10 tysięcy polskich paszportów rocznie — Ukraina zapuszcza korzenie w Polsce

Jeszcze kilka lat temu pomoc dla uciekających przed wojną Ukraińców miała być rozwiązaniem tymczasowym — nikt wtedy nie liczył kosztów w perspektywie pięciu czy dziesięciu lat, licząc się przede wszystkim z bezpieczeństwem ludzi uciekających przed rosyjskimi rakietami. W 2026 roku coraz wyraźniej widać jednak, że coraz większa część Ukraińców nie traktuje już Polski jako tymczasowego schronienia, lecz jako kraj docelowy — miejsce do pracy, wychowywania dzieci, zakładania firm, a coraz częściej również miejsce, którego obywatelstwa chcą posiadać.

Rosnące deklaracje długotrwałego pobytu

Najnowsze badanie Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego pokazuje, że blisko trzy czwarte badanych Ukraińców rozważa długotrwały pobyt w Polsce. 44 procent deklaruje już zamiar pozostania co najmniej na kilka lat — podczas gdy w 2022 roku odsetek ten wynosił zaledwie 22 procent, co oznacza podwojenie w ciągu czterech lat. Jeszcze bardziej wymowna jest kwestia obywatelstwa: z tego samego badania wynika, że 3,5 procent respondentów ma już polskie obywatelstwo obok ukraińskiego, 26 procent aktywnie stara się o polski paszport, a kolejne 28 procent rozważa taki krok w przyszłości — co oznacza, że ponad połowa badanych albo już podjęła działania w kierunku polskiego obywatelstwa, albo bierze taki scenariusz pod uwagę.

Równolegle polskie państwo wprowadza nową, trzyletnią kartę pobytu CUKR, pozwalającą osobom posiadającym odpowiednio długo status UKR przejść z ochrony czasowej do znacznie stabilniejszego statusu pobytowego — z pełnym prawem do pracy, prowadzenia firmy i możliwością zaliczania tego okresu do przyszłego pobytu stałego w Unii Europejskiej. W materiale postawiono tezę, że polityka stworzona pierwotnie jako doraźna reakcja na wojnę zaczyna przekształcać się w politykę trwałego osiedlania setek tysięcy ludzi, a mówienie wyłącznie o rynku pracy nie oddaje istoty zjawiska — decyzja o staraniu się o obywatelstwo oznacza bowiem trwałe wejście do wspólnoty politycznej: prawo wyborcze, pełne prawa publiczne, polski paszport, możliwość przekazywania obywatelstwa dzieciom i życie związane z Polską na stałe.

Skala przyznawanych obywatelstw

W 2025 roku polskie obywatelstwo nabyło ponad 19 tysięcy cudzoziemców, z czego ponad 10 tysięcy stanowili obywatele Ukrainy — to ponad połowa wszystkich nowych obywateli w jednym roku. Polskie państwo ma dziś, według przywołanych w materiale danych, około półtora miliona obywateli Ukrainy posiadających różnego rodzaju legalny status pobytowy. Sam system ochrony czasowej dla osób ze statusem PESEL-UKR został przedłużony do 4 marca 2027 roku, a nowa karta CUKR ma umożliwić przejście na trzyletni status pobytowy. W materiale oceniono, że oficjalnie jest to uporządkowanie sytuacji osób, które od kilku lat mieszkają i pracują w Polsce, jednak w praktyce funkcjonuje to jako most prowadzący od tymczasowego rozwiązania wojennego do zwykłej, długoterminowej migracji — z każdym kolejnym rokiem powrót staje się mniej prawdopodobny, ponieważ osoba ma już pracę, mieszkanie, dzieci w polskiej szkole, znajomych, język, firmę albo kredyt.

Malejące deklaracje powrotu

Dane potwierdzają ten kierunek. W badaniu pracowników tymczasowych z Ukrainy tylko około 16 procent deklarowało chęć powrotu po zakończeniu wojny — w 2023 roku odsetek ten wynosił jeszcze 42 procent. Podobny trend widoczny jest w innych badaniach — rośnie liczba osób planujących dłuższą przyszłość w Polsce, a maleje grupa zdecydowana na szybki powrót. Znamienny jest też fakt, że coraz więcej Ukraińców nie chce już wyjeżdżać dalej na zachód — odsetek osób rozważających przeprowadzkę do innego kraju spadł w ciągu trzech lat z 16 do 9 procent. Polska, jak ujęto to w materiale, przestaje być „poczekalnią przed Niemcami” i staje się celem samym w sobie.

Brak jasnej debaty politycznej

Autor materiału ocenił krytycznie brak poważnej, ogólnonarodowej rozmowy o tym, co ma się wydarzyć z ponad milionową społecznością ukraińską po zakończeniu wojny — nie padły, jego zdaniem, jasne odpowiedzi na pytania o docelową skalę osiedlenia, wymagania językowe, zasady integracji, minimalny okres pobytu przed przyznaniem obywatelstwa czy sposób weryfikacji rzeczywistej więzi z państwem. Zamiast tego, jak to ujęto, zastosowano „metodę małych kroków” — kolejny rok ochrony, kolejny dokument, kolejna karta pobytowa, kolejne ułatwienie — w wyniku czego rozwiązanie określane jako tymczasowe trwa już pół dekady.

Zmieniające się nastroje społeczne

Materiał przywołał wyniki badania CBOS z lipca 2026 roku, wskazujące na bezprecedensową w historii tych pomiarów sytuację — po raz pierwszy przeciwników dalszego przyjmowania ukraińskich uchodźców było więcej niż zwolenników (52 procent przeciw, 42 procent za), a 54 procent Polaków uznało pomoc dla ukraińskich uchodźców za już zbyt dużą. Dla porównania, bezpośrednio po rosyjskiej inwazji poparcie dla przyjmowania uchodźców sięgało 94 procent. Odnotowano też rekordowo złe oceny relacji polsko-ukraińskich — 46 procent Polaków ocenia je negatywnie (najwyższy wynik w historii badań), a jedynie 53 procent wciąż wierzy w możliwość pełnego pojednania między narodami, co również jest najniższym odsetkiem w historii pomiarów. W materiale zwrócono uwagę na powrót tematu Wołynia do centrum debaty publicznej oraz sporów o politykę historyczną Ukrainy, w tym kwestie związane z Banderą, UPA i ekshumacjami.

Wymagania wobec przyszłych obywateli

Autor materiału podkreślił, że obywatelstwo nie powinno być, jego zdaniem, „kartą lojalnościową” wydawaną automatycznie za odpowiednio długi pobyt, ponieważ za polskim paszportem stoi państwo, historia, język, wspólnota i określone obowiązki. Osoby, które rzeczywiście związały swoje życie z Polską, powinny mieć możliwość starania się o obywatelstwo, jednak państwo ma prawo stawiać konkretne wymagania — znajomość języka, brak problemów z prawem, stabilność ekonomiczną, odpowiednio długi faktyczny pobyt w kraju, znajomość podstaw polskiej historii i ustroju oraz szacunek do polskiego państwa — co w materiale określono jako standardową praktykę, a nie formę dyskryminacji.

Wskazano również na rosnące obciążenie systemu administracyjnego: w pierwszym półroczu 2025 roku w trybie uznania za obywatela polskiego rozpatrzono ponad 4 tysiące spraw, w drugim półroczu kolejne ponad 4,5 tysiąca, a w pierwszej połowie 2026 roku już prawie 3 tysiące — do czego dochodzi jeszcze tryb prezydencki i inne podstawy uzyskania obywatelstwa. Zaznaczono, że jeśli za kilka lat kilkaset tysięcy osób uzyska wymagany okres pobytu, presja na system może być znacznie większa niż obecnie.

Pytania o długofalowe skutki dla spójności społecznej

W materiale podkreślono, że gospodarka i państwo kierują się różną perspektywą czasową — firma potrzebuje pracownika na najbliższy kwartał, podczas gdy państwo musi patrzeć na kolejne trzydzieści lat, uwzględniając pytania o to, czy dzieci migrantów będą dobrze znały język polski i identyfikowały się z Polską, czy szkoły poradzą sobie z dużą liczbą uczniów, dla których polski nie jest pierwszym językiem, czy rynek mieszkaniowy i system ochrony zdrowia poradzą sobie z dodatkowym popytem, oraz jak duża migracja może zostać wchłonięta bez tworzenia równoległych społeczności. Zaznaczono jednocześnie, że Polska dysponuje przewagą, jakiej nie miały kraje Europy Zachodniej przyjmujące migrantów z odleglejszych kulturowo regionów — bliskość językowa i kulturowa z Ukraińcami, szybkie przyswajanie języka polskiego przez dzieci oraz autentyczna chęć integracji wielu przybyszów — jednak, jak zaznaczono, ta przewaga może zostać zmarnowana bez odpowiedniej strategii integracyjnej, ponieważ sama bliskość językowa nie zastępuje świadomej polityki państwa.

Codzienna obecność Ukraińców w życiu Polaków

W materiale przywołano dane wskazujące, że ponad połowa Polaków ma już Ukraińców wśród dalszych znajomych, współpracowników, przyjaciół, sąsiadów lub członków rodziny, a ponad jedna czwarta spotyka osoby z Ukrainy w pracy lub szkole — co, jak zaznaczono, sprawia, że migracja ta nie jest już zjawiskiem oglądanym wyłącznie w telewizji, lecz realną częścią codziennego życia milionów Polaków. Podkreślono, że złożoność społecznych opinii jest w tym kontekście naturalna — można jednocześnie cenić ukraińskich współpracowników czy sąsiadów, popierać udzieloną w 2022 roku pomoc humanitarną, a zarazem oczekiwać jasnych zasad dotyczących dalszego, trwałego osiedlania się oraz domagać się rozliczenia kwestii Wołynia, bez popadania w sprzeczność.

Zmiany w systemie świadczeń

Materiał zwrócił uwagę na postępujące w 2026 roku wygaszanie części nadzwyczajnych rozwiązań pomocowych — ograniczono niektóre formy zakwaterowania, część świadczeń silniej powiązano z aktywnością zawodową lub ubezpieczeniem, a szczególne rozwiązania wojenne stopniowo zastępowane są zwykłymi zasadami migracyjnymi. Uznano to za naturalny etap po czterech latach funkcjonowania modelu kryzysowego, jednocześnie podkreślając, że sam ten proces pokazuje, iż obywatele Ukrainy są coraz częściej traktowani nie jako uchodźcy wojenni, lecz jako zwykli, długoterminowi mieszkańcy — co, zdaniem autora, powinno skłaniać do stosowania wobec całej polityki migracyjnej standardowych kryteriów, zamiast dalszego przedstawiania jej jako bezpośredniego przedłużenia sytuacji z lutego 2022 roku.

Postulat jawnej decyzji politycznej

Autor materiału zaapelował o jednoznaczne postawienie sprawy przez polityków — jeśli Polska chce, by znacząca część ukraińskiej migracji pozostała na stałe, potrzebny jest twardy, przejrzysty system integracji i obywatelstwa: realny, a nie formalny wymóg znajomości języka polskiego, wymóg kilku lat stabilnego pobytu, pracy lub samodzielnego utrzymania, czysta historia prawna oraz znajomość podstaw polskiej historii i ustroju, a także jasne zasady dotyczące świadczeń, łączenia rodzin i dostępu do pobytu stałego. Jeśli natomiast intencją państwa jest, by większość osób wróciła na Ukrainę po zakończeniu wojny, powinno to zostać powiedziane wprost, bez tworzenia mechanizmów sprzyjających trwałemu osiedleniu. Za najgorszy scenariusz uznano obecny stan, w którym oficjalnie nie podejmuje się żadnej jawnej decyzji, podczas gdy proces faktycznie zmierza w jednym kierunku — każdy kolejny rok, każde dziecko kończące polską szkołę, każda założona firma, każdy kredyt mieszkaniowy czy związek z Polakiem lub Polką zwiększają zakorzenienie i zmniejszają prawdopodobieństwo powrotu.

Podsumowanie

Materiał zamyka konstatacja, że skala zjawiska — ponad 10 tysięcy obywateli Ukrainy otrzymujących polskie obywatelstwo rocznie, 26 procent badanych aktywnie zabiegających o polski paszport, kolejne 28 procent rozważających taki krok, blisko trzy czwarte dopuszczających długotrwały pobyt — sprawia, że określenie „tymczasowo” przestaje odzwierciedlać rzeczywistość. W ocenie autora bieżąca debata polityczna, skupiona na drobnych kwestiach w rodzaju zasad wypłacania świadczenia 800+ czy zamykania pojedynczych ośrodków zakwaterowania, pomija znacznie ważniejsze pytanie o to, czy Polska świadomie przekształca ponad milionową migrację wojenną w trwałą zmianę demograficzną — i podkreśla, że jeśli odpowiedź na to pytanie brzmi twierdząco, obywatele mają prawo o tym wiedzieć i mieć wpływ na zasady tego procesu, ponieważ to społeczeństwo, a nie pojedynczy urzędnicy, poniesie konsekwencje tej decyzji w perspektywie kolejnych dekad.


Źródło: YouTube, kanał „Polska24″ (172 subskrybentów), materiał „10 TYS. POLSKICH PASZPORTÓW W ROKU. Ukraina ZAPUSZCZA KORZENIE W POLSCE”, 5385 wyświetleń, publikacja: 3 września 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *