Bogdan Rymanowski rozmawiał z Leszkiem Millerem, byłym premierem, w programie Gość Radia ZET. Rozmowa dotyczyła kryzysu polsko-ukraińskiego, oceny decyzji prezydenta Nawrockiego, doktryny Giedroycia, perspektyw akcesji Ukrainy do UE oraz sytuacji wewnętrznej po obu stronach konfliktu.
Konflikt zaszkodzi Ukrainie, nie Polsce
Miller już na wstępie ocenił jednoznacznie: to Zełenski zepsuł relacje i nie zamierza ich odbudowywać. Ukraina idzie — jego słowami — banderowskim kursem i to się źle skończy dla niej, nie dla Polski. Zapytany jak dokładnie, odpowiedział wprost: Ukraina przegra wojnę z Rosją, po czym nastąpi wymiana kierownictwa politycznego. Dopóki rządzi ta ekipa, Ukraina opiera swoją ideologiczną podstawę na banderowskim nazizmie — i to jest jej główny problem.
Nawrocki dobrze zrobił — po raz pierwszy taki gest
Były premier nie ukrywał satysfakcji z decyzji Nawrockiego. Ocenił, że po raz pierwszy polski polityk wysokiego szczebla stanął w obronie pamięci okrutnie pomordowanych, bezbronnych Polaków. Decyzja nie mogła być inna, jeśli prezydent chciał wystąpić jako głowa polskiego państwa. Zarzut, że natychmiast ucieszył się z niej Kreml i Miedwiediew, Miller odrzucił jako infantylny i prymitywny. Gdyby taki argument miał znaczenie, każdy polski polityk musiałby przed każdym wystąpieniem uzgadniać treść z Moskwą.
Rymanowski przywołał słowa profesora Antoniego Dudka, że dwóch prezydentów nacjonalistów niszczy to, co udało się osiągnąć przez trzy dekady. Miller odparł: jest jeden prezydent nacjonalista i nazywa się Zełenski. Nawrocki ma rację i Tusk powinien prezentować podobne stanowisko — niekoniecznie jako lustrzane odbicie, ale jednoznacznie jako premier polskiego rządu, nie jako rozjemca z kosmosu.
Doktryna Giedroycia — relikt przeszłości
Miller zakwestionował doktrynę Giedroycia jako idealistyczną, kosztowną i naiwną po wejściu Polski do NATO. Jej kontynuowanie w czystej postaci prowadzi do jednostronnych koncesji na rzecz Ukrainy i zaniedbywoania polskiego interesu narodowego. Polskie bezpieczeństwo zależy od stabilności NATO i Unii Europejskiej — nie od Ukrainy.
Na argument Rymanowskiego, że ma jednak znaczenie, czy na południowym wschodzie stoją wojska ukraińskie czy rosyjskie, Miller odparł, że Polska i tak graniczy z Rosją — przez Kaliningrad i Białoruś. Łączna długość tych granic jest dłuższa niż granica z Ukrainą. Rosyjskie wojska już teraz stoją przy polskiej granicy i nie jest to żaden nowy stan rzeczy.
Zełenski eskaluje — wewnętrzne powody
Miller ocenił, że Zełenski ma bardzo trudną sytuację wewnętrzną — jest atakowany ze wszystkich stron, także przez wojsko — i nadaniem jednostce nazwy Bohaterów UPA odwrócił uwagę od własnych kłopotów. Politycy ukraińscy eskalują, bo jest im to potrzebne do sytuacji wewnętrznej. Jako przykład podał oświadczenie szefa MSZ Ukrainy Sybichy — jego zdaniem to właśnie ono najlepiej pokazuje, kto naprawdę eskaluje ten konflikt.
Wzrost sondaży Zełenskiego po kryzysie Miller skomentował jako dowód na to, jak daleko zaszło przekierowanie świadomości Ukraińców na tory akceptacji zbrodniczego nacjonalizmu.
Przemilczany banderyzm i paradoks Janukowicza
Miller ocenił ostro, że przez wiele lat zarówno blok Koalicji Obywatelskiej, jak i PiS prowadziły bardzo podobną politykę: najważniejsza jest Ukraina, jesteśmy sługami Ukrainy. To co się działo na Ukrainie — pomniki zbrodniarzy nacjonalistycznych, posługiwanie się przez ukraińskie siły zbrojne symbolami Wehrmachtu i SS — było przez polskich polityków konsekwentnie przemilczane, bo nie można było przeszkadzać Ukrainie. Skala była duża, tylko udawano że się tego nie widzi. Teraz wszyscy się obudzili — ale za późno.
Na tym tle Miller pozwolił sobie na uwagę, którą Rymanowski określił jako wymowną: jedynym prezydentem Ukrainy, który nie dostał Orderu Orła Białego od Polski, był Wiktor Janukowicz — ten, który sprzeciwiał się banderyzmowi, unieważnił decyzję o nadaniu tytułu bohatera Ukrainy Banderze i Szuchewyczowi i walczył z falą nacjonalizmu. Wszyscy pozostali prezydenci, którzy robili co innego, ten order dostali. Miller przyznał wprost, że miał z Janukowyczem bardzo dobre kontakty i że dopóki Janukowicz był prezydentem, banderyzm się nie rozwijał. Za karę nie dostał od Polaków orderu Orła Białego.
Jego ukraińska rodzina chce pokoju
Rymanowski zapytał Millera o jego ukraińską rodzinę. Były premier odpowiedział, że jest ona przerażona stratami — ma znajomych, którzy relacjonują co się dzieje na froncie. Ukraińska rodzina Millera chce jednego: pokoju. Na pytanie jak oceniają decyzję Nawrockiego — odpowiedział krótko: fatalnie, tak jak większość Ukraińców. Ale dodał zaraz, że są w Polsce już na tyle długo, żeby wiedzieć, co naprawdę wydarzyło się podczas wojny.
Poroszenko zmienił ton, bo spada mu sprzedaż słodyczy
Miller skomentował ironicznie zmianę tonu Poroszenki, który po odesłaniu orderu wystąpił z koncyliacyjnym apelem o dobre stosunki z Polską. Zapytał retorycznie: po co w takim razie odsyłał order? Odpowiedź była prosta — Poroszenko zobaczył, że obroty jego firmy Roshen, sprzedającej słodycze w Polsce, gwałtownie spadają. Jego zdaniem Poroszenka mało interesuje polska polityka, za to pilnie obserwuje wskaźniki własnej firmy.
Warunki dla Ukrainy w procesie akcesji do UE
Miller ocenił, że wejście Ukrainy do Unii Europejskiej jest bardzo groźnym tematem dla Polski — uderzy w polskie rolnictwo, przesunie fundusze spójności od Polski jako dotychczasowego największego beneficjenta i może wzmocnić tendencje polexitowe. Ukraina dysponuje około trzydziestoma milionami hektarów żyznych gleb i jest jednym z największych producentów zbóż, kukurydzy i drobiu na świecie — polskie rolnictwo nie jest w stanie z tym konkurować.
Mimo tych zastrzeżeń Miller nie opowiedział się za blokowaniem akcesji — wezwał natomiast do postawienia warunków. Wyraził zdumienie, że Polska nic nie powiedziała publicznie w sprawie otwarcia pierwszego klastra negocjacyjnego w Luksemburgu. Węgrzy mówią wprost czego chcą — praw mniejszości węgierskiej. Polska powinna zrobić to samo. Zarzucił też opozycji, że nie żąda w Sejmie rozliczenia wszystkich polskich koncesji na rzecz Ukrainy i nie pyta co się z nimi stało.
Korupcja ukraińska i ryzyko inwestycyjne
Miller przywołał sprawę krakowskiej firmy Control Process, której inwestycja we Lwowie za kilkadziesiąt milionów euro została zablokowana przez władze miasta mimo korzystnych wyroków sądów arbitrażowych. Ocenił, że jakakolwiek inwestycja na skorumpowanej doszczętnie Ukrainie jest olbrzymim ryzykiem dla każdej firmy i wszystkie firmy planujące wejście na ten rynek muszą się z tym liczyć.
Pokój może skończyć tylko Trump
Na pytanie kto ma dziś klucz do pokoju na Ukrainie, Miller odpowiedział krótko: Trump. Gdyby nacisnął — odciął transmisje wywiadowcze z satelitów i wymusił negocjacje — można by wypracować trójstronne porozumienie między Rosją, Ukrainą i Stanami Zjednoczonymi. Ocenił też, że porozumienie stambulskie z 2022 roku mogło zakończyć wojnę znacznie wcześniej, gdyby Europa — w osobie Borisa Johnsona — się nie wtrąciła.