Renata Grochal, Jacek Czarnecki i Roch Kowalski omówili w podcaście „Strefa Wpływów” Polskiego Radia kryzys w relacjach polsko-ukraińskich wywołany decyzją Zełenskiego o nazwie jednostki wojskowej.
Zełenski wie, co robi — i na to liczy
Czarnecki zwrócił uwagę, że Ukraińcy nie wiążą UPA wyłącznie z mordowaniem Polaków, lecz przede wszystkim z walką ze Związkiem Sowieckim — UPA walczyła na terenie Ukrainy aż do 1956 roku. To nie zwalnia ich z rozliczenia się z historią, ale tłumaczy, dlaczego z ukraińskiej perspektywy ten symbol ma inne znaczenie niż w Polsce. Zarazem — dodał — oznacza to, że trudno będzie nakłonić Kijów do zmiany tej decyzji.
Grochal oceniła, że Zełenski doskonale wie, jak ważna jest ta kwestia dla Polaków — przynajmniej od 2015 roku, a tak naprawdę od dziesięcioleci. „Trzeba byłoby być głuchym i ślepym, żeby nie zauważyć, jakie konsekwencje ta decyzja będzie miała dla relacji polsko-ukraińskiej.” Jej zdaniem Zełenski podejmuje te decyzje czysto koniunkturalnie — budowanie morale i poparcia wśród nacjonalistów jest dla niego ważniejsze niż relacje z Polską. „Zełenski kompletnie przestał się liczyć z Polską, bo doskonale wie, że Polska ani nie wstrzyma pomocy militarnej, ani nie zamknie Jasionki” — powiedziała. A nawet gdyby próbowała, zachód powiedziałby „hola hola”.
Kowalski dodał, że ten spór ma też wymiar wewnątrzpolski — jest rozgrywany przez skrajną prawicę do podsycania nastrojów antyukraińskich. Zapowiedź odebrania Orderu Orła Białego przez Nawrockiego wpisuje się właśnie w to podgrzewanie emocji.
Order Orła Białego: pusty gest
Wszyscy troje ocenili zapowiedź odebrania orderu jako pusty gest symboliczny. Grochal zwróciła uwagę, że może trzeba się było zastanowić, czy w ogóle warto było go dawać przy nierozwiązanych kwestiach historycznych — a nie teraz wykonywać taki ruch. Czarnecki zwrócił uwagę na procedurę: decyzja wymaga kontrasygnaty premiera, a rząd prawdopodobnie jej nie udzieli — choć jest zakładnikiem emocji społecznych, a 98 procent głosów w sieci popierało decyzję Nawrockiego.
Grochal oceniła, że najgorszy wariant to taki, w którym ta sprawa staje się elementem wewnętrznej polskiej wojny — licytowania się, kto jest bardziej lub mniej proukraiński. „Z tego ucieszy się wyłącznie Putin i Rosja” — powiedziała.
Ekshumacje i relacje sinusoidalne
Czarnecki przypomniał, że budowanie ukraińskiej tożsamości na micie Bandery trwa od lat — już od 2015 roku, gdy podczas wizyty Komorowskiego w Kijowie ukraiński parlament uchwalił ustawę uznającą UPA za bohaterów narodowych. Zauważył, że im bardziej Polska protestuje, tym bardziej Ukraina idzie w tym kierunku — bo są tam siły, którym zależy na podsycaniu antypolskich nastrojów.
Kowalski ocenił pozytywnie, że tym razem wszyscy polscy politycy — od prawicy do lewicy, łącznie z premierem i prezydentem — jednoznacznie potępili decyzję Zełenskiego. Ale zarazem ostrzegł, że długofalowe konsekwencje dla relacji będą fatalne, jeśli Ukraina będzie konsekwentnie budować swoją państwowość na tym micie. Grochal dodała, że relacje polsko-ukraińskie zawsze były sinusoidalne — gdy Polska jest potrzebna, stosunki są dobre, gdy sytuacja się stabilizuje, się pogarszają.