Korwin-Mikke: Rosja i Ukraina walczą w interesie Polski — komentarz na kanale Tygodnik DoRzeczy

Janusz Korwin-Mikke w komentarzu opublikowanym na kanale Tygodnik DoRzeczy przedstawił własną, prowokacyjną tezę na temat wojny rosyjsko-ukraińskiej, według której zarówno Rosja, jak i Ukraina — wbrew własnym intencjom — działają w interesie Polski, wzajemnie się osłabiając. Publicysta omówił też bieżącą sytuację na froncie, walkę o infrastrukturę energetyczną i morską oraz perspektywy zakończenia konfliktu.

Teza o wzajemnym osłabianiu się jako korzyści dla Polski

Korwin-Mikke rozpoczął od analogii historycznej, porównując obecną wojnę do sytuacji zakonu krzyżackiego atakowanego w XIII wieku przez Prusów — mimo że Prusowie nie darzyli Polaków sympatią, ich starcia z zakonem osłabiły go na tyle, że Polska miała z nim później mniej kłopotów. W jego ocenie dokładnie w tym samym sensie Rosja, osłabiając Ukrainę, działa na korzyść Polski — publicysta przypomniał, że przedwojenna Ukraina liczyła około 50 milionów mieszkańców, dysponowała rozwiniętym rolnictwem, przemysłem odziedziczonym po Związku Sowieckim oraz zagłębiami przemysłowymi Donbasu i Krzywego Rogu, a także była, jego zdaniem, szóstym lub siódmym co do wielkości eksporterem broni na świecie. Stwierdził przy tym, że ludność ukraińska tradycyjnie nie darzyła Polaków sympatią, wskazując na historyczne akty przemocy wobec Polaków.

Jednocześnie, argumentował Korwin-Mikke, także Ukraina walczy w interesie Polski — gdyby nie stawiała oporu, Rosja zajęłaby cały kraj i Polska graniczyłaby bezpośrednio z Rosją, czego, jego zdaniem, nikt w Polsce sobie nie życzy. Posłużył się przy tym metaforą spania z niedźwiedziem, który powinien znajdować się możliwie daleko. Ocenił, że mamy do czynienia z sytuacją idealną dla Polski, w której dwa państwa wzajemnie realizują polski interes, jednak — jak stwierdził krytycznie — polska polityka zamiast biernie czerpać z tego korzyści, jak zdaniem publicysty czyniła Szwecja podczas obu wojen światowych, jednoznacznie opowiada się po stronie Ukrainy, prowokując tym samym Rosję.

Zmienne fazy wojny i spowolniona ofensywa letnia

Korwin-Mikke przedstawił przebieg pierwszych trzech lat wojny jako okres zmiennych sukcesów obu stron — po początkowej rosyjskiej próbie zajęcia Ukrainy i przejęciu części Donbasu oraz Taurydy, ukraińska kontrofensywa jesienią 2022 roku odrzuciła siły rosyjskie na tyle daleko, że Rosja do dziś nie odzyskała wówczas utraconych pozycji. Obecnie, jak ocenił, Rosja stopniowo odrabia straty, zajmując kolejne miejscowości.

Jako przykład skali zniszczeń wskazał miejscowość zbudowaną na złożach kredy, która przechodziła z rąk do rąk pięciokrotnie — najpierw zajmowana przez Rosjan, potem odbijana przez Ukraińców, aż ostatecznie pozostała pod kontrolą rosyjską — i w wyniku tych walk, jak podkreślił, przestała faktycznie istnieć jako zabudowane miasto, pozostawiając jedynie pusty teren z większą ilością pocisków niż ocalałych budynków.

Publicysta ocenił, że ogłoszona wiosną 2026 roku rosyjska ofensywa okazała się całkowitym niepowodzeniem — na południowym i środkowym odcinku frontu w obwodzie zaporoskim Ukraina odrzuciła wojska rosyjskie nawet o dziesięć kilometrów. Ofensywa letnia przyniosła już pewne postępy rosyjskie, choć — jak zaznaczył Korwin-Mikke — tempo przesuwania się linii frontu pozostaje bezprecedensowo wolne jak na standardy XX wieku. Zwrócił przy tym uwagę na przyspieszenie rosyjskich postępów w ostatnim czasie, wiążąc je żartobliwie z wyborami w Rosji zaplanowanymi na 6 września, sugerując — w tonie ironicznym, jak sam zaznaczył — możliwość niepisanego porozumienia między Władimirem Putinem a Wołodymyrem Zełenskim, w ramach którego każda ze stron pozwoliłaby drugiej odnieść sukcesy propagandowe przed własnymi wyborami.

Wojna energetyczna i mroczna zima

Korwin-Mikke ocenił, że od około roku najważniejszym elementem konfliktu przestały być postępy na linii frontu, a stały się nimi uderzenia rakietowe i dronowe wymierzone w infrastrukturę energetyczną obu stron — Ukraina atakuje rosyjskie rafinerie, Rosja niszczy ukraińskie elektrownie. Przywołał przy tym przyznanie Wołodymyra Zełenskiego, że praktycznie żadna elektrociepłownia na Ukrainie nie funkcjonuje już w pełni sprawnie, co Putin, zdaniem publicysty, wykorzystuje propagandowo przed wyborami, zapowiadając Ukraińcom wyjątkowo trudną zimę.

Atak na Noworosyjsk i reakcja Waszyngtonu

Korwin-Mikke opisał jako wydarzenie bez precedensu ukraiński atak na rosyjski port Noworosyjsk, w którym wykorzystano około 500 dronów wspartych rakietami, uszkadzając cztery rosyjskie okręty — skalę porównał do wcześniejszych, uznawanych za druzgocące, rosyjskich nalotów na Ukrainę o podobnej liczbie dronów. Zwrócił uwagę na zaskakującą reakcję Stanów Zjednoczonych — wiceprezydent JD Vance miał oświadczyć, że atak narusza amerykańskie interesy, po czym Ukraina zobowiązała się zaprzestać dalszych uderzeń na ten port. Publicysta wyraził zdziwienie, jakie konkretnie interesy USA mogłyby być związane z portem w Noworosyjsku.

Bitwa o Morze Czarne i eksport zboża

Omawiając sytuację na Morzu Czarnym, Korwin-Mikke przypomniał, że po początkowej dominacji floty rosyjskiej Ukraina, dzięki zachodnim rakietom i podwodnym dronom, przejęła kontrolę nad akwenem na tyle skutecznie, że rosyjskie okręty i statki zaczęły unikać żeglugi po nim z obawy przed zatopieniem — jako przykład przywołał krążownik „Moskwa”, który zatonął tuż przed dotarciem do portu po trafieniu rakietą. Gdy jednak Ukraina zaczęła niszczyć rosyjską żeglugę handlową, Rosja odpowiedziała analogicznymi atakami na statki ukraińskie, co uderzyło w kluczowe dla budżetu Ukrainy wpływy z eksportu zboża, od którego — jak zaznaczył publicysta — zależy w pewnym stopniu połowa świata. W efekcie, jego zdaniem, to Ukraina zaczęła zabiegać o zaprzestanie działań wojennych na Morzu Czarnym, na co Rosja nie kwapi się przystać bez uzyskania czegoś w zamian.

Front pod Kramatorskiem i propozycja Trumpa

Korwin-Mikke wskazał, że siły rosyjskie zbliżyły się już na około pięć kilometrów do Kramatorska, faktycznej dziś stolicy administracyjnej obwodu donieckiego (przy oficjalnej stolicy w Doniecku), oceniając, że miasto — podobnie jak wcześniej Bachmut i inne ośrodki — może w najbliższych miesiącach zostać zdobyte i doszczętnie zniszczone. Zaapelował w związku z tym o przyjęcie przez Ukrainę propozycji przypisywanej Donaldowi Trumpowi, zakładającej oddanie przez Kijów pozostałej części obwodów donieckiego i ługańskiego w zamian za wycofanie się Rosji z zajętych części obwodów dniepropietrowskiego, charkowskiego i sumskiego — co pozwoliłoby, jego zdaniem, obu stronom zakończyć wojnę bez utraty twarzy.

Publicysta ocenił, że zakończenie wojny na takich warunkach umożliwiłoby Ukrainie wznowienie pełnego eksportu zboża na rynki światowe, co jednocześnie budzi obawy części polskich rolników, wskazujących na ryzyko nieuczciwej konkurencji cenowej ze strony tańszego ukraińskiego zboża — zastrzegł jednak, że ten wątek omawiał już wcześniej wielokrotnie i nie zamierza go w tym miejscu rozwijać. Na zakończenie stwierdził, że z punktu widzenia Polski wojna trwa już wystarczająco długo, a jej dalszy przebieg po zbliżających się wyborach pozostaje na razie niewiadomą.


Komentarz wygłosił Janusz Korwin-Mikke w materiale „Korwin-Mikke: Rosja walczy za Polskę” na kanale Tygodnik DoRzeczy na YouTube (132 tys. subskrybentów), opublikowanym 30 sierpnia 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *