Redaktor TVN24 rozmawiał z prof. Jackiem Czaputowiczem, byłym ministrem spraw zagranicznych w rządzie Mateusza Morawieckiego, w programie Tak Jest w TVN24. Rozmowa dotyczyła oceny działań prezydenta Nawrockiego wobec Ukrainy, skuteczności odebrania orderu i perspektyw naprawy relacji.
Nawrocki źle interpretuje funkcję prezydenta
Czaputowicz ocenił, że Nawrocki błędnie interpretuje rolę głowy państwa. Prezydent jako najwyższy reprezentant Polski powinien dbać o pozycję państwa na arenie międzynarodowej, a jako zwierzchnik sił zbrojnych — o bezpieczeństwo kraju. Tymczasem działania wobec Ukrainy osłabiają obie te wartości jednocześnie. Polityka historyczna jest ważna i prezydent powinien ją prowadzić — robił to Andrzej Duda — ale nie może być jedynym albo dominującym priorytetem.
Były minister postawił tezę, że Nawrocki po prostu nie wyszedł ze swojej poprzedniej roli szefa IPN i zachowuje się tak, jakby nadal ją pełnił — bez prezydenta nad nim, który mógłby korygować priorytety. Wygrał wybory częściowo na nastrojach antyukraińskich i podążył tą drogą dalej — w kierunku, który Czaputowicz ocenił jako nieracjonalny i szkodliwy dla racji stanu.
Order nie został odebrany — to jest nieprawda
Czaputowicz powtórzył tezę, którą postawił wcześniej w Radiowej Trójce: Nawrocki formalnie nie odebrał orderu Zełenskiemu. Ogłosił zamiar, Zełenski odesłał order kurierem, ale nie ma kontrasygnaty premiera i nie ma ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Prawnie nie stało się nic. Tymczasem społeczeństwo jest przekonane, że order został odebrany — a to jest nieprawda. Efekt jest taki, że to Zełenski pozbył się polskiego odznaczenia, deprecjonując je, a Polska wyszła na państwo nieskuteczne.
Czaputowicz wskazał, że działania okazały się nieskuteczne po każdej linii: nazwa jednostki nie została zmieniona, scena polityczna Ukrainy się zintegrowała wokół Zełenskiego — w tym jego śmiertelni wrogowie jak Poroszenko — a prestiż Orderu Orła Białego został obniżony. Cały obóz popierający Nawrockiego jest w kropce: cele niezrealizowane, Zełenski górą.
Kancelaria prezydenta bez doświadczenia dyplomatycznego
Czaputowicz ocenił, że w kancelarii prezydenta brakuje ludzi z prawdziwym doświadczeniem w polityce zagranicznej — ambasadorów, dyplomatów z wieloletnią praktyką — którzy rozumieliby relacje przyczynowe i potrafili powiedzieć prezydentowi, że dana polityka nie przyniesie zamierzonego skutku. Poprzedni prezydenci mieli przy sobie takich doradców — jak Adam Rotfeld przy Kwaśniewskim. Tymczasem kancelaria Nawrockiego jest zdominowana przez młodych polityków, którzy komunikują się przede wszystkim z elektoratem wewnętrznym, obrażając tym każdego zewnętrznego aktora. To w dyplomacji jest niedopuszczalne.
Zasadniczy błąd tkwił już w założeniu — wszyscy byli przekonani, że nacisk zmusi Ukrainę do zmiany nazwy jednostki. Każdy, kto rozumie politykę zagraniczną, wiedział, że to niemożliwe, bo Ukraina musiałaby zaprzeczyć własnej suwerenności.
Recepta — rewizyta Nawrockiego w Kijowie
Czaputowicz ocenił, że nieobecność Zełenskiego w Gdańsku jest racjonalna z ukraińskiego punktu widzenia. Przyjedzie premier i to w tej sytuacji wystarczy. Co do naprawy relacji — jest jeden warunek konieczny: rewizyta Nawrockiego w Kijowie. Zełenski złamał już protokół — zamiast oczekiwać wizyty nowego polskiego prezydenta w Kijowie, sam przyjechał do Warszawy w grudniu. Teraz kolej na Nawrockiego. Żadne państwo nie pozwoli, żeby ta asymetria trwała. Polska musi zrozumieć, że Ukraina jest równoprawnym partnerem — tak jak i my jesteśmy. Bez rewizyty żadne inne kroki nie będą możliwe.