Magdalena Rigamonti i Tomasz Sekielski rozmawiali w podcaście Naczelni Onetu o decyzji Zełenskiego w sprawie nazwy jednostki, reakcji Nawrockiego i konsekwencjach dla relacji polsko-ukraińskich.
Zełenski wiedział i zrobił to z premedytacją
Rigamonti odrzuciła tłumaczenie, że Zełenski mógł nie wiedzieć o historii Wołynia. To wielka bzdura — Zełenski jest prezydentem od kilku lat, spotykał się z polskimi politykami, sprawa ludobójstwa była wielokrotnie poruszana w kontaktach dwustronnych. Zrobił to świadomie i strategicznie. Jej zdaniem — podobnie jak prezydent Kwaśniewski, z którym rozmawiała — to może być mrugnięcie okiem do skrajnie prawicowego elektoratu ukraińskiego: jestem z wami, dla mnie UPA to też bohaterowie. Rigamonti przypomniała, że jeszcze kilkanaście lat temu tylko 25% Ukraińców uważało Banderę za bohatera. Propaganda przez ostatnie lata zmieniła ten obraz — UPA i jej przywódcy stali się elementem budowania ukraińskiej tożsamości narodowej. Nie gloryfikuje się ich czynów na Wołyniu, tylko walkę z Sowietami — ale to nie zmienia faktu, że Zełenski doskonale wiedział, jakie konsekwencje pociągnie ta decyzja.
Zrobił krzywdę własnemu narodowi
Rigamonti oceniła, że Zełenski, decydując się na ten gest, zrobił wielką krzywdę własnym obywatelom — narodowi, który jest piąty rok pod bombami, który walczy o wolną i niepodległą Ukrainę. Jest inteligentny i mógł przewidzieć konsekwencje: jak bardzo ten gest odwróci Polskę i polskich polityków od Ukrainy. Zbrodnie rosyjskie, porywane dzieci, zniszczone miasta — to wszystko zejdzie w ciągu najbliższych dni na drugi, jeśli nie trzeci plan. Decyzja Zełenskiego jest też gestem, który napluł nam w twarz — to jej słowa.
Order Orła Białego — kapituła i kontrasygnata
Sekielski wyjaśnił mechanizm: żeby odebrać order, nie wystarczy decyzja kapituły i prezydenta — musi być kontrasygnata premiera. Donald Tusk jest więc w bardzo trudnej sytuacji. Jeśli podpisze — zostanie skrytykowany. Jeśli odmówi — to będzie kapitalne paliwo wyborcze dla prawej strony w przyszłorocznej kampanii. Rigamonti oceniła, że Tusk kontrasygnaty nie da — powie, że ważniejsza jest przyszłość. I atak ze strony prawicy już trwa.
Co zamiast orderu
Rigamonti przyznała, że decyzja Nawrockiego o odebraniu orderu to mocny gest — ale sytuacji nie rozwiąże, a zacieczewienie po stronie ukraińskiej może wzrosnąć. Powołała się na Kwaśniewskiego, który mówi, że potrzebne są działania dyplomatyczne robione w ciszy — bo dyplomacja lubi ciszę. Wątpi jednak, czy Nawrocki jest w stanie działać dyplomatycznie.
Sekielski zacytował ministra Kosiniaka-Kamysza, który ocenił, że lepiej by zrobił Nawrocki, gdyby zadzwonił do Zełenskiego i powiedział wprost, że ta decyzja sprawia ból Polakom. Rigamonti odparła jednak, że takie apelowanie już nie ma sensu — Zełenski wszystko wie i to już powiedział swoim gestem.
Oddzielić polityków od ludzi
Sekielski zaapelował na koniec, żeby w narastającym napięciu oddzielić politykę od tego, co w polskim interesie — a w polskim interesie jest, żeby Ukraina walczyła i stawiała opór Rosji. Rigamonti zgodziła się — i dodała, że już dochodzi do incydentów ataków na Ukraińców w Polsce, zarówno dorosłych jak i dzieci. Oboje podkreślili, że Ukraińcy mieszkający w Polsce nie odpowiadają za to, co robi Zełenski, i że emocji — nawet słusznych — nie wolno przekładać na traktowanie innych ludzi.