki, zmuszające Rosję do przenoszenia obiektów wojskowych lub sprowadzania kolejnych systemów obrony przeciwlotniczej z innych regionów, co osłabia całościową obronę powietrzną kraju.
Ataki na Ukrainę
Strzyżewski wspomniał też o trwających atakach na Ukrainę — przez dwa kolejne dni atakowany był jeden z największych magazynów leków w Ukrainie w rejonie boryspolskim pod Kijowem. Odniósł się też do ataku na fabrykę Cersanit w Zwiahlu w obwodzie żytomierskim, którą, jak podkreślił, osobiście wielokrotnie mijał podczas przejazdów trasą do Kijowa — zakład jest dobrze widoczny z drogi, z charakterystycznym dymem z komina i rzędami palet z ceramiką sanitarną складowanymi na placu. Według doniesień naprawa zakładu po ataku ma potrwać sześć miesięcy.
Sytuacja humanitarna i społeczna w Rosji
Strzyżewski przekazał doniesienia o katastrofie humanitarnej w miejscowości Oleszki, naprzeciw Chersonia, gdzie od 26 maja nie dotarły żadne dostawy żywności, a mieszkańcy żywią się wyłącznie tym, co udało im się wyhodować we własnych ogródkach — sytuacja może się znacząco pogorszyć wraz z nadejściem jesieni i zimy. Strona ukraińska apelowała o korytarze humanitarne, podczas gdy strona rosyjska obarcza za sytuację winą Ukrainę i Zachód.
Przywołał też badanie moskiewskiego Centrum Lewady (określanego przez władze jako „zagraniczny agent”), z którego wynika, że odsetek Rosjan deklarujących chęć pomocy frontowi spadł z 42 procent we wrześniu zeszłego roku do 28 procent w sierpniu bieżącego — zastrzegł jednak, że niekoniecznie świadczy to o zmianie nastrojów społecznych, mogąc wynikać równie dobrze ze zmiany sytuacji finansowej rosyjskich rodzin, a część respondentów może udzielać odpowiedzi uznawanej za politycznie bezpieczną.
Wojna hybrydowa przeciwko Europie
Strzyżewski wspomniał o kolejnej w ostatnich miesiącach eksplozji w bułgarskich zakładach firmy Emco, należącej do przedsiębiorcy Emiliana Gebriewa, dostarczającego Ukrainie amunicję czołgową i artyleryjską od 2014 roku — przypomniał, że sam Gebriew był w 2015 roku ofiarą nieudanej próby otrucia substancją zbliżoną do neurotoksyny Nowiczok, tej samej, którą później (skuteczniej) otruto Aleksieja Nawalnego. Ocenił to jako kolejny przejaw rosyjskiej wojny hybrydowej wymierzonej w Europę.
Odnotował też zaobserwowane wyładowywanie ładunku z rosyjskich okrętów wojennych w syryjskim porcie Tartus, sugerujące możliwy powrót do bardziej aktywnej współpracy rosyjsko-syryjskiej, mimo wcześniejszych doniesień o utracie rosyjskich wpływów w regionie po upadku reżimu Baszara al-Asada. Zwrócił też uwagę na niepokojące doniesienia o ponownym, masowym wykorzystywaniu przez Rosjan terminali Starlink, w tym montowanych na dronach — nie było jasne, czy wynika to z zaniedbania blokad przez Elona Muska, czy z tego, że Rosjanie znaleźli sposób na rejestrowanie się na ukraińskich „białych listach” dostępu.
Apel o europejską produkcję zbrojeniową
Na zakończenie przeglądu Strzyżewski przywołał apel zachodniego analityka OSINT Andrew Perpetua, według którego Europa powinna już teraz składać duże zamówienia na silniki do pocisków manewrujących i budować zdolności masowej produkcji dronów odrzutowych, w tym z możliwością przekazywania tej technologii Ukrainie — z myślą o scenariuszu bezpośredniej konfrontacji z Rosją, którego, jego zdaniem, nie można wykluczyć, a rozkręcenie takiej produkcji od podstaw zajmuje dużo czasu.
Sytuacja na froncie i zbiórka
Strzyżewski ocenił, że na samej linii frontu w ostatnich dniach niewiele się zmieniło — Rosjanie odnotowują jedynie niewielkie, lokalne postępy taktyczne widoczne na mapie Deep State, która wciąż nie naniosła fragmentu terenu, jaki według analityków Konrada Muzyki z Rochan Consulting oraz francuskiego analityka OSINT Clémenta Molina miała odbić strona ukraińska — Strzyżewski wolał jednak nie spekulować szczegółowo, szanując milczenie dowództwa Trzeciej Brygady Szturmowej do czasu oficjalnego potwierdzenia.
Segment poświęcony zbiórkom poprowadziła Aldona Hartwińska, apelując o wsparcie zakupu respiratora do karetki wartego 64 tysiące złotych, przeznaczonego dla medycznej roty Trzeciej Brygady Szturmowej działającej w rejonie iziumskim, przypominając przy okazji o wcześniejszym sukcesie zbiórki na drony skrzydlate dla 406. Brygady Artylerii, które — jak potwierdziła — wciąż skutecznie służą jednostce.
Materiał „Trump: 'przestańcie atakować rafinerie’. Dzień 1664″, kanał Marcin Strzyżewski o Rosji na YouTube (172 tys. subskrybentów), 14 września 2026.


