Prof. Hrycak w Onecie: „To była czystka etniczna z elementami ludobójstwa”.

Prof. Jarosław Hrycak, wybitny ukraiński historyk z Katolickiego Uniwersytetu Lwowskiego, powiedział w rozmowie z Magdaleną Rigamonti w Onecie, że na Wołyniu w latach 1943–1945 doszło do czystki etnicznej z elementami ludobójstwa, a główna odpowiedzialność spoczywa po stronie ukraińskiej. To stanowisko odróżnia go radykalnie od części ukraińskich historyków, w tym od prof. Wiatrowicza, który mówił o wojnie polsko-ukraińskiej i nigdy nie używał ani słowa ludobójstwo, ani czystka etniczna.

Outsider w ukraińskiej historiografii

Hrycak przyznał wprost, że jego stanowisko nie przysparza mu wielu sojuszników na Ukrainie. Zaznaczył jednak, że inaczej niż Zychowicz czy część polskich historyków — nie wyklucza polskiej odpowiedzialności. „To nie jest stosunek jak między Żydami i Hitlerem. Jest odpowiedzialność po obu stronach, choć bardzo różna i różnego rodzaju. Dlatego najlepsza formuła jest taka: prosimy o wybaczenie i sami wybaczamy” — powiedział.

Czy Zełenski wiedział, co podpisuje?

Hrycak starał się zrozumieć mechanizm decyzji o nadaniu jednostce imienia „bohaterów UPA”. Ocenił, że inicjatywa wyszła oddolnie — od samych żołnierzy — i była skierowana wyłącznie przeciwko Rosji, a nie przeciwko Polsce. Autorzy wniosku, jak twierdził, nie myśleli o zbrodniach UPA na Polakach, lecz o antyrosyjskim wymiarze tego symbolu. Dokument trafił do Zełenskiego jako jeden z dziesiątek na biurku i został podpisany. „Nie wiem, czy miał świadomą intencję. Ale to, co widać w jego zachowaniu od roku, to zmęczenie i pewna arogancja wobec Zachodu. Piąty rok wojny, praca bez przerwy — to psychologicznie zostawia ślad” — mówił historyk.

Rigamonti ripostowała, że Zełenski spotykał się z kolejnymi polskimi prezydentami, rozmawiał o Wołyniu, był w Łutsku — trudno bronić tezy, że nie wiedział, czym jest UPA dla Polaków. Hrycak przyznał jej rację, ale podtrzymał, że nie zna dokładnych mechanizmów podejmowania decyzji w kijowskim biurze prezydenckim.

Kult UPA jako produkt wojny

Hrycak wyjaśnił, jak doszło do upowszechnienia się kultu UPA na całej Ukrainie, nie tylko na zachodzie kraju. Jeszcze przed 2022 rokiem UPA była elementem ostrego sporu wewnątrzukraińskiego — zwolennicy i przeciwnicy Janukowicza rozróżniali się między innymi stosunkiem do Bandery i UPA. Przełom nastąpił w pierwszych miesiącach pełnoskalowej inwazji: badania socjologiczne pokazały, że Ukraińcy z centrum i wschodu kraju zaczęli masowo utożsamiać UPA z symbolem oporu wobec Rosji. „Pamięć historyczna nie jest stabilna. Zawsze się zmienia. Okoliczności grają kluczową rolę” — podkreślił historyk.

Historia w rękach polityków

Hrycak powiedział, że największym problemem jest to, że sprawy historyczne oddano politykom — a szczególnie takim politykom jak Nawrocki, którego określił mianem „wojownika pamięci historycznej”. Ocenił, że decyzja o możliwości odebrania orderu była całkowicie zgodna z charakterem i stylem działania nowego prezydenta Polski. Przypomniał też słowa ministra Sikorskiego, który stwierdził, że absurdem byłoby, gdyby Gerhard Schröder — pobierający pieniądze od Putina — pozostał kawalerem Orderu Orła Białego, a Zełenski — walczący z Putinem — miałby go utracić.

Pojednanie możliwe dopiero po wojnie

Historyk wyraził przekonanie, że prawdziwe pojednanie polsko-ukraińskie nie jest możliwe w czasie trwania wojny. Najpierw musi nastąpić bezpieczeństwo — a to oznacza, że Rosja musi tę wojnę przegrać. Dopiero wtedy, zwłaszcza jeśli Ukraina wejdzie do Unii Europejskiej, możliwa będzie poważna rozmowa o historii. Zajmie to jedno lub dwa pokolenia — jak pokazują badania nad pamięcią historyczną.

Za wzór podał pojednanie polsko-ukraińskie w sprawie Cmentarza Orląt Lwowskich, które inspirowało się formułą listu biskupów polskich do biskupów niemieckich. Zaznaczył, że kluczową rolę powinny odegrać Kościoły — nie tylko jako instytucje, ale dlatego, że pojednanie wymaga wymiaru metafizycznego, nie tylko pragmatycznego.

Ekshumacje nie powinny zostać zablokowane

Hrycak wyraził nadzieję, że obecny kryzys nie zablokuje na lata ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej. Ocenił, że zablokowanie ich byłoby wielką pomyłką i że wszystkie ofiary zasługują na godny pochówek. Podkreślił, że po obu stronach — polskiej i ukraińskiej — istnieją środowiska, które konsekwentnie pracują na rzecz pojednania i nie zamierzają rezygnować mimo politycznych turbulencji. „Zełenski to nie Ukraina, a Ukraina to nie Zełenski. To jest bardzo ważne zdanie” — zakończył.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *