Świadkowie z Rutki: „UPA zgotowała nam piekło, ze wsi zostały zgliszcza”

Helena Bundyra i Helena Ważna, świadkinie zbrodni dokonanej na mieszkańcach wołyńskiej wsi Rutka, opowiedziały w programie „Świadkowie Historii” portalu Fakt o tragedii, jaka spotkała ich rodzinną miejscowość podczas rzezi wołyńskiej.

Napad o świcie

Helena Bundyra wspominała, że pochodzi z miejscowości Rutka, która przestała istnieć — dziś nie ma jej już na mapie. Jej rodzina, podobnie jak większość mieszkańców wsi, zajmowała się rolnictwem; we wsi mieszkała tylko jedna rodzina ukraińska, reszta to byli Polacy. Napad nastąpił o świcie w kwietniu — obudziła ją strzelanina. Jej dziadek, który wcześniej o brzasku poszedł do lasu po chrust, zauważył jadące jedna za drugą furmanki z ludźmi w niemieckich mundurach, których początkowo wziął za Niemców. Gdy wyszedł zza drzew, ktoś do niego strzelił, raniąc go w kolano — dziadek przeżył, ale okazało się, że napastnicy należeli do oddziałów UPA.

Podpalenia i mordowanie w piwnicach

Bundyra opisała, że sprawcy zaczęli podpalać domy i strzelać do mężczyzn. Część mieszkańców próbowała się schronić w pobliskim wąwozie, inni chowali się w piwnicach — do tych ostatnich napastnicy wrzucali granaty, w wyniku czego zginęło kilka całych rodzin razem z dziećmi. Łącznie zginęło 64 osoby, w miejscowości liczącej zaledwie 78 gospodarstw. Bundyra i jej matka schroniły się w piwnicy u sąsiada i cudem przeżyły — do tej piwnicy napastnicy nie wrzucili granatu.

Ocalenie wuja dzięki litości jednego z napastników

Brat matki Bundyry, wówczas 21-letni mężczyzna, nie mając gdzie się ukryć, schował się w oborniku, jednak nie zdążył w pełni zakryć jednej ręki. Gdy przechodziło obok trzech napastników, starszy z nich nakazał młodszemu sprawdzić, czy mężczyzna żyje, chwytając go za rękę. Mimo silnego tętna młody Ukrainiec zapewnił pozostałych, że mężczyzna nie żyje, ratując mu życie. Ocalony wuj do końca życia modlił się za tego człowieka, który — jak sam mówił — darował mu życie.

Życie po zbrodni

Bundyra opowiedziała, że po odjeździe napastników ocaleni zaczęli się schodzić, zbierać zabitych i chować ich na miejscowym cmentarzu. Ponieważ było to wczesną wiosną i wciąż zimno, ludzie musieli nocować w ocalałych domach, śpiąc na klepiskach wyścielonych słomą. Podkreśliła, że tragedia Rutki nie była wydarzeniem jednego dnia, lecz ciągnęła się przez kilkanaście lat poniewierki, biedy, głodu i tułaczki. Zaznaczyła, że mieszkańcy wybaczyli sprawcom, jednak ból tamtych przeżyć pozostał.

Relacja Heleny Ważnej z sąsiedniej kolonii

Helena Ważna, której rodzina mieszkała kilometr od Rutki, na pobliskiej kolonii, opowiedziała, że jej rodzinny dom nie został spalony od razu — rodzina zdążyła uciec, zanim doszło do ataku, a dom later rozebrano, ponieważ był nowy. Wspominała, że kuzynka jej matki wyszła za mąż za Ukraińca, a podczas świąt wielkanocnych, na krótko przed napadem na Rutkę, mąż tej kuzynki ostrzegał jej matkę, Celinę, że na świecie dzieje się źle i ludzie zaczynają się wzajemnie nienawidzić — sam bał się powiedzieć więcej, obawiając się o własne życie.

Ważna opowiedziała również o losie dziewczyny, która utrzymywała kontakty z polskimi chłopcami i została powieszona na ogrodzeniu kościelnym. Wspomniała też o rodzinie swojego męża, pochodzącego z Rutki — jego ojciec został zabity, a matka, będąca wówczas w ciąży, została z pięciorgiem dzieci; trzynastoletni wówczas mąż Ważnej musiał przejąć obowiązki głowy rodziny.

Tragedia rodziny Skiby

Ważna opisała także dramatyczne wydarzenie dotyczące mieszkańca o nazwisku Skiba, który stracił rękę w wypadku w tartaku i zarabiał na życie, pomagając okolicznym Ukraińcom przy pracach gospodarskich. Podczas napadu na Rutkę napastnik wyprowadził na podwórze jego zięcia, szykując się do egzekucji. Skiba, mający na utrzymaniu dwoje małych dzieci (w wieku ośmiu miesięcy i trzydziestu miesięcy) oraz umierającą córkę, błagał napastnika, by zamiast zięcia zastrzelił jego samego, pytając retorycznie, kto zaopiekuje się dziećmi, skoro córka i tak umiera. Napastnik ostatecznie strzelił mu prosto w pierś. Ważna zakończyła swoją relację stwierdzeniem, że mimo upływu wielu lat nikt nigdy nie przeprosił za te zbrodnie.


Program dostępny na kanale Fakt na YouTube, w cyklu „Świadkowie Historii” / „Prawdziwe Historie”. Data premiery: 4 lipca 2026.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *