Historia Ukrainy w OsadaSlowianska: od Chazarów przyjmujących judaizm po rzeź wołyńską

Twórca kanału OsadaSlowianska w rozbudowanym materiale przedstawił historię ziem ukraińskich od starożytności po współczesną wojnę z Rosją, odpowiadając na krytykę widzów, którzy uznali jego wcześniejszy film za zbyt pobieżny.

Starożytni koczownicy: Scytowie, Sarmaci, Hunowie

Autor rozpoczął od czasów starożytnych, gdy stepowe tereny dzisiejszej Ukrainy (z wyjątkiem zalesionej północy) zamieszkiwali kolejno Scytowie — słynący z opanowania strzelania z łuku konno, co stanowiło przełom w ówczesnej taktyce wojennej, sprawiający kłopoty armiom Asyrii i Macedonii — a następnie Sarmaci od II wieku n.e. Pod koniec IV wieku nadciągnęli ze wschodu Hunowie, dominujący przez blisko sto lat, zajmujący też Nizinę Węgierską i atakujący stamtąd oba Cesarstwa Rzymskie. Autor podkreślił, że najazdy huńskie stały się katalizatorem Wielkiej Wędrówki Ludów, wypychając plemiona germańskie (w tym Gotów, którzy wcześniej stworzyli tu własne państwo, zniszczone przez Hunów w 375 roku) na zachód i otwierając przestrzeń dla osadnictwa słowiańskiego od V-VI wieku, z kolebką na północy dzisiejszej Ukrainy i południu Białorusi.

Hazarowie: turecki kaganat, który przyjął judaizm

Od VII wieku na te tereny napłynęli z kolei Hazarowie — turecki lud koczowniczy, którego elita w unikalnym na skalę światową geście przyjęła judaizm jako religię panującą, chcąc uniknąć opowiedzenia się po stronie rywalizujących ze sobą chrześcijańskiego Bizancjum i muzułmańskiego kalifatu (najpierw Umajjadów, potem Abbasydów). Kijów prawdopodobnie funkcjonował wówczas jako hazarska faktoria handlowa na styku lasów i stepu, gdzie Hazarowie chętnie kupowali od Słowian niewolników na sprzedaż na muzułmańskie południe — handel ludźmi był, jak podkreślił autor, jednym z najlepszych interesów, jakie mogli wówczas prowadzić. Wiele plemion słowiańskich pozostawało wprost pod panowaniem hazarskim.

Ruś Kijowska: Ruryk, Jarosław Mądry i trzy filary tożsamości

Pod koniec IX wieku skandynawski wojownik Ruryk założył dynastię Rurykowiczów, jednoczącą ziemie słowiańskie w Ruś Kijowską — do połowy X wieku podporządkowano niemal wszystkie plemiona słowiańskie, a kniaź Światosław ostatecznie zniszczył Kaganat Chazarski (chociaż samych stepów nie zdołano skolonizować — ich miejsce zajęli kolejni koczownicy, Pieczyngowie). Autor podkreślił, że Ruś Kijowska pod rządami Jarosława Mądrego była szanowanym filarem ówczesnej cywilizacji europejskiej, porównywalnym z Bizancjum, a nie „dzikim wschodem” — ruskie księżniczki wydawano za władców Anglii, Węgier, Niemiec i Polski. Tożsamość Rusi opierała się na trzech elementach: dominującym żywiole słowiańskim (nawet warescy Wikingowie zeslawizowali się w ciągu stu lat, porzucając skandynawskie imiona na rzecz słowiańskich, takich jak Światosław, Włodzimierz, Jarosław czy Świętopełk), skandynawskiej kulturze wojowniczej i handlowej oraz bizantyjskiej spuściźnie kulturowej — alfabecie stworzonym przez greckich myślicieli, prawosławiu i wzorcach instytucjonalnych, w tym monasterskich.

Śmierć Jarosława Mądrego i podział kraju między synów, mający zapobiec bratobójczym wojnom, doprowadził paradoksalnie do rozbicia dzielnicowego trwającego ponad sto lat, w trakcie którego na południu pojawili się kolejni koczownicy — Połowcy.

Najazd mongolski i epizod koronacji Daniela Halickiego

Autor szczegółowo opisał katastrofalne starcie z Mongołami — najpierw generałowie Czyngis-chana, Subedej i Dżebe, mieli tylko misję rozpoznawczą za Kaukazem, ale gdy zbuntowani przeciwko nim Połowcy sprzymierzyli się z ruskimi kniaziami przeciw Mongołom (mimo że wcześniej przez stulecia byli ich zaciekłymi wrogami), Mongołowie zdecydowali się na odwet. Butna, obraźliwa odpowiedź skłóconych, rozdrobnionych kniaziów ruskich (odmowa wydania chanów połowieckich i zabicie mongolskich posłów) doprowadziła do klęski nad Kałką w 1223 roku, gdzie Mongołowie zmietli połączoną armię rusko-połowiecką. Choć wówczas nie planowali jeszcze podboju Rusi, dostrzegli jej bogactwo i rozdrobnienie polityczne — kilkanaście lat później zorganizowana ekspedycja mongolska doprowadziła do brutalnego zdobycia Kijowa 6 grudnia 1240 roku, kończącego epokę Rusi Kijowskiej na rzecz mongolskiej dominacji, sprawowanej głównie ze stepów na północ od Kaukazu i Morza Czarnego.

Szczególną uwagę autor poświęcił Danielowi Halickiemu, najbardziej zadziornemu z ruskich kniaziów, który po początkowym oporze złożył hołd Mongołom w 1248 roku na dworze Batu-chana, gdzie dano mu do wypicia kumys ze słowami „teraz jesteś kniaziu jednym z nas”. Mimo to Daniel Halicki nieprzerwanie szukał sposobu na uniezależnienie się od Mongołów, wysyłając listy do zachodnioeuropejskich władców i do papieża z prośbą o krucjatę. Papież chętnie obiecał wsparcie i przyznał Danielowi koronę królewską — w 1253 roku w Drohiczynie odbyła się jego koronacja na króla Rusi w obrządku łacińskim. Autor zaznaczył, że gdyby ta koncepcja się powiodła i Daniel zjednoczyłby całą Ruś, mielibyśmy dziś zupełnie inną, łacińską i katolicką Ruś. Rycerstwo europejskie nie przybyło jednak z obiecaną krucjatą — Daniel ostatecznie zerwał z papieżem i osłabionymi sojusznikami węgierskimi i polskimi, wracając pod mongolskie zwierzchnictwo, biorąc pod koniec życia udział nawet we wspólnych z Mongołami najazdach na Litwę i Polskę.

Piastowie na Rusi Halickiej: od Bolesława-Jerzego do Kazimierza Wielkiego

Autor opisał zawiłą sukcesję po wymarciu miejscowej linii Rurykowiczów. Wnuczka Daniela Halickiego, Maria, córka Jerzego Lwowicza, została wydana za mało istotnego mazowieckiego Piasta, Trojdena, z którym miała syna Bolesława. Dwaj synowie Jerzego Lwowicza, Andrzej i Lew, polegli w 1323 roku w walce z Mongołami pod wodzą Uzbek-chana, co doprowadziło do wygaśnięcia miejscowej linii Rurykowiczów — na Ruś Halicką sprowadzono więc Bolesława, po mieczu Piasta, po kądzieli Rurykowicza.

Autor zwrócił uwagę na ciekawy paralelizm — zarówno Bolesław, jak i władający wówczas w Polsce Kazimierz Wielki, ożenili się z córkami wielkiego księcia litewskiego Giedymina (Kazimierz z Aldoną, Bolesław z Eufemią), a żaden z nich nie doczekał się z tych związków męskiego potomka. Bolesław, chcąc przypodobać się poddanym, przeszedł na prawosławie i przyjął imię Jerzy. W 1338 roku na zjeździe w Wyszehradzie obiecał Kazimierzowi Wielkiemu, że w razie braku męskiego potomka przekaże mu swoje ziemie. Dwa lata później bojarowie otruli kniazia Jerzego, a Kazimierz Wielki upomniał się o całą rozległą Ruś Halicką, sięgającą na zachodzie po Sanok i Rzeszów. Do spadku pretendowali jednak także Węgrzy oraz Litwini (powołujący się na małżeństwo Bolesława z córką Giedymina) — po kilkudziesięciu latach wojen Ruś Halicka została ostatecznie podzielona między Polskę i Litwę.

Litewska dominacja i przełomowa bitwa nad Modrymi Wodami

Po unii personalnej Polski i Litwy za panowania Władysława Jagiełły dominującą siłą na dawnych ziemiach ruskich stała się Litwa, która w 1362 roku pokonała Mongołów w bitwie nad Modrymi Wodami — moment, który autor określił jako zwrotny dla całej Europy Wschodniej, kończący mongolską supremację nad tym regionem. Litwini niemal całkowicie zjednoczyli dawne ziemie ruskie pod swoim berłem, z wyjątkiem niewielkiego księstwa moskiewskiego, którego nie zdołali podbić, a które przetrwało jako zalążek przyszłej Rosji (autor odesłał widzów po tę historię do osobnego filmu na kanale). Mongołowie w tym czasie coraz bardziej słabli, pozostawiając po sobie jedynie uciążliwy, lecz już znacznie słabszy Chanat Tatarski na Krymie.

Unia lubelska 1569: ucieczka senatorów litewskich i przejęcie Ukrainy przez Koronę

Autor szczegółowo zrelacjonował okoliczności unii lubelskiej z marca 1569 roku — determinację sędziwego Zygmunta Augusta, który mimo nocnej, potajemnej ucieczki opornych senatorów litewskich (obawiających się o utratę własnych interesów wskutek zbyt mocnego zespolenia obu państw) kontynuował obrady z pozostałymi posłami i senatorami. Naciskany przez koroniarzy, odzyskał dla Korony obiecane jeszcze Kazimierzowi Wielkiemu w 1338 roku województwa bracławskie i wołyńskie, a ponadto województwo kijowskie, które litewscy partnerzy chętnie oddali jako „gorącego ziemniaka” — teren trudny do obrony, pełen Dzikich Pól i narażony na ciągłe najazdy tatarskie, gdzie zresztą tamtejsi możnowładcy posiadali własne majątki i sami byli radzi z włączenia do Korony.

Polonizacja, kolonizacja i eksport zboża

Autor opisał, jak polska kultura zdominowała zarówno Litwinów (których język niemal całkowicie zanikł do XIX wieku na rzecz kultury ruskiej lub polskiej), jak i stopniowo polonizującą się szlachtę ruską — proces, który trwałby zapewne setki lat, gdyby nie przyspieszyły go kolejne wydarzenia. Polska szlachta kolonizowała rzadko zaludnione, rozległe tereny ukraińskie, ściągając osadników z centralnej Polski, a król hojnie rozdawał teoretycznie dożywotnie, lecz w praktyce dziedziczne starostwa. Autor przywołał konkretne przykłady wielkich rodów posiadających po kilkanaście starostw naraz: Krzysztof Zbaraski był starostą kamienieckim, wiślickim, bolesławskim, soleckim i trylskim; Aleksander Michał Lubomirski — starostą niepołomnickim, ryckim, lubaczowskim, sandomierskim, zatorskim, włodzimierskim, perejasławskim, lipnickim i grybowskim; a Stanisław Żółkiewski — starostą kałuskim, kamienieckim, chorachowskim, rohatyńskim, międzyrzeckim i barskim. Wspomniał też Stanisława Koniecpolskiego jako kolejny przykład magnata dysponującego licznymi tego typu urzędami.

Kluczowym motorem gospodarczym stał się eksport zboża z żyznych ziem ukraińskich przez Gdańsk na zachód Europy, co pogłębiało wyzysk prawosławnej, ruskojęzycznej ludności chłopskiej przez katolicką, polską (i spolonizowaną ruską) szlachtę — sytuację, w której autor dostrzegł klasyczny, doceniany przez marksistów przykład wyzysku klasowego nałożonego na podział etniczno-religijny: polscy i spolonizowani katolicy z jednej strony, rusińscy, prawosławni chłopi z drugiej. Wraz z osłabieniem władzy królewskiej rosła siła i przywileje szlachty, a wraz z nimi pańszczyzna i ograniczenia swobody przemieszczania chłopów.

Geneza kozaczyzny i pierwsze bunty

Kozacy, jak wyjaśnił autor, wywodzili się z ludności zamieszkującej Dzikie Pola pod stałą presją najazdów tatarskich, co wymuszało wysoki poziom militaryzacji tej społeczności. Tworzyli ją zarówno potomkowie różnorodnej ludności stepowej, przewijającej się przez te tereny od stuleci (w duchu wcześniej opisanych Scytów, Sarmatów czy Połowców), jak i liczni zbiegowie — rozbójnicy, złodzieje i przestępcy uciekający tam, gdzie władza Rzeczpospolitej realnie nie sięgała. Ten miks tworzył kozaczyznę, budującą własne, ufortyfikowane sicze, broniące się przed Tatarami i organizujące życie gospodarcze i polityczne. Już podczas unii lubelskiej wprowadzono rejestr kozacki, przyjmując na płatną służbę króla pięciuset Kozaków — z czasem rejestr ten stopniowo powiększano, co Kozakom bardzo odpowiadało, bo to, co wcześniej robili za darmo (czyli wojowanie), teraz robili odpłatnie.

Pierwsze bunty kozackie miały podłoże czysto prywatne, nie narodowo-wyzwoleńcze — o żadnej świadomości narodowej wśród Kozaków na początku XVII wieku trudno mówić. Bunt Kosińskiego wybuchł, gdy książę Ostrogski zajął jego ziemię; bunt na Ławrze z 1594 roku miał podłoże zemsty za zabicie ojca. Dopiero bunt Pawluka z 1637 roku nabrał wyraźniejszego wymiaru klasowego, dotyczącego ucisku chłopów ruskich zarówno przez szlachtę polską, jak i ruską. Traktat kapitulacyjny kończący ten bunt w imieniu Kozaków podpisywał niejaki Bohdan Chmielnicki — autor zaprezentował w materiale wizualnie treść tego dokumentu, nie odczytując go jednak w całości na głos.

Powstanie Chmielnickiego i Jeremi Wiśniowiecki

Chmielnicki, jak podkreślił autor, przez lata pozostawał lojalnym współpracownikiem Rzeczpospolitej — dopiero zajazd Aleksandra Koniecpolskiego na jego majątek w 1646 roku (porwanie żony, niemal zamordowanie syna) i brak sprawiedliwości w polskim wymiarze sprawiedliwości (co, jak zauważył autor z ironią, brzmiało śmiesznie zarówno w XVII, jak i w XXI wieku) doprowadziły do zawiązania spisku i wybuchu wielkiego powstania. Chmielnicki szybko zabezpieczył sobie zewnętrzne wsparcie, zawierając sojusz z Chanatem Krymskim — chan Islam Girej dał mu sześć tysięcy lekkiej kawalerii pod wodzą Tuhaj-beja, w zamian za obietnicę (złożoną przez zaskakująco łatwowiernego chana) rzezi Lachów w imię islamu i przyjęcia tej religii przez samego Chmielnickiego.

Kluczową postacią pacyfikacji powstania po polskiej stronie, a antybohaterem dla współczesnych Ukraińców, był Jeremi Wiśniowiecki — urodzony jako Rusin, spolonizowany kniaź wykształcony w kolegium jezuickim, który po przyjęciu katolicyzmu i tradycyjnej edukacyjnej podróży po Europie znacząco powiększył swoje majątki na Ukrainie. Podczas tłumienia powstania Chmielnickiego wysyłał na śmierć wielu buntujących się Kozaków oraz przyłączających się do nich chłopów ukraińskich, przez co uważany jest za postać, która chciała zdławić w zarodku pierwszą ukraińską wolność.

Ugoda perejasławska i pierwszy rozbiór Ukrainy

Mimo początkowych militarnych sukcesów powstanie ostatecznie osłabło, a Rzeczpospolita zdołała się podnieść i wygrać kilka bitew, zmuszając Chmielnickiego do szukania kolejnego sojusznika — mimo wcześniejszego unikania tego kroku, w 1654 roku zgodził się na niemal wszystkie warunki cara i podpisał ugodę perejasławską, poddając się pod zwierzchnictwo rosyjskie. Wywołało to natychmiastową, trwającą 13 lat wojnę polsko-rosyjską, zakończoną niekorzystnym dla Polski rozejmem — nastąpił, jak to określił autor, pierwszy rozbiór Ukrainy: ziemie na wschód od Dniepru (oraz część za Dnieprem) przypadły Rosji, a ziemie zachodnie pozostały przy Królestwie Polskim.

Iwan Mazepa i klęska pod Połtawą

Autor przedstawił postać Jana/Iwana Mazepy — szlachcica działającego początkowo wśród Kozaków po zachodniej stronie Dniepru, który po dostaniu się do niewoli awansował w strukturach kozaczyzny wschodniej pod panowaniem rosyjskim, zostając hetmanem. Marzył o politycznej samodzielności kozaczyzny, przynajmniej w formie szeroko autonomicznego hetmanatu, i zaczął spiskować przeciwko carowi Piotrowi I. W 1709 roku, podczas Wielkiej Wojny Północnej, sprzymierzył się z Karolem XII Szwedzkim przeciwko Rosji — bitwa pod Połtawą, w której trzykrotnie liczniejsza armia rosyjska zmiotła połączone siły szwedzko-kozackie, przekreśliła te marzenia o samodzielności. Mazepa zmarł kilka tygodni po bitwie. Rosja pamiętała tę zdradę bardzo długo — kilkadziesiąt lat później Katarzyna Wielka ostatecznie zlikwidowała Sicz Zaporoską i cały hetmanat kozacki, oficjalnie uzasadniając to „występkami” i „nieposłuszeństwem” Kozaków wobec najwyższych rozkazów carycy.

Hajdamacy, Taras Szewczenko i „Mała Ruś”

Do końca XVIII wieku większość późniejszych ziem ukraińskich stała się częścią Rosji, która uważała się za spadkobierczynię dawnej Rusi Kijowskiej i nie uznawała żadnego prawa południowych Rusinów do samostanowienia — „trzeci Rzym” w Moskwie miał, zdaniem ówczesnej rosyjskiej polityki, wchłonąć wszystkie narody słowiańskie. Na tych terenach w drugiej połowie XVIII wieku grasowali hajdamacy — bandy kozackie napadające głównie na zamożną ludność polską i żydowską, mieszkającą w miastach i posiadającą najwięcej kosztowności. Ich najbardziej znanym czynem była rzeź czterech tysięcy mieszkańców miasteczka Humań, obejmująca kobiety i dzieci.

Na początku XIX wieku, gdy Rosja poczuła się pewniej na nowo podbitych terenach, złagodzono nieco kurs polityczny, wprowadzając koncepcję trzech odłamów jednego, wielkiego narodu ruskiego: Wielkiej, Małej (wokół Kijowa) i Białej Rusi, pozwalając na pewną swobodę kulturową dla tamtejszych Rusinów. W połowie XIX wieku, w epoce rozkwitającego romantyzmu, najwybitniejszym ukraińskim przedstawicielem tego nurtu był Taras Szewczenko, uznawany za ojca współczesnego literackiego języka ukraińskiego. Autor zwrócił uwagę na kontrowersyjny aspekt jego twórczości — poemat „Hajdamacy” wychwala sprawców rzezi w Humaniu jako bohaterów działających dla dobra narodu ukraińskiego, co, jego zdaniem, powinno budzić poważne wątpliwości, zwłaszcza że w 2002 roku w Warszawie odsłonięto pomnik Szewczenki z inicjatywy ambasady ukraińskiej, a polskie władze nie skomentowały wówczas w żaden sposób tego kontrowersyjnego wątku jego twórczości. Po Wiośnie Ludów kurs rosyjskiej polityki ponownie się zaostrzył, zakazując wszelkiej mowy o języku i literaturze ukraińskiej aż do początku XX wieku, gdy osłabienie Rosji w wojnie z Japonią nieco złagodziło te represje.

I wojna światowa i nieudana próba niepodległości

I wojna światowa, w której Ukraińcy walczyli po obu stronach frontu (nierzadko Ukrainiec w armii austro-węgierskiej strzelał do Ukraińca w armii rosyjskiej), doprowadziła do upadku trzech imperiów — Austro-Węgier (rozpadających się pod naporem tożsamości narodowych licznych ludów wielonarodowego państwa), Prus oraz Rosji (gdzie doszło do rewolucji bolszewickiej i obalenia Romanowów). W 1918 roku powstała Ukraińska Republika Ludowa pod wodzą Symona Petlury, dysponująca jednak, jak podkreślił autor, zaledwie kilkunastoma tysiącami zwolenników — dla porównania setki tysięcy Polaków garnęło się wówczas do walki o niepodległą Polskę. Świadczyło to o wciąż słabej tożsamości narodowej na wschodzie Ukrainy, znacznie silniejszej w austro-węgierskiej Galicji, gdzie panowała większa swoboda kulturowa. W listopadzie 1918 roku proklamowano tam Zachodnioukraińską Republikę Ludową, co doprowadziło do konfliktu zbrojnego i słynnej obrony Lwowa przez polskich, często bardzo młodych obrońców — w historii ukraińskiej przedstawianej jako polska okupacja, w polskiej jako bohaterska obrona miasta. Po kilku tygodniach polska armia wyparła siły ukraińskie z terenów II Rzeczpospolitej. Równolegle Niemcy próbowali stworzyć podległy sobie Hetmanat na terenie Ukrainy, lecz upadł on wraz z klęską Niemiec pod koniec 1918 roku.

Wyprawa kijowska Piłsudskiego i „Panowie, bardzo was przepraszam”

Petlura, tracąc Kijów w walkach z bolszewikami, zwrócił się o pomoc do jedynego państwa zdolnego jej udzielić — w 1920 roku zawarł sojusz z Polską. Piłsudski, wierny wizji odbudowy Rzeczpospolitej wielu narodów (Polaków, Litwinów, Białorusinów i Ukraińców na gruzach imperium rosyjskiego), wyruszył z wyprawą kijowską. Początkowo udało się wyprzeć Rosjan z Kijowa, lecz kontrofensywa bolszewicka zmusiła Polaków do odwrotu w obliczu nadciągającej wielkiej ofensywy na Warszawę latem 1920 roku. Mimo zwycięskiego Cudu nad Wisłą, na terenie Ukrainy było już „pozamiatane” — tereny te weszły w skład ZSRR, a Traktat Ryski kończący wojnę polsko-bolszewicką ostatecznie odpuścił sprawę niepodległej Ukrainy, ponieważ Polska nie była już w stanie militarnie ani politycznie tego wywalczyć. Autor przywołał przypisywane Piłsudskiemu, szczere w jego ocenie słowa skierowane do ukraińskich oficerów po podpisaniu traktatu: „Panowie, bardzo was przepraszam”.

Ukraińcy w II Rzeczpospolitej: 15 procent ludności i nadzieje na współpracę

W II RP Ukraińcy stanowili największą mniejszość narodową — 15 procent obywateli (Żydzi 8 procent). Piłsudski nie porzucił wschodnich ambicji — przez całe dwudziestolecie międzywojenne w Polsce kształcono ukraińskie kadry oficerskie z myślą o ewentualnym rozpadzie ZSRR i wspólnym wyzwoleniu tych ziem. Autor zaznaczył jednak, że Ukraińcy pod polskim panowaniem, mimo względnie znośnych warunków życia (choć nie idealnych), nie mieli aż takiej autonomii, jaką w latach dwudziestych XX wieku cieszyli się w ramach ZSRR, gdzie istniała wówczas własna Ukraińska Socjalistyczna Republika Radziecka, funkcjonująca jako względnie realna, choć ograniczona forma państwowości, z rozkwitającą swobodą kulturową i oficjalną koncepcją trzech braterskich narodów: Białorusinów, Małorusinów (Ukraińców) i Wielkorusinów (Rosjan).

Wielki Głód i zwrot sympatii ku Polsce

Ta „chwilowa odwilż” zakończyła się wraz z dojściem do władzy Stalina pod koniec lat dwudziestych, który porzucił koncepcję trzech narodów na rzecz totalitarnego państwa podporządkowanego wyłącznie Rosji, wprowadził kult jednostki i wymordował umiarkowanych komunistów w partii. Od 1930 roku wprowadzono przymusową kolektywizację rolnictwa na terenie Ukrainy i południowej Rosji, ze sztywnymi, drastycznie wysokimi normami produkcji — rolnicy niewywiązujący się z kontyngentów zboża musieli oddawać zwierzęta, a niewywiązujące się z norm wsie karano żądaniem pięciokrotnie wyższych dostaw. W ciągu kilku lat doprowadziło to do wielkiego głodu, który pochłonął blisko 10 milionów ofiar na terenie Ukraińskiej SRR i południowej Rosji — autor zestawił tę liczbę z 25 milionami ofiar ZSRR podczas całej II wojny światowej, podkreślając skalę katastrofy spowodowanej absurdalnymi decyzjami administracyjnymi, i przestrzegł przed współczesnymi zwolennikami podobnych, ekonomicznie oderwanych od rzeczywistości ideologii.

Autor podkreślił, że ta katastrofa paradoksalnie zwróciła sympatię polskich Ukraińców bardziej ku Polsce — mieszkająca w II RP ludność ukraińska zobaczyła, że sowiecka „autonomiczna” republika wcale nie okazała się bezpiecznym miejscem, lecz terenem masowego wymierania z głodu, podczas gdy w Polsce nikt na taką skalę nie umierał z niedożywienia.

OUN, zamach na Pierackiego i geneza Bandery

Mimo tego zwrotu części ukraińskich elit ku Polsce, na terenie trzech głównych województw zamieszkanych przez Ukraińców działała równolegle nielegalna, terrorystyczna Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, do której należał Stefan Bandera. Zajmowała się ona sabotażem, propagandą oraz zamachami na polskich i ukraińskich obywateli będących zwolennikami porozumienia z Polską — kluczową akcją był zamach na ministra Bronisława Pierackiego, za który Bandera trafił do polskiego więzienia z wyrokiem najwyższym, zamienionym później na dożywocie. Autor podkreślił wyraźne proporcje: wobec 4 milionów Ukraińców mieszkających wówczas w Polsce, bojowników OUN było co najwyżej kilkanaście tysięcy — niewielki margines społeczeństwa. Zdecydowana większość Ukraińców pozostawała lojalnymi obywatelami II RP, a gdy wybuchła II wojna światowa, niemal 100 tysięcy obywateli polskich pochodzenia ukraińskiego stanęło do walki w obronie własnego państwa.

Bandera, Niemcy i klęska manifestu z 1941 roku

Po wybuchu wojny w 1939 roku zbombardowane więzienie, w którym przebywał Bandera, pozwoliło mu uciec z powrotem na Ukrainę, gdzie wraz z Niemcami zaczął organizować pierwsze oddziały zbrojne, licząc na wyzwolenie Ukrainy pod niemieckim patronatem. Gdy w 1941 roku wkroczyli wraz z Wehrmachtem do Lwowa, Bandera wspólnie ze swoim towarzyszem Jarosławem Stećko ogłosili manifest niepodległości Ukrainy pod hasłem „Vivat Adolf”, zapowiadając eksterminację Polaków, Żydów i komunistów. Reakcja Niemców była natychmiastowa i jednoznaczna — obu internowano i wysłano do Berlina. Bandera liczył na przekonanie Hitlera do sprawy ukraińskiej niepodległości, lecz Führer w ogóle nie chciał o tym słyszeć — ówczesny niemiecki plan wobec Słowiańszczyzny zakładał albo zniewolenie, albo eksterminację.

14. Dywizja SS Galizien i UPA

Sytuacja zmieniła się dopiero po dotkliwej klęsce Wehrmachtu na froncie wschodnim — od lutego 1943 roku Niemcy zaczęli tworzyć oddziały złożone z Ukraińców, w tym 14. Dywizję Grenadierów SS Galizien, formalnie mającą walczyć z Armią Czerwoną, lecz w praktyce wykorzystywaną głównie do pacyfikacji polskiej partyzantki. Autor zaznaczył wymowny szczegół: gdy dywizja w końcu trafiła na front i została rozbita przez Armię Czerwoną, Rosjanie nie zawracali sobie głowy braniem jej członków do niewoli — łapanych żołnierzy Galizien od razu rozstrzeliwano, bez traktowania ich jak zwykłych jeńców wojennych.

Równolegle powstała Ukraińska Powstańcza Armia, dążąca do zbrojnego wywalczenia niepodległości bez opierania się na Niemcach, Polakach czy Rosjanach — w jej szeregach służyło maksymalnie 30 tysięcy ludzi, a więc, jak podkreślił autor, skala tego zjawiska również nie była ogromna. Bardzo szybko jednak UPA zorientowała się, że bez niemieckiego wsparcia nie da sobie rady, i zaczęła coraz ściślej z Niemcami współpracować, także w walce z polską i rosyjską partyzantką.

Rzeź wołyńska: Kłaczkiwski i „najczarniejsza karta”

Autor określił wydarzenia na Wołyniu jako najbardziej mroczną kartę relacji polsko-ukraińskich, wskazując Dmytra Kłaczkiwskiego, ówczesnego przywódcę UPA, jako architekta planu eksterminacji — antybohatera dla Polaków, wciąż czczonego jako bohater przez część Ukraińców. W wyniku tego planu blisko 100 tysięcy Polaków zostało zamordowanych, a niemal pół miliona uciekło z tych terenów, szukając schronienia głównie w okolicach Krakowa, gdzie ukraińskie bandy nie sięgały. Autor zaznaczył, że do UPA dołączała wówczas także spora część ukraińskiej ludności cywilnej, uczestnicząc w czystkach — łącznie ponad 500 wsi zostało doszczętnie zniszczonych. Trwało to blisko rok, aż wkraczająca na te tereny, zdecydowanie antybolszewicka (a jak to określił autor, w istocie „faszystowska”) UPA została ostatecznie rozgromiona przez Armię Czerwoną — przetrwały jedynie miejscowości, gdzie ludność (w tym większe skupiska Polaków) była w stanie się skutecznie obronić.

Powojenne losy Bandery i przekazanie Krymu

Uwolniony z niemieckiego więzienia w 1944 roku Bandera wrócił do działalności w ramach UPA, lecz cała Ukraina po wojnie znalazła się ponownie pod pełną kontrolą ZSRR. On sam ukrywał się przez kolejnych 14 lat w Monachium, zmieniając tożsamość, aż w 1959 roku odnalazło go i zabiło NKWD za pomocą najemnego zabójcy. Terytorium Ukrainy znacząco się przy tym powiększyło kosztem Polski, która utraciła wszystkie tereny wschodnie. Początkowo Ukraińcy byli mocno „tłamszeni” pod rządami Stalina, dla którego jedynym słusznym rozwiązaniem był kult jednostki i wyłączność języka rosyjskiego. Po jego śmierci w 1953 roku nastąpiła istotna odwilż w relacjach Moskwa–Kijów — rok później, w symbolicznie dobraną 300. rocznicę ugody perejasławskiej, Rosja formalnym aktem administracyjnym przekazała Ukrainie Krym, mimo że półwysep ten, jak podkreślił autor, nie był w istocie ani ukraiński, ani nawet szczególnie rosyjski, lecz tatarski — gest ten miał głównie znaczenie propagandowe, podkreślające braterstwo obu republik.

Niepodległość 1991 i Memorandum Budapeszteńskie

Ukraińska SRR przetrwała aż do rozpadu ZSRR na początku lat 90., kiedy to w zupełnie bezkrwawy sposób, wraz z Białorusią, Kazachstanem i republikami bałtyckimi, Ukraina stała się w 1991 roku niepodległym państwem. Autor opisał trudne początki nowej państwowości — głęboki kryzys gospodarczy wynikający z zerwania łańcuchów dostaw powiązanych wcześniej z Rosją. W 1994 roku, w obliczu tego kryzysu, prezydent Leonid Kuczma podpisał Memorandum Budapeszteńskie, zrzekając się ukraińskiego arsenału nuklearnego w zamian za gwarancje integralności terytorialnej ze strony Rosji (Borys Jelcyn), Stanów Zjednoczonych (Bill Clinton) i Wielkiej Brytanii (John Major). Autor zauważył, że w tamtym czasie „miękki” Jelcyn wydawał się realnym kandydatem do sprowadzenia Rosji na stronę zachodnią, zanim władzę przejął Władimir Putin, zdecydowanie zmieniając kurs ku odbudowie rosyjskiej mocarstwowości, w której niepodległa Ukraina nie mieściła się w sposób oczywisty.

Dwaj Wiktorowie, Majdan i aneksja Krymu

Rywalizacja między prozachodnim Wiktorem Juszczenką a prorosyjskim Wiktorem Janukowyczem — pochodzącym z Donbasu politykiem, którego autor opisał jako w istocie „pół Polaka, pół Rosjanina” — doprowadziła przez pomarańczową rewolucję 2004 roku do kluczowego Euromajdanu z lat 2013-2014, gdy Janukowycz odmówił podpisania traktatów stowarzyszeniowych z Unią Europejską. Wybuchły podsycane przez Zachód protesty, Janukowycz uciekł do Rosji, co stało się początkiem właściwego konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Nastąpiła szybka i, jak podkreślił autor, stosunkowo łatwa aneksja Krymu przez Rosję — półwysep w rzeczywistości nie czuł silnego związku z Ukrainą i był w dużej mierze zasiedlony przez ludność rosyjską, więc lokalnie nie napotkano większego oporu. Trudniejsze i krwawsze okazały się walki w Donbasie, regionie zamieszkanym w dużej mierze przez ludność rosyjskojęzyczną — autor przypomniał, że podczas gdy w II RP Ukraińcy stanowili 15 procent ludności, dziś na Ukrainie 17-20 procent mieszkańców identyfikuje się jako Rosjanie, zwłaszcza na wschodzie kraju, co doprowadziło praktycznie do wojny domowej, w trakcie której dochodziło też do brutalnych działań strony ukraińskiej wobec walczących o przyłączenie Donbasu do Rosji.

Gloryfikacja UPA jako pretekst Putina

Autor podkreślił, że w miarę narastania konfliktu z Rosją reżim w Kijowie stawał się coraz bardziej nacjonalistyczny, rozbudowując kult postaci uznawanych przez Polaków za ludobójców — stawiając im pomniki i nazywając ich imieniem ulice, zamiast honorować bardziej pojednawcze postacie w rodzaju Symona Petlury, który chciał wspólnie z Piłsudskim odbudowywać wolną Ukrainę. Zamiast tego oficjalnie, w 2020 roku, za bohaterów i twórców państwa ukraińskiego uznano Stefana Banderę oraz Dmytra Kłaczkiwskiego — dowódcę UPA odpowiedzialnego za eksterminację Polaków na Wołyniu. To właśnie ta polityka dała Władimirowi Putinowi w 2022 roku silny argument propagandowy do uzasadnienia inwazji jako rzekomej „denazyfikacji” — banderyzm jest bowiem, jak zaznaczył autor, ideologią faszystowską, a kijowski reżim wciąż się do niej mocno odwołuje, co jest, jego zdaniem, niezaprzeczalnym faktem, niezależnie od oceny samej rosyjskiej inwazji.

Trzy mapy: surowce, Rosjanie, linia frontu

Kluczowym elementem analizy współczesnej wojny są, zdaniem autora, trzy nakładające się mapy — złoża surowców naturalnych (ropa, gaz, metale ziem rzadkich), obszary zamieszkane przez ludność rosyjską oraz przebieg linii frontu, które w dużej mierze się pokrywają. Autor ocenił, że Rosja od samego początku dążyła właśnie do zajęcia tych konkretnych, najcenniejszych strategicznie i najbardziej rosyjskojęzycznych terenów, zajmując je w ciągu pierwszych paru miesięcy wojny i od tamtej pory jedynie utrzymując status quo — jego zdaniem nie ma żadnego interesu w marszu w stronę granicy z Polską.

Mit „ukraińskiego zboża”: zachodnie korporacje na ukraińskiej ziemi

Autor postanowił obalić popularny w Polsce mit „ukraińskiego zboża” — wskazał, że wśród dziesięciu największych posiadaczy ziemskich na Ukrainie nie ma ani jednego Ukraińca. Największa zagraniczna korporacja kontroluje obszar 360 tysięcy hektarów — porównywalny, jak zobrazował autor, do prostokąta o wymiarach 36 na 100 kilometrów. Produkowana tam żywność, uprawiana przy użyciu środków ochrony roślin dawno wycofanych w Europie jako szkodliwe (ze względu na praktyczny brak jakiegokolwiek nadzoru), trafia następnie na rynek europejski, sprzedawana pod medialnym hasłem „pomagajmy Ukrainie” i „kupujmy ukraińską żywność” — mimo że w rzeczywistości nie jest to żywność ukraińska, lecz produkt wielkich zachodnich latyfundiów czerpiących z tego kolosalne zyski.

Apel o słowiańskie braterstwo i porównanie do Strefy Gazy

W zakończeniu autor podkreślił rozdźwięk między „brudną polityką” a zwykłymi ludźmi — docenił skalę serdecznej, ludzkiej pomocy, jaką Polacy okazali Ukraińcom po rosyjskiej inwazji, oceniając, że Ukraińcy jako zwykli ludzie niewiele różnią się od Polaków: oba narody są słowiańskie, mają podobne wady i zalety, mówią zbliżonymi językami. To właśnie polityka, jego zdaniem, jest „wielką zadrą” uniemożliwiającą prawdziwe braterstwo między narodami — nie tylko polsko-ukraińskie, ale też, w jego wizji, ukraińsko-rosyjskie. Zaapelował, by młodzi żołnierze wysyłani przez Zełenskiego i Putina na front zastanowili się, o co naprawdę walczą, skoro — jak wcześniej wyjaśnił — ukraińska ziemia i surowce naturalne w praktyce nie należą do samych Ukraińców, lecz do zachodnich koncernów, a bezpieczeństwo Rosji nie jest realnie zagrożone. Zaproponował żartobliwie, by to sami Zełenski i Putin osobiście „siedli w czołgi” i rozstrzygnęli spór między sobą, zamiast wysyłać na śmierć zmanipulowaną propagandą młodzież.

Na koniec autor przeprowadził kontrowersyjne porównanie liczbowe — ocenił, że rosyjska armia w ciągu dwóch lat konfliktu zabiła około 30 tysięcy ukraińskich cywilów, podczas gdy Izrael w tym samym mniej więcej okresie zabił porównywalną liczbę Palestyńczyków w dużo mniejszej terytorialnie Strefie Gazy — z czego wywiódł zarzut nierównego traktowania medialnego obu konfliktów, twierdząc, że proporcjonalnie skala izraelskich działań jest większa niż rosyjskich, mimo że w przestrzeni publicznej to wyłącznie Rosja spotyka się z jednoznacznym potępieniem. Zakończył wyrażeniem nadziei, że możliwie najmniej Słowian ucierpi w toczącym się konflikcie, i zaapelował o braterstwo Polaków, Ukraińców, Rosjan i Białorusinów jako narodów słowiańskich zamiast wzajemnej wrogości.


Materiał „Jak powstała Wielka Ukraina? Dokładna historia od średniowiecza po współczesność” nagrał i poprowadził twórca kanału OsadaSlowianska, kończąc odcinek w Osadzie Słowiańskiej w Strzegocicach — autorskim projekcie kanału propagującym kulturę słowiańską, na którego budowę w opisie materiału zamieszczono link do wsparcia. Zdjęcia do materiału wykonał Marek Świerczek, mapy przygotował Irek Matak. Dostępny na kanale OsadaSlowianska na YouTube, liczącym 92 tys. subskrybentów. Opublikowany 6 marca 2024.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *