W programie Prezydenci i Premierzy na Polsat News były premier Leszek Miller i były prezydent Bronisław Komorowski skonfrontowali się w ocenie kryzysu polsko-ukraińskiego. Rozmowa odbyła się w gorącym momencie — w trakcie nagrania na bieżąco napływały informacje o kolejnych ukraińskich politykach zwracających polskie odznaczenia.
Miller: Nawrocki miał rację, niech zwrócą MiGi
Miller nie miał wątpliwości: Zełenski zaczął, Nawrocki odpowiedział właściwie. Jedyną pretensją byłego premiera do polskiego prezydenta było to, że tak długo zwlekał z decyzją. Bronił jej też w kontekście szerokich nastrojów społecznych — z badań wynika, że wyraźna większość Polaków uważa, że Nawrocki postąpił słusznie.
Gdy w trakcie programu pojawiła się informacja o kolejnych zwrotach odznaczeń — przez Leonida Kuczmę, a chwilę później przez Wiktora Juszczenkę — Miller skomentował to z ironią: jak już wszyscy się tak rozpędzają, że nam zwracają co dostali, to niech zwrócą MiGi, które otrzymali, czołgi i broń. To byłby dopiero gest.
Odniósł się też do argumentu Zełenskiego, który przypomniał, że Order Orła Białego mają także Katarzyna II, Mussolini i Schroeder. Miller uznał to za prymitywne i złośliwe: skoro Zełenski miał z tym problem, mógł nie przyjmować orderu od początku. Przyjął i nie wybrzydzał — więc teraz też niech nie wybrzydza.
W kwestii historycznej Miller był jednoznaczny: UPA realizowała koncepcję etnicznie czystej Ukrainy. 8 tysięcy zabitych żołnierzy radzieckich wobec 120 tysięcy zamordowanych polskich cywilów — ta dysproporcja obala tezę, że UPA walczyła głównie z Sowietami.
Komorowski: obaj prezydenci załatwili swój interes wyborczy kosztem interesu strategicznego
Były prezydent zajął stanowisko bardziej zdystansowane i krytyczne wobec obu stron. Jego zdaniem zarówno Zełenski, jak i Nawrocki pracowali ciężko na popsucie relacji polsko-ukraińskich — każdy z nich załatwił swój interes wyborczy kosztem strategicznego interesu państwa. Zełenski podlizał się radykalnym środowiskom nacjonalistycznym na Ukrainie, Nawrocki uśmiechnął się do polskich prawicowców nastawionych antyukraińsko.
Komorowski ostrzegał przed spiralą historycznych rozliczeń: jak zaczniemy liczyć kto zaczął, pójdziemy do Beresteczka, Żółtych Wód i jeszcze dalej. Zamiast tego politycy powinni pracować nad odblokowanie wzajemnych relacji, bo to leży w interesie obu państw. Strategicznym interesem Polski jest przyjazna, prozachodnia Ukraina broniąca się przed Rosją — a obaj prezydenci to olali kompletnie.
Były prezydent wyraził nadzieję, że premier Tusk nie da się wkręcić we współodpowiedzialność za tę wojnę na ordery i skupi się na dyplomacji — tak jak dyplomacją udało mu się doprowadzić do postępów w sprawie ekshumacji na Wołyniu.
Spór o ekshumacje
Wymiana między rozmówcami stała się bardziej ostra, gdy Miller zakwestionował postępy ekshumacyjne. Wskazał, że w Hucie Pieniackiej ukraińska strona dała polskiej ekipie z IPN-u jedynie 10 dni, odkryto rozległy dół śmierci — po czym zapadła decyzja o ponownym zakopaniu i złożeniu kolejnego wniosku, który Ukraińcy obiecali rozpatrzyć za rok.
Komorowski bronił postępów: prace idą, choć za wolno. Podkreślił, że to są prace badawcze, wstępny etap przed ekshumacjami właściwymi. Miller upierał się, że bez formalnych ekshumacji i pochówków to nie jest prawdziwy postęp.
Polska poza stołem negocjacyjnym
W trzeciej części rozmowy prowadzący zapytał o pozycję Polski w europejskiej układance dyplomatycznej. Obaj byli politycy zgodzili się, że przy ewentualnym stole negocjacyjnym w sprawie Ukrainy Polski nie będzie jako odrębnego głosu. Polska będzie reprezentowana w ramach UE — ale nie personalnie.
Komorowski wskazał, że Polska straciła pozycję, którą miała, przez brak jednolitej polityki zagranicznej: świat nie wie, czy rozmawiać z prezydentem czy z rządem, skoro wiadomo, że to co jeden zaproponuje, drugi zawetuje. Polska nie ma ambasadorów w dziesiątkach krajów. W takich warunkach trudno być traktowanym poważnie.
Miller był bardziej pesymistyczny co do szans europejskich w ogóle: Putin uzna, że Europa jest stroną konfliktu i będzie chciał ją wyeliminować ze stołu. Negocjować będą Trump i Putin, ewentualnie Macron jako jedyny europejski przywódca akceptowalny przez wszystkich.
Meloni i Trump
Na marginesie rozmówcy skomentowali ochłodzenie relacji między Trumpem a Giorgią Meloni, która powiedziała wprost: bycie twoim przyjacielem nic nam nie dało. Komorowski ocenił, że w tle jest niepowodzenie Trumpa w przekonywaniu europejskich sojuszników do zaangażowania na Bliskim Wschodzie oraz spięcie wokół obrony papieża. Miller uznał słowa Trumpa o Meloni za nieeleganckie i brutalne.