Parafianowicz w Historii Realnej: Polska nie powinna pełnić roli „Chrystusa narodów” zamiast Ukrainy

Brutalny atak trzech Polaków na ukraińską parę we Wrocławiu, reakcja ukraińskiego MSZ, spór premiera Donalda Tuska z prezydentem Karolem Nawrockim, a także kulisy waszyngtońskiego spotkania Wołodymyra Zełenskiego z Donaldem Trumpem — to tematy rozmowy Piotra Zychowicza ze Zbigniewem Parafianowiczem, dziennikarzem Wirtualnej Polski i autorem książki „Kłopot z Zełeńskim”, w programie Historia Realna.

Pobicie we Wrocławiu: „dyskwalifikujące i haniebne”

Parafianowicz, odnosząc się do ataku trzech mężczyzn na ukraińską parę pod sklepem Żabka we Wrocławiu, ocenił zachowanie głównego napastnika, znanego z pseudonimu związanego ze sportami walki, jako całkowicie dyskwalifikujące kogokolwiek zainteresowanego choćby w minimalnym stopniu boksem olimpijskim, muay thai, judo czy sumo. Uznał, że sprawca powinien otrzymać wysoki wyrok i od razu po trafieniu do zakładu karnego zostać pozbawiony jakiegokolwiek statusu w więziennej hierarchii, ze względu na charakter czynu — pobicie kobiety. Zychowicz doprecyzował, że napastników było trzech, a dwóch zostało już zatrzymanych. Parafianowicz podkreślił, że przemoc wobec ludzi mieszkających w Polsce jest całkowicie nieakceptowalna i nie ma tu żadnego uzasadnienia, zaznaczając jednocześnie, że incydent w żaden sposób nie wpływa na jego stosunek do kuchni czy kultury ukraińskiej, którą sam docenia, robiąc zakupy w sklepach z ukraińską żywnością.

Brak symetrii, ale też przywołanie zbrodni w Bytowie

Parafianowicz zastrzegł, że nie chce tworzyć fałszywej symetrii, ale brutalne pobicie kobiety przez zawodnika sportów walki uznał za szczególnie kompromitujące. Zychowicz przypomniał w tym kontekście reakcje części komentujących, którzy w odpowiedzi na krytykę ataku we Wrocławiu pytali retorycznie, co z przypadkami, gdy biją Polaków — przywołując zabójstwo Polaka w Bytowie, zakatowanego przez Ukraińca. Parafianowicz odpowiedział, że oba czyny zasługują na tę samą, najsurowszą ocenę i że sprawca z Bytowa powinien ponieść analogicznie surową karę oraz mieć najniższy status w więzieniu. Skrytykował przy tym komentatorów internetowych, w tym część postępowych głosów ukraińskich w polskim internecie, sugerujących, że wydarzenie we Wrocławiu wynika ze specyficznej cechy narodowej Polaków, a nawet szerzej — białych, heteroseksualnych mężczyzn, określając to jako absurdalny szowinizm.

Reakcja ukraińskiego MSZ i krytyka wobec Tuska

Zychowicz zapytał o ocenę oświadczenia szefa ukraińskiej dyplomacji Andrija Sybihy, który zapowiedział monitorowanie sytuacji i zaapelował do części polskich polityków o zaprzestanie „judzenia” przeciwko Ukraińcom. Parafianowicz porównał doszukiwanie się związku między wypowiedziami prezydenta Nawrockiego a czynem napastnika do równie absurdalnego łączenia śmierci Michaela Jacksona z prezydenturą Nawrockiego, ironicznie sugerując, że tą samą logiką można by winić Zełenskiego czy Sybihę za wzrost nastrojów przemocowych. Ocenił, że premier Tusk popełnia błąd, przenosząc na poziom prezydenta wewnętrzny spór polityczny i przypisując mu odpowiedzialność za atak, porównując to do incydentu, w którym senator Magdalena Biejat miała obarczyć Krzysztofa Stanowskiego i Kanał Zero odpowiedzialnością za pogorszenie relacji polsko-ukraińskich. Rozluźnianie stanowiska polskiej strony uznał za zachętę dla Sybihy do wysyłania kolejnych stanowczych komunikatów, sugerując złośliwie, że ukraiński minister powinien raczej monitorować sytuację we własnym ministerstwie w Kijowie niż sprawy wewnętrzne Polski.

Diaspora jako zakładnik polityki obu stron

Zychowicz zwrócił uwagę, że dwumilionowa ukraińska diaspora w Polsce stała się elementem politycznej rozgrywki między Warszawą a Kijowem. Parafianowicz przyznał, że tak jest od dawna — ukraińscy politycy przypominają sobie o istnieniu diaspory dopiero wtedy, gdy mogą ją wykorzystać jako narzędzie nacisku, mimo że wcześniej nie stanowiła ona dla nich istotnego tematu, skoro jej obecność w Polsce odciąża ukraiński budżet od świadczeń socjalnych. Zaznaczył jednocześnie, że w interesie polskiego państwa leży jasne i konsekwentne karanie aktów przemocy z równą surowością wobec sprawców obu narodowości, tak by żadna ze stron nie mogła liczyć na taryfę ulgową.

Analogia do zamachu w Berlinie i debata o migracji

Zychowicz przywołał wcześniejszą narrację, według której otwarcie Polski na migrację ze wschodu (Ukraina, Białoruś) miało być korzystniejszą alternatywą względem migracji z Afryki czy krajów Maghrebu, ze względu na łatwiejszą asymilację kulturową. Odniósł się przy tym do zamachu terrorystycznego w Berlinie dokonanego przez osobę pochodzenia muzułmańskiego podczas parady LGBT. Parafianowicz ocenił, że wyciąganie z pojedynczych, drastycznych incydentów wniosków o systemowym zagrożeniu — czy to w odniesieniu do Niemiec i islamu, czy do Polski i Ukraińców — jest równie absurdalne w obu przypadkach. Ocenił, że obecność jakiejkolwiek liczącej się mniejszości w naturalny sposób generuje napięcia, a media społecznościowe dodatkowo multiplikują odbiór pojedynczych, drastycznych zdarzeń.

Polacy i Ukraińcy jako narody gastarbeiterów

Parafianowicz zwrócił uwagę na często pomijaną paralelę: Polacy sami byli przez dekady narodem migrantów zarobkowych w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Holandii, gdzie bywali przedmiotem uprzedzeń i eksploatacji, o czym łatwo dziś zapominamy, żyjąc w bogatszym już kraju. Przywołał przykłady niechęci wobec Polaków w Wielkiej Brytanii i Holandii, w tym holenderski portal umożliwiający zgłaszanie skarg na polskich pracowników, założony przez polityka Geerta Wildersa. Zychowicz przypomniał głośną historię wyłowienia i zjedzenia łabędzi przez Polaków po otwarciu granic, a Parafianowicz odpowiedział anegdotą o mieszkańcu warszawskiego Gocławia, który wyłowił i zjadł suma z tamtejszego zalewu — zaznaczając, że mężczyzna został ukarany nie za sam czyn, lecz za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu. Ocenił, że obecne napięcia polsko-ukraińskie są naturalną konsekwencją zderzenia dwóch narodów o podobnym doświadczeniu emigracji zarobkowej, przy czym Polska zdołała się w międzyczasie znacząco wzbogacić, podczas gdy Ukraina przez ten sam okres często stagnowała lub cofała się gospodarczo z powodu wojny. Wyraził żal, że Polska nie prowadzi polityki zachęcającej rodaków z Zachodu do powrotu z kapitałem, co mogłoby korzystniej wpłynąć na demografię kraju.

Zabójstwo Polaka w Wielkiej Brytanii jako punkt odniesienia

Parafianowicz przywołał również niedawne, brutalne zabójstwo Polaka przez obywatela pochodzenia hinduskiego w Wielkiej Brytanii, zaznaczając, że mimo tragedii nikt rozsądny nie stawia tezy o systemowej, zbliżającej się „Nocy Kryształowej” w Wielkiej Brytanii wobec Polaków. Tą samą miarą ocenił twierdzenia niektórych komentatorów ukraińskich, próbujących przypisać Polsce cechę systemowej wrogości wobec Ukraińców na podstawie pojedynczego zdarzenia. Zychowicz zauważył przy tym, że polski MSZ nie wydawał tak stanowczych oświadczeń po zabójstwie Polaka w Wielkiej Brytanii, jak zrobił to ukraiński MSZ po incydencie we Wrocławiu.

Lista Mirotworca i groźby wobec polskich polityków

Parafianowicz przypomniał, że polski MSZ nie protestował również, gdy ukraiński historyk miał zasugerować kandydatowi na prezydenta groźbę powtórzenia losu ministra Bronisława Pierackiego, zamordowanego w dwudziestoleciu międzywojennym, po jego wizycie w Mereczowszczyźnie na Ukrainie. Wskazał również na funkcjonującą od lat na Ukrainie, powiązaną z ukraińskim MSW i SBU organizację pozarządową Mirotworec, prowadzącą swoistą listę proskrypcyjną osób uznanych za wrogów państwa ukraińskiego — wraz z ich danymi osobowymi i lokalizacyjnymi. Zaznaczył, że na liście tej znalazł się między innymi obecny szef Kancelarii Prezydenta RP, wpisany między innymi za użycie określenia „Małopolska Wschodnia” — po czym sam, jak zaznaczył, zaczął z przekory używać tego sformułowania. Ocenił, że mimo pojedynczej interpelacji poselskiej w tej sprawie za rządów Donalda Tuska, polskie władze konsekwentnie unikają zdecydowanego domagania się likwidacji tej listy, co jego zdaniem świadczy o słabości i braku dbałości o interesy polskich obywateli wobec ukraińskiej strony. Wyjaśnił, że umieszczenie na liście nie skutkuje bezpośrednim polowaniem na daną osobę, lecz jej napiętnowaniem w środowiskach nacjonalistycznych i neonazistowskich na Ukrainie.

Prognoza: relacje polsko-ukraińskie pozostaną sinusoidalne

Pytany o prognozę rozwoju relacji polsko-ukraińskich, Parafianowicz ocenił, że logika tych stosunków ma charakter sinusoidalny i pozostanie taka trwale, ze względu na ogromny historyczny balast obciążający oba narody oraz sprzeczne interesy gospodarcze przy jednoczesnej wspólnocie interesów bezpieczeństwa. Zauważył, że reakcja na atak we Wrocławiu była w Polsce jednoznacznie krytyczna, bez prób usprawiedliwiania sprawców. Ocenił również, że Zełenski, dążąc ostatnio do odprężenia w relacjach z Polską, zdaje się rozumieć nadchodzące trudności — w tym potencjalny brak amunicji do systemów Patriot oraz negatywne reakcje związane z wcześniejszym przekazaniem przez Polskę części zapasów tych pocisków Ukrainie. Zaznaczył, że w razie ewentualnego ogłoszenia przez Władimira Putina powszechnej mobilizacji i wprowadzenia stanu wojennego w Rosji, Ukraina nie byłaby w stanie odpowiedzieć analogicznym krokiem z powodu wyczerpania rezerw kadrowych — brygady dowodzone wcześniej przez generała Syrskiego określił jako w istocie wydrążone ze zdolności bojowych „szkielety” jednostek. Ocenił, że w razie eskalacji na wschodniej flance NATO priorytetem dla Polski stanie się bezpieczeństwo, a kwestie takie jak drażliwość na ukraiński akcent w przestrzeni publicznej zejdą na dalszy plan.

Spotkanie Zełenski–Trump: zmiana tonu i protokołu dyplomatycznego

Przechodząc do wizyty Zełenskiego w Waszyngtonie, Zychowicz zwrócił uwagę na wyraźną zmianę nastawienia Donalda Trumpa wobec ukraińskiego prezydenta, wcześniej określanego przez amerykańskiego prezydenta mianem dyktatora bez legitymacji wyborczej. Parafianowicz zauważył, że tym razem cała delegacja ukraińska, w tym sam Zełenski (mimo wciąż nieformalnego stroju bez krawata) zastosowała się do zaleceń protokołu dyplomatycznego, których nie uwzględniono podczas wcześniejszego, głośnego spotkania przy kominku w Białym Domu. Zwrócił uwagę na ewolucję wizerunkową widoczną już podczas wcześniejszego spotkania Zełenskiego z Trumpem w Watykanie.

„Dziękuję” jako funkcjonalny gest polityczny

Odnosząc się do oświadczenia Zełenskiego rozpoczynającego się od podziękowań dla Trumpa, Parafianowicz ocenił to jako wyciągniętą lekcję z wcześniejszej krytyki wiceprezydenta USA JD Vance’a, który zarzucał ukraińskiemu prezydentowi brak wdzięczności. Zauważył, że Zełenski stosuje podobną taktykę również w relacjach z Polską, traktując wyrażanie wdzięczności jako gest niewiele kosztujący, a jednocześnie skutecznie zaspokajający potrzebę uznania po drugiej stronie, bez realnego wpływu na rzeczywiste ustępstwa.

Laura Loomer — od głosu prokremlowskiego do proukraińskiego

Zychowicz zwrócił uwagę na wymowny przykład instrumentalnej zmiany narracji wokół Ukrainy: ulubiona dziennikarka i influencerka Trumpa, Laura Loomer, wcześniej funkcjonująca jako tuba rosyjskiej propagandy, po jednej decyzji ze strony Trumpa błyskawicznie przestawiła się na przychylność wobec Ukrainy, odwiedzając nawet fabrykę dronów w Kijowie. Dla obu rozmówców był to dowód na to, jak odgórnie sterowana jest narracja medialna wokół konfliktu w otoczeniu amerykańskiego prezydenta.

Systemy Patriot: iluzja transferu technologii

Odnosząc się do rozmów o licencji na produkcję pocisków przechwytujących Patriot, Parafianowicz ocenił tę zapowiedź jako w dużej mierze iluzoryczną, porównywalną do wcześniejszej obietnicy Trumpa zakończenia wojny w 24 godziny. Wyjaśnił, że Stany Zjednoczone nie zaoferują Ukrainie (podobnie jak wcześniej Niemcom czy Japonii) pełnej technologii budowy pocisków, a jedynie technologię ich serwisowania, związaną głównie z kontrolą jakości paliwa stałego. Rzeczywistym celem Zełenskiego, zdaniem analityka, jest przede wszystkim dostęp do puli gotowych pocisków PAC-3 MSE finansowanych ze środków europejskich w ramach programu PURL, kluczowych wobec nasilających się rosyjskich nalotów terrorystycznych na ukraińskie miasta. Jako potencjalną, choć na razie czysto hipotetyczną przyszłą alternatywę wskazał francuskie pociski Aster, zaznaczając, że są to na razie koncepcje rozwojowe, podczas gdy Ukraina, podobnie jak Polska, potrzebuje realnego uzbrojenia „tu i teraz”, a nie obietnic realizowanych za 10–15 lat.

Kwestia rozejmu i sygnały z Baku

W sprawie rozmów pokojowych Parafianowicz wskazał na wypowiedź prezydenta Azerbejdżanu Ilhama Alijewa, który ujawnił spotkanie w Baku delegacji niemieckiej (z udziałem byłego szefa Urzędu Kanclerskiego Angeli Merkel oraz działacza dawnej wschodnioniemieckiej lewicy) z wysłannikami Władimira Putina. Ocenił to jako sygnał, że proces dyplomatyczny wciąż istnieje w tle, choć strona amerykańska nie wraca już do wcześniejszej koncepcji „ducha Alaski” opartej na wspólnych projektach biznesowych z Rosją. Zaznaczył, że Amerykanie spodziewają się dalszych rosyjskich prowokacji jesienią, w tym możliwego wprowadzenia stanu wojennego w Rosji przy okazji wyborów do Dumy, co mogłoby posłużyć do uderzenia w jedno z państw NATO lub ponowienia natarcia na Kijów od strony Białorusi.

Spór o lokalizację produkcji systemów Patriot

Odnosząc się do propozycji polskiego wiceministerstwa obrony, by komponenty do systemów Patriot montować w Polsce, Parafianowicz ocenił tę koncepcję jako mało realistyczną — Stany Zjednoczone najprawdopodobniej ulokowałyby tego rodzaju inwestycje raczej w Niemczech, ze względu na głębię strategiczną i bezpieczne położenie względem cieśnin duńskich. Zaznaczył, że nawet ukraińska armatohaubica Bohdan produkowana jest częściowo w Polsce (w zakładach w Wadowicach), ale w przypadku zaawansowanej technologii pocisków PAC-3 MSE nie należy spodziewać się transferu wiedzy do Ukrainy, ze względu na wciąż aktywne rosyjskie ataki na ukraińskie ośrodki konstrukcyjne (m.in. w rejonie stacji metra Uniwersytecka w Kijowie) oraz utrzymujące się w ukraińskich służbach problemy korupcyjne i kontrwywiadowcze.

Afera korupcyjna w NABU jako kontekst

Zychowicz przywołał najnowsze doniesienia Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) o zdemaskowaniu grupy urzędników i dyplomatów, którzy mieli sprzeniewierzyć 1,2 miliona dolarów ze środków przekazanych przez zachodnich darczyńców na obronę Ukrainy. Parafianowicz ocenił, że korupcja nie jest zjawiskiem nieuchronnym i można z nią walczyć, zaznaczając, że w projektach o strategicznym znaczeniu (jak współpraca dronowa) Ukraińcy przekazują Amerykanom głównie dane z pola walki, a nie pełne know-how technologiczne — sam transfer technologii pozostaje ściśle kontrolowany i punktowy, ze względu na zbyt wysokie ryzyko utraty tak wrażliwej wiedzy jak konstrukcja pocisków do systemów Patriot.

Realne kwoty a propaganda sukcesu

Analityk skrytykował, jego zdaniem, nadmiernie entuzjastyczną narrację wokół rozmów waszyngtońskich, zestawiając wspominane 400 milionów dolarów odmrożonych środków Pentagonu z ponad 60 miliardami dolarów przekazanymi Ukrainie w ostatnim pakiecie administracji Bidena. Wyjaśnił, że zamrożenie tych środków wynikało częściowo z ograniczeń budżetowych obejmujących także rotację polskich wojsk w ramach współpracy z armią USA, związanych z końcem roku budżetowego we wrześniu.

Dlaczego Trump zmienił ton wobec Zełenskiego i Putina

Zychowicz przywołał tezę „Wall Street Journal”, według której Trump jest bardziej przychylny stronie odnoszącej sukcesy na froncie. Parafianowicz uznał to za nadmierne uproszczenie, wskazując, że kluczowym powodem zmiany tonu jest przede wszystkim brak współpracy ze strony Putina — nie tylko w kwestii rozejmu na Ukrainie, lecz szerzej: wobec Iranu, Korei Północnej oraz relacji Rosji z Chinami. Wskazał, że Rosja planuje ponownie zaangażować około 30 tysięcy żołnierzy północnokoreańskich, w zamian oferując Pjongjangowi prawdopodobnie zaawansowaną współpracę rakietową, w tym potencjalnie technologię okrętów podwodnych zdolnych do przenoszenia pocisków balistycznych — co uznał za poważne zagrożenie strategiczne dla Stanów Zjednoczonych. Ocenił, że Trump zrozumiał, iż jest oszukiwany przez Putina co do możliwości realnej współpracy, co skłoniło go do ponownego, choć relatywnie niskokosztowego, zwrotu w stronę Ukrainy.

Bilans sytuacji frontowej: cios za cios

Odnosząc się do sugestii, że Zełenski przyjeżdża do Waszyngtonu w mocniejszej pozycji dzięki ukraińskim atakom w głębi Rosji, Parafianowicz przedstawił bardziej złożony obraz sytuacji frontowej. Po stronie ukraińskich sukcesów wymienił zdobycie Kosy Kilijskiej za pomocą bezzałogowego desantu, ataki dalekiego zasięgu na rosyjskie rafinerie oraz operacje na Morzu Azowskim. Po stronie rosyjskich odpowiedzi wskazał blokadę ukraińskich portów (w tym Odessa Piwdenna) oraz zagrożenie dla portów na Dunaju, a także zniszczenie infrastruktury paliwowej na kluczowych trasach zaopatrzeniowych łączących Połtawę z Charkowem oraz Dniepr z Pawłohradem. Zaznaczył, że ukraińskie ataki dalekiego zasięgu nie byłyby możliwe bez ścisłej współpracy wywiadowczej z CIA oraz danych topograficznych dostarczanych przez Francję, a limity tych ataków są w dużej mierze wyznaczane przez Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone.

Wymiana technologii dronowej: co naprawdę interesuje Amerykanów

Zychowicz zwrócił uwagę na deklarację Zełenskiego o gotowości podzielenia się ukraińskimi technologiami dronowymi w zamian za dostęp do systemów Patriot, a także na wypowiedź wiceprezydenta Vance’a chwalącego ukraińskie zdolności w tej dziedzinie. Parafianowicz potwierdził, że Ukraińcy dysponują unikalną w skali świata wiedzą praktyczną w dziedzinie wojny dronowej, przywołując m.in. dowódcę wojsk dronowych o pseudonimie Madziar, którego osobiście poznał podczas walk w Bachmucie w 2023 roku, gdy ukraińskie siły dopiero raczkowały w tej technologii, korzystając z chińskich dronów Mavic. Przywołał charakterystyczne wyliczenie tego dowódcy, według którego skuteczna ochrona każdych 100 kilometrów frontu czy granicy wymaga jednej brygady wojsk operujących w domenie dronowej — podkreślając, że to wyliczenie pochodzi od praktyka, a nie kogoś, kto „coś tam sobie policzył na papierze”. Zaznaczył jednak, że Amerykanów interesują przede wszystkim dane potrzebne do trenowania własnych modeli sztucznej inteligencji wykorzystywanych do budowy uzbrojenia, a nie bezpośredni transfer gotowych rozwiązań.

Zatopienie irańskiego statku „pod Trumpa”

Zychowicz zwrócił uwagę na symboliczny czas ukraińskiego ataku na irański statek — na kilka godzin przed spotkaniem w Waszyngtonie, w kontekście doniesień o groźbie irańskiego odwetu rakietowego wobec Ukrainy. Parafianowicz przyznał, że atak ten miał charakter jednoznacznie wymierzony w budowanie wspólnego frontu z Trumpem przeciwko wspólnym przeciwnikom, zaznaczając jednocześnie, że Iran od lat pozostaje realnie wrogi Ukrainie, dostarczając Rosji technologię dronów Shahed wykorzystywanych do ataków na ukraińskie miasta.

Interes Polski: zgoda między Trumpem a Zełenskim

Zapytany wprost, czy z polskiej perspektywy korzystniejsza jest zgoda czy konflikt między Trumpem a Zełenskim, Parafianowicz jednoznacznie opowiedział się za zgodą, argumentując to możliwie najszerszą koalicją międzynarodową finansującą uzbrojenie dla Ukrainy — im więcej państw uczestniczy w finansowaniu, tym mniejszy koszt ponosi bezpośrednio Polska w ramach unijnego pakietu pomocowego. Ocenił, że podnoszenie kosztów wojny dla Rosji poprzez ataki dalekiego zasięgu i wsparcie wywiadowcze leży w bezpośrednim interesie bezpieczeństwa Polski, niezależnie od licznych zastrzeżeń wobec ukraińskiej polityki historycznej czy gospodarczej.

Sprzeciw wobec „mesjanizmu” i roli „Chrystusa narodów”

Na pytanie o ewentualną rywalizację Polski z Ukrainą o status uprzywilejowanego sojusznika USA w regionie, Parafianowicz zdecydowanie odrzucił taką perspektywę, określając ją jako rywalizację o to, kto pierwszy pośle na śmierć większą liczbę żołnierzy. Zadeklarował, że chętnie pozostawi Ukrainie rolę państwa poświęcającego się w duchu romantycznego mesjanizmu, sam opowiadając się za modelem państwa pragmatycznego, zamożnego i skoncentrowanego na własnym bezpieczeństwie i dobrobycie obywateli, budującego jednocześnie silną armię, wywiad i kontrwywiad, bez ambicji odgrywania roli „Chrystusa narodów”. Przywołał przy tym anegdotę z Kabulu, gdzie jeden z talibów miał określić Ukrainę mianem psa na łańcuchu CIA.

Segment rozrywkowy: szybkie pytania

Na zakończenie rozmowy odbył się krótki, żartobliwy segment szybkich pytań, w którym Parafianowicz odpowiadał jednym słowem na pytania dotyczące popkultury, sportu i osobistych upodobań (m.in. samuraj kontra sumita, generał Załużny kontra prezydent Zełenski, Toyota kontra Volkswagen, Messi kontra Ronaldo). Przy pytaniu o hetmana Chmielnickiego kontra księcia Wiśniowieckiego Parafianowicz zażartował, nawiązując do wcześniejszego wątku o ukraińskiej jednostce wojskowej nazwanej imieniem Romana Szuchewycza, że skoro taka jednostka powstała po stronie ukraińskiej, to po polskiej stronie należałoby analogicznie nazwać brygadę imieniem Jeremiego Wiśniowieckiego. Przy okazji porównania aktorów wcielających się w Jamesa Bonda Parafianowicz skrytykował Seana Connery’ego za wcześniejsze, kontrowersyjne z dzisiejszej perspektywy wypowiedzi i sceny filmowe dotyczące przemocy wobec kobiet, uznając to za kompromitujące mimo uznania dla jego aktorstwa.


Rozmowę przeprowadził Piotr Zychowicz ze Zbigniewem Parafianowiczem, dziennikarzem Wirtualnej Polski i autorem książki „Kłopot z Zełeńskim”, w materiale „Konflikt z Kijowem! Co się stanie z Ukraińcami w Polsce?” na kanale Historia Realna na YouTube, liczącym 771 tys. subskrybentów. Data premiery: 29 lipca 2026.


You may also like

Strona 96 z 96
Strona 96 z 96

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *