Leszek Miller był gościem Sławomira Biskupskiego w kolejnym odcinku cyklu „Alfabet Millera” na kanale Super Express. Rozmowa, prowadzona zdalnie z Grecji, dotyczyła eskalacji konfliktu Rosji z Ukrainą, ryzyka bezpośredniej wojny Rosji z NATO, wizyty dyrektora CIA w Moskwie, działań destabilizacyjnych i dezinformacji, a także stanowiska Donalda Trumpa wobec wojny. W dalszej części rozmowy Miller odniósł się również do polskiej polaryzacji politycznej, sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego, relacji między rządem a prezydentem oraz konfliktu wokół Akademii Wymiaru Sprawiedliwości.
Program został opublikowany 20 września 2026 roku. W rozmowie Miller mówił między innymi, że nie uważa, aby Rosja rzeczywiście zamierzała zaatakować Polskę, jednocześnie podkreślając, że wojna Rosja–NATO byłaby tragedią dla wszystkich stron. W jego ocenie odpowiedzialność za niedopuszczenie do takiego konfliktu spoczywa na wszystkich decydentach uczestniczących w obecnym procesie.
Eskalacja nie jest działaniem jednej strony
Rozmowę rozpoczęto od pytania o cel rosyjskiej eskalacji. Biskupski przypomniał o ostrzale w pobliżu polskiej granicy oraz o znalezieniu następnego dnia na wybrzeżu Bałtyku w województwie zachodniopomorskim rosyjskiego drona, określanego w rozmowie jako konstrukcja nowej generacji. Pytając o znaczenie tych wydarzeń, wskazał również, że o eskalacji ze strony Rosji mówią nie tylko politycy, ale także eksperci wojskowi oraz osoby w Stanach Zjednoczonych.
Miller rozpoczął odpowiedź od kwestii zdjęcia drona. Zaznaczył, że nie śledził sprawy bezpośrednio z Polski, ale wiedział o sytuacji, w której początkowo opublikowano inną fotografię niż przedstawiająca właściwy obiekt. Jego zdaniem był to przykład zbyt szybkiego wydawania oświadczeń. Były premier przestrzegał przed uczestniczeniem w „wyścigu” informacyjnym, ponieważ pośpiech może prowadzić do przekazywania nieprawdziwych informacji.
Następnie Miller przedstawił własne rozumienie eskalacji. Jego zdaniem jest ona procesem, a nie działaniem jednej strony. Przyznał, że można mówić o militarnej eskalacji ze strony Rosji, ale jednocześnie należy analizować działania drugiej strony. Wymienił rozszerzanie zasięgu działań związanych z penetracją terytorium Rosji, otrzymywanie przez Ukrainę nowych typów broni oraz wzmacnianie wojskowej obecności NATO.
W ocenie Millera ryzyko bezpośredniego starcia Rosji z NATO zależy więc od decyzji podejmowanych przez więcej niż jednego uczestnika. Jak zaznaczył, nie zależy ono wyłącznie od Rosji, lecz także od Ukrainy i innych sił zaangażowanych w cały proces, dlatego sytuację należy analizować kompleksowo.
Wizyta dyrektora CIA w Moskwie
Biskupski poruszył następnie kwestię wizyty dyrektora CIA w Moskwie. Według przywołanych przez niego nieoficjalnych informacji amerykański urzędnik miał początkowo planować spotkanie z Władimirem Putinem, jednak rosyjski prezydent nie miał go przyjąć. W konsekwencji doszło do spotkania z rosyjskim odpowiednikiem dyrektora CIA.
Prowadzący przywołał również informacje, według których Rosjanie mieli odebrać tę wizytę jako oznakę słabości Zachodu, a następnego dnia przeprowadzić zmasowane ataki na Ukrainę. W tym kontekście wspomniał także o późniejszej wizycie Tomasza Siemoniaka w Waszyngtonie.
W rozmowie pojawił się także wątek informacji dotyczących tego, co polska strona miała otrzymać w związku z wizytą Siemoniaka. Biskupski mówił, że nie wiadomo, jakie były szczegóły spotkania. Przywołał różne wersje dotyczące ewentualnego raportu CIA – jedni mieli mówić o raporcie, inni twierdzić, że żadnego raportu nie było, a jedynie niepokojąca notatka.
Miller zwrócił uwagę, że sam fakt wizyty szefa CIA w Moskwie nie jest czymś bezprecedensowym. Jak mówił, wcześniejsi szefowie CIA stosunkowo często odwiedzali Moskwę. Przypomniał również własną wizytę w siedzibie CIA w 1996 roku, podkreślając, że nie miała ona związku z żadną wojną czy szczególnym zagrożeniem.
Wojna Rosja–NATO jako największe zagrożenie
Miller wyraźnie oddzielił odpowiedzialność za rosyjską agresję na Ukrainę od odpowiedzialności za niedopuszczenie do rozszerzenia konfliktu na bezpośrednią wojnę Rosji z NATO. Stwierdził, że za rosyjską agresję odpowiada Władimir Putin, natomiast za niedopuszczenie do wojny Rosja–NATO odpowiadają wszyscy, którzy obecnie podejmują decyzje.
Były premier zwrócił uwagę na jego zdaniem zbyt lekki charakter części wypowiedzi dotyczących ryzyka wojny. Wskazywał na sposób mówienia o rakietach, które mogą polecieć, przy jednoczesnym założeniu, że „przecież nic się nie stanie”. W jego ocenie odpowiedzialni politycy powinni koncentrować się przede wszystkim na tym, jak nie dopuścić do wojny, która – jak powiedział – prawdopodobnie byłaby ostatnią wojną w dziejach cywilizacji.
Infrastruktura krytyczna i działania destabilizacyjne
Biskupski wskazał, że bezpośrednią, „kinetyczną” wojnę Rosji z państwami NATO trudno obecnie sobie wyobrazić, natomiast łatwiej wyobrazić sobie działania mające destabilizować państwa Sojuszu, w tym Polskę. Wymienił działania wywiadowcze, dezinformację oraz możliwe ataki na infrastrukturę krytyczną. Jako przykład wskazał serię podpaleń i możliwość zakłócenia funkcjonowania infrastruktury drogowej, komunikacyjnej, lotniczej czy paliwowej.
Miller przypomniał w tym kontekście, że – jak pamiętał – wśród osób uczestniczących w podpaleniach znajdowali się również obywatele Ukrainy. Według przywołanej przez niego wersji mieli oni być wynajęci przez Rosjan lub w inny sposób zwerbowani. Były premier stwierdził jednocześnie, że jego zdaniem Ukraina nie wycofała się z działań, które służyłyby umiędzynarodowieniu konfliktu.
Następnie wrócił do wydarzeń w Przewodowie. Przypomniał rozmowę Andrzeja Dudy z Wołodymyrem Zełenskim po wybuchu rakiety, w którym zginęło 2 polskich obywateli. Miller przywołał relację Dudy, według której Zełenski miał namawiać polskiego prezydenta, aby powiedział, że rakieta była rosyjska.
Miller dodał, że osoby poszkodowane w wyniku wydarzenia nie doczekały się – według jego słów – przeprosin ani odszkodowania. Jednocześnie podkreślił konieczność zachowania ostrożności w przypisywaniu odpowiedzialności za podobne zdarzenia. Jego zdaniem dopóki nie ma stuprocentowej pewności, kto odpowiadał za lot i wybuch rakiety, nie można udzielać precyzyjnych odpowiedzi dotyczących sprawcy.
Dezinformacja i wyścig mediów
W dalszej części rozmowy Miller określił dezinformację jako zjawisko występujące na całym świecie. Jak mówił, nie jest ona wykorzystywana wyłącznie w działaniach wojennych, ale również w konkurencji pomiędzy przedsiębiorstwami walczącymi o pozycję i rynek. W jego ocenie polskie władze powinny przede wszystkim doskonalić systemy przeciwdziałające takim kampaniom i przygotować się na to, że tego rodzaju działania będą występować.
Biskupski wrócił do kwestii zdjęć drona. Jak wskazał, jedno przedstawiało prawdziwy obiekt, który znalazł się na polskim wybrzeżu, natomiast drugie było przerobionym zdjęciem mającym przedstawiać polski egzemplarz. Według prowadzącego fotografia została pokazana w 2 dużych telewizjach, w tym w telewizji publicznej.
Miller odpowiedział, że sposobem na ograniczenie takich sytuacji powinno być przede wszystkim odejście od medialnego wyścigu o pierwszeństwo. Wskazywał na rywalizację o to, kto pierwszy pokaże materiał, pierwszy go skomentuje i zdobędzie uznanie. Jego zdaniem nawet kosztem opóźnienia należy przekazywać informacje dopiero wtedy, gdy są w pełni sprawdzone. Uznał to za podstawowy obowiązek dziennikarza i właśnie brak takiej ostrożności określił jako źródło podobnych wpadek.
Dorohusk, granica i pytanie o siłę Rosji
Biskupski zapytał następnie o intensyfikację rosyjskiego ostrzału Ukrainy oraz zbliżanie się działań do polskiej granicy. Wskazał na konieczność ewakuacji strażnicy granicznej w Dorohusku oraz wypowiedzi ministrów Marcina Kierwińskiego i Cezarego Tomczyka dotyczące wzmacniania granicy. Zapytał, czy działania te świadczą o sile, czy słabości Władimira Putina.
Miller nie rozstrzygał tego na podstawie bieżących wydarzeń. Stwierdził, że odpowiedź przyniesie dopiero moment, kiedy obie strony usiądą przy stole negocjacyjnym i podpiszą porozumienie.
W dalszej części odpowiedzi były premier zwrócił uwagę na koszty trwającej wojny. Jego zdaniem każdy kolejny dzień konfliktu oznacza nieodwracalne straty. Nie chodziło mu przede wszystkim o zniszczone budynki, ponieważ – jak mówił – można je odbudować, lecz o tysiące zabitych osób.
Miller przypomniał, że podejmowano już wiele prób doprowadzenia do zakończenia wojny. Wymienił konferencje i negocjacje, wskazując, że porozumienie stambulskie było według niego bardzo blisko osiągnięcia rozejmu. Jednocześnie stwierdził, że za każdym razem pojawiało się „coś albo ktoś”, kto takie próby torpedował.
Jego zdaniem nie można przy tym zapominać, że za każdą kolejną decyzją prowadzącą do kontynuowania wojny mogą iść kolejne tysiące zabitych. Miller apelował więc o zakończenie konfliktu. Ocenił, że osoby, które doprowadzą do jego zakończenia, zostaną zapamiętane w historii, natomiast ci, którzy będą dążyć do wojny w nieskończoność, zapiszą się w niej bardzo ponuro.
Miller o Donaldzie Trumpie: „szamocze się” na kilku kierunkach
Biskupski przypomniał wyborczą obietnicę Donalda Trumpa dotyczącą zakończenia wojny w ciągu kilkudziesięciu godzin. Zaznaczył, że nawet jeśli traktować ją jako figurę retoryczną, nie udało się jej zrealizować nawet w przybliżeniu.
Prowadzący zapytał o postawę Trumpa, który z jednej strony nadal militarnie wspiera Ukrainę i pozytywnie wypowiada się o Ukraińcach, a z drugiej wskazuje na odpowiedzialność Zełenskiego za wysokie ceny ropy i apeluje o zaprzestanie atakowania rosyjskich instalacji związanych z produkcją, przetwarzaniem i transportem ropy.
Miller przyznał, że również jest rozczarowany niespełnioną zapowiedzią szybkiego zakończenia konfliktu. Jego zdaniem Trump „szamocze się” jednocześnie na Bliskim Wschodzie, w Europie i na Ukrainie, szukając wyjścia z trudnej sytuacji.
Były premier zwrócił uwagę na zbliżające się listopadowe wybory połówkowe w Stanach Zjednoczonych i ocenił, że mogą one wpływać na dalsze decyzje amerykańskiego prezydenta. Przewidywał, że Trump może podejmować jeszcze bardziej nieroztropne decyzje, a Amerykanie prawdopodobnie ocenią je surowo.
Miller określił Trumpa jako polityka bardzo niestabilnego, często zmieniającego opinie i oceny. Jego zdaniem jednym z powodów może być brak ustabilizowanego zespołu doradców najwyższej klasy, który byłby w stanie wpływać na prezydenta i „trzymać go w ryzach”. Jednocześnie pozostawił drugą możliwość: być może Trump jest po prostu politykiem, którego nie da się utrzymać w ryzach.
Biskupski przypomniał przy tym pierwszą kadencję Trumpa. Według jego oceny prezydent miał wówczas doradców, którzy próbowali korygować jego decyzje, ale szybko kończyli swoje kariery. Prowadzący stwierdził, że Trump miał wyciągnąć z tego doświadczenie i później dobierać doradców, którzy mówią mu przede wszystkim to, co chce usłyszeć.
Miller: „Nie sądzę, żeby Rosja chciała nas atakować naprawdę”
Rozmowa zeszła następnie na polską scenę polityczną i możliwość ponadpartyjnego porozumienia w przypadku rzeczywistego zagrożenia rosyjskim atakiem na polską infrastrukturę krytyczną. Biskupski zapytał, czy zewnętrzne zagrożenie mogłoby doprowadzić do złagodzenia obecnej polaryzacji.
Miller odpowiedział, że jego zdaniem polaryzacja będzie się nasilać, ponieważ za około rok odbędą się wybory. Określił je jako wybory „o wszystko” i stwierdził, że w takiej sytuacji trudno oczekiwać politycznego rozejmu.
Następnie wypowiedział jedną z najważniejszych tez całej rozmowy:
„Nie sądzę, żeby Rosja chciała nas atakować naprawdę”.
Miller powiedział również, że stale słyszy o wojnie, którą Polska rzekomo już prowadzi. W związku z tym postawił pytanie, dlaczego w takim razie Sejm nie miałby formalnie zająć się tą kwestią i wypowiedzieć wojny. Kolejne narady ministrów, wypowiedzi o wojnie oraz deklaracje o możliwości szybkiego pokonania Rosji określił jako niepoważne.
Jednocześnie Miller zaznaczył, że jeżeli rzeczywiście miałoby dojść do wojny i można byłoby spodziewać się uderzenia w infrastrukturę graniczną, Sejm powinien się zebrać i zdecydować, jakie działania należy podjąć.
Migracja i wojna jako główne osie politycznego sporu
Biskupski zapytał następnie, gdzie Miller widzi główną oś podziału politycznego w coraz bardziej rozdrobnionej scenie partyjnej. Były premier zaznaczył, że nie ma jednej przyczyny, a sytuacja może zmienić się w ciągu kolejnych miesięcy. Na ten moment wskazał jednak 2 kwestie: stosunek do migrantów oraz stosunek do wojny na Ukrainie.
Według Millera oba tematy będą dzielić wyborców. Wyborcy będą poszukiwać odpowiedzi na pytania, które ich dotyczą, a następnie – zależnie od tych odpowiedzi – podejmować decyzje dotyczące poparcia poszczególnych ugrupowań.
Czy zagrożenie zjednoczy Polaków wokół rządu?
Biskupski przypomniał znany z innych państw mechanizm, w którym zewnętrzne zagrożenie powoduje koncentrację społeczeństwa wokół władz. Zapytał, czy hipotetyczne zagrożenie rosyjskie mogłoby sprawić, że spór o politykę migracyjną zszedłby na dalszy plan, a większość Polaków skupiłaby się wokół rządu.
Miller odpowiedział, powołując się na badania, do których miał dostęp. Jak stwierdził, większość obywateli nie wierzy w rosyjską interwencję w Polsce. W związku z tym – jego zdaniem – próby skupienia społeczeństwa „pod flagą” nie będą obecnie skuteczne, ponieważ ludzie jednoczą się dopiero wtedy, kiedy rzeczywiście czują się zagrożeni.
Na pytanie, czy oznacza to, że obecne ostrzeżenia mogą być kontrskuteczne do momentu wystąpienia rzeczywiście poważnego wydarzenia, Miller odpowiedział twierdząco. Jako hipotetyczny przykład podał eksplozję rurociągu przebiegającego przez Polskę albo inne równie poważne zdarzenie, któremu towarzyszyłyby niezbite dowody wskazujące na sprawcę, na przykład Rosję. Jednocześnie wyraził nadzieję, że do takiego wydarzenia nigdy nie dojdzie.
Spór o Trybunał Konstytucyjny
W drugiej części rozmowy temat został przeniesiony na krajową politykę. Biskupski zapytał o eskalację konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Przypomniał, że wybrano przez Sejm 4, a właściwie już 5 sędziów, którzy nie zostali zaprzysiężeni przez prezydenta. W przestrzeni publicznej pojawiły się również informacje o możliwym siłowym wejściu do Trybunału oraz zatrzymaniu jego prezesa na „gorącym uczynku”.
Miller ocenił, że Donald Tusk znajduje się w bardzo poważnym dylemacie. Z jednej strony – jak mówił – premier nie może w nieskończoność tolerować chaosu istniejącego w Trybunale, z drugiej jednak rozwiązanie siłowe określił jako scenariusz, który byłby korzystny politycznie dla Jarosława Kaczyńskiego.
Były premier cofnął się do 2014 roku. Przypomniał, że ówczesna koalicja PO–PSL wybrała 2 sędziów „na zapas”. Ocenił, że nie powinna tego robić, ale jednocześnie wskazał, że po zwycięstwie wyborczym PiS podjął decyzję, którą określił jako bezprecedensową. Wspomniał również o późniejszym nocnym zaprzysiężeniu.
Miller ostrzegł, że jeżeli strony polityczne nie osiągną porozumienia, użycie siły wobec Trybunału może stworzyć mechanizm, w którym po zmianie władzy kolejny rząd również będzie zmieniał skład TK przy użyciu siły. Określił taki model jako perspektywę „państwa wiecznych resetów”, co jego zdaniem byłoby tragedią dla jakości funkcjonowania państwa.
Jednocześnie przyznał, że nie wie, jaką decyzję podejmie Tusk. Podkreślił, że przy wszystkich argumentach przeciwko rozwiązaniom siłowym pozostaje pytanie, jak długo można tolerować sytuację, w której nie ma innego rozwiązania niż siłowe wprowadzenie sędziów. Na koniec stwierdził, że ma w tej sprawie „bardzo mieszane uczucia”.
Media publiczne jako wcześniejszy przykład
Biskupski przypomniał, że podobny wariant został zastosowany krótko po wyborach w przypadku mediów publicznych. Jego zdaniem z powodu paraliżu prawnego i niemożności dokonania zmian w Radzie Mediów Narodowych zdecydowano się wówczas na siłowe lub quasi-siłowe przejęcie mediów.
Następnie prowadzący zapytał Millera, jak sam postąpiłby w sytuacji, w której TK faktycznie nie funkcjonuje, 5 sędziów zostało wybranych, ale nie zaprzysiężonych, a rząd nie publikuje części orzeczeń Trybunału.
Miller proponuje rozmowę prezydenta z premierem
Miller odpowiedział, że próbowałby porozumieć się z prezydentem. Początkowo powiedział „za każdą cenę”, po czym poprawił się, mówiąc o wysokiej cenie. Jego zdaniem mogą istnieć kwestie, na których zależy prezydentowi i jego otoczeniu, a punktem wyjścia powinno być znalezienie obszaru, w którym obie strony mogą się spotkać.
Były premier uważa, że takie rozmowy nie powinny odbywać się publicznie, przy obecności dziennikarzy i kamer. Przywołał praktykę rozwiązywania wielkich konfliktów poprzez spotkania w odosobnionych miejscach, podczas których strony kładły „karty na stół”, robiły bilans swoich potrzeb i zobowiązań, a następnie próbowały uzgodnić rozwiązanie.
Miller zastrzegł, że nie wie, czy obecny prezydent jest gotowy na taki ruch ani czy jest skłonny rozmawiać z premierem. Jednocześnie uważa, że ta droga nie została jeszcze wyczerpana i powinna zostać podjęta.
Ambasadorowie jako element możliwego kompromisu
Biskupski zwrócił uwagę, że konflikt między rządem a prezydentem obejmuje również kwestie, które – jego zdaniem – powinny być łatwiejsze do rozwiązania niż spór o Trybunał Konstytucyjny. Wymienił między innymi powoływanie pełnoprawnych ambasadorów. Przypomniał, że kierowników placówek powołał minister spraw zagranicznych, natomiast prezydent w większości przypadków odmówił nominacji.
W rozmowie pojawiły się również ustawa SAFE oraz kwestia ustawy dotyczącej ponadmiarowych zysków spółek energetycznych. Biskupski wskazywał, że część ustaw trafia do Trybunału Konstytucyjnego albo jest wetowana, a prezydent kieruje czasem do parlamentu propozycje zbliżone do rozwiązań rządowych. Zapytał, czy konflikt wynika z charakteru obu polityków, ich zaplecza politycznego, czy też z faktu, że oba środowiska czerpią korzyści z trwającego sporu.
Miller odpowiedział, że pierwszym krokiem powinno być maksymalne zawężenie zakresu rozmów. Zamiast próbować rozwiązać jednocześnie wszystkie sporne kwestie, należałoby wybrać 1 lub 2 problemy i od nich rozpocząć negocjacje.
Jako hipotetyczny przykład podał porozumienie obejmujące reformę Trybunału Konstytucyjnego, rozpoczęcie pracy przez wybranych sędziów oraz zmianę prezesa TK. W zamian rząd mógłby zgodzić się na listę ambasadorów przedstawioną przez Pałac Prezydencki.
Biskupski skomentował ten pomysł, określając Millera żartobliwie mianem idealisty. Były premier odpowiedział, że sam przestraszył się na myśl o reakcji Radosława Sikorskiego na takie rozwiązanie.
Akademia Wymiaru Sprawiedliwości i polityka jako spektakl
Na zakończenie Biskupski poruszył konflikt wokół Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Zwrócił uwagę, że wielu Polaków mogło wcześniej nie wiedzieć o istnieniu tej instytucji. Wspomniał o sporze dotyczącym rektora Sopińskiego, który pełnił funkcję jeszcze z nadania ministra Zbigniewa Ziobry.
Prowadzący przywołał również sceny z udziałem posła Michała Mateckiego, który przeskakiwał przez płot, oraz posłanki Kurowskiej, która – jak sama twierdziła – żyła i koczowała w korytarzach Akademii, żywiąc się według jej relacji nawet samą wodą. Biskupski określił te obrazy jako przykład „kabaretu” w polskiej polityce i zapytał, czy politycy będą coraz częściej podejmowali tego rodzaju działania, aby zdobywać uwagę w TikToku, YouTube, X, Facebooku i innych mediach społecznościowych.
Miller przyznał, że sam nie wiedział wcześniej o istnieniu Akademii. Następnie ironicznie odniósł się do Zbigniewa Ziobry, wskazując, że tworzył różne instytucje i byty, a Akademia miała – według jego oceny – kształcić kadry wskazane przez byłego ministra.
Były premier zgodził się również z prowadzącym, że media społecznościowe mogą stać się trwałym elementem politycznej rywalizacji. Jego zdaniem internet zachęca niektórych polityków do pojawiania się w mediach społecznościowych po to, aby zdobywać punkty i wyróżniać się na tle innych.
Miller o przyszłości AI i fałszywych wypowiedziach polityków
Rozmowa zakończyła się ostrzeżeniem dotyczącym rozwoju sztucznej inteligencji. Miller stwierdził, że technologia może przynieść jeszcze poważniejsze problemy. Wskazał na możliwość tworzenia materiałów, w których politycy będą przedstawiani jako osoby wypowiadające różne treści własnym, rozpoznawalnym głosem, mimo że w rzeczywistości nigdy takich słów nie wypowiedzieli.
Biskupski odpowiedział, że trudno sobie wyobrazić, aby sytuacja mogła stać się jeszcze bardziej problematyczna, choć – jak przyznał – rozwój AI może przynieść również taki scenariusz. Rozmowa zakończyła się podziękowaniami dla Millera, który łączył się z Grecji.
Materiał „Leszek Miller: Nie wierzę w atak Rosji! To ostatnia wojna w historii ludzkości | Alfabet Millera” został opublikowany 20 września 2026 roku na kanale Super Express, który według materiału źródłowego ma 1,28 mln subskrybentów. Rozmowę prowadzili Sławomir Biskupski i Leszek Miller.