Redaktor Polskiego Radia 24 rozmawiał z Tomaszem Trelą, wiceszefem Nowej Lewicy, w programie na żywo. Rozmowa objęła kryzys polsko-ukraiński i zbliżającą się konferencję URC w Gdańsku.
Odpowiedzialność po obu stronach
Trela ocenił, że za kryzys odpowiadają obie strony. Zełenski podjął fatalną decyzję zgadzając się na nadanie jednostce wojskowej nazwy Bohaterów UPA — powinien wiedzieć co Wołyń znaczy dla polskiego narodu. Jednocześnie nikt nie kazał Nawrockiemu reagować w taki sposób — Trela oczekiwałby od prezydenta twardych rozmów dyplomatycznych, a nie eskalacji symbolicznej. Pytanie, jaką Nawrocki ma dalej strategię i plan — czy naprawdę chce skłócić oba narody?
Trela zwrócił uwagę, że z kryzysu cieszy się przede wszystkim Putin i rosyjscy oligarchowie. Dawanie im taniej satysfakcji nie leży w polskim interesie narodowym — to partyjniactwo i próba zbicia dwóch punktów procentowych kosztem bezpieczeństwa kraju.
Zełenski powinien wycofać decyzję — ale co jeśli tego nie zrobi?
Trela przyznał, że Zełenski powinien wycofać się z decyzji o nazwie jednostki — mówił to już kilkanaście dni wcześniej i podtrzymuje to stanowisko. Jednak postawił pytanie, co Nawrocki zamierza zrobić, jeśli Zełenski się nie wycofa. Brak odpowiedzi na to pytanie świadczy jego zdaniem o braku strategii po polskiej stronie.
Konferencja w Gdańsku i kontrakty dla polskich firm
Trela wyraził nadzieję, że konferencja URC w Gdańsku przyniesie kontrakty dla polskich firm. Polska zrobiła dla Ukrainy więcej niż jakiekolwiek inne państwo na świecie — otworzyła domy, serca i portfele, przyjęła uchodźców i przez lata wspierała ukraińską obronność. Nie wyobraża sobie, żeby po stronie ukraińskiej poszedł sygnał, żeby z Polską nie podpisywać żadnych umów.
Co do rywalizacji gospodarczej w powojennej Europie — Trela ocenił, że Ukrainie do Polski bardzo daleko. Polska jest dwudziestą gospodarką świata, ze wznoszącej, podczas gdy Ukraina musi jeszcze bardzo mocno popracować nad systemem zarządzania i gospodarczym.