Putin boksuje w wyższej wadze niż Europa — Arleta Bojke na Kanale Zero
Arleta Bojke na antenie Kanału Zero przekonywała, że Donald Trump rozmontowuje system sankcji nałożonych na Rosję po 2022 roku. Decyzję amerykańskiego prezydenta o zablokowaniu ustawy uderzającej w kupców rosyjskiej ropy dziennikarka uznała za kolejny dowód toksycznego uczucia, jakim darzy on Władimira Putina. Jej zdaniem najwięcej zapłacą za to Europejczycy, zwłaszcza ci ze wschodu kontynentu, w tym Polacy.
Sam podpisał, sam unieważnił
Trump podpisał rozporządzenie, które unieważnia ustawę mającą właśnie wejść w życie. Ustawę tę sam podpisał we wrześniu, a teraz uznał, że nie będzie stosował żadnych ceł ani sankcji wobec państw kupujących ropę od Rosji. Bojke zauważyła z przekąsem, że wszystko to dzieje się oczywiście w interesie narodowym Stanów Zjednoczonych, a na pewno nie w polskim. Umowy handlowe i, jak to ujęła, toksyczna miłość Trumpa do Putina okazały się ważniejsze niż ukaranie agresora, który postanowił zmieniać granice Europy.
Przypomniała, że tydzień wcześniej Trump ogłosił, że będzie kupował rosyjską ropę. Zastrzegł wprawdzie, że sankcje przestają obowiązywać tylko częściowo, ale zamiar był jasny. Teraz poszedł dalej i zrezygnował z wdrożenia ustawy nazwanej imieniem senatora Lindseya Grahama, który zmarł w lipcu i był w Waszyngtonie jednym z największych jastrzębi wobec Rosji. Przepisy przewidywały ogromne, nawet stuprocentowe cła na państwa kupujące rosyjską ropę, przede wszystkim na Chiny i Indie. Bojke przypomniała, że jeszcze niedawno Trump przeciągał linę z Rosją o to, od kogo Indie będą kupować ropę, i sam chciał karać nabywców rosyjskiego surowca. Najpierw powiedział A, czyli że sam kupuje ropę od Rosji, a teraz powiedział B i pozwolił robić to wszystkim innym bez konsekwencji. W praktyce oznajmił, że nie ukarze nikogo, kto pomaga Moskwie omijać sankcje.
Selfie z Grahamem i historyczny moment Dmitriewa
Reakcje były wymowne. Wołodymyr Zełenski opublikował na platformie X zdjęcie z senatorem Grahamem. Bojke odczytała to jako tęsknotę za jego podejściem do Rosji i za rozmowami z nim, a nie z Trumpem. Z kolei Kiriłł Dmitriew, rosyjski negocjator i doradca Putina, zamieścił w sieci wpis pokazujący Rosję i Amerykę idące ramię w ramię i mówił o historycznym momencie. Odniósł się do tego szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski, przyznając, że moment rzeczywiście jest historyczny. Pytanie, jak historia oceni to, po której stronie stanął amerykański prezydent. Z europejskiego punktu widzenia stanął zdecydowanie po złej stronie.
Dmitriew pojawił się w materiale także w osobnym nagraniu. Dziennikarka zwróciła uwagę, że wprost zapowiada kolejne rosyjsko-amerykańskie inicjatywy, co jej zdaniem pokazuje, że Rosja jest bliska osiągnięcia celu.
Europa nie znosi żadnych sankcji
Według dziennikarki podczas Rady Europejskiej w Brukseli podkreślano, że Unia żadnych sankcji nie znosi, nawet jeśli Stany Zjednoczone w praktyce to robią. Ursula von der Leyen zapowiadała kolejne pakiety sankcji wobec Rosji, a podobnie mówił obecny na szczycie Donald Tusk.
Premier w nagraniu z Brukseli przyznał, że podbudowała go jednolita postawa niemal wszystkich przywódców w ocenie zwrotu Trumpa w sprawie Ukrainy i Rosji. Wszyscy mieli świadomość, że skoro taki zwrot następuje, Europa powinna jeszcze mocniej wspierać Ukrainę. Tusk zastrzegł, że nie wszyscy robią to z miłości do Ukrainy czy z symbolicznej solidarności. Wiele państw rozumie po prostu to, co Polska wie od początku: jeśli Ukraina upadnie, wszyscy będą mieli bardzo poważne problemy.
Żaden Europejczyk nie jest dla Trumpa partnerem
Bojke uważa jednak, że żaden europejski przywódca, przynajmniej osobno, nie jest dla Trumpa partnerem. Próbowali na niego wpływać ci, których lubi, bo nie wszystkich w ogóle dopuszcza do ucha. Europejski punkt widzenia na wojnę przedstawiała mu Giorgia Meloni. Próbował prezydent Finlandii Alexander Stubb, który grywał z Trumpem w golfa i należał do jego ulubionych europejskich polityków. Próbował też prezydent Karol Nawrocki. Żaden z nich nie jest jednak politykiem tej wagi co Trump czy Putin. Dziennikarka mówiła, że w oczach Trumpa rosyjski przywódca po prostu boksuje w wyższej kategorii wagowej niż ktokolwiek w Europie.
Za Putinem może nie stoi dynamiczny rozwój gospodarczy, ale stoją głowice jądrowe, ogromne terytorium i ogromne zasoby surowców. Na naszych oczach świat przestał być europocentryczny, a Bojke przyznała, że nie widzi, by ktokolwiek był w stanie to zmienić. Europa żyje w dobrobycie, ale w nowoczesnych technologiach, choćby w sztucznej inteligencji, odstaje od Stanów Zjednoczonych i Chin, jak to ujęła, o sto lat. Świat nie jest europocentryczny ani dla Trumpa, ani dla Xi Jinpinga, a najmniej dla Putina. Rosyjski przywódca chciałby jednak wynegocjować dla siebie prawo do robienia na naszym kontynencie, co zechce, i bycia tu najsilniejszym. Dziennikarka zastrzegła, że zakrętów może być więcej, bo Trump wielokrotnie zmieniał zdanie.
Putin znów w mundurze
W materiale pokazano Putina w mundurze. Zapowiedział, że nie będzie negocjował z Ukrainą rosyjskiej strefy bezpieczeństwa, którą widzi na terytorium ukraińskim, a nie własnym. Bojke zauważyła, że rosyjski przywódca uznał, iż z Kijowem w ogóle nie musi się już dogadywać, choć od miesięcy próbowały go do tego zmusić i Waszyngton, i Europa. Wystarczy mu porozumienie z Trumpem, który resztę wymusi na Ukrainie. Wszystko wskazuje na to, że uznał słusznie.
Dziennikarka opisała powtarzający się schemat. Putin wielokrotnie wyprowadzał Trumpa z równowagi, umawiał się z nim na coś, a potem zmieniał zdanie. Trump się irytował i w którymś momencie uznawał nawet, że Zełenski nie jest taki zły, ale ostatecznie zawsze wracał do Putina. Wystarczyło, że ten przyszedł z umownymi kwiatami i znów zadeklarował chęć porozumienia, by Trump chciał dogadywać się z nim, a już nie z Zełenskim.
Bojke zastanawiała się, czy chodzi o ego Trumpa, który obiecał zakończyć wojnę w 24 godziny i chce udowodnić, że dogada się z każdym, także z Putinem. Druga możliwość jest taka, że Trump po prostu chce robić interesy z wielką Rosją. Co dla niego znaczy jakaś Ukraina, kolejne naloty, jak ten ostatniej nocy na budynki mieszkalne w Chersoniu, i kolejne ofiary, wobec miliardowych umów energetycznych, które śnią mu się po nocach, a czas do końca kadencji ucieka.
Zełenski znów w roli tego złego
Zełenski ma, zdaniem dziennikarki, znów odgrywać rolę złego. Od tego zaczynała się kadencja Trumpa, który nie krył niechęci do ukraińskiego prezydenta i mówił wprost, że Ukraina powinna mieć nowego przywódcę. Postulat na jakiś czas zniknął, a teraz wrócił. Trump ponownie stwierdził, że przyszedł czas, by Ukraina wybrała nowego prezydenta, i przedstawił Zełenskiego jako hamulcowego, który nie chce końca wojny.
Bojke nazwała to absolutnym odwróceniem pojęć. Z Ukrainy, którą Rosja napadła w 2014, a potem w 2022 roku, robi się czarny charakter. Rosja zajęła część ukraińskiego terytorium, bo chciała podporządkować sobie cały kraj, a gdy Ukraina odmówiła, napadła na nią. Nie chodzi o walki żołnierzy na froncie: Rosja z zimną krwią noc w noc zabija ukraińskich cywilów i ich zamraża. Dla Trumpa nie ma to dziś znaczenia, bo powtarza słowa rosyjskiej propagandy, że to Ukraina nie chce końca wojny, a Rosja dawno by się dogadała.
W materiale pokazano fragment konferencji, na której dziennikarz zapytał Zełenskiego, czy nie obawia się, że stanie się kozłem ofiarnym problemów Trumpa. Przypomniał, że amerykańskiego prezydenta czekają bardzo trudne wybory połówkowe, ma bardzo niską popularność, ceny oleju napędowego w USA są bardzo wysokie, a wojna, którą rozpoczął na Bliskim Wschodzie, nie idzie po jego myśli. Zełenski zbył pytanie krótko: oświadczył, że to jest jego odpowiedź, i podziękował.
Sukces kupiony kosztem Ukrainy
Bojke oceniła, że skoro z cenami ropy sukcesu nie ma, Trump próbuje utwardzić elektorat i za sukces uznać porozumienie z Rosją. Trudno wyrokować, dokąd to zmierza, ale wygląda na to, że Trump po prostu sprzeda Ukrainę Rosji. Dziennikarka wyraziła nadzieję, że po wyborach połówkowych przyjdzie kolejny zakręt, bo na razie wygląda to bardzo źle.
Amerykanie pokazują przy tym Ukraińcom, jak bardzo mogą im zaszkodzić albo przestać pomagać. Przekazywali dane wywiadowcze, a Ukraina korzysta ze Starlinków i wojskowej łączności Starshield firmy SpaceX. Trump pokazał, że może wprowadzać ograniczenia. Gdy Amerykanie je wprowadzili, drony sterowane przez Ukraińców nie mogły latać wystarczająco szybko, bo łączność przestawała działać. Ukraińskie drony przechwytujące rosyjskie maszyny nagle nie mogły prawidłowo funkcjonować. Bez amerykańskiego wywiadu trudniej też trafiać w cele w Rosji. Nie jest to niemożliwe, bo Ukrainie po raz kolejny udało się sparaliżować rosyjskie lotniska, ale Amerykanie pokazali, że mogą bardzo szybko sparaliżować ukraińską obronę.
Toksyczne przede wszystkim dla Polski
Zełenski ma więc związane ręce i nie wiadomo już, jak rozmawiać z Trumpem, by nie sprzedał Ukrainy Rosji ani nie zostawił Europy sam na sam z Putinem i jego głowicami. Prostych odpowiedzi nie ma, bo interes amerykański, zwłaszcza widziany oczami Trumpa, jest zupełnie inny niż ukraiński i europejski. Waszyngton chce po prostu robić interesy z Moskwą. Sprzeciw Europy długo powstrzymywał amerykańskiego prezydenta, ale nie wiadomo, czy powstrzyma go do końca. Trump mógł uznać, że Rosja jest na tyle słabsza od Stanów Zjednoczonych, że nawet jeśli weźmie Ukrainę i będzie się rządzić w Europie, nie zagrozi Ameryce, więc lepiej robić z nią interesy.
Dziennikarka podkreśliła, że trzeba zdawać sobie sprawę z zupełnie innego postrzegania Rosji po obu stronach Atlantyku, i obiecała konia z rzędem temu, kto wymyśli, jak tę sytuację odwrócić. Toksyczna sympatia Trumpa do Putina jest jej zdaniem toksyczna przede wszystkim dla Europejczyków, a najbardziej dla mieszkańców wschodu kontynentu, w tym Polaków.
Materiał „TRUMP UCHYLA SANKCJE WOBEC ROSJI. PUTIN TRIUMFUJE” dostępny na kanale Kanał Zero na YouTube, liczącym 2,38 mln subskrybentów. Opublikowany 17 października 2026.



