Jakub Wojas przedstawił w podcaście „Kurier Historyczny” (seria „Opowieści Rzeczpospolitańskie Plus”) obszerną analizę genezy ukraińskiej państwowości i tożsamości narodowej — od Rusi Kijowskiej, przez Hetmanat kozacki, po współczesną Republikę Ukrainy, z naciskiem na rolę Rzeczpospolitej w kształtowaniu ukraińskiej świadomości narodowej.
Punkt wyjścia: spór o cudzysłów
Wojas otworzył odcinek nawiązaniem do kontrowersji wywołanej wcześniejszym filmem kanału o „ukraińskiej” kochance Bolesława Chrobrego — użycie cudzysłowu przy określeniu księżniczki z Rusi Kijowskiej wywołało krytykę z dwóch stron: jednych oburzało samo określenie „ukraińska”, innych — cudzysłów, skoro Ruś Kijowska miałaby być, ich zdaniem, państwem ukraińskim. Wojas zaznaczył, że to oficjalne stanowisko ukraińskiej historiografii, promowane przez władze państwowe — najważniejszym ukraińskim odznaczeniem jest order Jarosława Mądrego, władcy Rusi Kijowskiej (z którym notabene walczyli Bolesław Chrobry i Mieszko II), a święto ukraińskiej państwowości przypada na 15 lipca, upamiętniając chrzest Rusi przez Włodzimierza Wielkiego w 988 roku.
Ciągłość prawna a ciągłość historyczna
Wojas wprowadził rozróżnienie prawnicze: ciągłość państwowa (tożsamość praw i obowiązków niezależnie od zmian nazwy, granic czy ustroju) oraz ciągłość historyczna (symboliczne uznanie dziedzictwa poprzednich form państwowości bez pełnej tożsamości prawnej) — jako przykład tej drugiej wskazał Republikę Czeską wobec Czechosłowacji. Zauważył, że w przypadku Polski te dwie ciągłości się „rozjeżdżają”: państwo polskie formalnie wywodzi ciągłość prawną z I i II Rzeczpospolitej (a więc pośrednio i z PRL), choć I Rzeczpospolita zaczęła się dopiero w 1569 roku — mimo to Polacy umiejscawiają początki swojej państwowości znacznie wcześniej, w państwie Mieszka I, budując ciągłość historyczną wokół tytułu królewskiego i centrum wielkopolsko-małopolskiego (z czasem mazowieckiego), utrzymaną nawet w okresach bezkrólewia czy zaborów, aż po odrodzenie państwa w 1918 roku.
Czy taką samą oś czasu da się wykreślić dla Ukrainy?
Wojas przeszedł do pytania, czy analogiczną ciągłość — od Rusi Kijowskiej po 1991 rok — można wykazać dla Ukrainy. Omówił kontrowersje wokół genezy Rusi Kijowskiej (spór o normańskie kontra słowiańskie pochodzenie państwa), konkludując, że dynastia Rurykowiczów miała pochodzenie normańskie, ale uległa słowianizacji, co czyni Ruś państwowością miejscowych Słowian — podobnie jak państwo Mieszka I. Zaznaczył, że sama historia Rusi Kijowskiej nie jest specjalnie sporna między Ukrainą a Rosją — sporne jest to, co działo się później.
Rozbicie dzielnicowe Rusi i rywalizujące ośrodki
Po najeździe mongolskim z 1240 roku (symbolicznym końcu Rusi Kijowskiej) i wcześniejszym rozpadzie państwa Jarosława Mądrego na liczne księstwa (Nowogrodzkie, Włodzimiersko-Suzdalskie, Halicko-Wołyńskie i inne), o ciągłość z dawną Rusią zaczęły rywalizować peryferia, bo Kijów tracił znaczenie. W XIII wieku powstało krótkotrwałe Królestwo Rusi z jedynym koronowanym władcą — Danielem Halickim (koronowanym w polskim Drohiczynie), władającym najpotężniejszym z ruskich księstw — Halicko-Wołyńskim. Po podziale tych ziem między Litwę a Polskę pod koniec XIV wieku, tytuł księcia ruskiego przejął król Polski — podczas gdy księstwo Włodzimiersko-Suzdalskie (przyszłe Wielkie Księstwo Moskiewskie) w ogóle nie posługiwało się tytułami ruskimi aż do XV wieku, gdy Iwan III Srogi, po uwolnieniu się spod wpływów mongolskich, ogłosił się władcą Wszechrusi w ramach projektu „Trzeciego Rzymu”, a jego wnuk Iwan IV Groźny koronował się na cara.
Wojas ocenił rosyjskie roszczenia do dziedzictwa Rusi Kijowskiej jako prawną uzurpację, powołując się na zasadę estoppel (zakaz przeczenia samemu sobie) — skoro Moskwa przez wieki nie poczuwała się do tej ciągłości, nie mogła się do niej nagle odwołać. Tymczasem to właśnie w ramach Rzeczpospolitej — podczas Unii Lubelskiej — przedstawiciele dawnych księstw ruskich (Wołynia, Kijowszczyzny, Bracławszczyzny) wywalczyli sobie autonomię językowo-prawną, tworząc poczucie jedności ziem ruskich i tożsamość „ruskich elit” (natione ruthenus, gente ruthenus), związaną z językiem, prawosławiem i pamięcią o dawnych księstwach.
Powstanie Chmielnickiego jako pęknięcie ciągłości
Wojas opisał, jak powstanie Chmielnickiego — początkowo o standardowych postulatach kozackich (rejestr, wolności, prawa cerkwi) — doprowadziło do powstania Hetmanatu, pierwszego od czasów księstw ruskich nowego państwa na ziemiach Rusi Kijowskiej. Zaznaczył jednak, że Kozacy nie byli narodem, lecz wieloetniczną, quasi-przestępczą organizacją zbrojną (porównaną do japońskiej Yakuzy), z czasem coraz silniej rutenizującą się pod wpływem otoczenia i — po Unii Brzeskiej — roli „obrońców prawosławia”. Przywołał interpretację ukraińskiego historyka i polityka Wiaczesława Łypyńskiego (Wacława Lipińskiego), według której moment powstania nowej państwowości na tych ziemiach powinien być sygnałem dla wszystkich Rusinów do przyłączenia się do rebelii — a ci, którzy się temu przeciwstawili, byli w tej optyce „zdrajcami sprawy ukraińskiej”. Wojas podkreślił, że Hetmanat programowo posługiwał się nazwą „ukraiński”, nie „ruski” — a w Unii Hadziackiej z 1658 roku, gdy na miejsce Hetmanatu powołano Księstwo Ruskie, było to nawiązanie do tytułu księcia ruskiego wciąż formalnie przynależnego królowi Polski. Z tej perspektywy, jak zaznaczył Wojas, to strona Rzeczpospolitej reprezentowała ciągłość ruską, a Kozacy byli raczej secesjonistami.
Skąd nazwa „Ukraina”
Wojas obalił popularny mit, jakoby „Ukraina” była ogólnym określeniem pogranicza — była to nazwa konkretnego regionu Rzeczpospolitej (województwa kijowskie, bracławskie, czernihowskie), pojawiająca się w konstytucjach sejmowych (np. Konstytucja o porządku ze strony Niżowców i Ukrainy z 1589 roku, Konstytucja o obronie i bezpieczeństwie Ukrainy z 1635 roku). Etymologicznie wywodzi się od słowa „kraj/koniec” pogranicza, ewentualnie od plemienia Polan (innego niż polskie) i słowa „pole”. Wojas porównał ówczesne skojarzenia z Ukrainą do polskiego „Dzikiego Zachodu” — słabo zaludniony region na pograniczu z Moskwą, Tatarami i Turcją. Dopiero po powstaniu Chmielnickiego nazwa nabrała znaczenia politycznego — kozaccy hetmani (Jerzy Chmielnicki, Filip Orlik) zaczęli używać tytułu „Księcia Ukrainy”, a Ukraina stała się nieformalną nazwą Hetmanatu (formalnie: Wojska Zaporoskiego), stopniowo wypierając nazwy „Ruś” i „Rusini” dla Naddnieprza — zwłaszcza po likwidacji Hetmanatu przez Katarzynę II w 1764 roku i Siczy Zaporoskiej 11 lat później.
XIX wiek: przebudzenie narodowe i polska „Szkoła Ukraińska”
Wojas opisał sytuację etniczną pod koniec XVIII wieku: od Karpat po Kubań istniała jednolita etnicznie ludność rusińska, w ponad 95 proc. nieświadoma narodowo (chłopstwo), podczas gdy szlachta (w tym dawna starszyzna kozacka) identyfikowała się jako Polacy, Rosjanie lub nosiła podwójną tożsamość — Rosja określała te ziemie jako Małą Ruś, część większej triady z Białą i Wielką Rusią. Przywołał tu wypowiedzi Nikołaja Gogola (pochodzącego z ukraińskiej szlachty) oraz polskiego poety Kacpra Cięglewicza, mówiącego o sobie „jam też Rusin, lecz nie mniej Polak”.
Wojas szczegółowo omówił rolę polskiej kultury w budowaniu ukraińskiego mitu narodowego — powstałe w 1847 roku Bractwo Cyryla i Metodego (z Tarasem Szewczenką wśród członków) oraz równoległy nurt fascynacji ukraińskością w polskiej literaturze romantycznej. Przywołał (odczytany przez lektora) fragment „Marii” Antoniego Malczewskiego z 1825 roku oraz wymienił twórców tzw. Szkoły Ukraińskiej: Józefa Bohdana Zaleskiego, Seweryna Goszczyńskiego, Tymona Zaborowskiego, Michała Grabowskiego, Maurycego Gosławskiego, Tomasza Padurę, Tomasza Lenartowicza, Michała Czajkowskiego (Sadyk Paszę), a także Juliusza Słowackiego i Józefa Korzeniowskiego — polscy literaci tworzyli po polsku dzieła o ukraińskiej tematyce, przyczyniając się do pozytywnego obrazu kozaczyzny w malarstwie (Józef Brandt, Jan Matejko, Alfons Dumin-Borkowski) i muzyce (pieśń „Hej Sokoły”).
Wojas wskazał na powstały w 1857 roku Związek Trojnicki polskich studentów Uniwersytetu Kijowskiego, angażujących się zarówno w antycarską konspirację, jak i w edukację ukraińskiego chłopstwa — jego symbolem stał się herb powstania styczniowego z polskim orłem, litewską Pogonią i ruskim archaniołem Michałem. Przywołał dwie postaci wywodzące się z tego środowiska o odmiennych trajektoriach: Włodzimierza Antonowicza, który nie przyłączył się do powstania, przeszedł na prawosławie i stał się badaczem kozaczyzny określającym Polaków jako „wielmożnych kolonistów”, oraz Paulina Święcickiego, powstańca styczniowego, który stał się ukraińskim poetą i publicystą, inspirowanym twórczością Szewczenki, a przy tym prawdopodobnie jako pierwszy używał zbitki „Ukraina-Ruś” (co lektor zilustrował cytatem z czasopisma „Sioło” z 1866 roku).
Ruska Trójca i habsburska polityka „dziel i rządź”
Wojas przeniósł uwagę na Ruś Halicką w zaborze austriackim, gdzie w latach 30. XIX wieku powstała Ruska Trójca (oparta na absolwentach seminarium greckokatolickiego), publikująca w 1837 roku „Rusałkę Dnistrową”, wskazującą na językowo-etnograficzne pokrewieństwo Rusinów z Rusi Halickiej i Kijowskiej. Zaznaczył, że o ile w Rosji takie ruchy budziły niepokój, Austria je wspierała — już w 1788 roku dekretem cesarza Józefa II powołano Instytut Stauropigialny we Lwowie, drukujący podręczniki w języku ruskim, w ramach polityki oderwania Rusinów od sprawy polskiej.
Podczas Wiosny Ludów 1848 roku powstały dwa rywalizujące ośrodki ruskie: Główna Rada Ruska (domagająca się podziału Galicji na część polską i rusińską, popierana przez Austrię) oraz Sobór Ruski (łączący ruskość z polskością). Wojas szczegółowo zrelacjonował spór na Zjeździe Słowiańskim w Pradze (czerwiec 1848), gdzie przedstawiciele Soboru Ruskiego argumentowali przeciw etnicznemu rozbijaniu narodów, porównując to do hipotetycznego wskrzeszenia Burgundów czy Bretończyków we Francji — Wojas ocenił tę analogię jako nietrafioną, bo Francja, w przeciwieństwie do rozebranej Polski, mogła spokojnie realizować program unifikacji narodowej bez ingerencji zaborców zainteresowanych rozbijaniem jej wewnętrznej spójności.
Lektor odczytał obszerny, emocjonalny cytat Kacpra Cięglewicza z tego zjazdu, broniącego tezy o „odwiecznej unii” Polski i Rusi, przywołującego Korybuta i Sobieskiego jako Rusinów oraz argumentującego, że „najczystszy język polski” ukształtował się na Rusi koło Jarosławia. Wojas skomentował to jako dziś „obrazoburcze” z perspektywy współczesnych kategorii narodowych, zaznaczając jednak, że wedle ówczesnych kryteriów terytorialnych Jan Sobieski (podobnie jak Jan Zamoyski czy Stanisław Żółkiewski, mający ruskie korzenie rodzinne) rzeczywiście mógł się czuć Rusinem, co wcale nie wykluczało jego polskości.
Moskalofile i chaos semantyczny wokół słowa „ruski”
Wojas opisał, jak w drugiej połowie XIX wieku wśród Rusinów galicyjskich ukształtowały się trzy postawy: propolska, prorosyjska (tzw. moskalofile, uznający Rusinów za część wielkiego narodu rosyjskiego) oraz ukraińska — ta ostatnia oznaczająca poczucie odrębności zarówno od Polaków, jak i Rosjan. Podkreślił rolę rosyjskiej próby zmonopolizowania dziedzictwa „ruskości” jako tożsamej z „rosyjskością” — co Joachim Lelewel określił już w 1839 roku jako działanie ahistoryczne. Zauważył przy tym paradoks: Adam Mickiewicz w „Reducie Ordona” pisał o „artyleryi ruskiej” mając na myśli rosyjską, a po powstaniu styczniowym Rosjanie administracyjnie nakazywali utożsamianie przymiotnika „ruski” z „rosyjski” — co, jego zdaniem, ma swój odległy skutek we współczesnej, błędnej próbie zmiany nazwy „pierogów ruskich” po 2022 roku, będącej de facto nieświadomym zwycięstwem rosyjskiej narracji, którą Rosja od dawna forsowała.
Wojas wyjaśnił, że rosnące utożsamianie „ruskości” z „rosyjskością” zmusiło niepodległościowo zorientowanych Rusinów do poszukiwania nowej nazwy — stąd w środowiskach polskich pojawiło się określenie „rusiński”, a niepodległościowa opcja Rusinów sięgnęła po nazwę „ukraiński”, odwołującą się do dziedzictwa kozackiego. Lektor odczytał cytat Wiaczesława Łypyńskiego z 1909 roku, tłumaczącego, że nazwa „Ukraina” jest właściwa, bo pierwotna nazwa „Ruś” została „przywłaszczona” przez państwo moskiewskie.
Sprzeczność tradycji: kozacka i ruś halicka
Wojas zwrócił uwagę na istotny paradoks: Rusini z Galicji nie mieli bezpośrednich związków z kozaczyzną — przeciwnie, ukraińskie odrodzenie narodowe w Galicji opierało się w dużej mierze na księżach greckokatolickich, historycznie mordowanych przez Kozaków. Porównał przyjęcie nazwy „Ukraińcy” przez Rusinów galicyjskich do hipotetycznego nazwania mieszkańców Sosnowca „Ślązakami” — mimo to nazwa się przyjęła, częściowo dlatego, że „Ukrainiec” nie wymagał dodatkowego przymiotnika doprecyzowującego (w przeciwieństwie do „Rusina polskiego” czy „rosyjskiego”).
Chruszewski i sklejenie dwóch tradycji
Wojas przedstawił rolę profesora Mychajła Hruszewskiego (ucznia Antonowicza), który połączył tradycję Rusi z tradycją kozacką, przedstawiając zryw Chmielnickiego jako próbę odtworzenia ruskiej państwowości, a Ukraińców jako bezpośrednich kontynuatorów Rusinów. Ocenił jednak, że rzeczywistość historyczna jest bardziej skomplikowana — Ukraina kozacka była raczej konkurencją wobec tradycji ruskiej niż jej kontynuacją, a współczesna Ukraina w swoim narodowym micie próbuje te dwie sprzeczne tradycje „skleić”.
Współczesna symbolika: wielki herb Ukrainy
Wojas omówił przyjęty w pierwszym czytaniu 24 sierpnia 2021 roku przez Radę Najwyższą Ukrainy projekt ustawy o wielkim herbie państwowym — lektor odczytał opis heraldyczny, łączący tryzub (symbol dynastii Rurykowiczów, godło Ukraińskiej Republiki Ludowej z 1917 roku), lwa (herb Rusi Halicko-Wołyńskiej i Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej) oraz kozackiego wojownika z muszkietem (herb Wojska Zaporoskiego i Ukrainy hetmana Skoropadskiego). Wojas zaznaczył ciekawostkę, że niebiesko-żółte barwy ukraińskie prawdopodobnie wywodzą się od barw książąt opolskich (Władysław Opolczyk, namiestnik króla Ludwika Węgierskiego na Rusi Halickiej).
Ostateczna ocena: dwie sprzeczne tradycje, ale realny wpływ Rzeczpospolitej
Wojas podsumował, że współczesna Ukraina czerpie z dwóch długo przeciwstawnych tradycji — kozackiej i ruskiej — które połączyły się dopiero z czasem, czego symbolem jest sam hymn Ukrainy: muzykę skomponował Mychajło Werbycki, syn unickiego księdza (a więc z grupy historycznie zwalczanej przez Kozaków), do słów Pawła Czubynskiego, pochodzącego ze szlacheckiego rodu wiernego Rzeczpospolitej aż do rozbiorów, piszącego jednak „my z kozackiego rodu”.
Postawił pytanie retoryczne — czy Ruś Kijowska była państwem ukraińskim — analogiczne do pytania, czy Macedonia Aleksandra Wielkiego lub Bizancjum były państwami greckimi, odpowiadając, że ze względu na ciągłość języka i kultury można to uznać za trafne, precyzując jednak, że dokładniej byłoby powiedzieć, iż to nie Ruś Kijowska jest państwem ukraińskim, lecz Ukraina jest kolejnym państwem ruskim na tych ziemiach. Zaznaczył zasadniczą różnicę względem Polski: podczas gdy polska ciągłość opiera się na nośniku państwowym (stąd Polacy chętnie przyznają się do osób z innej przestrzeni kulturowo-językowej, ale identyfikujących się z państwem polskim, jak Kopernik czy ród Wiśniowieckich), ukraińska ciągłość opiera się na nośniku językowo-kulturowym ludu — stąd Kozacy są „swoi”, a polscy Rusini już nie, mimo wspólnego pochodzenia terytorialnego. Ocenił takie kryterium jako zawodne, przywołując przykład dawnych kolonii brytyjskich, które mimo wspólnego języka i kultury wykształciły odrębne państwowości, oraz podkreślił anachroniczność stosowania współczesnych kategorii narodowych do epoki, w której decydował terytorializm i przynależność państwowa, nie język czy kultura.
Wniosek: Rzeczpospolita jako współtwórca ukraińskiej tożsamości
Wojas skonkludował, że Rzeczpospolita miała istotny, w jego ocenie zdecydowanie bardziej pozytywny niż Rosja czy ZSRR, wpływ na ukształtowanie się narodu i państwowości ukraińskiej — czego dowodem ma być zbieżność map przedwojennych sympatii proniepodległościowych na Ukrainie z dawnymi granicami Rzeczpospolitej. Zwrócił uwagę na paradoks, że współczesna Ukraina wciąż niechętnie uznaje za „swoich” polskich Rusinów, podczas gdy bez trudności honoruje postacie związane z rosyjskim i sowieckim imperium (np. czerwonoarmistów narodowości ukraińskiej, carskiego polityka Ołeksandra Bezborodkę czy Mikołaja Gogola). Zaproponował prowokacyjnie, by w ukraińskim panteonie narodowym znalazło się też miejsce dla „zacnych obywateli Rzeczpospolitej”, którzy byli zarówno Polakami, jak i Rusinami — z pomnikami np. Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi czy Jana Sobieskiego w Olesku z inskrypcjami odwołującymi się do ich ukraińskich korzeni ziemskich, porównując to do bezproblemowego uznawania Tadeusza Kościuszki za bohatera narodowego również na Białorusi. Wyraził przy tym osobistą nadzieję, że w ukraińskiej pamięci narodowej znalazłoby się więcej miejsca dla dawnych rycerzy Rzeczpospolitej rodem z Rusi niż dla „chłopców od Bandery”, którzy — jak zaznaczył — obok walki z Sowietami dopuszczali się też mordów na polskich wsiach.
Na zakończenie podkreślił zasadniczą różnicę między historią Polski a Ukrainy: Polska czerpie konsekwentnie z jednego źródła (państwa Mieszka I), podczas gdy Ukraina wykształciła się z wielu, często sprzecznych tradycji — Rusi Kijowskiej, Rusi Halicko-Wołyńskiej, kozaczyzny oraz województw rusińskich w granicach Rzeczpospolitej — będąc, jego zdaniem, tworem nowym, analogicznym do państwa Chrobrego, które również wykształciło się z różnorodnych plemion słowiańskich.
Jakub Wojas w podcaście „Kurier Historyczny”, seria „Opowieści Rzeczpospolitańskie Plus” (118 tys. subskrybentów). Odcinek opublikowano 30 sierpnia 2025.