Sokal i Tartaków dzisiaj: co zostało z dawnych kresowych miast nad Bugiem

Autor kanału „Tanie PodróżoVanie” odwiedził Sokal i pobliski Tartaków — dwa historyczne miasteczka na dawnych ziemiach Rzeczypospolitej, dziś leżące na Ukrainie, w obwodzie lwowskim. Autor materiału sprawdził, co przetrwało z dawnej polskiej, żydowskiej i szlacheckiej przeszłości tych miejsc, a co bezpowrotnie zniknęło.

Sokal — miasto, które przez wieki należało do Rzeczypospolitej

Sokal przez stulecia był ważnym ośrodkiem tej części dawnej Polski. Ziemie te znalazły się pod polskim panowaniem najpierw za sprawą Kazimierza Wielkiego, który w połowie XIV wieku przyłączył Ruś Halicką do Królestwa Polskiego, a po unii lubelskiej z 1569 roku Wołyń, wraz z sąsiadującymi ziemiami, formalnie włączono bezpośrednio do Korony. Region pozostawał w granicach Rzeczypospolitej aż do rozbiorów pod koniec XVIII wieku, następnie ponownie wszedł w skład odrodzonej Polski w okresie międzywojennym — od traktatu ryskiego z 1921 roku aż do agresji sowieckiej we wrześniu 1939 roku. Do 1951 roku Sokal był przedzielony granicą polsko-radziecką biegnącą wzdłuż Bugu, dopiero wtedy, w ramach tak zwanej korekty granic, całe miasto znalazło się po stronie sowieckiej.

Przed wojną Sokal tętnił życiem — działały tu kościoły, klasztory, synagogi, pałace i kamienice. Dziś część zabytków wciąż stoi, inne zostały zniszczone, przebudowane lub popadły w ruinę. Charakterystyczny jest przy tym kontrast losów regionu — leżący zaledwie 20 kilometrów dalej Bełz, dawna stolica województwa bełskiego, jest dziś niespełna dwutysięcznym miasteczkiem, podczas gdy sam Sokal, wówczas miasto powiatowe niższej rangi, wciąż liczy kilkanaście tysięcy mieszkańców.

Centrum miasta: pomnik Chmielnickiego i kościół zamieniony na halę targową

Wjazd do miasta wita napis „Sokal” z czasów sowieckich, a za nim stoi pomnik Bohdana Chmielnickiego — dawniej uznawanego tu za najeźdźcę, który złupił miasto wraz z Kozakami, dziś upamiętnionego pomnikiem. Na centralnym placu znajduje się też pomnik Tarasa Szewczenki, pod którym prowadzona jest zbiórka na rzecz ukraińskich sił zbrojnych.

Pierwsze wzmianki o parafii w Sokalu pochodzą z 1409 roku, jednak kościół stojący dziś w centrum rynku wzniesiono dopiero na początku XX wieku. Budynek nie miał szczęścia — władze sowieckie zamieniły go na halę targową, w której sprzedawano głównie mięso i produkty rolne, a w bocznych nawach urządzono zakłady usługowe, w tym siedzibę lokalnego Radia Sokal, funkcjonującą tam do dziś. Kościół został kilkanaście lat temu zwrócony miejscowej parafii rzymskokatolickiej i od tego czasu stopniowo przywracana jest jego funkcja sakralna — pojawiły się malowidła, wyremontowano wnętrze, przywieziono ławki z różnych innych świątyń. W środku stoją jednak wciąż dwa drony, prawdopodobnie szczątki maszyn, które spadły gdzieś w okolicy, a część pomieszczeń zajmuje sklep sportowy.

Sam rynek sprawia dziś wrażenie pozbawionego życia — brakuje ogródków gastronomicznych, choć w mieście zachowały się restauracje utrzymane w dawnym stylu, wciąż czynne. W jednej z nich autorzy materiału zapłacili dokładnie 38 złotych za dwa pełne obiady z surówką, papryczkami i ogórkiem oraz kufel piwa. Handel uliczny wciąż tu kwitnie — okoliczne mieszkanki przyjeżdżają ze wsi i sprzedają płody rolne, sadzonki winogron czy świeże truskawki, a nikt nie ściga tego rodzaju handlu chodnikowego.

Zagłada sokalskich Żydów

Podobnie jak w sąsiednim Warężu po drugiej stronie Bugu, znaczną część mieszkańców Sokala od XVI wieku stanowili Żydzi, w większości chasydzi. Przed II wojną światową społeczność żydowska liczyła ponad 5000 osób, co stanowiło około 42 procent populacji miasta. Wojnę przeżyło jedynie około 30 sokalskich Żydów. We wrześniu i październiku 1942 roku Niemcy deportowali tysiące mieszkańców do obozu zagłady w Bełżcu, a pozostałych zamknięto w utworzonym w mieście getcie. W lipcu 1943 roku doszło do jego ostatecznej likwidacji, podczas której rozstrzelano pozostałe około 3000 ocalałych.

Dziś do ruin dawnej synagogi, jednej z najstarszych zachowanych budowli tego typu w całej Galicji, można wejść swobodnie — nie ma dachu, ale na ścianach zachowały się fragmenty płaskorzeźb, zdobione kolumny, kratownice w oknach oraz ślady niebieskiej farby. Na terenie dawnej dzielnicy żydowskiej znajduje się dziś park miejski nad Bugiem, w którym stoi zamknięty kościół grekokatolicki świętego Mikołaja. W parku zachował się też sowiecki pomnik w formie iglicy, prawdopodobnie upamiętniający żołnierzy przeprawiających się przez rzekę — usunięto z niego pierwotne elementy, w tym gwiazdę, a ktoś domalował nad nim ukraińską flagę oraz symbol, którego autor materiału celowo nie nazwał wprost.

Stary polski cmentarz zarośnięty krzakami

Przy dawnym szpitalu austriackim, wciąż czynnym budynku wzniesionym w 1878 roku, znajduje się mocno zaniedbany, zarośnięty teren, który okazuje się starym polskim cmentarzem. Autor materiału zauważył, że ukraińskie cmentarze opiekowane przez polskich wolontariuszy w Polsce wyglądają dziś lepiej niż ten. Wśród gęstych chwastów można jeszcze odnaleźć pojedyncze nagrobki, fragmenty krzyży i inskrypcji — w tym czytelny napis „Hipolita Krausowa” oraz zniszczoną figurę Marii z odciętą głową. Autor żałował, że nie mógł przewieźć przez granicę maczety, którą chciał wyciąć drogę w gęstwinie do widocznych w oddali ruin kaplicy grobowej — obawiał się, że zostałby oskarżony o przemyt broni. Na terenie cmentarza znajduje się też kopiec, na którego szczycie stoi krzyż, upamiętniający pochowanych tu w nieznanej liczbie powstańców styczniowych — wcześniej otaczały go również groby żołnierzy z I wojny światowej, które zostały jednak ekshumowane.

Autor zwrócił uwagę, że polskie państwo przekazuje znaczne środki, sięgające setek tysięcy czy nawet milionów złotych, na odbudowę kamienic we Lwowie zniszczonych przez rosyjskie drony, sugerując, że warto byłoby przeznaczyć choć niewielką część podobnych środków na wykoszenie trawy i krzewów na tym zaniedbanym cmentarzu. Obok starej, polskiej części znajduje się nowsza, ukraińska część cmentarza, wciąż użytkowana i utrzymana we właściwym stanie.

W okolicy warto też zobaczyć budynek dawnego gimnazjum z 1911 roku, w którym uczyli się nie tylko Polacy, ale też Austriacy, Niemcy i Ukraińcy — była to szkoła wielonarodowościowa. W mieście stoi ponadto najbardziej okazała świątynia Sokala, kościół grekokatolicki Piotra i Pawła, niestety zamknięty dla zwiedzających poza godzinami nabożeństw.

Opowieści 83-letniego mieszkańca Sokala

Przy ruinach klasztoru Brygidek — wcześniej skasowanego przez władze austriackie, a następnie zamienionego przez Sowietów na bazę pojazdów, tak zwaną autobazę, wciąż częściowo użytkowaną — autorzy materiału spotkali 83-letniego mieszkańca miasta, pamiętającego sporo z jego historii. Opowiedział on, że pod klasztorem przebiegał niegdyś tunel prowadzący od doliny Bugu aż do centrum Sokala, wysadzony przez Sowietów w momencie, gdy Niemcy przekroczyli rzekę, by uniemożliwić im dotarcie tą drogą do miasta.

Starszy mężczyzna wspominał też lokalną legendę o złotym sztylecie masońskim, który kilkadziesiąt lat temu mieli odnaleźć na ruinach wieży klasztornej miejscowi chłopcy i sprzedać za bezcen lokalnemu handlarzowi — twierdził, że osobiście widział ten przedmiot. Autor materiału dodał od siebie, że w zasadzie w każdym kraju, jaki dotąd odwiedził, natrafiał na ślady obecności masonów, i nigdzie nikt nie wypowiadał się o nich pozytywnie — również na starych, zarośniętych polskich cmentarzach można czasem odnaleźć charakterystyczne masońskie symbole na nagrobkach.

Mieszkaniec opowiadał również o rozległych podziemiach pod kościołem na rynku, w których jako dziecko sam bywał i gdzie według miejscowych opowieści miano znaleźć złoto oraz kamienie szlachetne ukryte przez Żydów. Podzielił się też twierdzeniem, że to Niemcy podczas wojny celowo poróżnili Polaków i Ukraińców, przebierając swoich żołnierzy w mundury UPA i mordując w nich Polaków, by winą obarczyć Ukraińców.

Most na Bugu i szlak kajakowy

W mieście zachował się też stary, oryginalny most na Bugu, dziś w bardzo złym stanie technicznym — według autora materiału może się zawalić lada moment, dlatego od kilkunastu miesięcy obok budowany jest już nowy most. Sama rzeka Bug oferuje wytyczony szlak kajakowy, po którym dawniej organizowano spływy — nie wiadomo jednak, czy ta forma turystyki wciąż tu funkcjonuje.

W mieście zachowało się też sporo starych kamienic pamiętających czasy polskie, choć wejście do nich nie należy do bezpiecznych, grożąc zawaleniem — w jednej z takich opuszczonych budowli autor wyczuł wyraźny zapach moczu, sugerujący, że miejsce to służy okolicznym osobom nadużywającym alkoholu, i porównał je do podobnie zaniedbanych zakątków widzianych podczas wcześniejszych podróży po Gruzji, do których również nie odważył się wejść.

Tartaków — pałac Potockich i barokowy kościół obronny

Około 10 kilometrów od Sokala leży Tartaków, którego nazwa pochodzi od dawnego przemysłu tartacznego. Miejscowość należała niegdyś do rodu Potockich, którzy w XVII wieku wznieśli tu obronny zamek otoczony murami i fosami. Po jego zniszczeniu, na gruzach dawnej budowli, architekt Zbigniew Lanckoroński wzniósł w 1898 roku nowy pałac w stylu renesansu francuskiego, zaprojektowany przez architekta Wincentego Jana Rawskiego, inspirowanego kasynem Casino de Paris w Monte Carlo. Pałac posiadał niegdyś wieżę zegarową, cenną kolekcję obrazów, zabytkową broń oraz bogate zbiory biblioteczne, a posadzki wyłożono płytkami sprowadzanymi z Pragi.

Ostatnią właścicielką majątku była Marta Urbańska. W 1939 roku posiadłość liczyła 2241 hektarów i obejmowała rozbudowane zaplecze przemysłowe — tartaki, trzy gorzelnie, cegielnię oraz nowoczesny jak na owe czasy młyn, a także dwunastokilometrową bitą drogę łączącą majątek ze stacją kolejową w Sokalu. Był to jeden z najlepiej zorganizowanych i najbardziej dochodowych majątków w całej Sokalszczyźnie. Po przejęciu tych ziem przez władze sowieckie pałac przeznaczono na szkołę, a po wybudowaniu nowego budynku szkolnego kilkadziesiąt metrów dalej — zaczął popadać w ruinę. W 1994 roku doszczętnie spłonął drewniany strop budynku, prawdopodobnie w wyniku nieumyślnego pożaru wznieconego podczas jakiejś biesiady.

Mimo braku dachu i zawalonych stropów pałac wciąż robi wrażenie. Zachowały się fragmenty czeskich płytek podłogowych w nadzwyczaj dobrym stanie, balkon nad wejściem, płaskorzeźby okienne oraz okazały herb. Dokumentacja fotograficzna wnętrz zachowała się dzięki rosyjskim oficerom, którzy zajęli pałac podczas I wojny światowej i, oczarowani jego przepychem, fotografowali się na tle bogatych wnętrz, zanim sami doszczętnie go splądrowali. Podczas zwiedzania ruin autor materiału zachował ostrożność wobec kępy dużych liści przypominających barszcz Sosnowskiego, unikając wejścia w tę część terenu, by nie ryzykować poparzenia.

Refleksja o nietrwałości granic

Odnosząc się do losów majątku i regionu, autor materiału zwrócił uwagę, że współczesne, względnie spokojne czasy mogą sprawiać wrażenie trwałych, choć historia — także ta stosunkowo niedawna — pokazuje, że granice państw nie są stałe, a dorobek całego życia można stracić z dnia na dzień w wyniku decyzji polityków. Jako przykłady przywołał nie tylko obecną wojnę na Ukrainie, zmuszającą ludzi do zmiany miejsca zamieszkania bez pytania ich o zgodę, ale też wydarzenia na Bałkanach w latach 90. oraz powstanie w 2008 roku najmłodszego państwa Europy, Kosowa, gdzie sytuacja pozostaje niejednoznaczna do dziś.

Barokowy kościół obronny i wyludniające się wsie

W Tartakowie znajduje się też barokowy kościół ufundowany przez Salezego Potockiego, którego budowę ukończono w 1751 roku. Ze względu na częste najazdy Kozaków i Tatarów na te tereny, świątynia otoczona jest murami obronnymi, pełniącymi funkcję schronienia dla okolicznej ludności podczas grabieży. Kościół został później rozbudowany przez właściciela pobliskiego pałacu, a w czasach sowieckich zamieniono go na magazyn materiałów budowlanych i zboża, co doprowadziło do zniszczenia organów, fresków i wyposażenia. Świątynia trafiła jednak z powrotem do parafii rzymskokatolickiej i jest stopniowo odnawiana — odbudowano barokową fasadę z wieżami, wymieniono dach i wstawiono szyby, choć na co dzień pozostaje zamknięta, otwierana jedynie na okazjonalne nabożeństwa. Obok kościoła stoi stara plebania z wymienionymi już oknami i zadbaną altanką — widać, że ktoś wciąż dba o to miejsce, przeznaczając na jego renowację skromne, ale regularne środki.

Autor zwrócił uwagę na wyraźny kontrast demograficzny między dawnymi Kresami a współczesną Polską — w odróżnieniu od wyludniających się polskich miasteczek przygranicznych, zarówno w Sokalu, jak i w Tartakowie widać wielu młodych ludzi z dziećmi, a lokalne szkoły wciąż działają. Przy budynku szkoły w Tartakowie stoi też dość osobliwy pomnik maryjny, który w ocenie autora mógł zostać przerobiony z dawnego pomnika sowieckiego. Na samej szkole, podobnie jak na wielu innych ukraińskich placówkach, znajduje się już tablica pamiątkowa poświęcona absolwentom, którzy zginęli w wyniku obecnych działań wojennych.

Poza miastem, na cmentarzu przy drodze do Tartakowa, znajdują się kwatery żołnierskie z grobami mieszkańców Sokala i okolic poległych od 2014 roku — z nagrobkami zdobionymi zdjęciami udokumentowanymi na kamieniu, niekiedy przedstawiającymi całą historię życia zmarłego, od dzieciństwa aż po moment śmierci na wojnie.


Materiał „Tak wyglądają dziś polskie zabytki na Ukrainie! Sokal i Tartaków” ukazał się na kanale Tanie PodróżoVanie (125 tys. subskrybentów) 18 września 2026 roku.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *