Profesor Michta w Kanale Otwartym: Polska nie ma strategii wobec Ukrainy. Szansa z 2022 roku została zmarnowana

Igor Janke rozmawiał z prof. Andrewem Michtą, profesorem Uniwersytetu Florida i wykładowcą Szkoły Przywództwa Instytutu Wolności, w programie Kanał Otwarty. Rozmowa dotyczyła strategicznego położenia Polski wobec Ukrainy, zmarnowanych szans z okresu 2022 roku, braku długofalowej polityki wobec sąsiadów oraz pytania o to, czy Ukraina może być partnerem czy tylko konkurentem Polski.

Wspólne zagrożenie, ale niekoniecznie wspólne interesy

Michta zaznaczył na wstępie, że prawdziwe sojusze i partnerstwa opierają się na dwóch filarach jednocześnie: identycznym postrzeganiu zagrożeń i zbieżności interesów. W przypadku Polski i Ukrainy pierwszy filar jest spełniony — oba kraje postrzegają Rosję jako śmiertelne zagrożenie. Co do zbieżności interesów Michta nie był przekonany. Wskazał, że Polska przez lata prowadziła politykę reaktywną — odpowiadała na kolejne posunięcia innych graczy, zamiast samodzielnie kształtować swoje otoczenie. To samo dotyczy relacji z Ukrainą, z Niemcami, z Unią Europejską.
2022 — pięć minut w słońcu, które Polska zmarnowała

Michta ocenił, że rok 2022 był dla Polski niezwykłą chwilą — momentem, gdy Polska była absolutnie nieodzowna zarówno dla Stanów Zjednoczonych, jak i dla samej Ukrainy. Bez Jasionki, bez Rzeszowa, logistyka amerykańska nie była w stanie dostarczyć broni na Ukrainę. Polska przekazała sprzęt — setki czołgów, wozy bojowe, systemy rakietowe, amunicję — który był kluczowy dla przeżycia Ukrainy w pierwszych tygodniach. Polska nawet przymusiła innych do działania, wywołała lawinę zachodniego wsparcia.

Tymczasem zdaniem Michty ten kapitał nie został rozegrany. Sprzęt powinien być przekazany na zasadzie umowy — bezwzwrotnej pożyczki z konkretnymi warunkami dotyczącymi udziału Polski w odbudowie. Tego nie zrobiono. Polska nie wynegocjowała żadnego konkretnego zobowiązania — dała wszystko, nie żądając nic w zamian. I tak zmarnowała moment, w którym miała największe karty do rozegrania.

Polska polityka jest kwintesencjalnie reaktywna

Michta powtarzał jako centralną tezę rozmowy, że polska polityka zagraniczna jest reaktywna — odpowiada na to, co robią inni, zamiast proaktywnie kształtować rzeczywistość. Janke potwierdził tę diagnozę przykładem umowy Mercosur — przez lata negocjacji Polska nie wypracowała żadnej analizy bilansu zysków i strat, nie wynegocjowała żadnych wyjątków dla produktów newralgicznych, a na końcu tylko krzyczała że jest przeciwko, nie mając siły nic zablokować. Tak samo z Ukrainą — brak strategii, brak celów, brak priorytetów.

Janke ocenił też, że w Polsce nie ma strategicznego myślenia na poziomie rządowym po żadnej ze stron. Politycy reagują na emocje w mediach społecznościowych i wyniki sondaży, myśląc o tym jak dotrwać do następnych wyborów, a nie o tym co będzie za pięć czy dziesięć lat.

Brakujący traktat strategiczny

Janke ujawnił, że na początku pełnoskalowej inwazji był przygotowywany projekt głębokiego traktatu strategicznego między Polską a Ukrainą — głębszego niż traktat elizejski między Francją a Niemcami. Przewidywał regularne spotkania rządów, ministerstw, budowanie strategicznych partnerstw we wszystkich obszarach. Projekt nie spotkał się z entuzjazmem po stronie ukraińskiej, a po polskiej stronie — gdy zmieniły się nastroje i zbliżały się wybory — Kaczyński zdecydował żeby nic z tym dalej nie robić. Traktat nie powstał.

Ukraina orientuje się na Niemcy, nie na Polskę

Michta i Janke zgodzili się, że Ukraina świadomie i konsekwentnie buduje sojusz przede wszystkim z Niemcami. Niemcy mają kapitał do odbudowy, mają wpływ w Brukseli, i to Berlin, nie Warszawa, jest głównym adresem ukraińskiej dyplomacji. Polska jest traktowana jako logistyczne zaplecze i dawca pomocy, ale nie jako partner strategiczny. Janke zwrócił uwagę na symboliczną sytuację z pociągiem — Tusk wsadzony do tylnego wagonu przez Zełenskiego. Nie prawicowiec, lecz premier, który jest Ukrainie teoretycznie najbliższy. To pokazuje, że marginalizacja Polski nie wynika z konfliktu politycznego — wynika ze struktury interesów.

Wołyń jako sprawa do przepracowania, nie tylko upamiętniana

Michta odwołał się do przykładu pojednania francusko-niemieckiego — jednego z najbardziej krwawych sąsiedztw w historii nowożytnej Europy. To pojednanie było możliwe, bo oba kraje pod parasolem amerykańskim przepracowały swoje relacje — z bólem, ale uczciwie. Michta ocenił, że w Polsce i na Ukrainie tego procesu nie przeprowadzono. Prawda o Wołyniu musi być powiedziana, ciała ekshumowane i pochowane godnie — bez tego nie można mówić o autentycznym partnerstwie. Kilka pozwoleń na ekshumacje to za mało wobec półtora tysiąca znanych miejsc pochówku.

Projekt Intermarium (Międzymorza) — dobry, ale mało realny

Michta ocenił, że projekt Intermarium — Międzymorza jest co do zasady dobry, ale w obecnej sytuacji mało realny. Rozbieżność ekonomiczna i wojskowa między państwami regionu jest ogromna. Dopóki Rosja trzyma łapę na Białorusi, Polska de facto graniczy z Rosją na granicy białoruskiej — i żeby cały region był bezpieczny, muszą zajść zmiany również na Białorusi. Michta wyraził nadzieję, że jeśli Ukraina wytrzyma, te zmiany się zaczną. Ukraina po wygranej wojnie będzie mieć jeden z najpotężniejszych mitów założycielskich w Europie — podobny do fińskiego po wojnie zimowej. Ale cały Zachód stał za Ukrainą i ta narracja nie do końca będzie odzwierciedlać rzeczywistość.

Co Polska powinna zrobić

Michta sformułował kilka konkretnych postulatów. Po pierwsze — Polska musi być przy stole negocjacyjnym dotyczącym przyszłości Ukrainy, a to wcale nie jest oczywiste — minister spraw zagranicznych musiał się o to upominać w wywiadzie dla Frankfurter Allgemeine Zeitung, co samo w sobie wiele mówi. Po drugie — relacje gospodarcze powinny być pierwszym filarem polityki wobec Ukrainy, bo bez prosperity nie ma zasobów na bezpieczeństwo. Po trzecie — Polska powinna budować koalicje z państwami północno-wschodniej flanki NATO, bo małe i średnie państwa bez multiplikatora sojuszniczego mają minimalny wpływ na otoczenie. Po czwarte — decyzja Nawrockiego o odebraniu orderu była właściwa jako mocny gest symboliczny, ale musi być wsparta twardą, niekoniecznie publiczną negocjacją z Kijowem dotyczącą granic polskich żywotnych interesów.

Janke i Michta zgodnie podsumowali: Polska ma niezwykłe atuty — spójny naród, ogromną przedsiębiorczość, wykształcone społeczeństwo, rosnącą siłę militarną. Brakuje jednego: strategicznego myślenia elit politycznych, które wciąż jest reaktywne i krótkowzroczne. Bez tego żadne karty nie zostaną dobrze zagrane.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *