Kuba Szymczuk, fotoreporter i publicysta, opublikował na Kanale Zero osobisty komentarz do kryzysu polsko-ukraińskiego. Autor był fotografem prezydenckim podczas wizyty polskiej delegacji w Kijowie w przededniu pełnoskalowej inwazji w lutym 2022 roku — i z tej perspektywy ocenia, co wydarzyło się od tamtej pory.
Byłem tam w 2022 roku
Szymczuk zaczął od osobistego wspomnienia. Towarzyszył oficjalnej polskiej delegacji jadącej do Kijowa tuż przed wybuchem wojny. Widział twarze operatorów Gromu i oficerów SOP przygotowanych na ewakuację prezydenta pod ostrzałem. Widział Zełenskiego, który powiedział że zostaje ze swoim narodem — i został. Przez chwilę przeszło mu przez myśl żeby poprosić go o zdjęcie. Powstrzymał się — postanowił poczekać na właściwy moment, na radosną wizytę zwycięzcy w Polsce. Tej wizyty już nigdy nie będzie.
Paradygmat podwójnego toru — naiwna wiara
Szymczuk opisał to, co nazywa paradygmatem podwójnego toru — niepisany konsensus polskiego społeczeństwa z 2022 roku. Polacy uwierzyli, że można jechać równolegle dwoma pociągami: jednym słać czołgi, broń i miliardy, a drugim spakować Wołyń, banderyzm i nierozliczone ludobójstwo z tabliczką — rozliczymy to po wojnie. Ten kompromis właśnie brutalnie runął. Tory się zjechały i trudno ocenić, czy jest co zbierać.
Nadanie nazwy UPA — moment przełomowy
Kiedy Kijów państwowym dekretem nadał elitarnej jednostce komandosów — tej samej, którą Polska pomagała szkolić — imię Bohaterów UPA, Szymczuk ocenił to jako uderzenie w twarz i koniec tłumaczenia. Pierwszy potężny sygnał alarmowy. Ukraina nie zostawia rozliczeń historycznych na spokojniejsze czasy — zaczyna nimi rozgrywać. Polska się wreszcie postawiła — Nawrocki zrobił coś bezprecedensowego, ogłaszając odebranie orderu.
Order na obdrapanym biurku — świadomy przekaz
Jako wieloletni fotoreporter Szymczuk przeanalizował zdjęcie, które Zełenski opublikował po odesłaniu orderu kurierem prywatnej firmy Nowa Poszta. Order Orła Białego leżący na obdrapanym biurku w technicznej sortowni. Ocenił, że ukraińskie służby prasowe są profesjonalistami, którzy doskonale wiedzą czym grają — w tym kadrze nie ma ani krzty przypadku. Kontrast najwyższego odznaczenia państwowego rzuconego w brudnym logistycznym otoczeniu to świadomy komunikat. Nie pstryczek w nos dla polityków — to zaplanowane, dokładnie wyreżyserowane naplucie w twarz całemu polskiemu społeczeństwu.
Jako wyjaśnienie tej zmiany tonu wskazał na zmiany w kancelarii Zełenskiego — wejście generała Kurylenko-Budanowa i zastąpienie cywilnej dyplomacji podejściem rodem ze specoperacji informacyjnych. Kijów uznał, że nie ma czasu na historyczne kompromisy z sojusznikiem i zaczął wizerunkową wojnę, którą uważa że wygra.
Zmarnowany kapitał polskich serc
Szymczuk ocenił, że Zełenski właśnie zniszczył kapitał w polskim narodzie. Wkurzył normalsów — tych zwykłych, umiarkowanych ludzi, którzy w 2022 i 2023 roku organizowali zbiórki i gościli uchodźców pod własnym dachem. Tych, którzy zmieniali profilówki na żółto-niebieskie i przypinali wlepki do klap marynarek. Tych wszystkich flag i odznak jest dziś wyraźnie mniej — i w tym znikaniu można matematycznie zmierzyć inflację wielkich politycznych gestów.
Przy okazji wręczył Rosji to, czego Kreml nie mógł ugrać od lat — narrację o banderowskiej Ukrainie kłócącej się z Zachodem.
Apel do ukraińskich elit i do normalnych ludzi
Szymczuk zakończył apelem — osobno do ukraińskich elit i osobno do zwykłych Ukraińców mieszkających w Polsce. Do elit: mają bohaterów Majdanu, mają Niebiańskie Sotnie, mają dziesiątki tysięcy poległych w obecnej wojnie. Po co na złość światu i własnym sojusznikom wybierać akurat tych, którzy współpracowali z nazistami i mordowali Polaków — i robić to w środku trwającej wojny?
Do zwykłych Polaków i Ukraińców: codziennie mijają się na ulicach, pracują razem, ich dzieci siedzą w tych samych ławkach. Przeniesienie tego politycznego syfu do codziennego życia byłoby spełnieniem marzeń tych, którzy pragną krwi i podziału.
Komentarz zakończył parafrazą Wyspiańskiego pod adresem Zełenskiego: miałeś, chamie, złoty róg, miałeś nasze serca i szczery podziw. Przez własną butę i kalkulację z generałami — ostał się nie panie, lecz tobie, chamie, jeno sznur. Sznur, którym bardzo mocno przywiązałeś się do rosyjskiej propagandy.