Ukraińcy walczą o czas. Kontrataki mają odsunąć bitwę o Słowiańsk i Kramatorsk — Krystian Jachacy
Ukraińskie kontrataki w ostatnich tygodniach, szczególnie we wrześniu, są faktem. Na kilku odcinkach frontu siły ukraińskie próbują przechodzić do działań ofensywnych, jednak pytanie dotyczy ich rzeczywistego znaczenia. Czy można mówić o przełomie i trwałej zmianie sytuacji, czy są to przede wszystkim lokalne działania mające poprawić pozycje obronne Ukrainy i opóźnić dojście do kolejnej fazy walk o Słowiańsk i Kramatorsk?
Tak sytuację przedstawia Krystian Jachacy w programie „Wersja Frontowa” na kanale Wersja Robocza. W analizie pojawiają się działania pod Limanem, walki w rejonie rzeki Żerebec, sytuacja na przedpolach Słowiańska i Kramatorska, a także wydarzenia na pograniczu obwodów donieckiego, dniepropietrowskiego i zaporoskiego.
„Majdan. Geneza wojny” — dokument o historii Ukrainy od 1991 roku
Zanim Jachacy przechodzi do analizy sytuacji na froncie, zapowiada premierę własnego dokumentu „Majdan. Geneza wojny”, która ma odbyć się w niedzielę o godzinie 18:00 na kanale Wersja Robocza. Jak wyjaśnia, film został przygotowany na podstawie materiałów archiwalnych, własnego konspektu i jego narracji. Dokument ma przedstawiać wydarzenia na Ukrainie od 1991 roku z kilku perspektyw.
Jedną z nich ma być ścieranie się dwóch koncepcji Ukrainy, drugą natomiast interesy oligarchiczne. Jachacy zwraca uwagę, że spory pomiędzy oligarchami są jego zdaniem często pomijanym elementem historii wydarzeń z lat 2013–2014 i miały również przyczynić się do wybuchu przemocy na Majdanie. Zapowiada także wątek międzynarodowy dotyczący tego, która strona była aktywniejsza, która bardziej bierna oraz dlaczego Zachód poparł Majdan.
Autor zachęca widzów do wsparcia produkcji. Jak mówi, poza jego własną, wykonywaną bez wynagrodzenia pracą, koszty związane z produkcją i rozbudową zaplecza technicznego sięgają około 1000 zł. W opisie materiału znajduje się również zbiórka związana z dokumentem. Jachacy podkreśla, że zależy mu na dotarciu filmu do szerszej publiczności i prosi o jego udostępnianie oraz polecanie znajomym i współpracownikom.
Liman: ukraińskie kontrataki są faktem
Jachacy rozpoczyna analizę sytuacji na froncie od Limana, nazywanego również Krasnym Limanem, położonego na północy obwodu donieckiego. W celu przedstawienia sytuacji przytacza analizę rosyjskiego Ośrodka Rybar, zaznaczając, że przedstawia ona rosyjską perspektywę. Jego zdaniem materiał dość szczegółowo opisuje ukraińskie postępy, również w ujęciu czasowym.
Według przytoczonej analizy na początku września skala ukraińskich postępów na kierunku limańskim zaczęła być wyraźnie widoczna. Po odtworzeniu pozycji na dawnym występie światogorskim, gdzie koncentracja rosyjskich wojsk miała być niewielka, ukraińskie siły miały uwolnić znaczne rezerwy do rozpoczęcia działań w kierunku Żerebca. W drugiej dekadzie miesiąca Rosjanie mieli rozwijać ataki na północ, wzdłuż prawego brzegu rzeki, docierając do obrzeży Jampoliwki.
Równocześnie siły ukraińskie miały podejmować próby rozszerzenia strefy kontroli w rejonie Stawki oraz odzyskania pełnej kontroli nad Limanem. Na północnym odcinku Rosjanie mieli prowadzić działania w rejonie Nowolubiwki, próbując wedrzeć się w ugrupowanie rosyjskiej grupy wojsk Zachód pomiędzy Makiejewką a Iwanówką. Na południowym skrzydle Ukraińcy mieli odtworzyć pozycje w Starym Karawanie i Brusowce oraz podejmować próby przebicia się do Jampola.
Według przedstawionej analizy sytuacja na tym kierunku pozostaje trudna. Siły Zbrojne Ukrainy mają dążyć do odzyskania terenów pomiędzy rzekami Żerebec i Nitrius, a także do stworzenia zagrożenia dla północnego skrzydła rosyjskiego zgrupowania. W reakcji na tę sytuację Rosjanie mają utrzymywać stabilność obrony i stopniowo zwiększać obecność pododdziałów systemów bezzałogowych.
Liman wpływa na sytuację pod Słowiańskiem i Kramatorskiem
Zdaniem Jachacego problemy rosyjskich wojsk pod Limanem oraz walki nad Żerebcem przekładają się również na sytuację na przedpolach Słowiańska i Kramatorska. Rosjanie mają z jednej strony prowadzić działania za kanałem Doniec-Donbas. Według Jachacego przekroczyli wyschnięty kanał, zajęli pozycje na jego brzegach i prowadzą działania w stronę Słowiańska i Kramatorska, znajdując się około 3–4 kilometrów od pierwszych zabudowań tych miast.
Z drugiej strony Ukraińcy mieli w ostatnich dniach prowadzić ataki na Aleksandriwkę, ważną miejscowość położoną na drodze do Słowiańska. Jachacy ocenia, że działania ukraińskie nad Siewierskim Dońcem i Żerebcem spowodowały odsunięcie północnego skrzydła tego, co określa jako finalną bitwę o Donbas.
Według jego oceny Ukraińcy zablokowali rosyjskie postępy, a na przedpolach Słowiańska i Kramatorska Rosjanie musieli spowolnić działania. Znaczenie mają mieć również ukraińskie drony, które dzięki nowym pozycjom na wschód od Limana mają atakować rosyjskie dostawy nawet w rejonie Siewierska. Jachacy uważa, że osłabia to rosyjskie pozycje na pierwszej linii.
Pokrowskoje i ryzyko rosyjskiej administracji
Kolejnym analizowanym obszarem jest południowo-zachodni Donbas, na pograniczu obwodów donieckiego, zaporoskiego i dniepropietrowskiego. Jachacy wskazuje, że od wielu miesięcy Ukraińcy próbują wyprzeć Rosjan z obwodu dniepropietrowskiego. Według jego oceny jednym z powodów jest chęć niedopuszczenia do zajęcia przez Rosjan większego miasta w tym regionie.
Jako przykład wymienia Pokrowskoje. Jachacy uważa, że jeżeli Rosjanie zajęliby taką miejscowość i ustanowili tam własną administrację, nie oznaczałoby to oczywiście przejęcia całego obwodu dniepropietrowskiego, ale mogłoby mieć znaczenie polityczne i dyplomatyczne. Według jego interpretacji Rosjanie mogliby później podczas rozmów pokojowych lub negocjacji rozejmowych domagać się obwodu dniepropietrowskiego.
Jachacy zwraca również uwagę na osoby związane z dawnymi władzami regionu, które po 2014 roku miały wyjechać z Ukrainy do Rosji. Według jego słów część z nich mogłaby potencjalnie pełnić funkcje administracyjne po rosyjskim przejęciu kolejnych terenów.
Szara strefa na południu Donbasu
Na pograniczu obwodów donieckiego, dniepropietrowskiego i zaporoskiego miała powstać rozległa szara strefa. Rosjanie mają znajdować się miejscami kilkanaście lub kilkadziesiąt kilometrów w głąb obwodu dniepropietrowskiego, podczas gdy Ukraińcy mogą operować kilkadziesiąt kilometrów w głąb obwodu donieckiego, który formalnie znajduje się pod rosyjską kontrolą. Podobna sytuacja ma występować po stronie obwodu zaporoskiego.
Jachacy wskazuje na Komar jako jedno z miejsc, wokół których sytuacja pozostaje szczególnie niejasna. Według jego relacji całe grupy ukraińskich żołnierzy przemieszczają się w rejonie Komara i pojawiają na obrzeżach miejscowości.
Jego zdaniem sytuacji na tym obszarze nie da się już przedstawić jako jednolitej linii frontu. Powstała szara strefa, w której raz dominują Ukraińcy, a raz Rosjanie, a kontrola poszczególnych fragmentów terenu może się zmieniać. Jachacy mówi również o „machaniu flagami” przez obie strony i podkreśla, że zasadniczą rolę odgrywają tam drony.
Ukraińcy mają obecnie podejmować duże wysiłki, aby przesunąć tę szarą strefę na południe.
„Vivaldi” — ukraińska operacja pod Limanem
W dalszej części programu Jachacy przywołuje wypowiedź generała Andrija Biłeckiego z 15 września. Lider Azowa odnosił się do ukraińskich działań ofensywnych na północ i wschód od Limana oraz w kierunku rzeki Żerebec.
Biłecki mówił o pojawiających się informacjach dotyczących rosyjskiego odwrotu na kierunku donieckim i likwidacji tak zwanego występu limańskiego. Zwracał uwagę na zmieniające się mapy oraz informacje o kolejnych miejscowościach przechodzących pod kontrolę ukraińską. Jednocześnie podkreślał, że nagłaśnianie tych informacji może nie służyć działaniom, które dopiero nabierają tempa.
Według Biłeckiego III Korpus Armii rozpoczął na tym kierunku operację ofensywną pod nazwą „Vivaldi”. Operacja miała być prowadzona przy zachowaniu maksymalnej ciszy informacyjnej. Biłecki twierdził, że dzięki przygotowaniu i działaniom żołnierzy III Korpusu Armii zadano ciężki cios zdolności bojowej rosyjskich XX i XXV Armii Ogólnowojskowych.
Jako jedno z głównych zagrożeń wskazał rosyjską taktykę infiltracji, która miejscami miała sięgać dziesiątek kilometrów w głąb ukraińskich ugrupowań. Według jego relacji jednym z pierwszych zadań III Korpusu Armii było zlikwidowanie ognisk rosyjskiej infiltracji w rejonach Nowoseliwki, Jarowej, Korowego Jaru i Ołeksandriwki.
Kolejnym etapem przygotowania operacji miało być wyzwolenie miejscowości Serednie w obwodzie donieckim. Biłecki przekazywał, że miejscowość została wyzwolona spod rosyjskiej okupacji i znajduje się w całości pod kontrolą ukraińską. Następnym zadaniem miało być przecięcie rosyjskiej logistyki.
Według jego komunikatu działania ukraińskich pododdziałów bezzałogowych miały doprowadzić do przeniesienia przez Rosjan zaopatrzenia w paliwa i środki smarne do obwodu woroneskiego, poza granicę państwową Ukrainy.
1500 żołnierzy, 12 tysięcy dronów i 75 kilometrów kwadratowych
W komunikacie Biłeckiego pojawiają się konkretne dane dotyczące pierwszego etapu operacji. Według jego relacji rosyjskie siły miały stracić 1500 żołnierzy, 12 tysięcy bezzałogowców oraz kilkaset sztuk sprzętu pancernego i systemów artyleryjskich.
Biłecki twierdził również, że łącznie oczyszczono z infiltracji około 75 kilometrów kwadratowych, a ponad 10 kilometrów kwadratowych zostało wyzwolonych spod rosyjskiej kontroli. Są to liczby przedstawione w jego komunikacie i w artykule należy je traktować jako deklaracje strony ukraińskiej, a nie jako niezależnie zweryfikowane dane.
W otwartych źródłach miały pojawiać się informacje, że ostatecznym celem operacji jest dojście do rzeki Czarnego Żerebca. Biłecki nie potwierdził jednak takiego celu. Zwrócił uwagę na nazwę operacji „Vivaldi”, nawiązując do czterech pór roku, i zaznaczył, że dotychczasowa faza jest dopiero pierwszą z nich.
Zaapelował o śledzenie oficjalnych komunikatów i niewyprzedzanie wydarzeń. Jak zapowiedział, dobre wiadomości mają nadejść, ale dalsze działania wymagają zachowania ciszy informacyjnej.
Ukraina nie ma już potencjału do wielkiej kontrofensywy?
Po przedstawieniu ukraińskiego komunikatu Jachacy przechodzi do własnej oceny. Nie uważa, aby opisane działania oznaczały poważną korektę całego frontu. Jednocześnie wskazuje na ich znaczenie operacyjne, ponieważ Liman ma być kluczowy dla dalszych rosyjskich działań w kierunku Słowiańska i Kramatorska.
Według jego oceny ukraińskie działania mogą odsunąć problemy Ukrainy o kilka miesięcy i cofnąć część rosyjskich postępów, ale odbywa się to przy dużych kosztach. Jachacy twierdzi, że Ukraina nie ma obecnie wystarczającej liczby ludzi, aby przeprowadzić wielką kontrofensywę porównywalną z operacjami na Zaporożu, Charkowszczyźnie czy Chersońszczyźnie.
Możliwe ma być natomiast lokalne wypychanie rosyjskich wojsk. Jachacy zakłada, że Rosjanie mogą po kilku miesiącach ponownie pojawić się pod Limanem, ale w międzyczasie Ukraina może zyskać czas.
Najważniejsze są gospodarka i produkcja uzbrojenia
Jachacy uważa, że ukraińskie postępy pod Limanem mogą opóźnić kolejną fazę walk o Donbas, jednak sama przyszła bitwa o Słowiańsk i Kramatorsk nie musi rozstrzygnąć wojny. W jego ocenie przesunięcia terytorialne w jedną lub drugą stronę są mniej istotne niż czynniki ekonomiczne oraz możliwości produkcji zbrojeniowej.
To właśnie zdolność do prowadzenia wojny na zapleczu ma być jednym z podstawowych czynników wpływających na jej dalszy przebieg.
W tym kontekście Jachacy zwraca uwagę na rosyjskie działania przeciwko ukraińskiemu zapleczu, w tym uderzenia na przejścia graniczne. Według jego oceny, gdyby Rosjanie prowadzili takie działania konsekwentnie, wojna mogłaby zakończyć się w perspektywie roku lub dwóch.
Jednocześnie zaznacza, że rosyjskie działania często nie są kontynuowane z taką samą intensywnością. W jego opinii uderzenia bombowe i działania na froncie mogą być w pierwszych tygodniach bardzo bolesne dla Ukrainy, ale po kilku tygodniach Rosjanie zmieniają priorytety i zajmują się innymi kierunkami.
Jachacy wymienia kilka możliwych powodów takiego zachowania: ograniczenia możliwości produkcyjnych związane z sankcjami, skuteczność działań ukraińskich albo zmianę priorytetów rosyjskiego sztabu. Nie przesądza jednak, która z tych przyczyn ma decydujące znaczenie.
Rosjanie próbują szybko przekładać sukcesy frontowe na ustępstwa dyplomatyczne
Osobnym elementem analizy jest rosyjska polityka dyplomatyczna. Jachacy ocenia, że Rosjanie mogą próbować szybko wykorzystywać sukcesy osiągnięte na froncie.
Według jego interpretacji schemat ma polegać na zdobyciu konkretnej miejscowości, a następnie wykorzystaniu tego sukcesu w rozmowach ze Stanami Zjednoczonymi i państwami Zachodu. Rosja ma w ten sposób próbować szybko „skonsumować” zdobycze terytorialne poprzez uzyskanie ustępstw dyplomatycznych. Jest to ocena przedstawiona przez Jachacego, a nie niezależne ustalenie dotyczące rosyjskich intencji.
„Dojdzie do walk ulicznych w Słowiańsku i Kramatorsku”
Jachacy stawia również własną prognozę dotyczącą przyszłości konfliktu. Mówi, że jego zdaniem bitwa o Donbas nastąpi i że dojdzie do walk ulicznych w Słowiańsku i Kramatorsku.
Jednocześnie podkreśla, że nawet taka bitwa nie zakończy wojny, ponieważ nie rozstrzygnie wszystkich zasadniczych kwestii. W jego ocenie ostateczny wynik będzie zależał również od możliwości gospodarczych, produkcji uzbrojenia i zdolności obu stron do dalszego prowadzenia wojny.
Ukraina liczy na załamanie w Rosji, dyplomację i przetrwanie zimy
Według Jachacego Ukraińcy mogą próbować opóźniać rosyjskie działania, licząc na zmianę sytuacji w innych obszarach. Wymienia możliwość załamania sytuacji w Rosji, dalsze rozmowy dyplomatyczne oraz przetrwanie trudnego okresu zimowego.
Jachacy ocenia nadchodzącą zimę jako potencjalnie najtrudniejszą spośród dotychczasowych zim w czasie wojny. W tym kontekście wymienia Kijów, Dniepropietrowsk, Odessę oraz inne ukraińskie miasta. Jednocześnie zaznacza, że rozwój sytuacji pozostaje niepewny.
Na sytuację zimą może jego zdaniem wpłynąć również pogoda. Jeżeli pojawią się mgły, zmienią się warunki prowadzenia działań przez drony. Jednocześnie Rosjanie mają rozwijać obronę przeciwdronową swoich czołgów, w tym system Arena.
Jachacy wskazuje na przesłanki, które jego zdaniem mogą oznaczać, że zimą Rosjanie na pewien czas odzyskają możliwość prowadzenia manewru z wykorzystaniem wojsk pancernych i zmechanizowanych. Zastrzega jednak, że dopiero rozwój sytuacji pokaże, czy rzeczywiście do tego dojdzie.
Ukraińskie kontrataki mają przede wszystkim kupować czas
W końcowej ocenie Jachacy sprowadza całą analizę do kwestii czasu. Jego zdaniem Ukraina, odpierając Rosjan spod Limana i prowadząc działania na innych kierunkach, nie dokonuje obecnie przełamania, które zmieniłoby strategiczny przebieg wojny.
Ukraińskie działania mogą jednak opóźnić rosyjskie postępy i przesunąć w czasie przyszłą bitwę o Słowiańsk i Kramatorsk. Ukraina może w ten sposób liczyć na zmianę sytuacji politycznej, dyplomatycznej, gospodarczej lub militarnej. Jachacy podkreśla przy tym, że takie działania mają swoją cenę i nie oznaczają, że rosyjskie zagrożenie zostało usunięte.
Ostatecznie pozostawia widzom pytanie dotyczące wojny na wyniszczenie: która ze stron jest bardziej zdeterminowana, aby zakończyć konflikt szybko, a która chce go przeciągać do momentu wyczerpania przeciwnika. W jego ujęciu obecne ukraińskie kontrataki są przede wszystkim próbą zdobycia dodatkowego czasu.
Na zakończenie Jachacy ponownie zachęca do obejrzenia zapowiadanego dokumentu „Majdan. Geneza wojny”, którego premiera ma odbyć się w niedzielę o godzinie 18:00.
Źródło materiału: Krystian Jachacy, „Ukraińcy walczą o czas”, Wersja Robocza, 26 września 2026 roku.



