Twórca kanału Łukasz Kazek History Story w swoim najnowszym materiale zebrał wspomnienia ludzi, którzy w czasie rzezi wołyńskiej byli dziećmi. Odcinek dedykowany jest babci autora, Anieli Kołodziej – później Kazek, po zamążpójściu za jego dziadka Jana Kazka – która w chwili masakry miała 13 lat i cudem przeżyła. Jak podkreśla autor, gdyby nie jej ocalenie, nie powstałby ani on, ani prowadzony przez niego kanał.
Sielska codzienność przed burzą
Zanim doszło do tragedii, polskie i ukraińskie dzieci na Wołyniu dorastały obok siebie w normalnych, sąsiedzkich relacjach. Sama Aniela Kołodziej wspominała, że dzieci obu narodowości niemal się nie różnicowały – razem wypasały bydło na polach, przyjaźniły się, a rodzice utrzymywali dobre stosunki. Autor przywołuje przykład ukraińskiego małżeństwa bez dzieci, które miało piękny sad i regularnie częstowało polskie dzieci domowym ciastem. Sporadyczne nieporozumienia, wynikające na przykład z kur czy świń wchodzących na sąsiednie podwórka, dało się bez trudu załagodzić.
Już jednak w 1939 roku, w trakcie wojny obronnej Polski, sytuacja zaczęła się zmieniać – ukraińscy nacjonaliści zaatakowali polskich żołnierzy. Marian Sikorski, który w tamtym czasie miał 10 lat, wspominał, że we wsi ukraińscy nacjonaliści schwytali, rozebrali i zmasakrowali kilku polskich żołnierzy. Gdy wieść o tym dotarła do żandarmerii Wojska Polskiego wracającej znad granicy z Rumunią, sprawcy zostali osądzeni i publicznie powieszeni na oczach zarówno polskich, jak i ukraińskich dzieci.
Po ataku Niemiec na Związek Sowiecki w czerwcu 1941 roku sytuacja pozostawała względnie stabilna – stabilizację wymuszała obecność niemieckiego wojska. Nawet cały 1942 rok, jak wspominał Władysław Kaniuk, nie był jeszcze koszmarem. Wraz z przesuwaniem się frontu na wschód napięcie zaczęło jednak narastać. Kaniuk opisywał, jak pewnego dnia, obserwując odlot bocianów, dostał uderzenie batem od dorosłego Ukraińca, który krzyczał, by lepiej pilnował matki, zamiast przyglądać się ptakom. Kilka dni później znalazł swojego psa z podciętym gardłem – a wkrótce takich znalezisk było coraz więcej, tym razem dotyczących całych polskich rodzin. Jak relacjonował, banderowcy ostrzegali, że każdy, kto odważy się ratować Polaków (określanych przez nich mianem „Lachów”), podzieli ich los.
Pacyfikacja Ułanówki
Jednym z opisanych w materiale wydarzeń jest pacyfikacja miejscowości Ułanówka. Jadwiga Kozioł, wówczas 16-letnia świadkini, opowiadała o odnalezionych ciałach rodziny Siateckich: gospodarza z odrąbanymi kończynami, wciąż żywego, choć bez sił by krzyczeć, oraz zamordowanych obok niego żony Hanny (36 lat) i córek – Kazimiery (10 lat), Reginy (7 lat) i Natalii (3 lata), które zginęły w ten sam brutalny sposób co ojciec.
Marian Sikorski, mający wówczas 10 lat, wspominał z kolei widok ciała mężczyzny leżącego w polu ziemniaków, z częścią głowy oderwaną – ofiara zdołała przebiec czternaście rzędów upraw, zanim upadła. Nieopodal leżało ciało około siedemdziesięcioletniej kobiety w samej koszuli, z rękami złożonymi na piersi i widocznymi śladami postrzałów.
Ocaleni dzięki przypadkowi
Materiał przywołuje też jednostkowe przypadki, w których dzieci przeżyły dzięki odwadze ukraińskich sąsiadów lub przypadkowemu odruchowi ludzkiego współczucia u napastników. Władysław Milanowski, kolega babci autora ze wsi Stopień, podkreślał, że nie wszyscy Ukraińcy należeli do band – byli i tacy, wierzący, chodzący do cerkwi, którzy ostrzegali polskich sąsiadów przed nadchodzącym niebezpieczeństwem.
Jedenastoletnia wówczas Celestyna wspominała, jak ukraińscy sąsiedzi ukryli jej rodzinę w swoim domu. Gdy pewnego wieczoru do domu wtargnęli uzbrojeni banderowcy z pomalowanymi na czarno-czerwono twarzami, gospodyni natychmiast przygarnęła dziewczynkę do siebie, udając, że jest jej dzieckiem, i zaproponowała napastnikom poczęstunek. Ci, rozluźnieni gościnnością, w ogóle nie zwrócili uwagi na dziecko – dzięki temu cała rodzina ocalała.
Podobnie ocalała szesnastoletnia Polka, ścigana przez członka UPA, który przystawił jej lufę karabinu do piersi. Dziewczyna, płacząc, poprosiła go o litość, przywołując obraz jego własnej córki i pytając, czy chciałby, aby ktoś zrobił jej to samo. Napastnik kazał jej się położyć i oddał strzał w podłogę, pozorując jej śmierć wobec innych – dziewczyna przeżyła i później dała świadectwo tamtych wydarzeń.
Noc pożogi
Czesław Filipowski, mający wówczas kilkanaście lat, opisywał noc, gdy obudziły go krzyki i łuna ognia. Wyszedłszy z domu, zastał całą okolicę w płomieniach – płonące zabudowania, przerażone zwierzęta gospodarskie, krzyki dzieci i jęki dorosłych. Rankiem odnalazł matkę z poparzoną ręką, nogą, twarzą i ubraniem.
Czesław Wasiuk, mający wtedy 7 lat, wspominał, że gdy UPA wkroczyła do jego wsi, mężczyzn zamknięto w budynku szkoły, a kobiety i dzieci prowadzono grupami na pobliskie ściernisko, gdzie kazano im się kłaść rzędami, po czym mordowano ich bronią białą. Na widok pierwszych ofiar chłopiec stracił przytomność, dzięki czemu napastnicy uznali go za martwego. Gdy się ocknął, zastał matkę pozbawioną ramienia, brata leżącego w kałuży krwi oraz zmarłą siostrę.
Skala zbrodni
Autor materiału szacuje, że w wyniku ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęły dziesiątki tysięcy Polaków, w tym znaczna, trudna dziś do dokładnego oszacowania liczba dzieci i niemowląt. Jak podkreśla, poza Holokaustem był to bezprecedensowy przypadek masowego mordowania najmłodszych ofiar bez względu na wiek – dzieci cierpiały potrójnie: ginęły same, były świadkami śmierci najbliższych, a te, które przeżyły, na zawsze utraciły niewinność dzieciństwa. Jak wspomina autor, jego babcia Aniela, urodzona w 1930 roku, nigdy tej straty nie odzyskała – opowiadając o tamtych wydarzeniach niechętnie, nerwowo wbijała palce w blat stołu.
Materiał zamyka przywołanie słów Ryszarda Kapuścińskiego o trzech plagach niszczących świat – fundamentalizmie, rasizmie i nacjonalizmie – oraz umysłach zarażonych którąś z nich, do których nie sposób dotrzeć żadną rozmową.
Autor odsyła też widzów do innego swojego odcinka, „Zapomnij o kresach”, którego premiera przypadła dokładnie w 80. rocznicę rzezi wołyńskiej.
Materiał opublikowany na kanale Łukasz Kazek History Story na YouTube, liczącym 247 tys. subskrybentów. Opublikowany 9 kwietnia 2024.