Marcin Giełzak, współautor podcastu „Dwie Lewe Ręce” i autor książki „Wieczna Lewica”, był gościem Karoliny Olejak i Przemysława Szubartowicza w programie „Najważniejsze Pytania” na antenie Polsat News. Druga część rozmowy w całości dotyczyła kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich, motywacji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, sytuacji ukraińskich migrantów w Polsce oraz ryzyk związanych z powojenną przyszłością Ukrainy.
Populizm dyplomatyczny Zełenskiego
Giełzak ocenił obecne pogorszenie relacji polsko-ukraińskich jako efekt tego, co określił mianem „populizmu dyplomatycznego” – działań nastawionych wyłącznie na efekt wewnątrzkrajowy, bez względu na reperkusje międzynarodowe. Ocenił, że Zełenski prowadzi grę o podwójnym charakterze. Po pierwsze, wewnętrzną – zwrócił uwagę, że każdy kolejny ukraiński prezydent, także Petro Poroszenko i Wiktor Juszczenko, w pewnym momencie dochodził do wniosku, że władzę w Ukrainie zdobywa się i utrzymuje wyłącznie „przez bramę nacjonalistyczną”. Ocenił, że Zełenski, spodziewając się rychłego zawieszenia broni i zbliżających się wyborów, w których może zmierzyć się z popularnym generałem Wałerijem Załużnym, mobilizuje w ten sposób elektorat nacjonalistyczny, by zrównoważyć przewagę, jaką nad politykiem ma wojskowy z sukcesami.
Rywalizacja Niemiec i Francji o wpływy na Ukrainie
Po drugie, Giełzak wskazał na szerszą, międzynarodową grę – rywalizację między Niemcami a Francją o to, kto zbuduje silniejszą pozycję w powojennej Ukrainie, poprzez konkurencyjne oferty (europejska wspólnota polityczna kontra status państwa stowarzyszonego, kontrakty atomowe kontra odnawialne źródła energii i wodór, wspólna produkcja uzbrojenia, różnice w kwestii pocisków Taurus czy skali pomocy finansowej). Ocenił, że w tej rywalizacji Polska nie ma już czym zagrać – przekazała już czołgi (więcej niż wszystkie inne państwa razem wzięte) i samoloty, a sprawa migów straciła na znaczeniu, odkąd Ukraina dysponuje samolotami F-16 i Mirage 2000. Zauważył, że skoro Ukraina może rozmawiać bezpośrednio z Amerykanami, Brytyjczykami, Niemcami i Francuzami, pojawia się pytanie, „po co nam Polska”.
Polska jako wygodny „czarny charakter”
Giełzak ocenił, że sytuacja staje się dla Polski szczególnie niepokojąca, gdy uwzględni się, że Zełenski – oprócz korzyści politycznych płynących z gry historycznej – będzie musiał wytłumaczyć opinii publicznej dwie potencjalne porażki: brak członkostwa Ukrainy w UE oraz nieodzyskanie pełni terytorium. W obu przypadkach, jego zdaniem, Polska stanowi „idealnego kandydata na winnego” – łatwo przedstawić ją jako kraj blokujący akcesję („Polacy nie chcą”) czy jako rzekomego zdrajcę, który w decydującym momencie „zadał cios w plecy”, np. w kontekście postulatów zamknięcia lotniska w Rzeszowie-Jasionce.
Postulat umiędzynarodowienia problemu
Olejak zaproponowała, by Polska starała się umiędzynarodowić problem gloryfikacji UPA, przedstawiając go nie jako wyłącznie polski spór historyczny, lecz jako zagrożenie zrozumiałe dla całej Europy – związane z ludobójstwem i kolaboracją z III Rzeszą. Giełzak w pełni się z tym zgodził, zauważając, że wielu obserwatorów zagranicznych po raz pierwszy dowiedziało się o ludobójstwie wołyńsko-galicyjskim i śmierci około 100 tysięcy Polaków dopiero przy okazji relacji o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego.
Ocenił jednak, że samo odebranie orderu było błędem symbolicznym – dało Zełenskiemu okazję do zbudowania efektu jedności narodowej i uwiarygodnienia się jako „ojciec narodu”. Zaproponował alternatywny gest: budowę w Warszawie, w pobliżu ambasady ukraińskiej, pomnika Ukraińców ratujących Polaków, Żydów, Ormian i Czechów podczas ludobójstwa wołyńsko-galicyjskiego, z zaproszeniem na odsłonięcie dyplomatów z państw szczególnie wrażliwych na temat ludobójstwa (Izrael, Armenia) – co pozwoliłoby oddać hołd „Ukraińskim Sprawiedliwym”, jednocześnie precyzyjnie wskazując, komu Ukraina dziś oddaje cześć zamiast nich.
Motyw demograficzny
Szubartowicz przywołał tezę – formułowaną przez jego ukraińskich znajomych – że eskalacja konfliktu historycznego może być też elementem świadomej gry ukraińskiej administracji: pogorszenie atmosfery wobec Ukraińców w Polsce miałoby skłaniać ich do powrotu do kraju, który po wojnie będzie potrzebował siły roboczej. Giełzak przyznał, że słyszał podobną opinię od ukraińskiego znajomego, ale ocenił ją jako błędne założenie – Ukraińcy opuszczający Polskę równie dobrze mogą wyemigrować dalej, do Berlina, Frankfurtu czy Londynu, zwłaszcza że – jak zauważył – najnowsze badania pokazują rosnącą niechęć do integracji/asymilacji w Polsce.
Czarny scenariusz powojennej Ukrainy
Giełzak nakreślił pesymistyczny scenariusz przyszłości Ukrainy jako kraju w głębokim kryzysie demograficznym, uzależnionego gospodarczo od zewnętrznego wsparcia – wsparcia, które może zostać odcięte w razie zwycięstw wyborczych europejskich populistów (Jordan Bardella we Francji, Nigel Farage w Wielkiej Brytanii, Alice Weidel w Niemczech). Przywołał nieformalną wypowiedź premier Włoch Giorgii Meloni, która miała przyznać zmęczenie tematem ukraińskim i brak realnych korzyści z dalszego wsparcia. Ostrzegł przed scenariuszem politycznej niestabilności porównywalnym do sytuacji w powojennym Wietnamie czy Republice Weimarskiej (Freikorps) – z dużą liczbą uzbrojonych, sfrustrowanych weteranów (np. z batalionu Azow), kwestionujących prawo kijowskich polityków do rządzenia, podczas gdy „nagrodę” za wojnę odbiorą oligarchowie.
Zaniedbania integracyjne
Giełzak skrytykował polskie władze za brak przygotowania systemowego do przyjęcia fali uchodźców w 2022 roku, w tym w systemie edukacji – wskazał, że wśród uchodźców znajdowali się ukraińscy nauczyciele, których można było zaangażować do prowadzenia osobnych klas przejściowych, co złagodziłoby przeciążenie polskich szkół i ograniczyło niepotrzebnie „hodowany” resentyment antyukraiński. Ocenił to jako przykład szerszego problemu braku „mózgu państwa” – realnego zaplecza analityczno-eksperckiego zdolnego planować politykę zamiast improwizować, przywołując przy tym książkę Zbigniewa Parafianowicza „Polska na wojnie” jako dowód chaosu towarzyszącego wcześniejszemu przekazywaniu Ukrainie uzbrojenia.
Migracja z Ukrainy jako uzasadniony wyjątek
We wcześniejszej części rozmowy, dotyczącej ogólnie polityki migracyjnej, Giełzak ocenił migrację z Ukrainy jako w pełni uzasadnioną i korzystną dla Polski – ze względu na kulturową bliskość, szybką integrację językową, wysokie kompetencje pierwszej fali migrantów oraz potencjalną wartość geopolityczną powracających Ukraińców jako „ambasadorów” Polski. Podkreślił, że decyzja o przyjęciu uchodźców w 2022 roku była słuszna mimo poniesionych kosztów systemowych, biorąc pod uwagę nadzwyczajny, niewybrany charakter tamtej sytuacji.
Pozostałe wątki programu
Pierwsza, znacznie dłuższa część rozmowy — niezwiązana z Ukrainą — dotyczyła szerokiej refleksji socjologiczno-politologicznej: definicji „elity” i „kontrelity” we współczesnej Polsce, zjawiska „emocjokracji” i „poglądyzmu” w ocenie polityków, mechanizmów cezaryzmu i arystopopulizmu na przykładzie Donalda Trumpa, zmiany definicji korupcji politycznej, historii polskiej lewicy postkomunistycznej, obrony kapitalizmu i modelu gospodarki trójsektorowej, a także krytyki tzw. „kompleksu aktywistyczno-korporacyjnego” wokół tematów obyczajowych (legalizacja prostytucji i narkotyków) oraz ogólnej polityki migracyjnej (koncepcja „ksenofilicznego restrykcjonizmu”).
Program „Najważniejsze Pytania” dostępny na kanale polsatnews.pl na YouTube, liczącym 504 tys. subskrybentów. Opublikowany 7 lipca 2026.