Kontrowersyjny komentarz Korwina-Mikke: odpowiedzialność za wojnę spoczywa na ukraińskiej klasie politycznej

Janusz Korwin-Mikke w komentarzu na kanale Tygodnika Do Rzeczy ocenił, że wojna rosyjsko-ukraińska zmierza ku końcowi ze względu na zmęczenie społeczeństw jej finansowaniem, a odpowiedzialność za jej wybuch i przebieg spoczywa — jego zdaniem — głównie na Zachodzie i ukraińskiej klasie politycznej, podczas gdy moralna racja w konflikcie leży, jak stwierdził, po stronie Rosji.

Interes Polski a kwestie moralne

Korwin-Mikke rozpoczął komentarz od stwierdzenia, że wojna zmierza ku końcowi, ponieważ zwykli ludzie mają dość jej finansowania, dodając złośliwie, że to przede wszystkim klasy polityczne chcą kontynuować wsparcie dla Ukrainy, ponieważ nie robią tego z własnych pieniędzy, lecz z podatków obywateli. Rozróżnił następnie interes polityczny od kwestii moralnych, argumentując, że w polityce decyduje interes państwa, a nie moralność. Ocenił, że z punktu widzenia interesu Polski korzystne byłoby zakończenie wojny mniej więcej na obecnej linii frontu, z utratą przez Ukrainę Krymu i części lub całości Donbasu, przy zachowaniu przez Ukrainę dostępu do morza. Zastrzegł, że Polska powinna interweniować militarnie, gdyby groziła utrata niepodległości przez Ukrainę, a także — co przedstawił jako równoważny scenariusz — gdyby groził rozpad Rosji, w którym to przypadku, jego zdaniem, Polska powinna interweniować po stronie Rosji przeciwko Ukrainie.

Ocena moralnej odpowiedzialności za wybuch wojny

Korwin-Mikke stwierdził, że mimo iż z politycznego punktu widzenia nie kieruje się emocjami wobec żadnej ze stron, uważa, że racja moralna leży po stronie Rosji, a nie Ukrainy — zastrzegając przy tym, że nie odnosi tej oceny do zwykłych Ukraińców, których określił jako niechętnych wojnie. Przywołał twierdzenie, że jeszcze po aneksji Krymu przez Rosję i rozpoczęciu wsparcia dla separatystów w Doniecku i Ługańsku około 60 procent Ukraińców miało uważać Rosję za kraj bratni, a nastroje antyrosyjskie na Ukrainie miały się nasilić dopiero po inwazji w 2022 roku.

Odpowiedzialność za kontynuowanie wojny Korwin-Mikke złożył na ukraińską klasę polityczną oraz na Zachód, twierdząc — porównując tę sytuację do decyzji Polski w 1939 roku o zerwaniu układu z Niemcami pod naciskiem Wielkiej Brytanii — że w marcu 2022 roku istniała już gotowa propozycja pokojowa, która miała zostać storpedowana po wizycie brytyjskiego premiera Borisa Johnsona w Kijowie, mającego namawiać prezydenta Wołodymyra Zełenskiego do kontynuowania walki. Ocenił, że główną siłą sprawczą prowokującą i planującą wojnę jest, jego zdaniem, sojusz wywiadowczy Five Eyes, zrzeszający służby wywiadowcze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii i Nowej Zelandii, opisując go jako organizację powstałą w 1946 roku i utrzymywaną w ścisłej tajemnicy przez dekady — do tego stopnia, że jak stwierdził, jeszcze w 1976 roku premier Australii nie miał wiedzieć, że jego własny kraj należy do tego sojuszu. Ocenił, że sojusz ten — zgodnie z tzw. prawem Sullivana o instytucjach dryfujących z czasem w stronę lewicy — miał zostać opanowany przez środowiska lewicowe i aktywnie wspierać oraz szkolić ukraińskich żołnierzy na terytorium państw członkowskich, w tym, jak podkreślił, w Nowej Zelandii w technikach walki wywodzących się z tradycji Maorysów, a także w Australii, Szkocji i Kanadzie. Zastrzegł jednak, że mimo tych wpływów zewnętrznych, ostateczną odpowiedzialność za decyzje ponosi ukraińska klasa polityczna, którą oskarżył o dążenie do czerpania korzyści finansowych z wojny pod przykrywką haseł patriotycznych.

Żądania Rosji i porozumienia mińskie

Korwin-Mikke przedstawił swoją interpretację żądań Rosji sprzed wybuchu wojny, ograniczając je do dwóch punktów — rezygnacji Ukrainy z członkostwa w NATO oraz niewprowadzania na jej terytorium broni dalekiego zasięgu zagrażającej Moskwie i Petersburgowi. Przywołał porozumienia mińskie jako przykład, jego zdaniem, dobrej woli Rosji, powołując się na późniejsze wypowiedzi byłej kanclerz Niemiec Angeli Merkel, byłej premier Wielkiej Brytanii Liz Truss, byłego sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga oraz francuskiego polityka Jacques’a Attaliego, według których porozumienia te miały w rzeczywistości służyć jedynie zyskaniu czasu na dozbrojenie i wyszkolenie ukraińskiej armii. Ocenił krytycznie samo istnienie i rozszerzanie NATO po zakończeniu zimnej wojny, sugerując, że sojusz ten funkcjonuje obecnie wyłącznie jako narzędzie nacisku na Rosję. Rozwijając ten wątek żartobliwie i z przymrużeniem oka, zasugerował, że dalsza ekspansja NATO w kierunku Ukrainy mogłaby w rosyjskiej percepcji rodzić kolejne obawy o żądania niepodległości Tatarstanu czy Czeczenii, dodając ironicznie, że „z Alaski już tylko krok do Jakucji, do Czukotki” — co w jego ocenie tłumaczy, choć nie usprawiedliwia w pełni, rosyjską reakcję militarną.

Ocena Euromajdanu i obalenia Wiktora Janukowycza

Korwin-Mikke ocenił, że kluczowym błędem Władimira Putina było zaniechanie interwencji w momencie obalenia w 2014 roku prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza, którego określił jako polityka prorosyjskiego, ale jednocześnie „bardzo propolskiego”, przywołując jako przykład jego decyzję o odebraniu Stepanowi Banderze tytułu bohatera Ukrainy — tytuł ten miał zostać przywrócony przez następcę Janukowycza, Petra Poroszenkę. Stwierdził, że Stany Zjednoczone miały sfinansować obalenie Janukowycza znaczną kwotą, podając przy tym niespójne dane — najpierw wspomniał o „5–6 milionach dolarów”, po czym natychmiast poprawił się, mówiąc o „w sumie 5 miliardach”, nie precyzując ostatecznie, o którą wartość mu chodziło — a Polska miała się do tego przyczynić. Ocenił, że gdyby Rosja interweniowała już wówczas w obronie Janukowycza, wsparcie dla niej byłoby największe w regionach wschodniej Ukrainy, gdzie — jak stwierdził — dominuje język rosyjski, wspominając przy tym o istnieniu tzw. surżyka, potocznego żargonu łączącego język rosyjski i ukraiński, którym miała posługiwać się część ludności. Ocenił, że taki scenariusz interwencji mógłby jego zdaniem doprowadzić do podziału Ukrainy na dwa odrębne państwa, ukraińsko- i rosyjskojęzyczne, bez dalszej eskalacji zbrojnej. Zaznaczył jednocześnie, że decyzję Putina o pełnoskalowej inwazji w 2022 roku uważa za poważny błąd polityczny, mimo że — jak podsumował — moralna racja w tym sporze pozostaje, jego zdaniem, po stronie Rosji.


Materiał opracował i przedstawił Janusz Korwin-Mikke w programie „Korwin-Mikke: Racja moralna po stronie Rosji” na kanale YouTube Tygodnika Do Rzeczy (132 tys. subskrybentów), opublikowanym 8 września 2026 roku.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *