Autor kanału „Zakazane Historie” w materiale „Ukraińskie kłopoty z historią” przeanalizował, dlaczego ukraińska polityka historyczna, zwłaszcza w odniesieniu do II wojny światowej, uległa w ostatnich latach tzw. banderyzacji, oraz jakie konsekwencje niesie to dla relacji polsko-ukraińskich. Punktem wyjścia materiału była kontrowersyjna wypowiedź ambasadora Ukrainy w Niemczech Andrija Melnyka.
Kontrowersyjna wypowiedź ambasadora Melnyka
Autor przywołał wywiad, jakiego ambasador Ukrainy w Niemczech Andrij Melnyk udzielił niemieckiemu dziennikarzowi Tilo Jungowi. Melnyk stwierdził w nim, że Ukraińcy byli prześladowani w II Rzeczpospolitej w sposób trudny dziś do wyobrażenia. Przyznał, że na Wołyniu dochodziło do zbrodni na Polakach, jednak zaznaczył, że podobnych masakr mieli dopuszczać się także Polacy, ofiarą których miało paść kilkadziesiąt tysięcy Ukraińców. Melnyk twierdził ponadto, że sam Stepan Bandera, przywódca ukraińskich nacjonalistów, nie miał nic wspólnego z mordowaniem Polaków.
Autor podkreślił, że wypowiedź ta była tym bardziej zaskakująca, iż padła z ust oficjalnego przedstawiciela ukraińskiego państwa, dla którego Polska pozostaje jednym z najważniejszych sojuszników i które przyjęło niemal 4,5 miliona ukraińskich uchodźców uciekających przed rosyjską agresją. Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odcięło się od słów swojego ambasadora, określając je jako jego prywatne poglądy. Autor postawił pytanie, dlaczego ukraiński dyplomata zdecydował się wypowiedzieć słowa podważające relacje, na których zależy obu stronom, i zapowiedział poszukanie odpowiedzi w historii kształtowania się ukraińskiej polityki pamięci.
Dwie wykluczające się narracje po 1991 roku
Autor wyjaśnił, że po uzyskaniu niepodległości w 1991 roku Ukraina nie dysponowała jednolitą własną historią narodową. Funkcjonowały wówczas dwie sprzeczne ze sobą narracje: postkomunistyczna, zorientowana na lud i więzi społeczno-polityczne, a nie etniczne, oraz nacjonalistyczna, odwołująca się do narodu w ścisłym, etnicznym rozumieniu. Ten stan rzeczy prowadził do deficytu ukraińskiej tożsamości narodowej, której istotną częścią jest właśnie wspólna historia.
Polityka historyczna Wiktora Juszczenki
Autor wskazał, że problem ten jako pierwszy dostrzegł prezydent Wiktor Juszczenko, sprawujący urząd w latach 2005–2010, dla którego budowa spójnej ukraińskiej polityki historycznej stała się jednym z filarów prezydentury. Głównym narzędziem tej polityki uczyniono Hołodomor — wielki głód z lat 30. XX wieku, w którym śmierć poniosło od 8 do 10 milionów Ukraińców. Wybór ten wynikał, jak wyjaśnił autor, zarówno z pogłębionej analizy społeczno-politycznej, jak i ze struktury ukraińskiego społeczeństwa, w większości wywodzącego się ze wsi i dziedziczącego pamięć o tragedii lat 30. Juszczenko dążył do nadania Hołodomorowi rangi centralnego wydarzenia konstytuującego ukraińską tożsamość narodową, analogicznie do roli Holokaustu w kształtowaniu współczesnej tożsamości narodu żydowskiego, licząc jednocześnie na przedstawienie Ukrainy na arenie międzynarodowej jako ofiary wielkiego sowieckiego ludobójstwa. Autor zaznaczył, że działania te szybko wywołały konflikt z Rosją, która zaczęła systematycznie blokować ukraińskie starania o uznanie Hołodomoru przez ONZ za ludobójstwo, obawiając się ewentualnych roszczeń. Najważniejszym symbolicznym osiągnięciem tej polityki było otwarcie w listopadzie 2008 roku Kalinowego Gaju w Kijowie — centralnego miejsca pamięci o Hołodomorze.
Autor wskazał również na dwa pozostałe filary polityki historycznej Juszczenki: tematykę kozacką, realizowaną poprzez odbudowę Baturyna, dawnej kozackiej stolicy zniszczonej przez Rosjan na początku XVIII wieku (sfinansowaną częściowo przez oligarchę Rinata Achmetowa), symbolizującą tradycję niepodległościową i zdolność Ukrainy do odrodzenia, oraz próbę zbudowania jednolitej narracji o II wojnie światowej, obejmującej różne formy ukraińskiego udziału w tym konflikcie. Ten trzeci kierunek okazał się, zdaniem autora, najtrudniejszy do zrealizowania — postrzeganie OUN-UPA silnie dzieliło ukraińskie społeczeństwo: na zachodzie kraju żołnierzy tej formacji uznawano za bohaterów, natomiast w centrum i na wschodzie za faszystów i kolaborantów, gdzie z kolei kultywowano pamięć o Ukraińcach walczących w szeregach Armii Czerwonej. Dodatkowym, poważniejszym problemem stała się reakcja strony polskiej, dla której OUN-UPA od zawsze pozostawała organizacją odpowiedzialną za wymordowanie ponad 100 tysięcy Polaków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Juszczenko próbował rozwiązać ten konflikt, przedstawiając OUN-UPA wyłącznie jako organizację zwalczającą Związek Sowiecki i III Rzeszę, z pominięciem konfliktu z Polską — próba ta się jednak nie powiodła.
Janukowycz i powrót do narracji prorosyjskiej
Autor zaznaczył, że wraz z odejściem Juszczenki próby budowy jednolitej ukraińskiej historii ustały. Jego następca, Wiktor Janukowycz, unikał angażowania się w tę dziedzinę, a jeśli już podejmował działania związane z przeszłością, akcentowały one silne związki Ukrainy z Rosją, w tym wspólną walkę Ukraińców i Rosjan w szeregach Armii Czerwonej.
Przełom po Euromajdanie i banderyzacja historii
Autor wskazał, że obalenie Janukowycza w wyniku Euromajdanu w 2014 roku, a następnie wybuch wojny z prorosyjskimi separatystami na wschodzie kraju i zajęcie Krymu przez Rosję, doprowadziły do zasadniczego przełomu w kształtowaniu ukraińskiej polityki historycznej dotyczącej II wojny światowej. Wobec konieczności odwołania się do patriotyzmu Ukraińców, władze zaczęły intensywnie wzmacniać pamięć o walkach OUN-UPA — przywódcom tej formacji zaczęto stawiać pomniki i nadawać ich imiona ulicom, a marsze, rajdy, festyny i rekonstrukcje historyczne upamiętniające walki ukraińskich formacji nacjonalistycznych stały się zjawiskiem powszechnym. Autor przywołał przykład uroczystego pogrzebu ekshumowanych szczątków żołnierzy Ukraińskiej Dywizji SS Galizien w lipcu 2016 roku, w sąsiedztwie Pomnika Polskich Ofiar w Hucie Pieniackiej, w którym wzięli udział szef ukraińskiego odpowiednika urzędu ds. kombatantów Światosław Szeremeta oraz weterani OUN-UPA. Podobne uroczystości odbywały się w całym kraju, popularyzując wśród Ukraińców historię formacji nacjonalistycznych walczących u boku Niemców.
Autor zaznaczył, że podczas tych wydarzeń zaczęły pojawiać się akcenty wyraźnie antypolskie, w tym hasła domagające się oddania przez Polskę tzw. Zakerzonia — części terenów obecnych województw podkarpackiego, małopolskiego i lubelskiego, uznawanych przez ukraińskich nacjonalistów za historyczną część Ukrainy. Przejawem takich nastrojów było również bezczeszczenie polskich miejsc pamięci na terytorium Ukrainy, w tym polskiego cmentarza w Bykowni pod Kijowem oraz pomnika ofiar w Hucie Pieniackiej. Autor odnotował także niepokojącą aktywność historyczną Ukraińców w samej Polsce, przywołując przykład Przemyśla, gdzie lokalna społeczność ukraińska zorganizowała marsz upamiętniający poległych bojowców OUN-UPA, co doprowadziło do starć z grupami narodowców i konieczności interwencji policji — za ten incydent władze ukraińskie obarczyły odpowiedzialnością prezydenta Przemyśla Roberta Chomę, wprowadzając wobec niego zakaz wjazdu na Ukrainę.
Przybycie uchodźców do Polski i dalsze napięcia
Autor zwrócił uwagę, że rosyjska agresja na Ukrainę sprowadziła do Polski niemal 4,5 miliona Ukraińców, którzy przywieźli ze sobą zbanderyzowaną, jak to określił, wersję własnej historii narodowej — źródło licznych napięć w relacjach polsko-ukraińskich w ostatnich latach. Przywołał w tym kontekście wielokrotne wypowiedzi prezesa ukraińskiego IPN Wołodymyra Wiatrowycza, podkreślającego, że Ukraińcy nie wyrzekną się pamięci o UPA — stanowisko podzielane, jak zaznaczył autor, przez znaczną część ukraińskiego społeczeństwa.
W tym kontekście, ocenił autor, wypowiedź ambasadora Melnyka nie powinna dziwić, choć jako zawodowy dyplomata powinien on ważyć swoje słowa znacznie ostrożniej. Autor zasugerował, że słowa Melnyka dobrze wpisują się w kierunek polityki historycznie korzystny dla Niemiec, dążących do utrzymania konfliktu polsko-ukraińskiego, i porównał rolę ambasadora do postaci „pudła rezonansowego” cudzych interesów, znanej z przywołanej przez autora powieści (nazwisko autora i tytuł podane w materiale niewyraźnie). Zastrzegł jednak, że nie ma pewności co do rzeczywistych motywacji dyplomaty. Autor ocenił, że wspieranie Ukrainy w jej wojnie z Rosją leży w interesie Polski, natomiast konflikt polsko-ukraiński leży w interesie Niemiec, dążących do przywrócenia stanu sprzed rosyjskiej agresji — a zbanderyzowana wersja ukraińskiej historii doskonale nadaje się, jego zdaniem, do podtrzymywania takiego konfliktu.
Materiał „Ukraińskie kłopoty z historią” opublikowany został na kanale „Zakazane Historie” na YouTube, liczącym 505 tys. subskrybentów, 15 lipca 2022.