Budzisz w Układzie Sił: koniec romantycznej polityki wobec Ukrainy. Polska powinna przejść na relacje transakcyjne

Eugeniusz Romer rozmawiał z Markiem Budziszem, analitykiem stosunków międzynarodowych z Strategy and Future, w programie Perspektywy Wschodnie na kanale Układ Sił. Rozmowa objęła kryzys polsko-ukraiński, jego długofalowe konsekwencje strategiczne, napięcia na linii Kijów-Mińsk oraz zapowiadany przegląd obecności wojskowej USA w Europie.

Lektury ukraińskie — trzeźwiące doświadczenie

Budzisz przyznał na wstępie, że kryzys orderowy zmienił jego własne myślenie o relacjach z Ukrainą. Przez cztery lata argumentował, że bliski sojusz strategiczny między Polską a Ukrainą jest optymalnym rozwiązaniem z punktu widzenia polskich interesów i geografii strategicznej. Zmienił zdanie po lekturze setek ukraińskich wpisów i artykułów z ostatnich tygodni. Ich ton był jednoznaczny: pokazaliśmy Lachom gdzie ich miejsce, Ukraina nie potrzebuje Polski jako przewodnika do Europy, bo ma lepszych partnerów w Berlinie i Paryżu. Próba wpływania przez Polskę na to, kto może być ukraińskim bohaterem narodowym, była odczytywana jako zamach na ukraińską suwerenność — i w wielu komentarzach Polska była porównywana do Rosji jako państwo dążące do ograniczenia niezależności Ukrainy.

Polska powinna przejść na politykę transakcyjną

Budzisz sformułował wniosek strategiczny: skoro Ukraina nie chce bliskiego sojuszu i kultywuje suwerenność kosztem polskiej wrażliwości historycznej, Polska powinna przyjąć formułę ukraińską — relacje transakcyjne oparte na wymiernych korzyściach. Współpracujemy tam, gdzie oboje na tym zyskujemy, nie współpracujemy tam, gdzie zysku nie ma. Nie fetysz dobrych relacji, lecz rachunek interesów. To mniej komfortowe dla Polaków, którzy chcieliby braterstwa — ale skoro druga strona nie chce, nie można jednostronnie do niego dążyć, bo będzie to wykorzystywane jako przejaw słabości.

Zmarnowane półtora roku — sektor zbrojeniowy

Budzisz wskazał na konkretny i zmarnowany obszar. Od końca 2024 roku Strategy and Future jeździło na Ukrainę i rozmawiało z ukraińskimi producentami broni — dronów, rakiet, silników turboodrzutowych. Ci producenci sami sygnalizowali, że potrzebują bezpiecznego zaplecza produkcyjnego w Polsce, bo ich fabryki są atakowane przez Rosjan. Gdyby Polska energicznie budowała tę współpracę przez półtora roku, miałaby dziś działające fabryki pod polską jurysdykcją, z polskimi inżynierami i polskimi właścicielami, dostarczające kluczowe komponenty dla ukraińskiego sektora zbrojeniowego.

Gdyby takie realne więzi istniały, Zełenski dwa razy zastanowiłby się przed odesłaniem polskiego orderu — a Polska nie musiałaby uciekać się do tak silnych gestów symbolicznych, wystarczyłyby znacznie bardziej dyskretne środki nacisku. Zamiast tego Polska zmarnowała tę szansę, podczas gdy Czechy zbudowały inicjatywę amunicyjną — nie wydając dużo własnych pieniędzy, pełniąc rolę integratora, a przy okazji doprowadzając do debiutu giełdowego firmy Czeska Amunicja w Holandii jako jednej z najlepiej wycenianych spółek zbrojeniowych w Europie. Można? Można.

Marszałek Czarzasty — przykład właściwej reakcji

Budzisz pochwalił — wbrew własnym przekonaniom politycznym — marszałka Czarzastego, który po ogłoszeniu nieobecności Zełenskiego i spikera Stefaniczuka w Gdańsku sam postanowił nie uczestniczyć w konferencji. To właściwa odpowiedź: skoro Ukraina celowo pomniejsza rangę wydarzenia i obraża polską stronę, Polska nie powinna akceptować tego zachowania pełną obecnością. Budzisz zasugerował też, że premier Tusk powinien rozważyć ograniczenie swojego uczestnictwa do otwarcia i przywitania gości.

Sytuacja strategiczna dziś jest inna niż w 2022 roku

Budzisz podkreślił, że sytuacja strategiczna zmieniła się fundamentalnie od 2022 roku. Wtedy groził nam upadek Ukrainy i przekształcenie jej w państwo wasalne Rosji. Dziś Ukraina nie wydaje się być na granicy upadku. Teza, że walcząc Ukraina obiektywnie broni bezpieczeństwa Polski, jest dziś nieuprawniona — bo niezależnie od tego co Polska zrobi, Ukraina i tak będzie walczyć z Rosją i wiązać siły rosyjskie. To daje Polsce pewne pole manewru i czas na zbudowanie normalnych, transakcyjnych relacji.

Budzisz ocenił, że Zełenski popełnia błąd strategiczny, wierząc że Ukraina może zbudować regionalny system bezpieczeństwa od Finlandii przez Bałtów po Turcję — z pominięciem Polski sprowadzonej do roli zaplecza logistycznego. Europa Zachodnia nie będzie patronować takiemu systemowi z Ukrainą w głównej roli. Kiedy Ukraina to zrozumie i zapłaci za ten błąd cenę, być może pojawi się szansa na odbudowanie współpracy w formule Intermarium (Międzymorza) — ale opartej nie na emocjach i ideologii, lecz na rachunku interesów.

Napięcia Kijów-Mińsk — gra o zmianę statusu Białorusi

Budzisz szczegółowo omówił ukraińskie ultimatum wobec Białorusi dotyczące retransmiterów naprowadzających rosyjskie drony. Ocenił, że celem Zełenskiego nie jest wywołanie konfliktu kinetycznego, lecz wypchnięcie Białorusi ze strefy pewnego sojusznika Rosji — bo Rosja potrzebuje pewności co do Białorusi, żeby planować operacje zaczepne z jej terytorium. Gdyby Białoruś ugięła się pod presją Kijowa, byłoby to początkiem procesu stopniowego uniezależniania się od Moskwy — co jest jednym z kluczowych celów ukraińskiej strategii.

Budzisz nakreślił też równoległą linię dyplomacji amerykańskiej — marchewkową, polegającą na stopniowym znoszeniu sankcji na Białoruś w zamian za wypuszczanie więźniów politycznych. Obie linie zmierzają w tym samym kierunku: zwiększenia niepewności Rosji co do Białorusi. Kto doprowadzi do tej zmiany — Zełenski swoim ultimatum czy Waszyngton swoją marchewką — ma znaczenie dla późniejszej pozycji negocjacyjnej.

Stała baza USA w Polsce — partnerstwo, nie zależność

W kwestii zapowiedzi stałej bazy wojskowej USA w Polsce i przeglądu obecności wojskowej Pentagonu w Europie Budzisz powiedział, że Polska powinna upatrywać swojego bezpieczeństwa przede wszystkim w budowie własnych zdolności. Stała baza to krok dobry, ale niewystarczający. Polska powinna prowadzić politykę transferu technologii wojskowych — tak jak robią to Niemcy, budując zdolności rakietowe we współpracy z wieloma partnerami jednocześnie: Szwedami, Francuzami, Turkami, Ukraińcami, startupami izraelskimi i holenderskimi. Polska musi zwiększać niezależność, nie zależność — bo zależność, nawet od sojusznika, zawsze ogranicza swobodę działania.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *