„Brukselskim elitom zależy, żeby wojna trwała”. Europosłanka Konfederacji o pieniądzach dla Ukrainy — Ewa Zajączkowska-Hernik w „Gościu Wydarzeń” Polsat News

•
Nowe

Ewa Zajączkowska-Hernik, europosłanka Konfederacji i liderka stowarzyszenia Ruch Biało-Czerwonych, w programie „Gość Wydarzeń” Polsat News oceniła, że Polska powinna pomagać Ukrainie, ale „transakcyjnie”, i że pomogła już wystarczająco. Za przedłużanie wojny obwiniła nie tylko Władimira Putina, ale także Wołodymyra Zełenskiego i „brukselskie elity”, które według niej mogą chcieć trwania konfliktu, by wyprowadzać przekazywane Ukrainie pieniądze.

Choć zastrzegła, że nie uważa, iż Ukraina powinna oddać część terytorium, stwierdziła, że jeśli chce rozejmu, „nie ma innej możliwości”. Prowadząca wielokrotnie dopytywała ją o odpowiedzialność Putina, który odrzucił ukraińską propozycję 60-dniowego zawieszenia broni i nie przestaje bombardować ukraińskich miast.

Pomoc „transakcyjna” i apel do obu stron

Pytana, czy Polska powinna nadal pomagać Ukrainie, Zajączkowska-Hernik odpowiedziała, że tak, ale w sposób transakcyjny, i dodała, że jej zdaniem Polska pomogła już wystarczająco. Gdy prowadząca dopytała, czy to oznacza koniec pomocy, europosłanka wskazała, że wiele państw Europy się z niej wycofuje, przywołując otrzymany tego dnia komunikat premiera Węgier o ograniczaniu wsparcia.

Prowadząca zauważyła, że Węgry od dawna mają złe relacje z Ukrainą, a wiele państw europejskich zapowiada zwiększenie pomocy przed zimą. Przypomniała też słowa Sławomira Mentzena, że w polskim interesie jest, by rosyjska armia nie stanęła na polskiej granicy. Zajączkowska-Hernik odparła, że w polskim interesie jest zakończenie wojny, i zapytała, czy chodzi o jej zakończenie, czy o zwycięstwo Ukrainy. Zaapelowała do agresora, którym jest Rosja, i do ofiary, którą jest Ukraina, by usiadły do stołu i wynegocjowały rozejm.

„Najpierw rozejm, potem wybory”

Prowadząca przypomniała, że Zełenski deklaruje gotowość do rozmów z Putinem w każdej chwili, a Moskwa tego samego dnia odrzuciła ukraińską propozycję 60-dniowego zawieszenia broni, w czasie którego Ukraina miała przeprowadzić wybory. Europosłanka uznała, że wybory powinny się odbyć dopiero po zawarciu rozejmu, bo atmosfera trwającej wojny i tymczasowego zawieszenia broni wpływałaby na proces wyborczy.

Na pytanie, jak zawrzeć rozejm, skoro druga strona nie chce rozmawiać i bombarduje ukraińskie miasta, odpowiedziała, że z komunikatów prasowych wynika, iż obie strony chciałyby dojść do porozumienia. Przypomniała, że Zełenski odrzucił porozumienia ze Stambułu po wizycie byłego premiera Wielkiej Brytanii, więc „nie jest w tej sprawie święty”.

Zarzuty wobec „brukselskich elit”

Zajączkowska-Hernik powiedziała, że obserwując politykę Komisji Europejskiej i polityków Unii, widzi „parcie do tego, żeby konflikt na Ukrainie trwał”. Przypuszcza, że wynika to m.in. z tego, iż ogromne kwoty przekazywane Ukrainie mogą zostać tam „doskonale rozkradzione”, bo Ukraina zmaga się z ogromną korupcją. Obawia się więc, że rządzącym europejskim elitom zależy na trwaniu wojny, by móc wyprowadzać pieniądze. Przyznała, że to bardzo niepopularna teza, i zauważyła minę prowadzącej.

Prowadząca zapytała, czy europosłanka powtórzy słowa wypowiedziane tego dnia w radiu, że to Zełenski chce przedłużać wojnę, bo boi się wyborów. Zajączkowska-Hernik przypomniała, że chwilę wcześniej nazwała w tej samej wypowiedzi Putina zbrodniarzem wojennym, co prowadząca potwierdziła. Dodała, że często słucha Julii Mendel, byłej rzeczniczki Zełenskiego, która mówi, że prezydent Ukrainy nie chce końca wojny, bo boi się rozliczeń i więzienia. Prowadząca zauważyła, że wielu Ukraińców uważa, iż Mendel powiela kremlowską propagandę. Europosłanka odparła, że Mendel w swoich wypowiedziach także mocno potępia Rosję.

Zełenski czy Putin?

Zapytana wprost, kto odpowiada za to, że wojna wciąż trwa, Zełenski czy Putin, Zajączkowska-Hernik zaczęła od „między innymi brukselskich elit”. Gdy prowadząca ponowiła pytanie, odpowiedziała: „między innymi Wołodymyr Zełenski, a także Władimir Putin”. Wszystkie te strony prowadzą jej zdaniem do tego, że zawarcie rozejmu jest niemożliwe.

Prowadząca zapytała, czy europosłanka widzi po stronie Rosji jakąkolwiek chęć rozejmu, który nie polegałby na oddaniu przez Ukrainę terytorium i kapitulacji. W odpowiedzi Zajączkowska-Hernik przytoczyła sondaż opublikowany przez Julię Mendel, przeprowadzony w dniach 3–5 października, według którego 56 procent Ukraińców zaakceptowałoby ustępstwa terytorialne, ale tylko w zamian za gwarancje bezpieczeństwa od USA i Europy. Uznała, że „wypadałoby posłuchać narodu ukraińskiego”. Dodała, że ukraińskie kobiety mają dość tego, że ich mężowie i synowie są siłą wcielani do wojska i traktowani jak „mięso armatnie”. Rozejm powinien leżeć w interesie wszystkich sił politycznych, ale ona nie widzi tej woli ani w Brukseli, ani u Zełenskiego, ani u Putina.

„Nie uważam, że powinna. Ale nie ma innej możliwości”

Prowadząca zapytała, czy w takim razie Ukraina powinna oddać część terytorium, na przykład cały Donbas. Zajączkowska-Hernik odpowiedziała, że nie uważa, iż Ukraina powinna to zrobić, ale jej zdaniem nie ma innej możliwości, jeśli chce zawrzeć rozejm.

Prowadząca przypomniała, że Rosja nie chce nawet na 60 dni przestać bombardować ukraińskich miast. Europosłanka przyznała, że to problem, i powiedziała, że jest ciekawa reakcji Donalda Trumpa, bo ogłoszone przez niego porozumienie energetyczne miało zobowiązywać obie strony do wstrzymania ataków. Prowadząca podkreśliła, że porozumienie ogłosił sam Trump, a Zajączkowska-Hernik przyznała, że okazało się, iż nie było z nikim wcześniej uzgodnione. Jej zdaniem pokazuje to, że Trump negocjuje coś z Rosją i stawia warunki, a gdy nie są spełnione, Ameryka nie reaguje, „a paliwo będzie płynęło”.

Kraków i pozostałe wątki

Rozmowa zaczęła się od wyborów w Krakowie, które wygrał Łukasz Gibała. Premier Donald Tusk powiedział, że bawią go uwagi PiS i Konfederacji, które poniosły w Krakowie „historyczną klęskę”: kandydat Konfederacji nie zebrał nawet podpisów, a kandydat PiS nie wszedł do drugiej tury w mieście Andrzeja Dudy i Zbigniewa Ziobry. Zajączkowska-Hernik odparła, że Konfederacja nie śmieje się z kandydatki KO, tylko wskazuje, że Piątkowska przegrała, bo nie była związana z Krakowem. Prezentowano ją w Warszawie, a zawodowo i rodzinnie była związana z podwarszawskim Nadarzynem. Uznała jednak, że bardziej było to odrzucenie popierającej ją partii, do której „przykleił się” wizerunek ministra finansów Andrzeja Domańskiego z dziurą budżetową, wypowiedzi Michała Kołodziejczaka i Włodzimierza Czarzastego oraz kryzysy wizerunkowe samego Tuska.

Prowadząca zapytała też o posła Konfederacji Konrada Berkowicza, który nazwał dziennikarkę TVP Justynę Dobrosz-Oracz „kurtyzaną”. Europosłanka oceniła, że Dobrosz-Oracz jest „wstydem dla środowiska dziennikarskiego”, a Berkowicz miał na myśli „medialny nierząd”. Przyznała, że zareagował emocjonalnie i nie powinien tak mówić, dodając, że ją samą wyzywano od najgorszych bez wsparcia kobiet z liberalnej strony.

W sprawie kobiet w policji i wojsku stwierdziła, że jeśli czują się na siłach, niech służą, choć niebezpieczne patrole budzą jej zastrzeżenia. Pytana o bezpieczeństwo w szkołach, uznała, że policja stanęła na wysokości zadania, a do zeszłotygodniowych zdarzeń przyczyniły się algorytmy mediów społecznościowych i rodzice, którzy „odpuścili kontrolę” nad dziećmi.


Materiał „Ukraina musi oddać terytorium? Zajączkowska: Nie ma innej możliwości” dostępny na kanale polsatnews.pl na YouTube, liczącym 563 tys. subskrybentów. Opublikowany 13 października 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *