„Trump popełnia strategiczny błąd”. Rosyjski diesel, wybory połówkowe i sygnał NATO z Warszawy — prof. Andrew Michta w rozmowie z Igorem Janke na Kanale Otwartym
Prof. Andrew Michta, wykładowca uniwersytetu na Florydzie i Szkoły Przywództwa, w rozmowie z Igorem Janke na Kanale Otwartym ocenił, że decyzja Donalda Trumpa o dopuszczeniu rosyjskiego diesla na rynek amerykański to bardzo duży błąd strategiczny na wielu poziomach. Wyjaśnił, że wynika ona przede wszystkim z presji wewnętrznej: cen paliw, które od początku wojny z Iranem niemal się podwoiły, inflacji i spodziewanej klęski Republikanów w wyborach połówkowych.
Ostrzegł, że ruch ten stwarza wrażenie, iż Ameryka wybiera strony w wojnie, i podważa założenie, na którym Europa opierała dotąd ustępstwa wobec Waszyngtonu. Opowiedział o rosnącym oporze w Kongresie, dystansowaniu się części Republikanów od Trumpa i bardzo twardym przekazie dowódcy NATO na Warsaw Security Forum. Janke wielokrotnie polemizował z jego tezą, że zachowanie administracji Trumpa jest przewidywalne.
Diesel za ponad sześć dolarów za galon
Pytany, dlaczego Trump wpuszcza rosyjski diesel, skoro od lat wszyscy próbują zablokować ten rynek, Michta odpowiedział, że to nic skomplikowanego: za pięć, sześć tygodni odbędą się wybory połówkowe. Od początku wojny z Iranem diesel w USA kosztuje ponad sześć dolarów za galon (ok. 6,2 zł, ok. 1,4 euro za litr), wobec trzech, trzech i pół wcześniej, czyli prawie dwa razy więcej.
A diesel to podstawa całego transportu w Ameryce. Nie ma tam zelektryfikowanych kolei jak w Europie, lokomotywy ciągnące większość składów są spalinowe, a osiemnastokołowe ciężarówki wożą wszystko, od świeżej sałaty po ubrania i meble. USA są największym producentem diesla, ale cena ustalana jest na rynku globalnym.
Ceny paliw przekładają się na inflację w sklepach: tuzin jajek kosztuje dziś 8–10 dolarów (ok. 31–39 zł, ok. 7–9 euro), w zależności od jakości, co Michta nazwał rzeczą niesłychaną. Rośnie niezadowolenie z administracji, a poparcie dla Trumpa wynosi 33–35 procent. Coraz powszechniejsze jest przekonanie, że listopad będzie „rzezią Republikanów”: stracą Izbę Reprezentantów, a prawdopodobnie i większość w Senacie.
Ustępstwo wobec Rosji, sygnał dla Europy, wina Ukrainy
Janke zauważył, że z perspektywy Polski czy Ukrainy brzmi to dramatycznie: cena benzyny i sondaże Republikanów są ważniejsze niż koniec wojny, w której codziennie giną tysiące ludzi. Michta zaznaczył, że tego nie tłumaczy ani nie usprawiedliwia, i przypomniał, że pisał na X, iż to bardzo duży błąd strategiczny.
Po pierwsze, to koncesja wobec Rosji, bo w praktyce znosi restrykcje eksportowe. Kongres przyjął prawo zakazujące handlu z Rosją z powodu agresji na Ukrainę, więc otwarte pozostaje pytanie, czy prezydent w ogóle może coś takiego zrobić bez jego zgody. Dlatego w Kongresie ponadpartyjnie, zarówno Demokraci, jak i Republikanie, coraz aktywniej próbują to zablokować.
Po drugie, nawet z czysto transakcyjnego punktu widzenia rosyjskie dostawy to ułamek miesięcznej konsumpcji USA, więc nie zmienią cen. Michta wątpi też, by Rosja miała takie nadwyżki do eksportu. Ogłosiła już wysyłkę, ale może to być jednorazowe. Rosja zyskuje więc polityczne zwycięstwo, przełamując sankcje, a skoro robią to Amerykanie, niektóre europejskie rządy łatwiej zdecydują się na to samo.
Najważniejsze jest jednak wrażenie, że USA wybierają strony w tym konflikcie. Dochodzi do tego zdenerwowana wypowiedź Trumpa przy wsiadaniu do samolotu, że wszystkiemu winien jest Zełenski, który mógł zawrzeć porozumienie lata temu, i że gdyby Trump był prezydentem, wojny by nie było. W ten sposób Trump buduje dla bazy MAGA narrację, że za drogi diesel i benzynę odpowiadają Ukraińcy.
Farmer z Iowa i zdrada sojusznika
Janke opisał, jak odbierają to Polacy: jako zdradę sojusznika, który w egzystencjalnej dla tej części Europy sprawie zmienia front. Polska podejmowała dramatyczne decyzje, by całkowicie przestać importować rosyjską ropę, płacąc za to wysoką cenę, a Trumpowi chodzi o wybory połówkowe. Zastanawiał się też, skąd rosną antyamerykańskie nastroje, i podkreślił, że wierzy, iż Stany zostaną, a Trump przeminie.
Michta odpowiedział, że Trump uzasadnia to na Truth Social hasłem „Ameryka przede wszystkim”. Przyznał, że ludzie zajmujący się polityką międzynarodową oceniają to podobnie jak Janke. Opowiedział jednak, jak przed lotem do Kalifornii tankował obok faceta z pickupem Ford F-150, któremu na widok rachunku rozszerzały się oczy. Dla większości ludzi niezwiązanych z myśleniem międzynarodowym, jak farmer z Iowa, któremu Trump mówi, że robi to dla farmerów i kierowców ciężarówek, sprawa nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem, tylko z kosztami.
Janke odparł, że nie ma pretensji do farmera tankującego w Ohio, ale prezydent, jego doradcy i jedna z dwóch największych partii mają obowiązek to rozumieć. Michta przypomniał, że bezpośrednią przyczyną skoku cen jest sytuacja w Ormuzie i w Iranie, a Janke dodał, że Iran też „nie zrobił się sam”. Michta przyznał, że to decyzja Trumpa o ataku na Iran.
Iran, choć stracił marynarkę i lotnictwo, ma inicjatywę strategiczną, m.in. dlatego, że Rosjanie i Chińczycy wciąż dostarczają mu komponenty, materiały, naprowadzanie satelitarne i dane do namierzania celów. To „ość w gardle” tych, którzy pytają, jak można poprawiać relacje z Rosją, gdy pomaga ona zabijać amerykańskich żołnierzy i niszczyć amerykańskie bazy.
Michta dodał szerszą uwagę: przez 30 lat amerykańskie elity mówiły o sprawach międzynarodowych językiem niedocierającym do przeciętnego obywatela. Gdyby poszedł do farmera w Iowa i powiedział, by płacił podatki, bo bronimy porządku opartego na regułach i wartościach, ten, podobnie jak polski farmer, spojrzałby na niego, jakby „się czegoś napił”. Trump umiejętnie wykorzystuje to, że mówi konkretami, nawet jeśli mają niewiele wspólnego z rzeczywistością.
Nord Stream, Graham i strach przed prawyborami
Janke przypomniał doniesienia Reutersa o rozmowach Jareda Kushnera i Steve’a Witkoffa z rosyjskimi „partnerami” o przystąpieniu USA do projektu Nord Stream. Michta ocenił, że Putin umiejętnie roztacza przed nimi wizje wielkich interesów, co nazwał tradycyjną manipulacją FSB.
Sam fakt takich rozmów jest jego zdaniem dużym błędem, bo kupowanie rosyjskiego diesla to de facto zniesienie lub przynajmniej zawieszenie sankcji. Stoi to w całkowitej sprzeczności z tym, co głosił niedawno zmarły senator Lindsey Graham, bardzo twardy wobec Rosji.
To też element sporu między egzekutywą a Kongresem. Republikanie kontrolują obie izby, ale MAGA wciąż potrafi przestraszyć każdego kongresmena i senatora, że jeśli nie będzie robił tego, czego chce ruch i prezydent, dostanie w prawyborach kontrkandydata, który go „wykończy”. Michta nie nazwał tego szantażem, lecz siłą nacisku, która działa dość skutecznie.
Przykładem jest John Cornyn z Teksasu, znany republikański senator, który naraził się Trumpowi, a potem próbował naprawić relacje, fotografując się z „The Art of the Deal” i publikując wpisy pokazujące lojalność. Trump i tak wystawił mu kontrkandydata i Cornyn przegrał prawybory. Na ironię w zawsze „czerwonym” Teksasie Demokrata ma teraz co najmniej 50 procent szans na mandat senatora.
Koniec założenia, na którym Europa ustępowała
Michta wskazał na to, co jego zdaniem najważniejsze. Przez dwadzieścia kilka miesięcy drugiej kadencji Trumpa Europejczycy akomodowali wszystkie żądania Waszyngtonu. W sprawie Grenlandii po awanturze Duńczycy zgodzili się na wszystko, a Ursula von der Leyen przyjęła cła nałożone na UE.
Kanclerz Friedrich Merz, który na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa po przemówieniu J.D. Vance’a mówił, że trzeba się odciąć od Ameryki Trumpa, potem poleciał do Waszyngtonu, „pocałował pierścień” i podziękował Trumpowi za wyzwolenie Niemiec od nazistów. Janke wtrącił, że może między innymi dlatego Merz ma dziś tylko 12 procent poparcia.
Wszystkie te ustępstwa opierały się na jednym założeniu: rozbrojona Europa nie obroni się przed Rosją bez Amerykanów, więc warto się zgadzać, bo Ameryka jest ostatecznym gwarantem bezpieczeństwa. Ten deal, jeśli się utrzyma, stawia to założenie na głowie, bo stwarza wrażenie, że USA wybierają między Ukrainą a Rosją. To może być moment, w którym historia radykalnie przyspieszy.
Pytany, czy Trump wybiera Rosję, Michta odpowiedział, że nie widzi w tym wielkiego planu strategicznego, ale jest kilka elementów. Trump nigdy nie lubił Zełenskiego, co zaczęło się od awantury w Białym Domu. Zełenski też przeszarżował, przyzwyczajony do tego, jak funkcjonuje w Europie, gdzie wchodzi w swetrze i „butach od frontu”.
Janke odparł, że potraktowano go wtedy strasznie, a Michta przyznał, że w sposób niepotrzebny i nieładny. Dodał jednak, że Zełenski sam „odpalił petardę”. W Gabinecie Owalnym, gdy rozmawiają przywódcy, pozostali na kanapach mają tylko „potakiwać i wyglądać mądrze”, a Zełenski zwrócił się do Vance’a słowami „Listen, J.D., you don’t understand”, co Vance wykorzystał, zarzucając mu niewdzięczność i niestosowny strój.
Janke zaprotestował, że to rozmowa o zachowaniu „jakichś chłopców”, a chodzi o strategiczne sprawy, ostatecznie o to, czy Polska będzie istnieć, bo jeśli Rosja zajmie Ukrainę, zagrozi Polsce. Michta powtórzył, że to duży błąd strategiczny, i wyraził nadzieję, że rosnące naciski doprowadzą do złagodzenia albo odwrócenia całej decyzji.
Republikanie się dystansują, NATO pokazuje zęby
Coraz więcej Republikanów oddala się od Trumpa, którego poparcie wygląda tak źle, że jego rekomendacja niekoniecznie pomaga kandydatom. Dotyczy to zwłaszcza stanów południowych z dużą liczbą Latynosów, jak Arizona, Floryda czy Georgia, gdzie wyborcy patrzą na radykalne deportacje prowadzone przez ICE, służbę imigracyjną, która „łapała ludzi na ulicach”. Michta zaznaczył jednak, że sama polityka zamknięcia granicy ma ogromne poparcie, bo napływ migrantów był nie do przyjęcia, podobnie jak w Europie.
Opowiedział o Warsaw Security Forum i spotkaniu w Pałacu Prezydenckim z udziałem senatora Rogera Wickera z Missisipi, przewodniczącego senackiej komisji sił zbrojnych, jednego z najbardziej wpływowych Republikanów. Szczególnie ważne było wystąpienie naczelnego dowódcy sił NATO w Europie gen. Alexusa Grynkewicha, nagrywane, jak zaznaczył Janke, tuż po nim.
Grynkewich przedstawił „teorię zwycięstwa” na wypadek konfrontacji z Rosją, odtajniając część tajnego planu Eastern Flank Deterrence Initiative. Ostrzegł, by nikt nie myślał, że sojusz obronny to sojusz słaby. W razie naruszenia terytorium najpierw nastąpi pełna blokada takiego ruchu, potem starcie z tymi siłami, a w końcu ich zniszczenie i wypchnięcie.
Michta uznał za bardzo poważny przekaz to, że generał powiedział to w Warszawie, w głównym państwie flankowym, w obecności ambasadorów, ministra obrony Norwegii, premiera Donalda Tuska, który otwierał forum, oraz wielu ludzi z Heritage Foundation i otoczenia Kongresu. Celem było zapewnienie sojuszników na flance i jasny sygnał dla Rosjan.
Przewidywalni czy nie?
Janke zapytał, czy Grynkewich nie ryzykował, bo Trump i sekretarz Pete Hegseth są nieprzewidywalni. Michta odpowiedział, że generał musiałby popełnić zawodowe samobójstwo, by mówić bez uzgodnień. Nie zgodził się też, że Trump czy Hegseth są nieprzewidywalni: to europejskie elity przykładają kategorie, do których przywykły. Biorąc pod uwagę doświadczenie zawodowe i sposób widzenia świata Trumpa, Hegsetha, Witkoffa, Kushnera czy Howarda Lutnicka, ich zachowanie jest jak najbardziej przewidywalne.
Janke zaprotestował, że to jeszcze gorsze i przerażające, skoro przez 20 minut Michta tłumaczył, jak odwracają wieloletnią strategię USA i wzmacniają Rosję. Michta odparł, że gdyby zapytać ich samych, nie widzieliby w tym wyboru, a Janke zakłada istnienie długoterminowej strategii. Przypomniał Strategię Bezpieczeństwa Narodowego współtworzoną przez Elbridge’a Colby’ego z czterema kategoriami priorytetów: najpierw półkula zachodnia, potem Azja, Europa, a na końcu Bliski Wschód, gdzie USA właśnie walczą.
Janke zauważył, że Trump zapowiadał, iż nie będzie prowadził wojen poza USA, a robi coś innego niż strategia. Michta poradził: nie czytaj strategii, nie słuchaj, co mówi, patrz, co robi. By zrozumieć przywódców, trzeba wiedzieć, kim są. Putin to „kagiebista”, który „wyciął sobie zęby” w NRD, przeszedł całe szkolenie KGB i jest rosyjskim imperialistą uważającym upadek ZSRR za największą tragedię.
Rozmowy amerykańsko-ukraińskie na Florydzie zostały zerwane, gdy Ukraińcy zorientowali się, że zawierany jest taki deal. Zełenski, łącząc się z Warsaw Security Forum, pytany, czy wiedział o ogłoszonym przez Trumpa zawieszeniu ognia w energetyce, odpowiedział, że nie wiedział, bo, jak skomentował Michta, chyba go nie było, skoro Putin wciąż uderza w infrastrukturę.
Janke dodał, że nie dziwi go, iż Putin znów oszukał Trumpa, ale dramatyzm sytuacji pokazuje to, że Zełenski, choć wciąż zależny od amerykańskich systemów naprowadzania, nadal atakuje rafinerie. Michta przyznał mu rację i przywołał byłego wysłannika Trumpa Keitha Kellogga, z którym rozmawiał na forum, a który mówi, że należy to robić, bo większość obserwatorów rozumie, że Rosja jest agresorem, a Ukraina ofiarą.
Logika dewelopera i „Kissinger na odwrót”
Pytany o rolę samego Trumpa, Michta wyjaśnił, że jeśli pochodzi się ze świata deweloperki, a większość ludzi wokół Trumpa wywodzi się z nieruchomości lub finansów, myśli się kategoriami gry o sumie zerowej: kupujesz kawałek Manhattanu, budujesz tyle i tyle. To nie jest myślenie geostrategiczne, lecz poczucie, by sparafrazować Greków, że silni robią, co chcą, a słabi, co muszą. Z punktu widzenia zagrożeń dla USA Trump ma rację, że Ukraina nie jest w tej samej kategorii co dla Europy.
Gdy Janke zaoponował, że zagrożeniem jest wzmacnianie Rosji, a przez nią Chin, Michta przyznał, że Rosja, Chiny, Korea Północna i Iran to jeden zestaw problemów. W otoczeniu Trumpa od początku pokutuje jednak to, co nazwał „Kissingerem na odwrót”: przekonanie, że Rosję da się odkleić od Chin. My widzimy, że Rosjanie korumpują ich wizjami dealów, a oni wierzą, że dzięki dealom Rosja oddali się od Chin i zbliży do USA. Michta zastrzegł, że tego nie usprawiedliwia, tylko tłumaczy, dlaczego zachowanie, które Janke uważa za nieprzewidywalne, jest w tej ramie myślenia logiczne.
Janke odpowiedział, że jako zagorzałego zwolennika sojuszu transatlantyckiego opartego na trwałych fundamentach przeraża go to bardziej niż wszystkie medialne doniesienia o Trumpie, o Noblu czy publicznej egzekucji. Michta uznał zapowiedź Hegsetha o publicznej egzekucji majora, który zamordował kilkunastu żołnierzy, za ogromny błąd. Po pierwsze, Stany Zjednoczone nie powinny robić takich rzeczy. Po drugie, sprawca zapewne marzy o męczeństwie, a publiczna egzekucja zachęci islamistów do zemsty. Wyraził nadzieję, że pod naciskiem obu izb Kongresu zostanie to „odkręcone”.
Nixon, robber barons i kryzys obu partii
Pytany, czy amerykańska polityka była kiedyś tak sprywatyzowana, Michta wskazał Richarda Nixona, który do czasów Trumpa najbardziej koncentrował władzę w Białym Domu. Nie ufał żadnym procesom ani systemowi „checks and balances”, stąd Watergate. Czuł się pogardzany i niedoceniany, był niski i do końca życia uważał, że przegrał z Kennedym przez debatę telewizyjną, bo nie miał makijażu, był spocony i widać było jego popołudniowy zarost, a także że Kennedy ukradł mu wybory. Była to jednak inna Ameryka, w której nie mógłby tego powiedzieć publicznie.
Pod względem prywatnych interesów Michta porównał obecne czasy do końca XIX wieku i epoki „robber barons”, z podobnym ogromnym rozwarstwieniem i dzisiejszą cyfrową i finansową arystokracją czy oligarchią. Klasa średnia w USA to dochód rzędu 80–90 tysięcy dolarów rocznie (ok. 313–352 tys. zł, ok. 72–80 tys. euro), w porównaniu z dochodami Muska czy Zuckerberga.
To ogromny test systemu. Kongres jest zastraszony, ale Sąd Najwyższy i sądy federalne działają, jak powinny. Utrącono próbę przemianowania Kennedy Center na Trump Kennedy Center, zmiana nazwy Departamentu Obrony na Departament Wojny wymaga Kongresu i może trafić do sądu, a cła powinien nakładać Kongres. Silna egzekutywa wynika według Michty z tego, że Kongres nie sprawuje nadzoru.
Po wyborach sondaże dają według niego 90 procent szans na klęskę Republikanów, ale 10 procent może przynieść zaskoczenie, bo Partia Demokratyczna ma tylko około 50 procent zaufania. Michta rozmawiał niedawno z Donną Brazile, seniorką Demokratów, i tradycyjni członkowie partii obawiają się radykalizacji na skrajną lewicę, czyli demokratycznego socjalizmu Alexandrii Ocasio-Cortez i Zohrana Mamdaniego z Nowego Jorku. Popierają go młodzi absolwenci bez pracy, bo, jak ocenił, „nadprodukujemy elity”. Jeśli tacy ludzie staną się twarzą partii, większość centrowego społeczeństwa wybierze Republikanów.
Konstytucja jest królową
Janke zapytał, czy Trump odetnie Ukrainę od danych wywiadowczych. Michta odpowiedział, że może, bo są doniesienia, iż jego wysłannicy to sugerowali, a także że może zostać wstrzymana sprzedaż amerykańskiej broni przekazywanej potem Ukrainie. Nie uderzyłoby to w amerykański przemysł, bo ma on problem nie z zamówieniami, lecz z mocami produkcyjnymi.
Przypomniał, że politycy wszystkich narodowości mówią jedno, a robią drugie, i zażartował, że „w Polsce to się nigdy nie zdarza”. W systemie amerykańskim królową jest jednak konstytucja. W Europie, poza Wielką Brytanią, państwa były raczej autorytarne lub scentralizowane, a demokracja we Francji skończyła się gilotyną, natomiast w USA demokracja jest „wpieczona” w ramy państwa i narodu i wyznacza granice nawet najbardziej wpływowemu politykowi.
Jeśli Demokraci przejmą Izbę Reprezentantów i większość w Senacie, nie wystarczy im głosów do usunięcia prezydenta, ale mogą wszcząć śledztwa wobec Trumpa i jego współpracowników, być może z poparciem części Republikanów. Partia Republikańska jest podzielona na dwie grupy: najaktywniejszą MAGA, „nową partię republikańską”, która ustawia agendę i wykłada pieniądze, oraz tradycyjną, reaganowską, międzynarodową i wolnorynkową, która jest w rozsypce.
Michta przypomniał, że gdy J.D. Vance startował w prawyborach do Senatu w Ohio, dostał z poparciem Trumpa ok. 36–37 procent, a dwaj inni Republikanie łącznie ok. 48 procent. W starej partii z czasów Reagana czy George’a H.W. Busha starsi działacze kazaliby jednemu z nich się wycofać i Vance nie zostałby kandydatem. Dziś brak tej dyscypliny, a siła MAGA przedefiniowała działanie partii.
Obie partie są w kryzysie. Demokraci porzucili swój tradycyjny trzon, mniejszości etniczne, klasę średnią i robotniczą, związki zawodowe, i stali się partią najbogatszych elit i różnych mniejszości. Ten trzon przejęła MAGA: na wiecach Trumpa są ludzie w czapkach bejsbolowych i T-shirtach, którzy kiedyś byliby Demokratami.
Zima ma złamać Ukraińców
Janke zauważył, że Ukraina radzi sobie nieźle na froncie, choć według znajomego, który tam był, nastroje wśród żołnierzy są słabe, a nie wiadomo, czy USA utrzymają choćby wsparcie wywiadowcze. Michta przypomniał rozmowę sprzed lat z ukraińską parlamentarzystką, która w czasie debaty o F-16, Abramsach i HIMARS-ach mówiła, że mogą przyjść za późno, bo każdy naród ma punkt załamania.
Jego zdaniem Putin wierzy, że obecna ofensywa złamie Ukraińców: atakuje sieć energetyczną, kolej i lokomotywy, licząc, że w zimną zimę pękną może nie żołnierze, ale ludzie. Jeśli Ukraińcy to wytrzymają, po tej zimie po raz pierwszy pojawi się autentyczna szansa na negocjacje. Ukraina była już raz krótko odcięta od danych wywiadowczych, a teraz jest to tylko groźba.
Trump często zmienia zdanie, jak w sprawie ceł, które zaczęły się od ogromnych stawek, a skończyły na 15 procentach. To według Michty nie nieprzewidywalność, lecz sposób negocjowania wyniesiony z kultury nieruchomości i mediów. Przywołał Steve’a Bannona, byłego doradcę MAGA, i jego zasadę „flood the zone”, czyli zasypywania przeciwnika nowymi ruchami, by go zdezorientować, i nazwał Trumpa mistrzem tej metody. Jednego dnia Chińczycy są wrogami, następnego „the nicest guys”, a krytykowany przywódca Korei Północnej staje się „przefajny”.
Przyznał, że to tworzy chaos i podcina zaufanie, które w sojuszu jest najcenniejszą walutą, najtrudniej je zbudować, a najłatwiej stracić. Przypomniał jednak, że prezydentura się skończy, a to, co w ciągu dwóch lat zrobią Europejczycy, Demokraci i Republikanie, zdefiniuje następną.
„Niemcy powinni się uderzyć w piersi”
Janke zwrócił uwagę, że w Europie rośnie świadomość zagrożenia, ale też siły otwarte na rozmowy z Rosją: w Niemczech AfD ma dwa razy większe poparcie niż CDU/CSU i SPD, a we Francji wszystko wskazuje na zwycięstwo Marine Le Pen, choć niedawno nazwała ona Rosję zagrożeniem, być może na potrzeby kampanii.
Michta odparł, że obecne europejskie rządy i tak „dealują” z Rosją: kupują energię, korporacje i banki działają w Rosji, a rosyjskie pieniądze nie zostały przejęte i przekazane Ukrainie, bo zablokował to protest zwłaszcza jednego państwa. Uważa, że Angela Merkel de facto zniszczyła CDU/CSU, czyniąc z niej wyłącznie partię władzy bez wartości i ideologii.
Powtarza niemieckim przyjaciołom przy każdej okazji, że Niemcy powinni się uderzyć w piersi i zastanowić nad swoją odpowiedzialnością za to, że Ukraina stała się ofiarą tej wojny, przez Nord Stream 1 i 2, brak poważnych sankcji i ciągłe dogadywanie się z Moskwą. Zastrzegł, że agresorem i zbrodniarzem jest Putin.
Janke nazwał Nord Stream największym aktem korupcyjnym w historii Europy, przypominając Gerharda Schrödera, który jako kanclerz doprowadził do porozumienia, a potem pracował w Moskwie, niedawno znów przybijał piątkę z Putinem i wciąż jest członkiem SPD. Michta zauważył, że w USA ktoś taki musiałby się zarejestrować jako agent zagraniczny na mocy ustawy FARA.
Pytał też, czy Kushner i Witkoff, niezatwierdzeni przez Senat specjalni wysłannicy, mają w ogóle prawo dostępu do tajnych informacji, bo w USA to długi proces. Najważniejsze relacje transatlantyckie negocjują zięć prezydenta i jego kolega z biznesu, co Michta uznał za dziwne pod względem kompetencji. Ocenił, że porozumienia z Iranem za Obamy były kiepskie, ale twarde negocjacje wymagają profesjonalizmu.
Elity „ponad głowami” i bunt wyborców
Janke przyznał, że ogarnia go przerażenie: gdyby kilka lat temu ktoś powiedział, że zobaczą 20 procent tego, co dziś, nie uwierzyliby. Wymienił kryzys w USA, płonące ulice Francji, kłopoty Niemiec i Wielkiej Brytanii, która „wzięła kontrolę”, a nie radzi sobie z bezpieczeństwem wewnętrznym i gospodarką. Między tym wszystkim a agresywną, choć słabnącą Rosją leży Polska.
Michta szerzej ocenił, że do końca zimnej wojny elity polityczne i biznesowe Zachodu rozumiały swoją rolę jako służebną wobec państwa i obywateli, wedle zasady, że komu wiele dano, od tego wiele się wymaga. Tak myślało „największe pokolenie” z lat powojennych i 50., a zaczęło się to zmieniać od pokolenia baby boomers.
Po zimnej wojnie oddzielono politykę gospodarczą od bezpieczeństwa. Deindustrializacja zniszczyła całe społeczności: udział USA w światowej produkcji spadł z ponad 30 do 15–17 procent, a Chin wzrósł z około 12 do ponad 30, bo korporacje przeniosły do Chin całe linie technologiczne. Edukacja zamiast inżynierów, matematyków i chemików poszła w stronę ideologii.
Politykę imigracyjną europejskich elit uznał za „nie do wybaczenia”, przytaczając znajomą Francuzkę, która powiedziała mu, że Francja nie ma już narodu, tylko „zawieszone społeczności” żyjące obok siebie, co nazwał bałkanizacją. W USA wpuszczono bez weryfikacji dwadzieścia kilka milionów ludzi, a decyzja, kto mieszka w twoim domu, to według niego święte prawo obywatela. Elity lekceważyły opinię publiczną, uznając jedynie słuszność swojego programu klimatycznego i imigracyjnego, a niezgadzających się wyrzucały za burtę jako populistów i ekstremistów. Ci idą więc do AfD czy Frontu Narodowego, bo elity zachowywały się jak „książątka” rządzące ponad głowami.
Michta wyraził nadzieję, że USA sobie poradzą, bo ich gospodarka, mimo inflacji energetycznej, wielokrotnie przewyższa europejską innowacyjnością i produktywnością. Europa się kurczy, płaci za energię przemysłową cztery razy więcej niż USA, a mimo to szefowa Komisji Europejskiej twardo trzyma się „net zero”, co przypomniało mu „jedynie słuszną drogę” z czasów komunizmu. Skrytykował też Ursulę von der Leyen za propozycję stowarzyszenia Kanady z UE: każdy w USA, Demokrata czy Republikanin, uzna to za akt wrogi wobec bezpieczeństwa amerykańskiego terytorium. Taki „odjazd elit” prowadzi jego zdaniem do buntu po obu stronach Atlantyku.
Deal z Putinem? Pięćdziesiąt procent
Pytany na koniec, czy porozumienie Trumpa z Putinem może się pogłębić, Michta odpowiedział, że Trump nie tyle wybiera strony, ile tam, gdzie ma lepszy deal, większe zyski i wpływy. Janke zauważył, że Rosja nie ma mu wiele do zaoferowania, przejęzyczając się na „Donald Putin”, co nazwał pomyłką freudowską.
Michta przypomniał, że Rosja funkcjonuje w tej wojnie dzięki Chinom, które trzymają ją przy życiu. Chiński przedstawiciel powiedział Europejczykom w Brukseli rok temu, że nigdy nie pozwolą Rosji przegrać, bo wtedy amerykańskie siły skierowałyby się na Pacyfik. Putin w pewnym stopniu zwasalizował Rosję wobec Chin. Rosja ma wciąż przewagę technologiczną w wojsku i znacznie większy arsenał jądrowy, ale z czasem nastąpi wyrównanie i zagrają same liczby. Michta nie wyobraża sobie trwałego zbratania chińsko-rosyjskiego, wystarczy posłuchać w Moskwie, co Rosjanie mówią o Chinach i Azji.
Trump otworzył drzwi do porozumienia z Rosją, ale szanse na jego sfinalizowanie Michta ocenił na 50 procent, a po zastanowieniu na mniej, bo zadziałają inne amerykańskie instytucje. Podkreślił jednak, że wycieczki w stronę Putina i ciągłe obrażanie Zełenskiego są bardzo kosztowne, bo pokolenia amerykańskich przywódców budowały te relacje, a skutki mogą być fatalne dla Ukrainy i Polski.
Decydującymi graczami będą jego zdaniem Chiny i Korea Północna. Zwrócił uwagę na relacje chińsko-saudyjskie: ponieważ Iran atakuje saudyjską infrastrukturę energetyczną, Saudowie wysyłają Pekinowi ostre komunikaty, że jeśli nie przestanie dostarczać Iranowi komponentów, odetną go od ropy i surowców.
Podkreślił, że bezapelacyjne jest, kto jest agresorem, a kto się broni. Ukraina ma problemy z korupcją, kradzieżami i biurokracją, ale żądanie wyborów w tak dramatycznej sytuacji to przesada, choć Zełenski zadeklarował, że jest gotów je przeprowadzić, jeśli zawieszenie broni potrwa kilka miesięcy. Michta dodał, że politycy, czy to Zełenski, czy Trump, czasem nie mówią prawdy, „ale w Polsce nie”, a Janke zgodził się żartem, że „Polska jest fajna”.
Rozmowę przeprowadził Igor Janke. Materiał „Prof. Andrew Michta: Donald Trump popełnia strategiczny błąd odblokowując kupno diesla od Rosji” dostępny na kanale Kanał Otwarty na YouTube, liczącym 226 tys. subskrybentów. Opublikowany 12 października 2026.





