Wyrwał w podcaście Fronty Wojny na Onecie o kryzysie wokół UPA: Zełenski przykrył aferę korupcyjną. Ukraińcy nie są monolitem w stosunku do UPA

Marcin Wyrwał w solowym odcinku podcastu Fronty Wojny podjął próbę uporządkowania kryzysu polsko-ukraińskiego wokół decyzji Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA.

Fakty

26 maja prezydent Zełenski nadał imię bohaterów UPA Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych Północ w Siłach Zbrojnych Ukrainy — dużej i ważnej jednostce. Wyrwał zaznaczył, że sprawa ciągnie się już trzeci tydzień i demoluje relacje polsko-ukraińskie ku wielkiej radości Kremla — ale jest bardziej skomplikowana niż sama radość Moskwy.

UPA dla Polaków i Ukraińców — dwie różne rzeczy

Dla Polaków UPA to organizacja odpowiedzialna za ludobójstwo na Wołyniu — około 60 tysięcy zamordowanych cywili — i w Galicji Wschodniej — około 40 tysięcy. Łącznie ponad 100 tysięcy ofiar, wyłącznie cywile.

Dla Ukraińców sprawa jest bardziej złożona. Wyrwał zwrócił uwagę na częsty błąd — mylenie Stepana Bandery z założycielem UPA. Bandera był raczej ojcem ideologicznym tej organizacji, jej faktycznym organizatorem był Roman Szuchewicz. Bandera jest dla wielu Ukraińców bohaterem także dlatego, że ostatecznie zamordowali go Rosjanie.

Wyrwał podzielił Ukrainę na trzy strefy. Na zachodzie UPA cieszy się poparciem około 90% — jest traktowana jak polska Armia Krajowa. W centrum, na linii Kijowa i Dniepru, poparcie przed pełnoskalową inwazją wynosiło około 50% — ale po 2022 roku wzrosło do około 75%. Na wschodzie i południu poparcie wynosi 25-35%, ale równie niski jest odsetek negatywnych nastrojów — tamte tereny są historycznie silnie sowietyzowane, a identyfikacja narodowa jest tam mniej istotna niż społeczna.

Dlaczego Zełenski to zrobił

Wyrwał wskazał dwa główne powody. Po pierwsze — przykrycie afery korupcyjnej. Afera Midas trawi ukraińską politykę od roku — chodzi o sprzeniewierzenie setek milionów dolarów, łączące sektor energetyczny, budowę luksusowych willi pod Kijowem i zamówienia wojskowe. W najnowszych nagraniach pojawia się słowo wołwa — czyli Wołodymyr. Zełenski nie jest tam wprawdzie wymieniany jako uczestnik mechanizmu korupcyjnego, ale jest coraz bardziej obecny w tle. Odwołano szarą eminencję ukraińskiej polityki Andrija Jermaka — ale jak odkryli dziennikarze Ukraińskiej Prawdy, wciąż mieszka on w luksusowym apartamencie w centrum Kijowa, niedaleko Parku Marińskiego, jako sąsiad Zełenskiego.

Po drugie — zysk polityczny. UPA w miarę postępowania wojny rośnie w sondażach. Zełenski licząc na kolejną kadencję chce na tym zarobić u wyborców. Wyrwał wskazał też efekt podobny do tego po awanturze w Białym Domu z Trumpem — ukraińskie społeczeństwo wtedy zjednoczyło się wokół prezydenta. Teraz na Zełenskiego rzucili się Polacy, więc może liczyć na podobny efekt.

Argument ukraiński o UPA jako symbolu walki z Rosją

Wyrwał odniósł się do głównego argumentu strony ukraińskiej — że UPA jest symbolem walki z Rosją i nie ma z Polakami nic wspólnego. Przyznał, że jest w tym trochę prawdy: faktycznie UPA walczyła z Rosją po wycofaniu się Niemców, walki trwały około 10 lat, ostatni ważny dowódca ukraiński został schwytany w 1954 roku. Ale walka z Polakami trwała krócej — 1943-1945 — i była znacznie brutalniejsza. Rosjan zginęło może kilka do kilkunastu tysięcy, Polaków ponad 100 tysięcy — i byli to wyłącznie cywile. Trudno więc tłumaczyć UPA jako symbol wyłącznie antyrosyjski.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *