Rafał Ziemkiewicz rozmawiał w „Saloniku Ziemkiewicza” (Telewizja Republika) z Dominiką Cosić (Euronews), Tomaszem Wróblewskim (Warsaw Enterprise Institute) i Józefem Orłem (Klub Ronina) o szczycie NATO w Ankarze, stopniowym rozpadzie sojuszu atlantyckiego oraz rysującym się sojuszu niemiecko-ukraińskim, który — zdaniem rozmówców — może pozostawić Polskę na marginesie nowej architektury bezpieczeństwa Europy.
Szczyt w Ankarze: potwierdzenie kursu, nie przełom
Dominika Cosić, obecna osobiście na szczycie NATO w Ankarze, oceniła, że nie był to szczyt przełomowy w takim sensie, w jakim przełomowe były szczyty w Warszawie w 2016 roku czy w Madrycie w 2022 roku, tuż po wybuchu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Ankara potwierdziła raczej dotychczasowy kurs — dalsze zwiększanie wydatków obronnych pod naciskiem Amerykanów, kontynuację pomocy dla Ukrainy oraz jednoznaczne wskazanie Rosji jako głównego zagrożenia dla NATO. Podkreśliła znaczenie deklaracji Donalda Trumpa złożonej tuż przed szczytem, w której prezydent USA rozwiał wcześniejsze wątpliwości co do artykułu piątego traktatu waszyngtońskiego, potwierdzając zasadę kolektywnej obrony — co miało uspokoić zwłaszcza Polskę i kraje bałtyckie w kontekście amerykańskiej bazy w Polsce.
Teza Wróblewskiego: NATO rozpada się „w praniu”
Tomasz Wróblewski przedstawił rozbudowaną tezę o stopniowym, niesformalizowanym rozpadzie NATO trwającym od 2016 roku, porównując ten proces do historycznych precedensów rozpadu sojuszy — traktaty rzadko są formalnie zrywane, zwykle „rozpadają się w praniu”, przechodząc przez kolejne etapy. Przywołał kryzys sueski z 1956 roku, gdy wprowadzono system wymuszonych konsultacji między państwami europejskimi a USA, oraz słynne pytanie Charles’a de Gaulle’a do Johna F. Kennedy’ego, czy Amerykanie poświęciliby Nowy Jork w obronie Paryża — pytanie, na które nie chciano usłyszeć odpowiedzi, co skłoniło Francję do zbudowania własnego systemu odstraszania nuklearnego.
Wróblewski ocenił, że obecnie znajdujemy się w fazie, w której wszyscy uczestnicy orientują się, że sojusz się rozjeżdża, ale nikt nie chce tego głośno powiedzieć, bo oznaczałoby to, że wszystko, co pakt chronił, staje się „do wzięcia”. W tej sytuacji Stany Zjednoczone, świadome tej dynamiki, sprzedają potwierdzenie artykułu piątego za coraz większe ustępstwa — najpierw żądanie 5 proc. wydatków obronnych w Hadze, potem spór o Grenlandię, a w Ankarze obietnicę, że europejskie pieniądze na zbrojenia trafią do amerykańskich firm produkujących w Europie na licencji. Zwrócił uwagę, że na koniec szczytu w Ankarze nie ogłoszono nawet daty kolejnego spotkania, co odczytał jako sygnał, że Europejczycy wiedzą, iż musieliby przystąpić do kolejnej rundy trudnych negocjacji.
Cosić uzupełniła, że pierwotnie planowany kolejny szczyt w Tiranie budzi sprzeciw Amerykanów z kilku powodów — niskich składek Albanii do budżetu NATO, trwających tam antyamerykańskich protestów przeciwko inwestycji budowlanej Trumpa, a także ogólnej niechęci prezydenta USA do corocznych, kosztownych spotkań.
Iluzja odstraszania i pytanie o „ofertę amerykańską”
Ziemkiewicz podsumował dotychczasową dyskusję pytaniem o realną treść „oferty amerykańskiej” wobec Europy w sytuacji, gdy — jak zauważył — Rosja okazała się niezdolna nawet do zajęcia Kijowa, co podważa pierwotny sens amerykańskiego zaangażowania militarnego w Europie.
Józef Orzeł odpowiedział, wskazując na szerszy kontekst geopolityczny — rosnące Chiny, które w jego ocenie wyprzedzą USA, zmuszają Amerykę do przesunięcia priorytetów, przy czym Europa miałaby być pomocna Ameryce w rywalizacji z Chinami, ale — jak ocenił Orzeł — Europa tej roli nie chce przyjąć, bo Chiny już są obecne gospodarczo na kontynencie. Zaznaczył, że Rosja w tym układzie sił pełni funkcję „zagończyka” wykorzystującego lukę między Chinami a Ameryką.
Wróblewski rozwinął tę myśl, opisując „ofertę amerykańską” jako propozycję pozostawienia Europie parasola logistycznego, nuklearnego, kosmicznego i wywiadowczego, przy jednoczesnym wycofaniu wojsk lądowych — z Niemcami w roli głównego „pierwszego zostawiacza” tej odpowiedzialności, budującymi sojusz z Ukrainą zamiast realnej armii, jak deklarują publicznie. Ocenił, że Ukraina nie potrzebuje ani członkostwa w NATO, ani w Unii Europejskiej — wystarczy jej status stowarzyszony dający dostęp do wspólnego rynku bez „ideologicznych obowiązków” — bo faktyczna współpraca militarna z Zachodem czyni ją dziś bardziej „w NATO” niż część formalnych członków, mimo że artykuł piąty w praktyce już nie istnieje wobec braku gotowości USA do wysłania wojsk konwencjonalnych w razie dużej rosyjskiej inwazji.
Ziemkiewicz podsumował tę wymianę, streszczając „ofertę” jako: parasol satelitarny, cybernetyczny i sterowanie precyzyjnym uzbrojeniem (bez którego, jego zdaniem, ukraińskie drony nie trafiałyby w cele) w zamian za samodzielne organizowanie sobie czołgów i piechoty przez Europejczyków — na co Orzeł odpowiedział krótko: „artykuł piąty dajcie sobie sami”.
Iluzja odstraszania jako towar
Wróblewski rozwinął koncepcję „iluzji” jako kluczowego towaru sprzedawanego przez Amerykanów — odstraszanie działa nie dzięki liczbie czołgów, lecz dzięki psychologicznemu przekonaniu przeciwnika, że atak spotka się z realnym oporem. Zwrócił uwagę na ewolucję interpretacji artykułu piątego — współczesne sformułowania mówią o reakcji „w miarę możliwości i rozeznania” każdego państwa, a nie o automatycznym, natychmiastowym działaniu wszystkich za jednego, co dodatkowo podważa realność gwarancji. Jako dowód realnego rozpadu sojuszu wskazał na dwustronne porozumienia zawierane przez kraje skandynawskie, Polskę i państwa bałtyckie o wzajemnej, bezwarunkowej pomocy militarnej — porozumienia, które byłyby zbędne, gdyby NATO w dawnej formie wciąż realnie funkcjonowało.
Dominika Cosić częściowo zgodziła się z tą diagnozą, zwracając jednak uwagę na praktyczne trudności realizacji artykułu piątego nawet w teorii — konieczność konsensusu wszystkich członków oraz ograniczenia logistyczne (np. zdolność Hiszpanii czy Portugalii do szybkiej pomocy militarnej). Oceniła w tym kontekście dwustronne porozumienia regionalne jako logiczne uzupełnienie, a nie zastępstwo NATO. Przywołała też napięcia między USA a Hiszpanią po tym, jak premier Pedro Sánchez opowiedział się po stronie Iranu podczas amerykańsko-izraelskiej operacji wojskowej wobec tego kraju, co wywołało furię Trumpa.
Analogia do rozpadu Świętego Przymierza
Wróblewski przywołał historyczną analogię do rozpadu Świętego Przymierza przed wojną krymską — w 1854 roku car Mikołaj I zwrócił się do cesarza Franciszka Józefa z prośbą o wsparcie w konflikcie z Francją i Anglią, przypominając wsparcie udzielone Austrii podczas Wiosny Ludów; po pięciu miesiącach oczekiwania otrzymał odpowiedź w formie ultimatum żądającego wycofania wojsk rosyjskich z Wołoszczyzny, co skomentował słowami o „niewdzięczności”, jaką świat będzie zdziwiony. Wróblewski wskazał na analogiczne sygnały świadczące o faktycznym rozpadzie NATO — odmowę Hiszpanii i Francji udostępnienia lotnisk dla amerykańskiego lotnictwa oraz symboliczne wysłanie kilku żołnierzy niemieckich i norweskich do Danii podczas sporu o Grenlandię.
Żart o „granicy polsko-chińskiej”
Ziemkiewicz nawiązał żartobliwie do znanego z czasów późnego PRL-u powiedzenia o zbliżającej się „granicy polsko-chińskiej”, pytając wprost, czy nie jest to trafna metafora obecnej sytuacji — czy Polska nie staje się przedmiotem transakcyjnego ułożenia się Ameryki z Chinami. Cosić zaznaczyła przy tym żartobliwie, że nie pamięta już tamtych czasów PRL, w przeciwieństwie do starszych uczestników rozmowy.
Sojusz niemiecko-ukraiński kontra „Międzymorze”
Józef Orzeł zaproponował kluczową dla dalszej części rozmowy tezę: skoro Amerykanie wycofują część sił, pozostawiając jedynie „parasole” wsparcia, samo NATO staje się faktycznie organizacją europejską, w której artykuł piąty przestaje obowiązywać USA, obowiązując wciąż formalnie państwa Europy. W tym układzie rysują się, jego zdaniem, dwie konkurencyjne koncepcje architektury bezpieczeństwa: niekorzystny dla Polski sojusz niemiecko-ukraiński, oraz alternatywna koncepcja „Międzymorza” (określana przez politologa Andrew Michtę jako „korytarz północno-wschodni”, od Grenlandii po Turcję, a nawet Grecję).
Orzeł ocenił, że Niemcy skutecznie blokują budowę tego drugiego wariantu, podczas gdy Ukraina — choć nie zadeklarowała tego wprost podczas szczytu w Ankarze, wbrew jego wcześniejszym oczekiwaniom — dysponuje realną zdolnością zaoferowania gwarancji bezpieczeństwa krajom bałtyckim (poprzez wysłanie doświadczonych żołnierzy), co mogłoby skutecznie odstraszyć Rosję od jakiejkolwiek inwazji na wschodnią flankę. Zaznaczył jednak paradoks: same kraje bałtyckie obawiają się obecności ukraińskich żołnierzy na swoim terytorium, traktując ją niemal jako formę okupacji, co może skłaniać Ukrainę do szukania takiego porozumienia raczej z Niemcami i Holandią.
Orzeł ocenił krytycznie bierność polskiego rządu pod kierownictwem Donalda Tuska w budowaniu koncepcji Międzymorza, wskazując, że dotychczasowe rozmowy pozostają czysto symboliczne, podczas gdy kraje skandynawskie i bałtyckie same zresztą nie wyobrażają sobie takiego regionalnego paktu bez udziału Niemiec — mimo że Niemcy, gospodarczo słabnące i niekonkurencyjne, pozostają politycznie dominujące i będą, jego zdaniem, kontynuować niekorzystną dla Polski politykę energetyczną (elektryfikację przez OZE) i migracyjną.
Wróblewski, sceptyczny wobec trwałości jakiegokolwiek nowego sojuszu w obecnym momencie, zauważył, że historia pokazuje, iż nowe pakty powstają dopiero po poważnym przesileniu, którego skali i miejsca trudno dziś przewidzieć. Orzeł odpowiedział, że jego zdaniem Niemcy budują fakt dokonany sojuszu z Ukrainą już teraz, czego dowodem mają być reakcje Kijowa wobec Warszawy.
Ekspansja w kryzysie: analogia do Imperium Osmańskiego
Ziemkiewicz, odnosząc się do rosnącej roli Niemiec mimo ich kryzysu demograficznego i gospodarczego, przywołał analogię do Imperium Osmańskiego, które w fazie wewnętrznego kryzysu podjęło ekspansję zakończoną klęską pod Wiedniem i przyspieszonym upadkiem — sugerując, że Niemcy mogą podążać podobną ścieżką. Orzeł skomentował, że w podobnej sytuacji demograficzno-gospodarczej znajdują się dziś wszystkie kraje Europy, wyrażając nadzieję, że Polska może z tej ścieżki zejść.
Rozmowa zakończyła się zapowiedzią kontynuacji wątku ukraińskiego po przerwie reklamowej — sam ten fragment programu skupił się w całości na szczycie NATO w Ankarze i przyszłości sojuszu atlantyckiego.
Materiał „Ziemkiewicz: Niemcy i Ukraina budują nowy sojusz? Co to oznacza dla Polski?” (z udziałem Dominiki Cosić, Tomasza Wróblewskiego i Józefa Orła) poprowadził Rafał Ziemkiewicz. Opublikowała Telewizja Republika na YouTube. 11 lipca 2026.